×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

Archiwum autora: Artur Nyk

5 marca 2012

| przez Artur Nyk

Spytaj Artura czyli czarne na czarnym

Dzisiaj opiszę problem, o który pyta Edzia: jak robić w studiu zdjęcia czerni?
Często jak robię zdjęcia osobom ubranym na czarno gubię szczegóły. Niemal zawsze ubiór staje się 

ciemną plamą. Czy to wina oświetlenia czy ustawień aparatu?


Wchodzimy tu w jedno z trudniejszych technicznie zagadnień. Przecież, aby coś sfotografować, musimy  to mieć oświetlone, a czarny kolor pochłania światło… Potrzebujemy więc paru sztuczek i odrobimy wiedzy.

W teorii czarny kolor pochłania całe światło. Na szczęście w praktyce czarne przedmioty pochłaniają tylko część światła. W zależności od faktury powierzchni, rodzaju materiału, z jakiego są wykonane i kształtu, będą część światła odbijać pod postacią blików. Bliki to najłatwiejszy sposób na pokazanie czarnego przedmiotu. Zobaczcie zdjęcie poniżej, bliki rysują jedynie krawędzie, oprócz nich prawie nic nie widać, czarny motocykl zlewa się z czarnym tłem. A jednak nasz mózg przetwarza ten obraz i „widzimy” motocykl. Z łatwością też możemy określić, które powierzchnie są błyszczące, a które matowe. Uzyskałem ten efekt odpowiednim ustawieniem lamp, tak, aby światło się ślizgało po krawędziach. Gdybym oświetlił motocykl bardzo mocno, w efekcie mielibyśmy wszystko raczej szare, bo gdyby na każdym fragmencie stworzył się blik, nic nie zostałoby czarne. 
Mówiąc prościej, kolor na zdjęciu czarnego przedmiotu odbieramy jako czarny, jeśli mamy fragmenty zarówno bardzo ciemne, gdzie prawie nic nie widać i fragmenty jasne lub nawet białe, czyli bliki.
To taki mały paradoks, że czasem coś musi być białe, aby odebrać to jako czarne :)  
       


Również tutaj zastosowałem podobną technikę. Po obu stronach kadru postawiłem softboksy świecące pod kątem 90 stopni do obiektywu. Światło zarysowało krawędzie, co w tym przypadku całkowicie wystarczyło.

Nie zawsze jednak taki efekt jest pożądany. Na kolejnym zdjęciu musiałem przede wszystkim oświetlić dobrze twarz. Wszystko inne miało bowiem tonąć w mroku. Nie chciałem, aby czarna kurtka całkowicie zniknęła  na zdjęciu. Wykorzystałem jej lekki połysk, co sprawiło, że światło beautydisha oświetlające twarz, zaznaczyło się na materiale. Gdyby był to np. zamsz, który bardzo mocno pochłania światło, musiałbym osobną lampą doświetlić kurtkę.
Zresztą to zawsze jest dobry sposób, by wyciągnąć więcej szczegółów w czerniach. Można nawet czasem oświetlić za mocno, przez co czernie będą szare, a następnie w obróbce skontrastować i przyciemnić. Tak bym zrobił, gdybym na tym zdjęciu chciał wyciągnąć większe bliki na kurtce.

Inaczej poradziłem sobie też na tym zdjęciu. Duży beautydish bez deflektora (czyli kopułki na środku) dawał ostre światło. Każdy materiał zareagował na nie inaczej, ale nawet tkanina trochę błyszczy, dzięki czemu nie zlewa się wszystko w jedną czarną plamę. 
Właśnie ostre światło jest najczęściej dobrym rozwiązaniem przy fotografowaniu czarnych powierzchni. Takie światło tworzy kontrastowe bliki nawet na matowych powierzchniach. Gdybyśmy chcieli poświecić tutaj softboksami, spadłby kontrast zdjęcia i wiele szczegółów w cieniach by zniknęło.
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, Jak to zrobiłem, porady, Spytaj Artura
komentarz

