×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

31 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

Reklama vs Dokument

Najprostszy opis różnicy między fotografią reklamową, a fotografią dokumentalną jest bardzo prosty. Dokument odtwarza, a reklama kreuje rzeczywistość. Byłoby jednak wielkim uproszczeniem, gdyby przy tym pozostać. Dzisiaj granice już się zacierają i czasem trudno powiedzieć, na jaką fotografię patrzymy, zwłaszcza, gdy do reklamy wykorzystuje się autentyczne zdjęcia dokumentalne, a reporterzy potrafią w photoshopie „uatrakcyjnić ” sytuację na zdjęciu.

Oto dwie moje fotografie. Pierwsza zrobiona na wakacjach. Sytuacja jest prawdziwa. Zobaczyłem faceta czytającego gazetę i spodobało mi się to w kontekście miejsca. Zrobiłem zdjęcie telefonem, bo na wakacje raczej nie zabieram aparatu. Oczywiście, że kiepski ze mnie dokumentalista. Więc podszedłem do tematu reklamowo. Pokazałem temat atrakcyjnie, ładne skały są ważniejsze od człowieka. Fotograf – dokumentalista pewnie skupiłby się bardziej na pokazaniu człowieka, jego emocji, myślałby, jak pokazać na jednym zdjęciu całą tę historię. Może zrobiłby ujęcie z poziomu ziemi, aby nasz model (to moje reklamowe myślenie…) był bardziej widoczny na tle nieba. Inaczej mówiąc, zająłby się KREACJĄ. A wszystko po to, by dobrze pokazać rzeczywistość. Gdyby dokument był tylko odtworzeniem tego, co widzi fotograf, to wystarczyłoby dać aparat do ręki pierwszemu z brzegu bezrobotnemu. A jednak z jakichś powodów gazety tego nie robią, choć na pewno wyszłoby taniej.

A oto inne moje zdjęcie, zrobione do kalendarza Cersanitu gdzieś w 2000 lub 2001 roku. Jest na nim naga kobieta siedząca na podłodze z płytek gresowych. Przeciętny odbiorca nawet nie pomyśli, że ta podłoga nie jest prawdziwa, a tylko ułożona na chwilę w studio ( dobra, płytki są krzywo położone, ale mieliśmy mało czasu), a obok nie stoi wanna tylko lampy błyskowe.  Czy często widzicie kobiety siedzące tak na kamiennej podłodze? Nie sądzę. Ale na potrzeby reklamy wykreowałem taką sytuację (zgodnie z zasadą, jak nie masz pomysłu na reklamę to daj gołą babę) Dziewczyna musiała się nacierpieć, wyginając się w niewygodnej pozycji, aby tylko spełnić moje wyobrażenia, jak pięknie może wyglądać. Jednak nie ma tu niczego nieprawdziwego. Ta dziewczyna rzeczywiście tak wygląda, gdy ktoś każe jej tak się powyginać. Podłoga rzeczywiście tak wygląda, gdy oświetlić ją kontrastowym światłem, a nie mdłymi świetlówkami. Przy całej kreacji, jaką wykonałem, musiałem też ODTWORZYĆ to, co fotografowałem. Inaczej reklama będzie kłamstwem. A nie powinna nim być.
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, Photoshop
komentarz

27 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

Katowice London New York

Robiłem dzisiaj zdjęcia mebli dla mojego stałego klienta i muszę przyznać, że hotel, gdzie pracowaliśmy, zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.  Beznadziejna pogoda, pochmurna i deszczowa, w tej sytuacji była idealna. Jak zwykle wykorzystywałem światło zastane, a dzięki chmurom miałem za oknem jeden wielki softboks. Do tego wystarczy trochę doświetlić cienie błyskiem i mamy proste i niezawodne oświetlenie. Oczywiście pewien problem jest, gdy chmur jest za dużo i światło zastane jest zbyt chłodne, co w zestawienie z białym światłem błysku, ciepłym światłem halogenów i ewentualnie zielonym z świetlówek robi nam ferie kolorów. Ale od czego są warstwy w PS? Tu się ustawi balans na sufit, tu na podłogę i potem się poskłada. I w efekcie sesja trwa 4 dni zamiast jednego, bo kolejne trzy pracujemy w kompie. 
Ciągle z rozrzewnieniem wspominam, jak pracowałem na slajdach. Wprawdzie nigdy do końca nie byłem pewien, jaki materiał zrobiłem, bo na polaroidach też mało było widać, ale oddawałem slajdy do agencji i na tym moja praca się kończyła. Jakie miało to inne konsekwencje to już inna sprawa. 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja
komentarz

