×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

10 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Migracja rozpoczęta

Wysłałem dzisiaj przelew, który może zmienić moje życie. A przynajmniej pracę. Zdecydowałem się zmienić system. Ale nie myślcie, że wysłałem kasę organizacji wywrotowej, która ma walczyć z systemem :)

Zmieniam tylko system oświetlenia z Bowensa na Elinchrom. To już druga moja migracja. Kilka lat temu też po długim zastanawianiu się, zdecydowałem się by zmienić Elfo na Bowensa. To nie są takie proste decyzje, jak się może wydawać. Każdy sprzęt jest trochę inny, a przyzwyczajenia trudno zmienić.
W Bowensie dokładnie znałem już każdą czaszę i soft i wiedziałem, jak pracują. Nowy sprzęt, choćby najlepszy, najpierw wymaga poznania i zrozumienia. Czeka mnie więc przyjemność poznawania nowego :)

A dlaczego się zdecydowałem na ten krok? Nie obraziłem się na Bowensa, nadal uważam, że to są fajne lampy, zwłaszcza nowe modele podobają mi się. Ale cały system jest trochę ubogi. Elinchrom ma znacznie więcej możliwości konfigurowania światła. Najbardziej podobają mi się deflektory, które można zakładać do każdego reflektora czy softu. Na dodatek samych deflektorów jest cztery rodzaje, co daje mnóstwo możliwości zestawiania z reflektorami. Ale na razie nie chcę opowiadać o zaletach sprzętu, który dopiero ma przyjść. Na pewno będę jeszcze nie raz o nim pisał i relacjonował efekty pracy.

Oczywiście nie rezygnuję natychmiast z Bowensa, część elementów będę nadal używał, zwłaszcza softy, które po zmianie pierścienia będą współpracowały z Elinchromem. Mam kilka ulubionych rzeczy, które muszę nadal mieć, ale raczej nie kupię już nic nowego.

Myślałem o tej zmianie od trzech miesięcy, czytałem rozmawiałem, oglądałem i testowałem. Teraz czas na realną pracę.
Mam nadzieję, że tam w Szwajcarii przestaną się zajadać czekoladą i zajmą się szybko produkcją lampek dla mnie :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Bowens, Elinchrom, sprzęt
komentarz

9 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Jak zarobić na kradzieży

Zarobić można i jest to bardzo opłacalne, a do tego jak najbardziej zgodne z prawem. Tyle tylko, że to nie my mamy kraść, ale to nam muszą ukraść. Najlepiej zdjęcie.

Moje zdjęcia krążą w tylu różnych miejscach, że oczywiście nie mam szans, by nad wszystkim zachować kontrolę. Wiele osób pyta się mnie, czy nie boję się, że moje foty ktoś ukradnie i wykorzysta. Nie tylko się nie boję, ale w ogóle się tym nie przejmuję.
Dlatego, że wcześniej czy później znajdę takie zdjęcie, a jeśli nie ja, to ktoś z moich znajomych. A gdy już znajdę takie nielegalnie wykorzystane zdjęcie to będę się cieszył.

Jakiś czas temu pojechałem z Zuzą do Krakowa. Weszliśmy wieczorem na starówkę, leniwie przechadzając się i oglądając wystawy sklepów. Przechodząc koło kolejnej nagle stanąłem jak wryty!
Na wystawie wisiały dwa moje zdjęcia w postaci kilkunastu wydruków 10x15cm. Stałem tam dłuższą chwilę i nie mogłem w to wszystko uwierzyć. No tak, to przecież na bank są moje foty. Bardzo stare ale charakterystyczne zdjęcia owoców. Zrobiłem je razem z Magdą dla soków DiM.
Ale co robią tutaj na wystawie sklepu? I nie jest to jakiś mały sklepik, ale sieciowy salon! Na dodatek zdjęcie, które w oryginale było poziome, tu wydrukowali jako pionowe. I zamiast skadrować, zniekształcili obraz, ściskając go. Masakra.

