×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

25 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Czerwone jak Święty Mikołaj – Ferrari 458 Italia

Czerwone Ferrari cierpliwie czekało na swoja kolej, zaparkowane na moim twardym dysku. Zdjęcie zrobiłem przed salonem ponieważ samochód nie był jeszcze zarejestrowany i nie mogliśmy nigdzie nim wyjechać. Od początku więc wiedziałem, że jedynym rozwiązaniem będzie montaż. Miałem zamiar sfotografować ulicę nocą, mokrą jeszcze po deszczu z odbijającymi się światłami. Jak na złość było ciągle sucho, albo jak już padało to w dzień. Czekałem i czekałem i nic. W międzyczasie zająłem się innymi projektami, a Ferrari powoli kurzyło się dysku.

Wreszcie pojawiła się inna opcja. Render. Podjął się tego Mateusz Zahora, którego poznałem kiedyś dzięki mojemu blogowi. Mateusz znalazł gotowy model filarów, który pasował do mojej koncepcji i zaczęliśmy pracę nad dopasowywaniem. Kilka godzin spędzonych na skypie, kilka próbnych renderów, wypróbowanie wielu tekstur i koncepcyjna była gotowa.
Na tym już etapie, konsultowałem to z Gosią, która miała się zająć finalnym montażem. Największym wyzwaniem było dopasowanie świateł tła by zgadzały się w miarę z oświetleniem samochodu. O idealnej zgodności nie było co marzyć, samochód oświetlony był pod kątem atrakcyjnego wyglądu i poskładany z kilku klatek. W tego typu fotografii umowność jest bardzo częsta jeśli dzięki temu osiągamy leszy efekt. Dopóki niezgodności nie rzucają się od pierwszego momentu, albo są widoczne tylko dla znających się na rzeczy, to uważam, że można sobie na nie czasem pozwolić.

Dodatkową trudnością był matowy lakier samochodu, który sprawia, że to Ferrari nie wygląda na zdjęciu realnie. Matowa karoseria nie odbija żadnych niepotrzebnych blików, to dobrze gdy się go fotografuje. Ale z tego samego powodu nie odbija się w karoserii otoczenie, a to sprawia, że zaczynamy mieć wrażenie, że coś jest nie tak. Dlatego szukałem takiego tła, by w karoserii nie mogło się nic odbić. Filary są dostatecznie  daleko od samochodu by nie mogły się odbić w samochodzie. Gdy przypatrzycie się blikom na podłodze, zobaczycie, że kończą się mniej więcej na wysokości samochodu. Teoretycznie mogłyby pojawić się na karoserii, jednak z góry pada światło o wiele silniejsze i nie pozwala na to.

Kontynuuj →

Jak to zrobiłem, Photoshop, realizacje, samochody
komentarz

24 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Carl Lagerfeld znowu fotografuje czyli celebryta może wszystko

Wiecie jak głęboko cenię fotografie tego znakomitego skądinąd projektanta mody. I przy projektowaniu mody powinien zostać.
Gdy zobaczyłem dzisiaj najnowszy kalendarz Opla Corsy, zrobiony przez mojego idola, to mnie zamurowało. A moja kotka Lea gdy się przyjrzała zdjęciom, zaatakowała drzwi wejściowe majstrując przy zamku i zaczęła rozpaczliwie miauczeć, że chce wyjść. Sądzę, że chciała biec do Niemiec, by powiedzieć Choupette co o tym myśli. 

fot. Opel

Poznajcie więc Choupette, uroczą kotkę, którą Carl wykorzystał w kalendarzu Opla Corsy jako główną modelkę. Dlaczego? Wyjaśnienie możemy przeczytać na stronie Opla:

Karl Lagerfeld zaproponował nowe podejście do tego tematu” – powiedziała Tina Müller, dyrektor Opla ds. marketingu. Müller towarzyszyła Lagerfeldowi w czasie sesji i jest zachwycona projektem. „Piąta generacja Corsy właśnie miała swoją premierę. Przez 32 lata samochód fotografowano w towarzystwie wielu supermodelek. Był tylko jeden sposób, aby przebić tamte zdjęcia: Choupette” – powiedziała ekspertka w dziedzinie marketingu, porozumiewawczo mrugając okiem.
Kontynuuj →

do kawy, reklama, video
komentarz

23 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Czy po wypiciu kilku piw powinno się pisać na blogu?