2 marca 2012

| przez Artur Nyk

Canon 5D Mark III

Ci, którzy od paru miesięcy czekają na nowego Marka Trzeciego, już od paru godzin uśmiechają się szeroko i wszystko pewnie na ten temat zdążyli przeczytać. Dzisiaj bowiem Canon wypuścił wreszcie informację o nowym modelu.
Jak znam życie, w internecie będzie teraz mnóstwo narzekania na zbyt małe zmiany w stosunku do Mark II. Ale będą to raczej w większości ludzie, którzy i tak nie zamierzają kupić tego aparatu, a tylko chcą sobie ponarzekać. No bo co to za nowość, jeśli nowy model mam matrycę większą od przedniego o 1 Mpx !!! Do czasu, gdy Nikon wypuścił D800, też uważałem, że nowy aparat musi mieć znacznie większą matrycę, najlepiej 30-35 Mpx. I dopiero, gdy zacząłem analizować rzeczywiste potrzeby,  zyski i problemy związane z pracą to przyszło otrzeźwienie.

Teraz wiem, że 22 Mpx  to bardzo dobra rozdzielczość wystarczająca w 99% posiadaczom tych aparatów. Nie jest to bowiem sprzęt dedykowany najbardziej wymagającym fotografom reklamowym (choć w naszych warunkach wielu tego typu fotografów będzie z powodzeniem go używać). Mnie bardzo rzadko brakuje większej rozdzielczości, no, może ostatnio coraz częściej, a ważniejsza jest dla mnie wydajność. Nowa 5D jest pod tym względem poprawiona w każdym calu. Mnie najbardziej cieszyłby (gdybym rozważał zakup) wizjer ze 100% kryciem i autofokus przeniesiony z modeli 1D X. Podoba mi się też idea umieszczenia w wizjerze wyświetlacza LCD wyświetlającego siatki ułatwiające kadrowanie. Czegoś takiego mi brakowało od dawna.

Filmowców zachwycą pewnie nowe możliwości kręcenia filmów, nowe funkcje i parametry wyglądają bardzo obiecująco. Przynajmniej dla kogoś, jak ja,  kto nie ma o tym pojęcia :) Ale pewnie tu też jest znaczący postęp.

Sądzę, że Canon z jeszcze jednego powodu nie podniósł rozdzielczości. Poprzedni model był zbyt dużym konkurentem dla 1DS Mark III, a tym razem firma pewnie chce bardziej rozgraniczyć modele.
Zapowiada się więc ciekawa walka Canon 5D Mark III kontra Nikon D800. Teoretycznie, patrząc tylko na parametry, Canon powinien tą walkę przegrać na starcie…. Ale już ostatnio pisałem, że pojawienie się D800 to pierwszy krok do zmiany sposobu myślenia o coraz większych rozdzielczościach.
Wczoraj moja znajoma powiedziała mi, że już nie może się doczekać, gdy zamieni swoje D700 na D800. Zadałem tylko jedno pytanie: czy zdaje sobie sprawę, ile będzie potrzebowała mocy obliczeniowej na obróbkę sesji, gdzie powstanie około 300 zdjęć? To przecież wcale nie tak dużo materiału. Ale skoro po przerobieniu RAWa na  TIFF, jedno zdjęcie waży 108 MB (8 bitów) lub 216 MB (16 bitów) to mnożąc to razy 300…..
Zawsze będzie można w czasie pracy odgrzać pizzę na komputerze, bo procesory rozpalimy wtedy do czerwoności.
Jedyne rozsądne działanie w takiej sytuacji  to zmniejszanie rozdzielczości zdjęcia od razu po wywołaniu RAWa i tak pewnie większość ludzi będzie robić.

Bardzo jestem ciekawy, który z aparatów będzie się lepiej sprzedawał. Ja sam nie kupię żadnego z nich, bo czekam na następcę Canona 1 DS Mark III. I oczekuję jednak większej rozdzielczości :)))
Wiem, w co się pakuję, ale nie mam wyjścia :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, foto mądrości, Nikon, sprzęt
komentarz

