×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

15 marca 2011

| przez Artur Nyk

Mirash

Każdy na pewno widział nie raz książeczki dla dzieci z rozkładanymi postaciami. Gdy chłopaki z kapeli Mirash przyszli do mnie z takim pomysłem, od razu spodobała mi się ta idea.
O sesji z genialnym cateringiem pisałem kiedyś. Teraz dostałem gotową już płytę i mogę ją pokazać. Trochę się baliśmy, czy i jak to wyjdzie, ale efekt jest całkiem fajny :)
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
realizacje
komentarz

12 marca 2011

| przez Artur Nyk

Pufa i Wiktoria

Wieszanie ostatnio dobrze mi idzie. Dzisiaj zamiast łyżek powiesiliśmy sobie w studio wielką pufę, którą bardzo zainteresowała się Wiktoria. Musiała zrobić na niej wielkie wrażenie, bo obdarzyła ją wielkim uczuciem.
Kilka zdjęć z backstage’u pozwoli Wam trochę rozejrzeć się po studio w czasie sesji. Zrobiliśmy niezbyt dużo, bo ok. 400 klatek. Z tego wybierzemy jakieś 4. Jak widać, wystarczy, by jedno zdjęcie na sto było dobre :)

Pierwsze spotkanie Wiktorii i Pufy

Wiatr we włosach albo trzy koła
Stabilizacja modelki
Ja i moje zabawki
Wiktoria w wersji Shiva. Kobieta o sześciu rękach
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, sesja
komentarz

11 marca 2011

| przez Artur Nyk

Makatka

Makatki kojarzą mi się z domem mojej babci na wsi, gdzie spędzałem kiedyś każde wakacje. Najbardziej klasyczne były oczywiście z jeleniami na rykowisku, ewentualnie z sarenkami. Do dzisiaj można takie znaleźć na wsiach, a pewnie też w mieszkaniach osób lubiących antyki.

Spójrzcie na tę makatkę z zimowym krajobrazem i obowiązkowymi jeleniami. Nie ma w niej nic niezwykłego. A to wnętrze? Jak sądzicie, skąd jest? Czy to kurpiowska chata, czy może na Ukrainie?
Powiem szczerze, chyba macie małe szanse odgadnąć, gdzie zrobiłem to zdjęcie…

Dom miłośników jeleni na zewnątrz wygląda tak:

To jest widok z zewnątrz
a tak wygląda od strony podwórka

Dom wykuty w miękkiej skale mieści się w Tunezji. Zdjęcie zrobiłem w trakcie pamiętnej podróży po pustyni, gdzie o mały włos nie straciłem większości sprzętu.
Myślę, że można tu znaleźć pewną analogię z polskim (na szczęście zanikającym) zwyczajem dekorowania ściany fototapetą z palmami. My umieszczamy obrazek, który ma nas rozgrzać, a na pustyni chcą patrzeć na coś mrożącego.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja
komentarz

10 marca 2011

| przez Artur Nyk

I co z tego wynikło…

Parę razy już pisałem o różnych sesjach, jakie robię, teraz postanowiłem, że będę też regularnie pokazywał Wam, co z tego wynikło. Sami ocenicie, czy cały wysiłek włożony w pracę był tego warty.
Zacznę więc powoli nadrabiać zaległości i opublikuję tu te fotografie, które są już gotowe.

Najpierw zdjęcia z sesji dyplomowej, a to dlatego, że dostałem dzisiaj od Pauliny informację, że obroniła się na 5, a zdjęcia zrobiły wrażenie (dodam skromnie…)

Kolejna rzecz to sesja fryzur dla Tomka. Dawno już nie robiłem czarno-białych fotografii i tymi zdjęciami zrobiłem sobie znowu apetyt na dalsze. To są te same zdjęcia, które prezentowałem bez obróbki, więc będzie Wam łatwo je teraz porównać.

Niedawno też wrzuciłem tu film z sesji do kalendarza AD Polska. Teraz możecie zobaczyć, jak to się skończyło.
I na koniec na nowo obrobione zdjęcie ze szpitala. Fota musiała trochę odleżeć w archiwum, aby w mojej świadomości dojrzała koncepcja, jak ma ta fotografia wyglądać. Potem jeszcze tylko kilkanaście godzin pracy nieocenionej Gosi w nieocenionym Aperture :)
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, realizacje, sesja
komentarz

7 marca 2011

| przez Artur Nyk

Drętwa modelka

Raz na jakiś czas to musi się zdarzyć. Wszystkie zabezpieczenia zawodzą i przez sieć filtrów przedziera się  modelka, która w ogóle nie powinna pojawić się na sesji. Najgorzej jest, jeśli jest to sesja komercyjna.
Może też pojawić się z bardzo prostej przyczyny. Klient sam sobie ją znalazł.