nie

do kawy
komentarz

22 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Cięcie i zdjęcie – finał albo też początek

Było tak: trzy dziewczyny wylicytowały cięcie u Tomka Szabelki i zdjęcie u mnie. A cały zysk poszedł na Dom Aniołów Stróżów w Katowicach. Zebraliśmy 815 zł. Czy to dużo, czy to mało? Sam nie wiem. W skali pieniędzy jakich Dom potrzebuje to pewnie mało. Bardziej się liczy, że może udało nam się zainteresować tym tematem innych. Chciałbym ja i wszyscy, którzy brali w tym udział by nie zakończyło się na tej jednej akcji. Tomek Szabelka ze swoją grupą pomagają Aniołom już od dawna. Marta dołączyła w tym roku. Potem ja postanowiłem, że też pomogę, wciągnąłem Pawła. W tym tygodniu zadzwonił Adam ze Studia Koliber i powiedział: to dobra akcja, możemy też się włączyć? I tak zatacza to coraz większe kręgi. Na szczęście :)

Wczoraj gdy rozmawiałem z Anetą Szopą z Aniołów, usłyszałem: od dawna myślimy by wydać kalendarz charytatywny. Ok, robimy! Nie zastanawiałem się ani chwili, przecież lubię robić kalendarze. Otworzyła mi się natychmiast jakaś klapka w głowie i przyszedł mi pewnie pomysł jak to można zrobić. Mam nadzieję, że będzie dobry:)
Jeżeli ktoś z was będzie chciał się przyłączyć, niech pisze. Na pewno będziemy potrzebowali każdej dobrej energii :)

To zobaczcie jeszcze raz jak było. Niestety jednej z dziewczyn nie udało się dotrzeć wczoraj i będzie u Tomka i u mnie dopiero w sobotę, wtedy też pewnie będzie fotograficzna errata.

Tom przygotowuje eliksiry

Fotel na plecy i czas iść

Jakby co to Tomek ma jeszcze trzy takie fotele

Zamykamy i w drogę

Jestem Tomek i będę strzygł

Tom skupiony  
Puszka – wszyscy są uśmiechnięci

Aneta opowiada o Aniołach

Pełne poświęcenie czyli jak zawsze

Klaudia wygląda na zadowoloną

Klasyczna konstrukcja nośna czyli niegdyś kultowy Polsport

Grzebień aż furga

Rafał, Marta, Ania, Tomek i ja oraz Paweł ale go nie widać bo robi zdjęcie

Przenośny Salon czeka 

Licytuj cięcie, licytuj zdjęcie. from StudioKOLIBER on Vimeo.

Udział wzięli:

cięcie: Tomasz Szabelka
zdjęcie: Artur Nyk
wsparcie Tomka i mnie: Ania Szabelka
rozgłos i koordynacja : Marta Dobrzańska
miejsce akcji: 3 Piętro Pop up Store
dobry duch i gospodarz: Rafał Kowalkowski
catering: Kofeina Bistro
asysta i wywoływanie uśmiechu u modelek: Paweł Pszczoła
opowieści o Aniołach: Aneta Szopa
filmowanie w dzień i montaż w nocy: Natalia i Adam Walus

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, sesja, video
komentarz

20 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

O tym jak to Kamila nauczyła się pić kawę

Kto mnie zna, wie, że bez kawy nie da się fotografować i w ogóle żyć. No, a gdzie jak nie we Włoszech znają się na kawie rewelacyjnie. Raz zatrzymaliśmy się na malutkiej stacji benzynowej, choć raczej powinna nazywać się stacją kawową. Do środka ledwie dało się wejść, cztery osoby robiły już tłok, bo najwięcej miejsca zajmował gigantyczny ekspres do kawy, jakiego nie powstydziłaby się najlepsza kawiarnia w stolicy dowolnego państwa.
Kierowcy zatrzymywali się na stacji, pili wyśmienite espresso i jechali dalej. Niektórzy nawet przy okazji tankowali ale podejrzewam, że to była tylko poboczna działalność tej stacji.

