×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

27 listopada 2014

| przez Artur Nyk

Miś na klacie czyli miś na miarę naszych możliwości

O tej sesji rozmawialiśmy już od dawna i bardzo się na nią cieszyłem. Czterech Panów z kabaretu wystąpiło na zdjęciach półnago, ubrani tylko w niezwykłe rysunki.

Jestem ciekawy czy rozpoznacie kogo dzisiaj fotografowałem?

Sesja trwała cały dzień i uwierzcie mi, że nie dało się tego zrobić szybciej. Maja i Alicja uwijały się we dwie przez cały ten czas by zamalować męskie klaty. Ja miałem wtedy trochę wolnego czasu i nawet udało mi się zdrzemnąć w trakcie sesji.

No to zgadujcie :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, do kawy, sesja
komentarz

24 listopada 2014

| przez Artur Nyk

Jak mam na imię? Pyta mnie kotka.

Odkąd po Sesji została tylko pusta miseczka, wiedziałem, że któregoś dnia pojawi się jeszcze w domu kot. Był nawet jeden rudy kandydat, który przychodził się do mnie najeść, ale nie przypadliśmy sobie do gustu.

Oglądałem wiele razy kociaki w schronisku i pomyślałem, że właśnie tam znajdę mojego kolejnego kota. Albo kotkę, na co się bardziej nastawiałem. Ciągle jednak gdzieś mnie nosiło w tym roku, a nie chciałem zabrać do domu kotka i zostawiać go samego na dłużej.

Wreszcie w ubiegłym tygodniu wybrałem się do schroniska. Marta miała mi pomóc wybrać taką kotkę, z którą złapię od razu kontakt. I tak w domu pojawiła się miodowa piękność.

Kontynuuj →

Aperture, do kawy
komentarz

21 listopada 2014

| przez Artur Nyk

Kalendarz Ascomp – backstage

Brama. Wartownicy, schowani za grubą szybą, dokładnie oglądają nasze dokumenty. Sprawdzają jaki sprzęt wwozimy do środka. Drzwi zabezpieczone kodem, po nich następne i następne. Z zewsząd obserwują nas kamery, kolejne drzwi i jeszcze bardziej wymyślne zabezpieczania. Czuję się jakbym wchodził do Fort Knox. Nigdzie nie możemy przebywać sami, cały czas ktoś z nami jest, nie ma mowy byśmy czegoś dotknęli, a w niektórych miejscach proszą nas byśmy nawet nie zbliżali się na jeden metr do sprzętu.

Sprzęt. Pewnie tak informatycy wyobrażają sobie raj. Ciągnące się na dziesiątki, a może nawet setki metrów korytarze, pełne szaf wypchanych serwerami.
Jesteśmy w serwerowni. Nie byle jakiej. Niestety nie mogę powiedzieć w jakiej serwerowni jestem. To tajemnica :)

Jestem tu już drugi raz, a ciągle nie mogę nasycić oczu. W końcu jestem: technik elektronik, o specjalności elektroniczne maszyny i systemy cyfrowe.
Trzeba brać się do roboty, dzisiaj główną rolę nie grają serwery, a kobiety. Zobaczcie sami:

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
b&w, backstage, realizacje, sesja, video
komentarz

12 listopada 2014

| przez Artur Nyk

Black & White Photo Challenge

Od czarno białej fotografii zaczynałem przed laty. Najpierw wycieczka do sklepu Fotooptyka po filmy, najlepiej Fotopan HL na licencji Ilforda, a jak nie było, to rosyjski Foto65, ten był kiepski bardzo.
Potem prawdziwe fotografowanie i kalkulacja, czy warto nacisnąć spust, bo to przecież wszystko kosztuje. Więc każdy parametr był sprawdzany trzy razy. Pstryk! Ile jeszcze klatek zostało? Tylko 5! Trzeba oszczędzać.
I wreszcie wywoływanie. Ale nie w Aperture, tylko w ciemni zrobionej w łazience. Deska położona na wannie, na niej powiększalnik Krokus i kuwety z własnoręcznie rozrobioną chemią. W totalnej ciemności najpierw wkładam film do koreksu. Kurde, zawsze się zacina i nie chce wejść!
Teraz obowiązkowe poruszanie koreksem, by wywoływacz się równomiernie rozprowadzał. Zamiast na forach, czytałem w książkach porady typu: ja co minutę robię trzy ruchy przechylając koreks i odstawiam.
Płukanie i utrwalacz. Czy dobrze wypłukałem? To może jeszcze raz. Utrwalamy kilka- kilkanaście minut, kolejne płukanie jeszcze w płynie, by nie było zacieków i już mogę zobaczyć co wyszło!
Oglądam mokry negatyw z wypiekami. Jest! Wygląda, że dobrze naświetlone. Prawie wszystkie…
Teraz dopiero zaczyna się prawdziwa zabawa w wywoływanie odbitek, usuwanie kurzu z filmu, przynajmniej większości, całego nigdy się nie udawało. Praca przy czerwonej żarówce.
Powoli, powoli na pierze pokazuje się obraz. Czy jest ostry? Czy dobrze naświetliłem papier? Już wyjąć, czy jeszcze potrzymać. AAAAAaaaa! Szybko wyjmuję, bo jeszcze chwila i będzie za ciemne.
Płuczę pod bieżąca wodą. Długo. I do utrwalacza. I znowu pod wodę.
Chowam nienaświetlone papiery i wychodzę na światło dzienne. Dopiero teraz się okaże czy wszystko jest w porządku. Czasem było, czasem kląłem.
I jeszcze na koniec suszenie papieru na specjalnej suszarce lub na szybie, by papier był błyszczący. To jeszcze nie era papierów, które schną sobie same.