29 lutego 2012

| przez Artur Nyk

Trzy dni na sesji – cz.2

Dostałem dzisiaj od Ani serię zdjęć z backstagu mojej sesji do magazynu Forum. Muszę się więc pochwalić Wam, w marcu będę już mógł pokazać finalne zdjęcia, jak tylko wyjdzie magazyn.
A na razie pracuję nad innym tematem, 5 modeli, 5 dni zdjęciowych, 15 designerskich mebli, a wszystko, by pokazać nową markę :)
Za to na biurku, które dwa tygodnie temu udało mi się wreszcie z wielkim trudem wysprzątać, piętrzą się nowe sterty dokumentów do załatwienia… Przybywa ich zawsze szybciej, niż naczyń do umycia :) Tylko, że na brudne naczynia już znaleziono sposób: zmywarka. A na dokumenty jeszcze nie. No chyba, że taki sposób, który ostatecznie załatwia sprawę. Niszczarka :)
Patrzę krytycznym wzrokiem na sukienkę
fot. Anna Burek

Taki dobry humor? Czyżby ostatnie zdjęcie tego dnia?
fot. Anna Burek

Taką sukienkę chcesz założyć? Przecież mówiłem że w tym sezonie będzie modna tamta!

fot. Anna Burek
Coś bym poprawił w tej fryzurze…
fot. Anna Burek
Sławek pokazuje, jak zapinamy paseczki w butach w tym sezonie
  fot. Anna Burek

Nie będę pozowała w tej sukience i już!

fot. Anna Burek

Komisyjna ocena wypadła pomyślnie
fot. Anna Burek

Długo zastanawiałem się, co robię na tym zdjęciu… Otóż, czyszczę kryształową kulkę :)
fot. Anna Burek

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, sesja
komentarz

28 lutego 2012

| przez Artur Nyk

Kompilacja tematów

Moja dobra passa sesyjna trwa dalej, a tematy do pisania pojawiają się jeden po drugim. Będzie więc dzisiaj wielotematycznie.

W sobotę wystąpiłem ze swoją prezentacją na VII Fotomaratonie organizowanym przez Fotoedukację, gdzie opowiadałem trochę o kulisach mojej pracy i o zależnościach między zdjęciami robionymi do portfolio, a zleceniami, jaki dzięki temu potem dostawałem. Z dużą przyjemnością obejrzałem też prezentacje innych fotografów, zwłaszcza prasowych: Dawida Chalimoniuka i Andrzeja Grygiela. Podobało mi się też ich bezpretensjonalne podejście do własnej pracy. Niestety, nie dotarł Krzysztof Miller z powodu wyjazdu do Syrii, a szkoda, bo chętnie bym posłuchał o pracy reportera wojennego. Kiedyś uważałem, że to najlepsza fucha dla fotografa. Ale to było w czasach, gdy uczyłem się dopiero, co oznaczają cyferki na obiektywach :)

Maraton zdopingował mnie też do zdopingowania Gosi, by skończyć obróbkę kolejnego zdjęcia z serii pod roboczym tytułem:  Co kobiety robią za kierownicą, a nie powinny. Tym razem mamy Alinę, która wybiera się na nocną przejażdżkę z butelką w ręku…

Nokia dzisiaj kompletnie mnie zaskoczyła. Pisałem ostatnio o moich wątpliwościach co do nowego Nikona D800 w związku z jego olbrzymią rozdzielczością 36 Mpx. Z jednej strony super mieć taką maszynę, z drugiej wielkość pliku jest przerażająca. Ale co w takim razie mam sądzić o  aparacie z matrycą 41 Mpx wsadzonym do  nowego telefonu Nokii 808 Pure View? Gdybym przeczytał tę informację 1 kwietnia to uznałbym to za żart szyty grubymi nićmi. Ale to nie jest żart tylko prawdziwa prawda… 41Mpx i obiektyw wielkości pinezki. Na szczęście można tą rozdzielczość zmniejszyć, co pewnie każdy użytkownik zrobi na drugi dzień, gdy tylko nacieszy się telefonem. I pomyśleć, że wiele osób uważało, że rozdzielczości rzędu 40 Mpx nie ma sensu wsadzać do małego obrazka….