Na naszym wyjeździe do Toskanii Kamila postanowiła nauczyć się pić kawę. Słusznie stwierdziła, że to najlepsza okazja. Codziennie zaczynaliśmy dzień od parzenia kawy w tradycyjnej włoskiej kawiarce. Tego zaszczytu przygotowywania kawy, doświadczałem zawsze ja. Na początku Kamila piła ją bez entuzjazmu ale po dwóch dniach doceniła już smak. Od tego momentu piła kawę z wielką przyjemnością na naszym balkonie. A ja to fotografowałem :)

Kontynuuj →

do kawy, dobre zdjęcia, podróże, portret, sesja
komentarz

18 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Gaspol wozi gaz, a ja to fotografuję

Od zawsze interesowałem się motoryzacją i uwielbiam fotografować samochody. Gdy jednak dostałem z Gaspolu propozycję sfotografowania ich nowej cysterny i to w ruchu, wiedziałem, że tym razem czeka mnie wielkie wyzwanie. Czym innym jest bowiem zrobienie zdjęcia samochodu osobowego, a czym innym sfotografowanie wielkiej cysterny o długości czterech zwykłych samochodów. Gdy do tego dochodzą zdjęcia w ruchu, skala trudności rośnie bardzo szybko.


Naszym założeniem było stworzenie przynajmniej dwóch głównych fotografii samochodu: statycznej i w ruchu oraz kilku zdjęć detali technicznych cysterny. Od pierwszej chwili wiedziałem, że zdjęcie jadącej ciężarówki chcę zrobić w bardzo szerokim kadrze, w typowo polskim pejzażu, który ma kojarzyć się z ekologią. Potrzebowałem do tego odpowiedniej drogi z dobrym asfaltem i białymi liniami, bez zbędnych krzaków rosnących wzdłuż niej. Do tego najlepiej aby droga była w lekko pagórkowatym terenie, bez drzew przy samej drodze ale by był las gdzieś w tle. Oczywiście, nie chciałem mieć w kadrze żadnych zabudowań. Przydałoby się za to wzgórze, z którego mógłbym fotografować, co pozwoliłoby na dobre pokazanie zarówno pejzażu, jak i  ciężarówki. Aby jeszcze było trudniej droga musiała być bardzo mało uczęszczana, byśmy nie blokowali na niej ruchu ale też by inne samochody nam nie przeszkadzały.
Mogliśmy wprawdzie wystąpić do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad o czasowe zamknięcie drogi, jednak jest to procedura bardzo skomplikowana, kosztowna i co najgorsze wymagająca podania konkretnego terminu ze sporym wyprzedzeniem. A pozostaje jeszcze jedna trudność. Trzeba trafić w dzień z dobrą pogodą. Głównie z tego powodu nie zdecydowaliśmy się zaryzykować by na dwa tygodnie do przodu podać datę sesji.


Na miejsce zdjęcia w ruchu wyznaczyliśmy okolice Dąbrowy Białostockiej, gdzie znajduje się  jeden z odbiorców gazu. Mimo, że sfotografowanie nowej cysterny było dla Gaspolu priorytetowe, nie mogłem zakłócić terminowych dostaw gazu. Tak więc plener potrzebny do sesji musiałem znaleźć w tamtych okolicach co nie było takie łatwe. Okolica była naprawdę piękna ale zawsze coś mi przeszkadzało. Przejechałem w sumie ponad 250 km, krążąc wokół Dąbrowy i robiąc próbne zdjęcia nim w końcu znalazłem odpowiednie miejsce.

Wykonanie samego zdjęcia zajęło mi tylko około godziny. Natomiast postprodukcja trwała już kilkadziesiąt godzin. Trzeba było np. „naprawić” asfalt na drodze, „domalować” białe linie, „posadzić” trawę, tam gdzie jej brakowało, usunąć niepotrzebne elementy krajobrazu czy wreszcie poskładać całość z kilku klatek, jakie musiałem zrobić.


