×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

19 sierpnia 2011

| przez Artur Nyk

Polska stolica tłumów

Dzisiaj będą bardzo przydatne rady w pigułce: jak spędzać wakacje?

1. Jeżeli jesteś fanem swojego samochodu i marzysz, by spędzać w nim dużo czasu to wybierz się w długi weekend do Zakopanego.

Pojechaliśmy do Zakopanego w niedzielę rano, sądząc, że wszyscy, którzy chcieli się tam dostać, zrobili to w piątek lub sobotę. To było bardzo naiwne założenie… Będąc niecałe 100 km od celu, zobaczyłem elektroniczną tablicę: Zakopane 128 minut. Po godzinie jazdy była kolejna tablica: Zakopane 109 minut. Doświadczyłem na własnej skórze, co to jest relatywizm czasu.

2. Jeżeli jesteś miłośnikiem mocnych wrażeń, wybierz się na Giewont w klapkach.

Ludzie idący w adidasach, po jakimś czasie przestali mnie szokować. W końcu większość „turystów” miała strój nadający się na Krupówki, a nie na górski szlak. Ale ludzie idący w klapkach to było coś. Oczywiście najzabawniej wyglądali w czasie burzy, która nas złapała.

3. Jeżeli lubisz kontakty międzyludzkie to koniecznie odwiedź Krupówki.

Odważyliśmy się tam udać już po skończonym długim weekendzie, gdy większość ludzi wyjechała. Nie wyobrażam sobie nawet, jak to musiało wyglądać wcześniej, skoro i tak nie dało się przejść.

4. Jeżeli tęsknisz za PRL-em, spróbuj kupić bilet na kolejkę na Kasprowy.

Z opowieści mieszkańców dowiedziałem się, że o 5 rano kolejka jest już długa. Pewnie, aby być pierwszym, trzeba być tam o 3 w nocy

Mimo wszystko Tatry to ciągle piękne miejsce i zawsze można znaleźć miejsca, gdzie ludzi jest mało. Mnie tym razem bardzo spodobało się na żółtym szlaku z Przełęczy Kondrackiej do Doliny Małej Wody, gdzie w sumie spotkaliśmy tylko kilka osób. Za to jedną w klapkach :)

 Gdyby ajfon robił RAWy to wyciągnąłbym z niego dużo więcej szczegółów. Za to przyjemność z nienoszenia wielkiego aparatu: nieoceniona :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

12 sierpnia 2011

| przez Artur Nyk

Kiedy pokazać ?

W czerwcu pisałem o sesji robionej w kopalni. Dopiero dzisiaj mogę pokazać pierwsze gotowe zdjęcia. Dlaczego tak długo to trwało?  Najpierw trzeba materiał przejrzeć, wybrać, obrobić. A potem trzeba poczekać, aż klient opublikuje zdjęcia pierwszy. To bardzo ważna kwestia, której nie można nie doceniać.
Klient musi czuć się bezpiecznie i mieć pewność, że jego zdjęcia nie pojawią się przed oficjalną premierą.

Fotograf ma tu niekomfortową sytuację, gdyż jest zwykle ponaglany przez modelki, by szybko wysłać im zdjęcia. Sam też zwykle nie może się doczekać, by pokazać nowe rzeczy w portfolio. A tu nie można….
Ja mam zasadę, że pokazuję zdjęcia po pierwszej publikacji klienta. Bardzo rzadko wysyłam też modelkom  nieobrobione zdjęcia, robię to tylko, jeśli mam do nich zaufanie, że nie wrzucą tego do netu. Nie ma nic gorszego dla fotografa, jeśli w internecie zaczynają krążyć nieobrobione zdjęcia, które nie wyglądają tak, jak on chce.

Oto dwa pierwsze zdjęcia. Kolejne dwa będę mógł pokazać za …rok. Wtedy dopiero pojawią się na kalendarzach na 2013 rok. A szkoda :)

 

akt, porady, realizacje, sesja
komentarz

10 sierpnia 2011

| przez Artur Nyk

Plotki i rozważania

Przeżyłem dzisiaj mały nalot mediów. Nagle rozdzwoniły się telefony z poważnych gazet typu Fakt czy Życie Na Gorąco i wszyscy chcieli kupić zdjęcia pewniej dziewczyny, która jest nową dziewczyną pewnego znanego gościa :)
Nie byłem na to przygotowany. Czy mogę sprzedać takie zdjęcia gazetom, zwłaszcza, że sesja była komercyjna? Czy mogę zrobić to bez zgody dziewczyny? Nie miałem wcześniej do czynienia z takimi sytuacjami i musiałem się trochę zastanowić.