26 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

O krytykowaniu zdjęć

Miałem dzisiaj prostą sesję portretową. Niby proste światło, ale jednak zrobiłem sobie dokumentację. I nie dlatego, by potem taką sesję odtworzyć. Wręcz przeciwnie, na spokojnie za kilka dni obejrzę zdjęcia i przeanalizuję, czy wszystko dobrze zrobiłem. 
Do swoich zdjęć można podejść na dwa sposoby. Być zadowolonym z każdej fotografii i zachwycać się swoimi zdolnościami. Albo szukać dziury w całym i zastanawiać się, co można było zrobić lepiej. Ja zdecydowanie zaliczam się do tej drugiej grupy fotografów. Nie jest to komfortowe psychicznie. Gdybym jednak zachwycał się każdą klatką filmu (aktualnie plikiem), pewnie teraz byłbym sfrustrowanym artystą fotografikiem, którego sztuki nikt nie rozumie, „chwilowo” pracującym na poczcie. 
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości
komentarz

24 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

Sztuka patrzenia czyli dobrze być amatorem

Wychodziłem dzisiaj już ze studia, gdy spostrzegłem na ścianie grę światła i cienia, która bardzo mi się spodobała. Niby codziennie słońce o tej porze świeci tak samo. Ale dzisiaj układ statywów, lamp, stołów i żaluzji dał efekt wyjątkowy. Efekt skojarzył mi się z zorzą polarną. Po przyjściu do domu zobaczyłem na drzwiach również ciekawy światłocień i nie zastanawiałem się, tylko zrobiłem fotę.
Oczywiście oba zdjęcia zrobiłem telefonem, nie zastanawiając się nad parametrami, ogniskowymi, czułościami i tak dalej. Ustawiłem kadr i koniec. Ale gdybym chciał zrobić profesjonalną fotografię mojej „zorzy” w studio, ustawiłbym statyw, kręciłbym przez pół godziny korbkami, by mieć dobry kadr, zmienił obiektyw, zrobił kilka zdjęć, by ustalić najlepszą ekspozycję, a potem dopiero podniósł lustro, by zdjęcie na pewno było nieporuszone, bo przecież czas byłby długi.
A właściwie nie. Byłby bardzo krótki, a dokładnie wyniósłby 0 sekund. Po prostu nie zrobiłbym w ogóle tego zdjęcia. Przez to całe precyzyjne i długotrwałe ustawianie, nawet bym nie zauważył, że światło na ścianie dawno się już zmieniło. Wiem dokładnie, że właśnie tak by się to skończyło, bo mam już takie doświadczenia…
Ostatnio coraz bardziej cenię sobie zdjęcie, które mam, choć nie jest idealne, niż to idealne ale niezrobione.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

22 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

Jak trzymać aparat czyli po co nam głowa

Zawsze byłem przeciwnikiem aparatów bez wizjera optycznego. Wizjery eletroniczne też są raczej koszmarnie kiepskim rozwiązaniem. Całe życie fotografowałem, patrząc przez wizjer i zawsze byłem bardzo nieszczęśliwy, gdy musiałem czasem zrobić jakieś zdjęcie na wielkim formacie, gdzie widziałem obraz na matówce nie dość, że do góry nogami, to jeszcze odwrócony prawo-lewo. Gdy pojawiły się tanie cyfry i wszyscy zaczęli robić zdjęcia, trzymając aparaty przed sobą, byłem mocno zawiedziony, w jaką stronę zmierza fotografia.
Dlaczego jest to takie kiepskie rozwiązanie? Wbrew pozorom, znacznie trudniej jest w taki sposób precyzyjnie ustalić kadr. Ręce się trzęsą, najczęściej na wyświetlaczu jest cała masa informacji, które tylko przeszkadzają, a do tego, gdy świeci mocno słońce to i tak niewiele widzimy. Oczywiście, są sytuacje, kiedy przydaje się taki podgląd, gdy trzymamy aparat np. nad głową lub na poziomie ziemi. Ale to tylko wyjątki. Dlaczego lepiej jest patrzeć przez wizjer? Ponieważ głowa jest podobno najbardziej stabilną częścią ciała. Opierając o nią aparat, zapewniamy sobie najwyższą możliwą stabilizację obrazu. Tak, wiem, że teraz prawie każdy aparat ma wbudowaną stabilizację obrazu, ale nie zawsze dobrze to działa. A gdy fotografujemy używając długiej ogniskowej to każda stabilizacja, jaką możemy sobie zapewnić, jest mocno pożądana. Druga zaleta używania wizjera to odcięcie się od całego świata. Patrząc przez wizjer, będziecie mogli skupić się wyłącznie na kadrze. A to wyjdzie na zdrowie każdej fotografii:)

Dobrze, przyznaję, że sam mimo wszystko korzystam czasem z Live View w moim Canonie. Przydaje się to przy fotografii architektury, oczywiście używając statywu. Mogę wtedy precyzyjnie ustawić kadr i wypoziomować aparat.