Do zrobienia drugiego zdjęcia głównego, wybraliśmy okolice Białej Rawskiej. Oczywiście, tu również na wybór miejsca, wpływ miał harmonogram  dostaw. Tym razem jednak było dużo łatwiej. Potrzebowałem tylko niewielki wycinek drogi i to wszystko. Tu ważne było pokazanie samej ciężarówki i nie chciałem by plener odwracał od niej uwagę. Znaleźliśmy drogę techniczną wzdłuż S8, gdzie prawie nikt nie jeździł i tam zrobiłem zdjęcie. Ponieważ zostało nam jeszcze trochę czasu, udało się też zrobić jeszcze jedną fotografię jadącej cysterny. 

Po tych wszystkich trudnościach, fotografie detali były już naprawdę proste. Potem tylko kilkadziesiąt kolejnych godzin postprodukcji i już możecie obejrzeć gotowe fotografie.

Ps. Zdjęcia z kolejnej sesji cysterny dla Gaspolu możesz zobaczyć TU.

Fotografie Artur Nyk
Asystent Paweł Pszczoła
Postprodukcja Gosia Kłosowska, Artur Nyk
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
plenery, realizacje, samochody, sesja
komentarz

17 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Spytaj Artura czyli jak oświetlać w studio ludzi w okularach

Damian pisze…Witam,
mam pytanie, jak oświetlać w studio ludzi w okularach? Jakie ustawienia lamp polecasz, a jakich zdecydowanie nie?
Pozdrawiam

To znowu niby problem banalny, a jednak ważny, bo pewnie każdy wiele razy się denerwował gdy w okularach odbijały się lampy.
Pomysłów na rozwiązanie tego problemu jest kilka:

1. Prosty i głupi – wyjmujemy szkła z okularów. Znika problem odbić, jednak na zbliżeniach będziemy wyraźnie widzieli, że szkieł w oprawkach nie ma. Wygląda to kiepsko i nienaturalnie. Nie polecam.

2. Ekstremalny i kosztowny – wymieniamy szkła w oprawkach na inne. Odbicie w okularach pojawia się najczęściej gdy mamy szkła o dużej krzywiźnie soczewki. Gdy wymienimy je na inne, o mniejszej sile lub nawet „zerówki”, problem może zniknąć. Ale nie musi. Największą trudnością tej metody jest konieczność przygotowania wcześniej u optyka innych szkieł. Musimy też pamiętać, że nasz model w takich szkłach może źle widzieć, co wpłynie na to jak się będzie zachowywał przed obiektywem. Generalnie nie polecam, chyba, że nie ma już innego wyjścia.

3. Prosty ale nie zawsze działający – czyli użycie filtra polaryzacyjnego. Raz się da, raz nie, zależy od rodzaju bliku jaki się pojawia na okularach. Poza tym, zastosowanie filtra polaryzacyjnego może wpłynąć na kolor oprawek czy ubrania modela. Polecam, o ile nie zepsuje to nam czegoś innego.

4. Konkretny – czyli właściwe ustawienie lamp. Po pierwsze ustawiamy lampy tak jak nam pasuje czyli aby uzyskać dokładnie taki efekt oświetlenia, o jaki nam chodzi. Patrzymy gdzie pojawia się blik. Będzie raczej albo z boku, albo u góry. W każdej z tych sytuacji, zadajemy sobie pytanie: czy bez szkody dla zdjęcia lepiej będzie przesunąć/podnieść trochę lampę, czy też obrócić/opuścić głowę modela?

Gdy blik jest na górze okularów, zwykle wystarczy lekko podnieść lampę lub pochylić głowę by problem znikł, a zdjęcie nadal ma ten sam charakter. Ja sobie radzę zawsze właśnie w ten sposób. Gdy oświetlam sylwetkę oktą 175 cm, to podniesienie jej o 20 cm nie ma wielkiego wpływu na oświetlenie. Jeśli nie możemy sobie pozwolić na pochylenie głowy, możemy obniżyć na nosie same oprawki.