Byłem w szoku, ale Zuza, która skończyła prawo, od razu powiedziała mi, co mam robić. Najpierw więc sprawdziłem inne salony tej firmy  w Krakowie i w innych miastach i zrobiłem dokumentację fotograficzną, a nawet udało mi się dostać w jednym ze sklepów te wydruki z moimi zdjęciami. Potem było już łatwo, wizyta u prawnika, jedno jego pismo i szefowie tamtej sieci przyjechali łagodzić sytuację.
Okazało się, że ktoś postanowił zaoszczędzić, ktoś inny zaproponował, że jego syn się na tym zna i zrobi wystrój witryn sklepowych. Chłopak po prostu wszedł na moją stronę, ściągnął sobie zdjęcia (tak na oko miały z 400 px po dłuższym boku) i wydrukował na domowej drukarce. Jakość była koszmarna, nie dość, że zniekształcone, to jeszcze rozpikselowane. Nie wiem, co mnie bardziej rozzłościło, kradzież, czy fatalne wydruki.

Skończyło się po szybkich negocjacjach tak, że dostałem 20 razy więcej, niż byłbym wtedy skłonny sprzedać te foty.
Od tego czasu już nie przejmuję się, niech sobie kradną. Ich strata, mój zysk.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości
komentarz

8 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Esy Floresy

Zawsze lubiłem kolor, abstrakcje i niedopowiedzenie. Kiedyś robiłem zdjęcia szkła i papieru, tak, że ciężko było się zorientować, co to jest .
A ostatnio zrobiłem trochę zdjęć nocnych miast, gdzie kolor jest najważniejszym elementem kompozycji. Sam proces fotografowania był trochę zabawny. Wybierałem sobie kadr, precyzyjnie ustawiałem ostrość, a następnie naciskałem spust migawki. I wtedy następowała najważniejsza część kreacji.
Trząsłem statywem, kopałem go, uderzałem ręką, a wszystko w najróżniejszych konfiguracjach i kolejnościach :)
Czasem ktoś był w pobliżu i przyglądał mi się. Jego mina mówiła, że zastanawia się, czy powinien już dzwonić po karetkę za szpitala. I to chyba raczej takiego psychiatrycznego.
A ja bawiłem się znakomicie  :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja
komentarz

7 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Tłumacz

Mam taki jeden ulubiony sklep w internecie, gdzie zawsze mogę liczyć na jakiś fajny tekst. Sklep jest zagraniczny i teksty są pewnie tłumaczone automatycznie. Dzisiaj rozglądając się za małym aparatem, znalazłem taki :

 S90 marki Canon jest niewielki i posiada wspaniałą moc optyczną.
PowerShot marki Canon zawiera obiektyw szerokokątny z przysłoną f/2, co pozwoli na wspaniałą penetrację światła im tym samym bogaty obraz.
Jego duża przysłona pozwala na skorzystanie z podwójnego systemu przeciw hałasowi. S90 umożliwi wykonanie wyraźnych zdjęć bogatych w szczegóły.

Byłoby mi pewnie trudno samemu ułożyć coś równie bezsensownego tekstu :) A teraz wyobraźcie sobie, co potrafią napisać na temat jakiegoś bardziej zaawansowanego sprzętu. Kiedyś tak mnie to rozbawiło, że napisałem do nich z propozycją pomocy w tłumaczeniu opisów aparatów. Oczywiście nigdy nie dostałem odpowiedzi.
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, do kawy
komentarz

6 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Idealne rozwiązanie

Dzisiaj na warsztatach trochę spieraliśmy się z Patrykiem na temat oprogramowania do wywoływania RAWów. Ja oczywiście prezentowałem jedynie słuszny pogląd o absolutnej wyższości Aperture. Patryk wolał Capture One połączony z Adobe Camera RAW.  Ktoś z uczestników słabo przebąkiwał coś o Lightroom’ie. Każdy z nas z dużym zapałem przekonywał do swojego sposobu wywoływania zdjęć i był gotów w obronie swojego zdania prawie oddać …no, może nie życie ale ulubiony obiektyw.

A Wam powiem, kto z nas miał rację.