Klient, dla którego robiłem tamte zdjęcia, chyba nie miałby pretensji, może nawet byłby zadowolony. Licencja, której mu udzieliłem, już wygasła i z tego punktu widzenia nie byłoby problemu z publikacją. Ale z drugiej strony, na zdjęciu były jego produkty, do których to ja nie miałem praw. Oczywiście, gdybym poszedł do sklepu, kupił je wszystkie, zakrył logo producenta i unikalne cechy, to mogę takie zdjęcia publikować. Tu jednak to klient wybrał wszystkie produkty i zestawił je w konkretną aranżację. Powinienem mieć więc jego zgodę, tak uważam.

Podobnie ma się sprawa z dziewczyną. Mam z nią umowę na udział w reklamie konkretnej marki. Nie mogę więc bez jej zgody publikować zdjęć nawet, a może przede wszystkim, gdy chodzi o jej własny wizerunek.

Ostatecznie nie zdecydowałem się sprzedać zdjęć. W ten sposób straciłem kolejną szansę, by publikować w ogólnopolskiej prasie :)

PS. Ceny, jakie oferują gazety, za publikację zdjęć są raczej niskie. W tym przypadku byłoby to 100-200 zł. Inne fotografie kupują czasem nawet za 10-20 zł. Nic dziwnego, że z fotografii prasowej coraz trudniej wyżyć.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości
komentarz

9 sierpnia 2011

| przez Artur Nyk

Znowu narzekam…

Chciałbym wreszcie napisać coś pozytywnego i budującego o wydawanych publicznie pieniądzach na fotografię, a tu nic takiego nie mogę znaleźć.
Trafiłem przez przypadek na wystawę fotografii w centrum handlowym w Katowicach (nie płacą mi, to nie napiszę, że chodzi o Silesię :)).  Co by nie mówić o wybitnie komercyjnym charakterze takich miejsc, to trzeba im oddać honor, że co jakiś czas organizują dostępne dla wszystkich wystawy fotografii. Kilka dobrych setów już tam widziałem.

Tym razem jest to wystawa portretów bardzo znanych postaci z polityki, sportu i świata kultury, które prezentują monety NBP. Po zakończeniu wystawy (której celem jest oczywiście promocja monet kolekcjonerskich, na których mennica sporo zarabia) fotografie będą wylicytowane  na aukcji WOŚP.

Fotografie nawet nie są najgorsze. Tak w pierwszej chwili się wydaje. Ale gdy przyjrzałem się im się bliżej, zmieniłem zdanie.

Ideą było pokazanie monet, a ludzie, choć jak najbardziej wybitni, są tylko tłem wzmacniającym przekaz. W końcu celebryta teraz może wszystko reklamować. Nie sądzę, by w tym przypadku otrzymali wynagrodzenie, wszystko jest przecież „pro publico bono”.

Mnie boli sposób, w jaki to zostało wykonane. Monety są wmontowane w obraz, co samo w sobie nie jest jeszcze takim problemem. Można sfotografować modela trzymającego monetę, a potem podmienić ją  na lepiej oświetloną. Dobrze zrobiony w ten sposób montaż daje bardzo dobre wyniki. Na tych zdjęciach montaże są na fatalnym poziomie, czasem nawet monety nie są dokładnie wycięte. Najgorsze natomiast jest umiejscowienie monet. Czy kiedykolwiek udało się Wam utrzymać monetę w ten sposób?

Najwyraźniej NBP wypuściło serię monet z wbudowanymi uchwytami :)
Autorem zdjęć jest Damian Lemański. Nie udało mi się znaleźć wielu informacji na jego temat: skończył Europejską Akademię Fotografii i  prowadzi blog, na którym prezentuje swoje zdjęcia ślubne.
Ujmę to tak, to portrety wybitne nie są. Chętnie natomiast zobaczyłbym portfolio pana Damiana na podstawie którego NBP zleciła mu wykonanie tej serii zdjęć.
Tak duża i prestiżowa w końcu sesja powinna zostać powierzona komuś, kto potrafi połączyć dobry portret i aspekt reklamowy fotografii. Ja postawiłbym np. na Jacka Porembę.