Ale wtedy trochę się wstydzę że tak robię :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, foto mądrości, porady
komentarz

19 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

Magiczna Palma

Dzisiaj zdałem sobie sprawę, że wakacje powoli się już kończą, mimo że dla mnie jeszcze się nie zaczęły. Obawiam się, że w tym roku będę mógł sobie tylko popatrzeć na zdjęcia z poprzedniego wyjazdu. Ale tłumaczę sobie, że powinienem się cieszyć, mając tyle pracy :)
Zdjęcie z piwem zrobiłem rok temu pierwszego dnia. Odkryliśmy tę knajpkę jako pierwszą i cały czas byliśmy jej wierni. Wszystko było świetnie pod warunkiem, że nie patrzyliśmy do tyłu. Przed nami było obłędne morze, za nami nigdy nie skończona buda udająca nadmorską restaurację. Stół był podparty cegłami, ławki krzywe, ale to wszystko nie miało znaczenia :)

Wołgę mijałem codziennie, ale dopiero ostatniego dnia zrobiłem fotę. Oczywiście na wakacje od pewnego czasu jeżdżę bez aparatu, w końcu to wakacje. Te zdjęcia są więc oczywiście zrobione Tym Czymś, czego reklamowanie ktoś już zdążył mi zarzucić :) Aha i obrobiłem je w Aperture :) Na Maku.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture
komentarz

16 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

debilenadrodze.pl

Kiedyś wracając z Wodzisławia z sesji, spotkałem taką ilość debilnych kierowców, że zacząłem bardzo poważnie zastanawiać się na stworzeniem bloga o adresie debilenadrodze.pl. Miałbym prawie codziennie nowy temat do opisywania.
A dzisiaj znowu wracając z Wodzisławia w gigantycznej ulewie, gdzie widoczność był ograniczona do 20-30 metrów, zobaczyłem gościa, który wprawił mnie swoim manewrem w najwyższe zdziwienie. Pomijam ludzi, którzy w tych warunkach jechali bez świateł, czy wyprzedzali nic nie widząc. To są już tak normalne zachowania, że nie warto o tym pisać. Natomiast mój dzisiejszy idol przejechał bardzo ruchliwe skrzyżowanie ( 4 pasy) na czerwonym świetle, powoli manewrując pomiędzy samochodami, które zatrzymywały się ze zdziwienia. Cud, że nikt nie wjechał w tego bałwana, bo na wszystkich pasach było mnóstwo samochodów. Nawet nikt nie zatrąbił. Cud :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy, samochody
komentarz

15 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

Wieczór bułgarski w Kato

Wieczory bułgarskie to nowa świecka tradycja jaką wprowadziliśmy z moim kumplem Idolem w ubiegłym roku po powrocie z Bułgarii. Wcześniej po prostu szliśmy na piwo, a teraz po nazwaniu tego znamienitego wydarzenia jego ranga znacznie wzrosła.
To już drugi WB w Kato. I chyba będzie to jedno z moich ulubionych miejsc za względu na specyficzny klimat. Najbardziej podobają mi się leżaki ustawione w „ogródku”czyli po prostu na zwykłym śląskim podwórku. Nie potrafię nawet dokładnie określić, na czym polega specyfika tego miejsca. Zobaczcie sami.

 

Kopia napisu z naszego brutalistycznego dworca
zawsze lubiłem fotografować fajne napisy

 

 

część klimatu knajpy bierze się z braku remontu i bardzo dobrze:) wyobrażacie sobie, ile kosztowałoby zrobienie takiego tynku na zamówienie?
i jak pięknie kontrastuje to z nowoczesnością
i to, co wczoraj najbardziej mnie interesowało
oczywiście chodzi mi o ten wentylator, strasznie gorąco było…
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

13 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

O ślepej wierze w nawigację i punktualności

Jechałem dzisiaj do Żor na zdjęcia w nowe miejsce. Wpisałem adres do mojego ajfonu, wrzuciłem sprzęt do samochodu i w drogę. Najpierw jakieś 40 km prosto, a potem gąszcz małych uliczek. Zaczęło się robić źle, gdy przed wjazdem do centrum zobaczyłem znak „zakaz wjazdu”. Remont. No to w lewo i korek, bo kolejny remont. Do tego stłuczka pana z panią. Gdy już  ich ominąłem, ajfon trochę się pogubił i nie skręciłem na czas w prawo. Ok, to zawracamy na rondzie. O żesz…Nie dało się skręcić tam, gdzie chciałem i wylądowałem znowu na drodze do Katowic. Po chwili jeszcze raz byłem w miejscu, gdzie pan z panią nadal oglądali swoje samochody po stłuczce, choć na mój gust straty były podobne do tych spowodowanych zderzeniem z komarem. Za drugim razem skręciłem tam, gdzie miałem, potem znowu parę razy prawo-lewo i oto jestem. Tak przynajmniej pokazuje moja super nawigacja. I rzeczywiście byłem dokładnie tam, gdzie ajfon twierdził, że jestem. Jedynym problemem było to, że to nie tam chciałem być. Jeszcze raz wpisałem ulicę, gdzie chciałem dojechać. I znowu ajfon stwierdził, że lepiej być na Garncarskiej…  Mój prawdziwy cel był parę kilometrów dalej, za miastem. Ale ajfon nadal przekonywał mnie, bym został na starówce. W sumie, jakby się zastanowić to spędzenie dnia w knajpce przy piwie nie było takim złym pomysłem. Chyba następnym razem posłucham takiej subtelnej aluzji.