W kinie dzisiaj byłem. Potraktujcie to jak dobrą radę i nie idźcie na „Sponsoring”. Zaoszczędzicie w ten sposób czas i pieniądze. Nie jestem zwolennikiem polskiego kina, ale po miłym zaskoczeniu „Listami do M”, zaryzykowałem. Na pewno znajdziecie w sieci mnóstwo kompetentnych recenzji tego filmu, ja pozwolę sobie opisać własne odczucia.
Montaż. Wygląda to tak, jakby w trakcie montażu ktoś się go właśnie uczył. Na początku filmu sceny są montowane bardzo chaotycznie i raczej bez większego sensu, potem jest coraz lepiej i na końcu już całkiem fajnie. Inna sprawa, że cały film wygląda, jakby w zamierzeniu autora miał trwać 4 godziny, ale  ktoś zdecydował, że jednak będą to tylko 2 godziny i w związku z tym powycinano wiele scen. O tym, które trzeba wyciąć, decydowano chyba rzutem monety. Ta zostaje, a tę wycinamy. Efekt?
Fabuła. W trzech słowach to film opowiada o dziennikarce piszącej artykuł o dziewczynach żyjących ze sponsoringu. Jest to jednak tak na prawdę temat poboczny. Główny wątek filmu dzieje się w kuchni, gdzie bohaterka próbuje zamknąć lodówkę. Robi to przez cały film i ciągle coś sprawia, że drzwi się nie zamykają. Chciałem nawet w pewnej chwili krzyknąć: „tamta butelka przeszkadza !”. Na szczęście co jakiś czas udaje jej się zamknąć lodówkę. Wtedy reżyserka skupia się na innym wątku, a mianowicie na sikaniu naszej bohaterki. Ewentualnie jeszcze gotuje lub słucha muzyki. Aha, pracuje też na Maku, co jest bardzo skrupulatnie pokazane.
Aktorzy. Nazwiska są znakomite. Ale Krystyna Janda akurat miała pecha, gdy rzucano monetą, bo została tylko jedna mikroscena  z jej udziałem. Juliette Binoche ratuje całą sytuację, ale przy takiej fabule i montażu, nawet ona filmu nie uratuje.
W kinie naliczyłem w sumie 8 osób co jest chyba najlepszym komentarzem…

Od rana kolejna sesja. Designerskie meble już czekają, ale to nie one są głównym tematem sesji…

 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

24 lutego 2012

| przez Artur Nyk

Klęska urodzaju

Sesja, telefony, kawa, sesja, backup, sesja, kawa, kawa, kawa, sesja, telefony, w samochodzie, sesja, sen? sesja, backup…

Tak wygląda moje życie od tygodnia i tak będzie wyglądało przez następny tydzień albo dwa. Nie zapomniałem więc o blogu, tylko chwilowo nie mam szans, by coś dłuższego napisać :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja
komentarz

22 lutego 2012

| przez Artur Nyk

Trzy dni na sesji

Po trzydniowym maratonie do nowego magazynu Forum jestem trochę zmęczony, a mój dysk aż napęczniał od zdjęć. Teraz „tylko” wystarczy obrobić cały ten materiał i już będę mógł pokazać Wam nowe zdjęcia wiosennych kolekcji. A na razie możecie zobaczyć parę zdjęć z zaplecza sesji.
A ja lecę za parę godzin na kolejną sesję :)

Fot. Paweł Krówka

Wizażystka też miała fajny komputer
Fot. Paweł Krówka

Fot. Paweł Krówka

Fot. Paweł Krówka
Cenzura!!! Od wiosny się odchudzam :)
Fot. Paweł Krówka
Fot. Paweł Krówka

W ramach odchudzania wybraliśmy się na siłownię
Fot. Paweł Krówka

Ale i tak poprzestaliśmy na oglądaniu ćwiczeń na ekranie
Fot. Paweł Krówka

Fot. Paweł Krówka

Prace na wysokościach, łatwo było spaść ….z wrażenia :)
Fot. Paweł Krówka

Ania pracowała w komfortowych warunkach
Fot. Paweł Krówka

Facebook jest ciekawszy niż jakaś sesja :)
 Fot. Paweł Krówka

Wiadomo, że odpowiednia mina pomaga przy pracy
Fot. Paweł Krówka

Fot. Paweł Krówka

Fot. Paweł Krówka

W tym sezonie będzie się nosić Misie.
Fot. Paweł Krówka

Modelka może jeszcze mała, ale Sławek traktuje ją jak profesjonalną modelkę
Fot. Paweł Krówka

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, sesja
komentarz

18 lutego 2012

| przez Artur Nyk

Bombowy dzień

I to dosłownie. Przeżyłem dzisiaj mój pierwszy w życiu prawdziwy alarm bombowy. Pierwszy prawdziwy, bo próbną ewakuację kiedyś już w Londynie przeszedłem.