Otóż, rację mieliśmy oboje! Najlepszy program do obróbki zdjęć to program, który dobrze się zna i sprawienie obsługuje. Kiedy ja decydowałem się na wybór oprogramowania, na rynku była tylko pierwsza wersja Aperture, a Lightroom dopiero był zapowiadany. Specjalnie dla Aperture zmieniłem komputery na maki. Teraz nie żałuję, ale początki nie były takie łatwe. Kompletna zmiana sposobu myślenia o zarządzaniu zdjęciami wywołała u mnie rewolucję. A rewolucja zawsze domaga się ofiar. Ja złożyłem ofiarę z czasu, jaki musiałem poświęcić, by wszystko zrozumieć i przyzwyczaić się.
Nie pomagała mi w tym czasie świadomość, że Lightroom właśnie wszedł na rynek i miał więcej możliwości wywoływania plików.
Teraz, gdy Aperture ma już trzecią wersję, która jest bliska mojemu ideałowi, nie wyobrażam sobie zmiany mojego podstawowego programu na inny. Nawet, gdyby okazało się, że nowa wersja  Lightroom zdecydowanie okazała się lepsza, nie wybrałbym go z jednej tylko przyczyny.
Nie mam czasu (ani ochoty), by od nowa uczyć się obsługi, skrótów klawiaturowych i innej filozofii.

Jeśli jeszcze przed Wami jest wybór, w czym pracować, to ściągnijcie sobie triale Aperture (tylko na Maki), Lightroom, Capture One i popracujcie, pooglądajcie sobie i zobaczcie, co Wam pasuje najbardziej, a potem zapomnijcie o całej reszcie programów.
Zapomnijcie o oprogramowaniu Canona, które jest tak kiepskie, jak dobre są same Canony. Zapomnijcie o Brigde’u, który jest anachronizmem ( nie pojmuję, po co Adobe robi Bridge, skoro ma Lightroom’a ).
Nikonowcy mogą przyjrzeć się ich firmowemu oprogramowaniu, które zrobiło na mnie dobre wrażenie (w przeciwieństwie do aparatów :))

Dla mnie cenne było zobaczyć, jak pracują inni, bo zawsze można coś podpatrzyć i czegoś się nauczyć. I o to w końcu chodzi :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Apple, Canon, Nikon, Photoshop, porady, warsztaty
komentarz

4 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Weekend z parą młodą

Jutro dla mnie (bo piszę dzisiaj), a dla Was dzisiaj (bo będziecie czytać jutro), od rana (ustalmy precyzyjnie – chodzi o sobotę) robimy warsztaty ślubne (dla fotografów).

Po tym bardzo skomplikowanym zdaniu postaram się pisać prościej. Jako Fotografia Pro robimy warsztaty z fotografii ślubnej. Prowadzić je będzie Patryk Wolański, a ja jedynie zajmę się małym fragmentem, czyli oświetleniem w studio.
Sam jestem ciekawy, co Patryk będzie opowiadał, bo facet ma duże doświadczenie w tej dziedzinie. Będę słuchał, ale na tym poprzestanę. To nie dla mnie, za dużo stresu :) Może pamiętacie, jak ostatnio byłem na ślubie Dominiki? Do dzisiaj, jak sobie pomyślę, co by się stało, gdybym nie zachował zimnej krwi w decydującym momencie ślubu, to przechodzą mnie ciarki.

Nie spotkałem się jeszcze z tym u nas, ale np. w Kanadzie fotograf ślubny musi podpisać umowę, że jeśli nie uda mu się zrobić zdjęć we wszystkich najważniejszych momentach to płaci karę. I to taką, że niewielu się decyduje na zostanie fotografem ślubnym :)

Myślę, że gdyby u nas zaczął obowiązywać podobny zwyczaj to też nagle wielu fotografów pomyślałoby o szybkim przekwalifikowaniu się na wodzireja. Biznes ten sam, a praca mniej stresująca :)

Dekoracja ślubna: Uwaga głębokie wykopy
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
warsztaty
komentarz

2 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Pogłoski o Canonie

Miałem już 4 cyfrowe Canony i każdy kolejny pracował u mnie coraz dłużej. Moja aktualna „jedynka” zaspokaja moje wszystkie potrzeby. Pewnie dlatego, że jeszcze nie wiem, iż potrzebuję więcej :)

Ale tak na poważnie, nie widzę sensu wymiany aparatu na nowszy o większej matrycy, a tym samym produkujący większe pliki, które szybciej zapchają mi dyski na kompie. Możliwości obiektywów zbliżają się do swoich granic i jeśli teraz rozdzielczość 21 Mpx jeszcze przenoszą, to przy np 32 Mpx może to już nie mieć sensu. Chyba że….

To oczywiście tylko plotki, ale mówi się o całkowitej zmianie filozofii Canona. Możliwe, że nigdy nie będzie 1Ds Mk IV, a nowy Canon dostanie całkowicie nową nazwę.  Co mogłoby sprawić, że Canon nie zrobi kolejnej „jedynki”? Jedynie coś zdecydowanie rewolucyjnego. Np. modułowy aparat mogący konkurować z systemami średnioformatowymi.