Generalnie najprostszą konfiguracją lamp do fotografowania całej sylwetki czy portretu, jest duży softboks ustawiony powyżej modela, lekko z boku oraz ekran w kontrze. Do tego druga lampa skierowana na tło za nim i to wszystko. Im mniej lamp, tym mniej potencjalnych odbić w okularach :)

Nie uznaję zasady, by ustawiać światło pod okulary. Światło ma być takie jak chcę, a gdy pojawia się problem z blikami, wtedy trzeba dopiero lekko korygować ustawienie lamp. Do tej pory jeszcze nie zdarzyło mi się, bym w ten sposób nie znalazł wyjścia z sytuacji.
Oczywiście, jestem w stanie wymyślić sobie takie ustawienie świateł względem modela, że blik będzie i koniec, nie da się przesunięciem lamp go usunąć. Wtedy może będzie trzeba łączyć wszystkie metody?

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady, Spytaj Artura
komentarz

16 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Łowcy.B czyli zdjęcie sweterków na nowych zdjęciach

Poczułem się trochę jak w przedszkolu. Farbki wyglądały na plakatowe, choć Alicja zapewniła mnie, że to profesjonalne farby. Sweterki też wyglądały jakby były z czasów gdy ja chodziłem do przedszkola. A i tu można się było pomylić, bo to przecież profesjonalne kostiumy estradowe chłopaków.
Za to poczucie humoru na pewno nie było na poziomie przedszkola. Przez całą sesję wszyscy śmialiśmy się z haseł rzucanych mimochodem przez Łowców.

Pomysł by sfotografować się na tle firmowych sweterków wyszedł od chłopaków. Inspirowali się teledyskiem Gotye ale klimat miał być już w stylu Łowców. Na początku myślałem, że uda się to zrobić na jednej klatce, niestety nikt nie dał rady naciągnąć cennych sweterków do takiej wielkości by stanowiły tło. Musiałem więc robić montaże. Ustaliliśmy, że będzie to wszystko trochę umowne. Zależało mi na efekcie wtopienia sylwetki w tło, gdy będziemy oglądać zdjęcia na plakacie z większej odległości.

Malowanie przez Maję i Alicję trwało cały dzień, to może się wydawać, że nie ma w tym nic trudnego ale w rzeczywistości zabiera mnóstwo czasu, zwłaszcza, że musieliśmy robić cały czas próby czy mamy odpowiednią skalę rysunku.
Teraz czekam z niecierpliwością na gotowe plakaty :)

Łowcy.B fot Artur Nyk

Kontynuuj →

dobre zdjęcia, portret, realizacje, sesja
2 komentarze

15 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Cięcie i zdjęcie

Z Tomkiem Szabelką znamy się już długo i jak pewnie wiecie, często też razem pracujemy. Gdy więc Tomek wymyślił, że obetnie 3 osoby w celach charytatywnych, nie zastanawiałem się długo i postanowiłem dołączyć się do tej akcji.

20 grudnia w 3 Piętro Pop up Store w Katowicach, trzech najbardziej hojnych szczęśliwców, którzy oddadzą się w ręce Tomka, zostanie potem przeze mnie sfotografowanych. Ale najważniejsze jest to, że cały dochód z tej akcji zostanie przekazany na rzecz Domu Aniołów Stróżów w Katowicach.

Czym jest Dom Aniołów Stróżów,  niech najlepiej powiedzą sami: Obecnie prowadzimy w Katowicach – Załężu Środowiskowy Program Psychoprofilaktyczny dla Dzieci i Młodzieży oraz ich Rodzin Zagrożonych Marginalizacją Społeczną, w ramach którego oferujemy systemową pomoc dzieciom i ich rodzinom mającym poważne problemy wychowawcze, rodzinne i socjalno – bytowe. 
Jednocześnie prowadzimy program szkolenia wolontariatu stwarzający studentom i absolwentom śląskich uczelni możliwość nabycia praktycznej wiedzy i umiejętności w zakresie pomocy dzieciom, młodzieży i rodzinom marginalizowanym społecznie.