Na miejsce przyjechałem jedynie o pół godziny spóźniony. Klient był bardzo wyrozumiały. Mimo że nie miał ajfona.

A zdjęcie? Nie ma nic wspólnego z Żorami. Ale Tate Modern dobrze kojarzy mi się ze spędzaniem wolnego czasu.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja
komentarz

12 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

O szumach, obróbce, muzyce i cateringu

Dopiero niedawno wróciłem do domu, po męczącej, ale fajnej sesji na okładkę płyty zespołu, ciągle jeszcze szukającego nazwy, który to postanowił wspomóc fundację, której nazwy to ja nie pamiętam niestety, jako że zwykle wypadają mi z pamięci nazwy i nazwiska, tak samo jak nie pamiętam twarzy, chociaż mam fotograficzną pamięć do miejsc, w których raz już byłem i nawet po latach pamiętam, gdzie znajduje się np. knajpa, w której spędziłem miłe chwile z kumplami z technikum, z którymi to narzekaliśmy na lekcje polaka, a ja zwłaszcza, bo byłem gnębiony za tworzenie zbyt długich zdań w wypracowaniach.
Wracając do sesji, Prezes fundacji poprosił mnie o parę zdjęć, a Prezesowi się nie odmawia. Zwłaszcza, że prośba została poparta obietnicą zapewnienia przez Anię ( wielką miłośniczkę gotowania) cateringu. Chciałbym Wam zaprezentować zdjęcia tortilli nadziewanej kurczakiem i kukurydzą, czy takich małych ptysi nadziewanych masą jajeczno-jakąśtam albo pasztecików… Niestety. Byłem po całym pracowitym dniu tak głodny, że nawet nie pomyślałem o zrobieniu zdjęcia.
 Catering to zwykle mało doceniany element sesji fotograficznej. A jednak w którymś momencie, światło, kadr i pomysł na zdjęcie robią się coraz mniej ważne. Zaczynam myśleć tylko o tym, kiedy rozlegnie się dzwonek do drzwi, oznajmiający przybycie obiadu. Najedzona ekipa to szczęśliwa ekipa. A szczęśliwa ekipa pracuje dobrze, szybko i sprawnie. I o to chodzi.
Gdy się już najadłem, mogłem spokojnie myśleć o koncepcji sesji. A była ciekawa, gdyż Prezes miał pomysł, by zrobić zdjęcia z przestrzennymi postaciami, jak z książeczek dla dzieci, które pojawią się po otwarciu okładki. ( rozumiecie o czym mówię?)
Musiałem precyzyjnie poustawiać postacie tak, aby nie wchodziły na siebie, były w odpowiednich planach itd. Ale chciałem napisać o czymś innym. Zrobiłem parę zdjęć moim telefonem i wydawało mi się, że wyglądają dobrze. Jednak po wrzuceniu do Aperture, w którym wszystko obrabiam, trochę się załamałem. Szumy po zbóju, mało co ostre, o kolorze już nie wspomnę. No to zacząłem obróbkę, bo przecież nie mogę takich kiepskich zdjęć Wam pokazać. Mieszałem i mieszałem wajchami i trochę to pomogło. Wtedy zorientowałem się, że jestem uzależniony od obróbki. Nie ma zdjęcia, którego bym nie obrabiał. Jeżeli chodzi o komercyjne foty, nie ma w tym chyba nic dziwnego. Ale żeby obrabiać zdjęcia z telefonu!!!
 Gdzie te czasy, kiedy pracowałem na slajdach. Zanosiłem wywołany film do agencji i na tym moja rola się kończyła. Teraz więcej czasu spędza się przy komputerze niż robiąc zdjęcia.
Po tym długim wstępnie, rzućcie okiem na foty. Obrobione foty :)

chłopaki rozkładają bambetle
wokalista się nudzi, bo ma mało do rozkładania
moja najstarsza lampa

kadr z precyzyjnie uciętymi głowami
maskotka zespołu, lubi się wkręcać

był też robiony film z backstage’u
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, do kawy, sesja
komentarz
1 2 →

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close