Niby nikt nie wierzył w prawdziwą bombę, ale emocji trochę było.

Od soboty robię zdjęcia do nowego magazynu Forum i dzisiejszy dzień był zaplanowany na instalację sprzętu i ostatnie ustalenia przed sesją. Byłem akurat na parkingu podziemnym w Forum, gdy dostałem telefon, że jest alarm bombowy i bym szybko wyjeżdżał.
W pierwszej chwili zbytnio się nie przejąłem, ale gdy jakiś samochód zajechał mi drogę, to trochę się zdenerwowałem :)
Nie widziałem tego, co działo się w środku po ogłoszeniu alarmu, ale z tego co usłyszałem od innych osób, to nie było jakiejś paniki. Co więcej, były osoby, którym alarm nie przeszkadzał i wykłócały się z ochroną, że chcą dalej robić zakupy…

Po kilku godzinach, gdy nic nie znaleziono, mogliśmy wreszcie wrócić do naszego zaimprowizowanego studia i kontynuować przygotowania. W ten sposób dzięki jakiemuś debilowi, straciliśmy kilka godzin.

Mam nadzieję, że kolejne dni obejdą się już bez alarmów, bo nie lubię przerywać sesji w połowie :)
A wieczorem pewnie będę mógł pokazać pierwsze foty z backstage’u sesji :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja
komentarz

14 lutego 2012

| przez Artur Nyk

Magik od obróbki potrzebny

Zawsze mam problem z określeniem, jak nazywa się ktoś, kto zajmuje się obróbką zdjęć. Grafik? Operator? Fotoszopowiec? Obrabiacz? Nie będę nawet wymyślał, jak w takim razie określić kobietę, która zajmuje się obróbką……

Tak czy inaczej właśnie takiej osoby szukam, bo ostatnio zwiększyły się moje potrzeby i nawet iGosia już  się nie wyrabia ze wszystkim.
Moje wymagania są bardzo sprecyzowane, a dokładnej występują w dwóch opcjach:

Opcja Pierwsza. Potrzebuję osobę z biegłą znajomością Photoshopa. Biegła znajomość PS to dla mnie z jednej strony umiejętność zrobienia skomplikowanego montażu, ale też obrobienia stu prostych zdjęć  z zachowaniem tej samej jakości.

Opcja Druga. Potrzebuję osobę z podstawową znajomością Photoshopa i chęcią dalszej, najlepiej intensywnej nauki. Podstawowa znajomość to dla mnie przynajmniej umiejętność sprawnego wycięcia dowolnego przedmiotu.

W każdej opcji mam dalsze wymagania :

Wymóg Pierwszy. Znajomość Aperture lub przynajmniej chęć opanowania tego programu. Warunek niezbędny, bo jest to podstawowy program, w którym pracujemy. Co za tym idzie, pracujemy na Makach i koniec.

Wymóg Drugi. Potrzebuję osobę, która będzie w stanie osobiście pojawiać się w studio w Chorzowie. Tym samym odpada dla mnie praca zdalna z drugiego końca Polski.

Wszystkie pozostałe szczegóły opiszę w mailu lub opowiem osobiście. Osoby zainteresowane współpracą proszę o kontakt mailowy artur(at)arturnyk.pl

PS. Tak mnie korciło, by dać tytuł : ” W związku z dynamicznym rozwojem, poszukujemy….” :)))

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Photoshop
komentarz

13 lutego 2012

| przez Artur Nyk

Spytaj Artura czyli rady dla wakacyjnego fotografa

Dzisiaj pójdę na łatwiznę i wykorzystam swój dawny artykuł, który kiedyś napisałem dla jednego z portali fotograficznych. Gdy przeczytałem długie pytanie od Magdaleny, w którym wspomina o robieniu zdjęcia przed katedrą, od razu przypomniałem sobie o tym tekście.
Pisałem wtedy o robieniu zdjęć pod słońce, wprawdzie ostatnio mało mamy słońca, ale miejmy nadzieję, że już niedługo temat będzie bardzo aktualny :)


  


Dlaczego w ogóle robimy zdjęcia pod słońce? Najczęściej dlatego, że po prostu musimy. No bo jak wymagać od naszej kochanej teściowej, by poczekała 5 godzin, aż słońce przesunie się, by pięknie ją oświetlić na tle katedry, która tak ją zachwyciła. Może nie rozpatrujmy, jaka byłaby jej reakcja na naszą prośbę, tylko zajmijmy się rozwiązaniem tego problemu. 