Nie wiem , czy jest to wina samych fotografii, czy też wydruków, ale jakość zdjęć na wystawie jest słaba. Bardzo słaba. Przepalenia, pływające kolory, no i kiepskie montaże. Musicie sami to zobaczyć, wtedy będziecie mogli wyrobić sobie własną opinię. Wystawa odwiedza 16 miast, więc szanse na zobaczenie  są spore.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości
komentarz

4 sierpnia 2011

| przez Artur Nyk

Przetarg na sesję za prawie 193 000 euro

Wiem, że kolejny opisywany przetarg może być już nudny, ale tym razem w grę wchodzą naprawdę duże pieniądze, bo wartość zlecenia może sięgnąć prawie 193 000 euro. Prawie.

No, może przesadziłem trochę, jednak i tak jest to przetarg, na który przewidziano kwotę pomiędzy 14 000  a 193 000 euro. Tę informację można przeczytać na samym początku dokumentu. Brzmiało obiecująco, więc tym chętniej czytałem dalej. Do zrobienia jest sesja portretowa dla piętnastu osób niepełnosprawnych, reportaż z próby generalnej przedstawienia teatralnego, premiery oraz jakiejś imprezy podsumowującej. Do tego uczesanie i zrobienie makijaży tym piętnastu osobom.
Nie jest to temat, w którym czułbym się dobrze, no ale skoro jest na to taka kasa to może warto zrobić „chałturkę” :)

Czytam kolejną stronę dokumentu, potem kolejną i kolejną, dowiedziałem się, że fotograf musi posiadać doświadczenie w zrealizowaniu co najmniej dwóch sesji dla przynajmniej 3 osób. Pogrzebałem w pamięci i stwierdziłem, że ze dwie sesje znajdę, czyli nadaję się. Fryzjer i wizażystka natomiast muszą mieć już jakiś papier udowadniający, że mają wykształcenie zawodowe. Dobrze, że od fotografa nie chcą papieru, bo przecież nie mam.
Przez kolejnych kilka stron wymieniane są potrzebne załączniki i oświadczenia, polisy, odpisy i pełnomocnictwa.

Nie jestem w stanie dokładnie określić, co jest na kolejnych stronach, bo mam wrażenie, że ciągle to samo co na poprzednich. Natomiast już na 24 stronie znalazłem, że Zamawiający przewiduje 6 dni zdjęciowych na zrobienie portretów. Całkiem rozsądnie, jeden dzień na próby i potem 3 osoby dziennie. Całkowicie do zrobienia na dobrym poziomie.

Kiedyś zrobiłem coś w teatrze…

I już na kolejnej stronie mały zabawny szczegół. Zdjęcia mają być dostarczone w rozdzielczości 600 dpi. I koniec. Ponieważ to jedyne wymaganie co do jakości, to teoretycznie mogę zrobić foty ajfonem. Przy 600 dpi będą miały pewnie wielkość znaczka pocztowego, ale będą zgodne ze specyfikacją.

Na 36 stronie dowiedziałem się o konieczności informowania każdej z fotografowanych osób, że fryzury są współfinansowane przez Unię Europejską: „pięknie pani wygląda w tych lokach, a wszystko to dzięki unijnym funduszom, proszę podpisać mi zaświadczenie o oświadczeniu pani tej informacji”

Strona 40 – harmonogram świadczonych usług fryzjerskich.
Strona 49 – harmonogram świadczonych usług w zakresie makijażu.
Strona 54 – oświadczenie o dysponowaniu bazą lokalową do wykonania usługi uczesania.

Od strony 59 znowu powtarzają się te same informacje co wcześniej… 63 – dowiaduję się, że w trakcie spotkania uczestniczek z Wykonawcą, fryzjerem i wizażystką, omówiony zostanie m.in. dobór garderoby. Ponieważ nie zajmuje się tym ani fryzjer, ani wizażystka, czyli musi zrobić to fotograf.

Kolejne strony znowu od początku opisują to samo, już dawno przestałem czytać dokładnie zresztą.
Wreszcie strona 76: koniec.

Podoba mi się, że ktoś wymyślił ideę zrobienia sesji osobom niepełnosprawnym oraz reportażu z przedstawienia, aby mogli się przekonać, że są traktowani na równi z innymi ludźmi. Budzi podziw kwota przeznaczona na taką sesję, choć tym razem po raz pierwszy zastanawiam się, czy aby nie jest przesadzona. Tylko dlaczego jest to wszystko tak  skomplikowane? 76 stron dokumentów, które fotograf musi przeczytać i przeanalizować!
Aha, o wyborze oferty będzie decydować w 100% cena……

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, przetarg, SIWZ
komentarz

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close