Inaczej mówiąc, pracują w dzielnicy, którą kiedyś strach było odwiedzać po zmroku, by ta stała się normalną dzielnicą, pokazując dzieciom normalność.
 

Kiedyś udało mi się poznać wychowanków, gdy opowiadałem im o zawodzie fotografa. Powiem wam, że Dom to wielka szansa dla tych dzieciaków, by zobaczyły, że życie może wyglądać naprawdę dobrze. Dom funkcjonuje w dużej części tylko dlatego, że oprócz etatowych pracowników, działa tam w roli wolontariuszy, cała masa dobrych ludzi. Niestety władze naszego pięknego miasta nie mogą znaleźć pieniędzy na utrzymanie Domu, przez co grozi mu poważne ograniczenie działalności w 2015 roku. O ile pieniędzy chodzi? 5.000.000 zł? 1.500.000 zł? Nie! Chodzi o dużo, dużo, dużo mniej.
Stąd pojawia się wiele akcji charytatywnych i zbiórek pieniędzy, a nasza jest jedną z nich.

Zapisanie się na strzyżenie do Tomka wymaga czasem nawet kilkumiesięcznego oczekiwania. A tu jest okazja by zrobić to jeszcze przed Świętami. I ja i Tomek damy z siebie wszystko :)

Aby się ostrzyc, sfotografować i pomóc, czyli stać się Aniołem trzeba wziąć udział w licytacji jednego z trzech miejsc na fotelu:

http://allegro.pl/ciecie-i-zdjecie-nr-1-i4900451607.html
http://allegro.pl/ciecie-i-zdjecie-nr-2-i4900463934.html
http://allegro.pl/ciecie-i-zdjecie-nr-3-i4900465259.html

Jeżeli sami nie będziecie mogli się ostrzyc, to wyślijcie proszę tę informację do swoich znajomych, może ktoś z nich będzie chciał to zrobić i przy okazji pomóc :)

Zobaczcie jeszcze kilka fotografii będących efektem naszej współpracy.

dobre zdjęcia, sesja
komentarz

14 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Zdjęcia w deszczu

Deszcz to ja lubię oglądać ze środka ciepłego samochodu, a nie lubię oglądać samochodu stojąc na deszczu. Jednak jeśli pod ciekawym architektonicznie budynkiem czeka na mnie Bentley, to nawet deszcz, nie jest mnie w stanie zniechęcić do przyjechania i zrobienia kilku fotografii.

Gdy ustalaliśmy termin sesji pogoda na niedzielę zapowiadała się znakomicie. Ale to była tylko prognoza, a te wiadomo, zwykle się nie sprawdzają. W piątek, gdy mój ajfon powiedział mi, że suchy z tej sesji nie wrócę, szukaliśmy jeszcze desperacko jakiejś optymistycznej prognozy. Znaleźć taka nawet nie było trudno, co z tego, skoro i tak się nie sprawdziła.

Mieliśmy więc deszcz, komfortowe +6 stopni, piękny budynek, pustą przestrzeń przed nim, Bentleya i kluczyki do niego. Aha i pożyczony parasol. Ten ostatni był prawie tak samo ważny jak sam Bentley bo chronił aparat.
Podzieliłem obowiązki: Adriana dostała kluczyki, Mateusz parasol, ja aparat i zabraliśmy się do pracy. Najważniejsze było znaleźć dobry kadr, a potem przemieścić się z całym dobytkiem tak, aby utrzymać pod parasolem aparat i komputer. My już się nie liczyliśmy.

Wytrzymaliśmy całe dwie godziny. Przy ostatnim kadrze miałem już dosyć, tak samo zresztą jak wszyscy i już nic nie było wstanie nas tam zatrzymać. Marzyłem już tylko o kawie i oglądaniu świata z wnętrza mojego samochodu. Samochodu z włączonym ogrzewaniem :)

Fotografia i lekka jej modyfikacja abym zyskał na rozpoznawalności: Mateusz Zahora

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, plenery, samochody, sesja
komentarz
1 2 3 →

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close