Odpowiedzmy sobie najpierw na pytanie, dlaczego tak kłopotliwe jest fotografowanie pod słońce.

Cóż, patrząc pod słońce, jesteśmy nim oślepieni, więc tym bardziej problem ma nasz aparat. Nie może w końcu przymrużyć oczu tak, jak my. Jeśli my widzimy naszą teściową na tle katedry, a za nią świeci nam słońce prosto w oczy, to i tak zwracamy uwagę głównie na twarz, bo tak jesteśmy zaprogramowani. Natomiast aparat nie zwraca uwagi na to, że fotografujemy teściową, tylko stara się po prostu ze wszystkich sił poprawnie naświetlić zdjęcie. Twarz jest dla niego jedynie małym elementem całego obrazu. Ostatnio wprawdzie pojawiły się aparaty, które są w stanie zorientować się, że fotografujemy ludzi, ustawić na nich ostrość i poprawnie naświetlić. Może to i powód, by wymienić aparat na nowy, ale dzisiaj zajmiemy się fotografowaniem aparatami, które już mamy. 



Przejdźmy do istoty sprawy, dlaczego takie zdjęcia mogą źle wychodzić. Otóż, wszystko zaczyna się od tego, co i jak widzi światłomierz naszego aparatu. Aparat zakłada, że światło, które wpada do obiektywu, jest światłem odbitym od ludzi i przedmiotów, które fotografujemy. Jeżeli więc w kadrze znajdzie się słońce, aparat uznaje, że skoro tak dużo światła wpada do obiektywu to musi być ono odbite od czegoś bardzo jasnego i odpowiednio ustawia parametry naświetlenia. Dostajemy więc dobrze naświetlone słońce i ciemną całą resztę zdjęcia. Na szczęście od paru lat nawet proste aparaty mają pomiar matrycowy. Działa w to w taki sposób, że kadr podzielony jest na kilka, kilkanaście, czy nawet jeszcze więcej pól i w każdym z nich jest osobno mierzone światło. „Komputer” aparatu przelicza potem te wszystkie dane i uśrednia wynik według wbudowanych algorytmów. Myśli sobie tak : ”aha…, tu mamy ciemno, tu też, tutaj trochę jaśniej, a tu jest coś bardzo jasnego…., pewnie znowu mój właściciel robi zdjęcie pod słońce! No to spróbuję coś na to poradzić.”

No i robi co może. Stara się ustawić parametry, by coś było widać na zdjęciu w cieniach i by słońce nie było wielką jasną plamą. Ale to rzadko się udaje. Dlaczego? Oko ludzkie jest w stanie rozróżnić szczegóły w światłach i cieniach oświetlonych światłem różniącym się o około 12 stopni przesłony, a popularne aparaty co najwyżej 5 stopni przysłony. 

Co możemy z tym zrobić? Po pierwsze, postarajmy się usunąć słońce z kadru. Wystarczy np. przejść parę kroków w bok, by słońce schowało się za wieżę katedry. Jeżeli nie mamy pod ręką żadnej budowli, ani drzewa możemy „schować” słońce za głowę fotografowanej postaci. Teoretycznie problem mamy więc z głowy, nie ma słońca w kadrze, ale zdjęcie nadal jest zbyt ciemne. O co chodzi? Przecież teraz nic nas nie oślepia. My widzimy już dobrze, jednak nasz aparat nie jest nadal w stanie zobaczyć tyle, co my. Słońce, które pada z tyłu, nadal jest bardzo silne i dalej wprowadza aparat w błąd. Możemy teraz użyć naszej tajnej broni, czyli lampy błyskowej. Błysk lampy sprawi, że postać będzie dobrze naświetlona, natomiast nie będzie miał on wpływu na budynki w tle, jeśli te nie są bezpośrednio za postaciami. Może paru ludzi będzie nawet pukało się w czoło, widząc, jak używamy lampy w pełnym słońcu, ale to ich problem, jeśli chcą się później zastanawiać czyją postać widać na zdjęciu. A my mamy opanowany problem i zapewnioną wdzięczność teściowej za piękne zdjęcie. 