A dzisiaj…

Płynę promem obserwując fale. Sięgam po aparat, ustawiam na B&W i naciskam spust. Ok, wyszło! Koniec.

To 1/5 dni. Jutro kolejne zdjęcie.

b&w, foto mądrości, Jak to zrobiłem, plenery
komentarz

6 listopada 2014

| przez Artur Nyk

Daję na zapowiedzi

Jedną z rzeczy, które aktualnie robię/robiłem/ciąglerobięiniemogęskończyć jest nowy kurs fotografii beauty, jaki przygotowałem razem z eduweb.pl
Przygotowałem trzy fotografie różniące się sposobem oświetlenia, dwie w niskim kluczu i jedną w wysokim. W mojej części pokażę dokładnie jak zrobiłem te zdjęcia, natomiast główna część kursu poświęcona będzie obróbce zdjęć beauty w Photoshopie. Sam jestem bardzo ciekawy co pokaże Grzegorz Róg. Nie przepadam za obróbkę i zawsze staram się ją zlecić komuś, ale chętnie się czegoś nowego nauczę.
Czekam teraz na obrobione zdjęcia od Grzegorza, gdy tylko je dostanę, pokażę wam materiał wyjściowy i finalny.

Teraz mały podgląd sytuacji :)

 

Aperture, eduweb, sesja, Spytaj Artura, warsztaty
komentarz

3 listopada 2014

| przez Artur Nyk

Muzeum torebek

Kontynuując nadrabianie zaległości, przypomniałem sobie, że tych zdjęć jeszcze nie pokazałem nigdzie. A trochę czasu już upłynęło, bo sesję zrobiłem w sierpniu. Zrobiłbym ją już dużo wcześniej gdyby nie problemy z pogodą. Nie pamiętam już ile razy ją przekładaliśmy, gdy w końcu trafiliśmy w okienko pogodowe.

Zdjęcia torebek Aretesanias zrobiłem na terenie nowego Muzeum Śląskiego. Takie obiekty zwykle nie są przyjazne fotografom. W swoim życiu odbyłem już setki rozmów z ochroniarzami na temat co robię, dla kogo, po co, gdzie jest moje zezwolenie i że mam oddać film mimo, że to aparat cyfrowy. Nie żartuję, raz takie zdanie usłyszałem : Nic mnie to nie obchodzi, że to cyfrowy aparat, proszę oddać mi film!

Tym większym dla mnie szokiem było, gdy okazało się, że tutejsi ochroniarze to fajne chłopaki. Pożyczyli drabinę, a raz nawet przynieśli mi zaślepkę do obiektywu, którą znaleźli na ławce. Nie była w prawdzie moja, więc nie wziąłem, ale to zachowanie nie było tym do czego jestem przyzwyczajony.

Zdecydowaliśmy się razem z Tatianą, na wybór tego pleneru ze względu na minimalizm architektoniczny i kolorystyczny, który był znakomitym tłem do pokazania bajecznie kolorowych torebek
z aplikacjami wykonanymi ręcznie przez kobiety z plemienia Indian Kuna z Ameryki Południowej.
Fotografie były robione z przeznaczeniem na nową stronę Aretesanias gdzie będą pokazane na pełnoekranowym slajderze i musiały być tak komponowane by było jeszcze sporo miejsca na napisy.
Widziałem już projekt nowej strony i wyglądało to bardzo dobrze.

Fotografie : Artur Nyk
Stylizacja : Tatiana Szczęch
modelka : Izabella Szafron
wizaż : Maja Ogiegło
postprodukcja : Magda Bartkiewicz

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
architektura, plenery, realizacje, sesja
komentarz

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close