Najgorszy przypadek, jaki miałem, zdarzył się kilka lat temu na sesji do katalogu Ravela. Ówczesną kolekcję zaprojektował Arkadius, projektant dosyć kontrowersyjny. Powiedzmy, że tamta kolekcja wyszła mu tak sobie.
Zdjęcia były wymyślone jako bardzo kolorowe, a jednocześnie mroczne. Na sesji pojawiła się modelka, model i manekin. Facet pozował bardzo dobrze. Natomiast pomiędzy dziewczyną, a manekinem nie mogliśmy znaleźć żadnej różnicy.

Oglądając zdjęcie manekina, możecie dokładnie wyobrazić sobie ekspresję modelki.

Tak fatalnej modelki jeszcze w życiu nie widziałem. Na szczęście to nie ja ją znalazłem, a klient. Gdyby było inaczej, pewnie zostałbym wdeptany  w ziemię. A tak, razem ze wszystkimi próbowałem zrobić cokolwiek, by wykrzesać w niej jakiekolwiek uczucie, jakąkolwiek minę inną niż a’la manekin. To, co mieliśmy zaplanowane na 5 godzin pracy, zajęło nam 10. Efekty było co najwyżej poprawne. A na drugi dzień mieliśmy robić dalszą część sesji i to w trudniejszych warunkach. 
Wyjście w takich sytuacjach jest tylko jedno. Powiedzieliśmy naszej uroczej modelce „żegnaj” i znaleźliśmy inną. Każda inna byłaby wtedy znakomitą modelką, a nasza okazała się wręcz cudowna. Każde zdjęcie robiliśmy błyskawicznie. Wszystko szło dobrze. Żałowaliśmy tylko, że nie podjęliśmy tej decyzji od razu po pierwszej godzinie sesji. Na drugi raz tak zrobię na pewno.
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady, sesja
komentarz

5 marca 2011

| przez Artur Nyk

Rajskie w lodzie

Nie przepadam za fotografowaniem żywności z jednego powodu: jedzenie słabo współpracuje z fotografem. Zawsze albo więdnie, albo wysycha, albo traci kolor. Podziwiam tych, którzy lubią robić tego typu fotografie.
Najciekawsze jest za to zawsze wyszukiwanie produktów do zdjęć. Jeżeli potrzebujecie owoce, w grę wchodzą wtedy tylko specjalistyczne sklepy lub stragan na bazarze z wyjątkowo cierpliwą ekspedientką. Gdy oglądasz już piętnaste jabłko, to tłumaczenie , że szukasz idealnego do zdjęć, zaczyna być podejrzane. Pani i tak będzie cię przekonywać, że te są wyjątkowo słodkie i patrzeć na ciebie, jak na wariata.
Przecież nikt normalny nie dobiera jabłka tak, by pasowało do drugiego …

Czasem, rzadko, trafia się ekspedientka, która dziwnym trafem jest w stanie zrozumieć wasze dziwne wymagania. Wtedy macie szczęście. Częściej jednak trafi się zirytowana pani: Panie, wszystkie pomidory są takie same, bierze pan czy nie?! To już lepiej wziąć więcej i spokojnie przebrać w studio.

Kiedyś potrzebowałem do kalendarza rajskie jabłuszka. Spędziłem pół godziny, oglądając wszystkie możliwe drzewka, pod kątem najładniejszych owoców i liści. A potem, gdy już zgodnie z planem zamroziliśmy je, okazało się, że gdybym wziął pierwsze drzewko z brzegu, to efekt i tak byłby taki sam…

Wiele godzin straciłem, zamrażając kolejne jabłuszka, by na końcu i tak zrezygnować z tego pomysłu.

Czasem warto najpierw sprawdzić swój pomysł, fotografując nawet robaczywe jabłko, by tylko przekonać się, czy mamy szansę na efekt, jaki sobie założyliśmy. To może zaoszczędzić nam wiele czasu i rozczarowań. W końcu nie każdy pomysł da się zrealizować tak, jak sobie wyobrażamy…

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości
komentarz
← 1 2

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close