Gdy przeczytałem taką sugestię, aż zaniemówiłem. Przypomniałem sobie, że jeszcze wczoraj kumpel zadawał mi pytanie, dlaczego jeszcze nikt nie wpadł na pomysł zrobienia modułu przystawki cyfrowej, którą można by założyć do analogowych aparatów. Przypomniałem sobie, jakie możliwości dawał system Mamiya, gdzie mogłem sobie poskładać aparat z rożnych części, dokładnie do moich potrzeb.

Gdyby rzeczywiście wypuścili system, w którym mamy niezależne body, do tego możemy dołączyć tylną ściankę z matrycą to już podoba mi się ten pomysł. To dawałoby Canonowi możliwość wypuszczenia kilku matryc, o różnych rozdzielczościach i cenach oczywiście.
Ostatnio Canon pokazał matrycę formatu APS-C 120 Mpx !!! Teoretycznie więc do pełnej klatki można by zrobić matrycę ok 200 M px! Pomijając oczywiście, komu na grzyba byłoby to potrzebne?

A co z obiektywami? Podobno odłożenie w czasie premiery dwóch nowych obiektywów 300/2,8 i 400/2,8, jest związane z ulepszeniem szkieł, które produkowane w jakiejś nowej super kosmicznej technologii, będą przenosić znacznie większą rozdzielczość. 32 Mpx? 40 Mpx? Kto wie, może rzeczywiście byłoby to realne i miało sens?

Pewnie zapytacie, a po co mi 40 Mpx? W 50-70 % fotografii, jakie robię, nie miałoby to rzeczywiście sensu. Ale w wielu sytuacjach tak duża rozdzielczość mogłaby sporo pomóc. Już ja bym znalazł zastosowanie :)

No to od jutra zaczynam zbierać na nowy aparat. W końcu mój samochód może zrobić kolejne 100.000 przebiegu :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, Mamiya, sprzęt
komentarz

1 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Nowy Pirelli niefajny?

Dzisiaj pojawiły się w sieci pierwsze zdjęcia z nowego kalendarza Pirelli. Powiem tak: Karl Lagerfeld projektantem wielkim jest. Ale fotografem już niekoniecznie.
Pierwsze spojrzenia na te nowe zdjęcia zdecydowanie mnie rozczarowały. Nie zachwyca mnie światło, kompozycja, stylizacja, w sumie nic mnie nie zachwyca. Zaryzykuję, że gdyby nie znane nazwisko fotografującego projektanta i nazwa samej firmy Pirelli, to zdjęcia przeszłyby zupełnie bez echa.
Czy mam rację? Bardzo jestem ciekawy opinii innych.
To już drugi kalendarz z polskimi modelkami, w tegorocznym wydaniu pojawiają się Anja Rubik i Magdalena Frąckowiak. Niestety, jednocześnie jest to kolejna edycja, która rozczarowuje….

Uwielbiam zdjęcia z kalendarzy, które robili Patrick Demarchelier (2005, 2008), Mert Alas & Marcus Piggott (2006), Nick Night (2004), Bruce Weber (1998, 2003), Peter Lindbergh (1996, 2002), Herb Ritts (1994,1999).
Jak widzicie, w tych datach są dziury, kiedy to powstawały kalendarze, na które naprawdę nie miałem ochoty patrzeć. I też autorami były wielkie nazwiska.
Wygląda na to, że w moim prywatnym zestawieniu fajnych kalendarzy powstanie kolejna dziura przy dacie 2011.
Chyba, że kolejne zdjęcia zmienią moją opinię o fotografującym projektancie.

Kalendarz Pirelli 2011, modelka Erin Wasson, fot. Karl Lagerfeld
To jedno zdjęcie jeszcze najbardziej mnie przekonuje
Kalendarz Pirelli 2011, modelka Daria Werbowy, fot. Karl Lagerfeld

Kalendarz Pirelli 2011, modelka Iris Strubegger, fot. Karl Lagerfeld

Kalendarz Pirelli 2011, modelka Elisa-Sednaoui, fot. Karl Lagerfeld

Kalendarz Pirelli 2011, modelka Julianne Moore, fot. Karl Lagerfeld
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości
komentarz
← 1 2

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close