Niestety jest jeszcze inny problem. Fotografując pod słońce, często na zdjęciu tworzą się kolorowe flary, czyli odbicia światła w obiektywie. Producenci aparatów walczą z tym zjawiskiem, wyposażając obiektywy w warstwy przeciwodblaskowe, ale wszystkich odbić nie są one w stanie i tak wyeliminować. Słońce, które nawet nie pojawia się w kadrze, ale pada bezpośrednio na obiektyw, może takie flary spowodować lub też zmniejszyć kontrast zdjęcia.


Stali czytelnicy rozpoznają może tego przystojniaka :)

Można za to w bardzo prosty sposób poradzić sobie z tym, osłaniając obiektyw choćby  ręką czy czapką, tak by światło nie padało bezpośrednio na soczewki. Ale też czasami możemy to wykorzystać do naszych celów. Spróbujmy zrobić portret pod światło i pozwólmy, by słońce odrobinę wystawało spoza budynku, czy postaci. Wystarczy nam tylko tyle, by pojawiły się odbicia słońca na zdjęciu i jeśli nie będą one wchodziły na twarz, to mogą być bardzo atrakcyjnym elementem fotografii. 

No i jest jeszcze jedna sytuacja, w której będziemy mogli z powodzeniem wykorzystać słońce. Już wkrótce będziemy coraz częściej rozkoszować się siedzeniem w ogródkach kawiarni i spożywaniem pewnego złocistego napoju najczęściej określanego w reklamach, jako „bezalkoholowy”. Aż się prosi, by robiąc zdjęcie kumpla ze szklanką w dłoni, znaleźć taki kadr, by słońce znalazło się dokładnie za pełną szklanką. Zobaczymy wtedy pięknie rozświetlony napój. Spoglądając na takie zdjęcie, będziemy wręcz czuli jego chłodny, przyjemny smak. A, że kolorowych napojów nie brak, pozostawiam Was z 

przyjemnością eksperymentowania. Ze zdjęciami oczywiście :)






Czekam oczywiście na kolejne pytania, które możecie zostawiać w komentarzach działu Spytaj Artura.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
porady, Spytaj Artura
komentarz

9 lutego 2012

| przez Artur Nyk

Występuję :)

Zapraszam na Maraton, gdzie sam też będę opowiadał o swoich sesjach. Jeżeli macie ochotę spotkać mnie w realu i pogadać, to zapraszam na tę imprezę, zwłaszcza, że będzie tam kilku bardzo interesujących fotografów :)

VII ŚLĄSKI MARATON FOTOGRAFICZNY

Policealna Szkoła Fotograficzna „Fotoedukacja” już po raz siódmy organizuje Śląski Maraton Fotograficzny. W dniu 25 lutego 2012 zapraszamy na pokazy multimedialne  w Teatrze Korez.  Patronat artystyczny nad tegoroczną edycją Śląskiego Maratonu Fotograficznego objął ZPAF okręg śląski. 

  




Śląski Maraton Fotograficzny to z całą pewnością jedno z tych wydarzeń, na którym nie może zabraknąć żadnego miłośnika fotografii. Sukces pierwszej edycji sprawił, że stał się imprezą cykliczną, organizowaną przez Policealną Szkołę Fotografii „Fotoedukacja”. W dniu 25 lutego w katowickim Teatrze Korez odbędzie się  siódma odsłona Maratonu.

Fot. Jacenty Dędek 
Fot. Jacenty Dędek

Ideą maratonu jest promocja polskich fotografów oraz sztuki fotograficznej. W jego ramach prace swe zaprezentowało już wielu znanych i cenionych twórców. W pierwszej edycji z 2006r. udział wzięli Rafał Milach, Krzysztof Niesporek i Józef Wolny. W lutym następnego roku udało się poszerzyć repertuar maratonu. Wraz ze współorganizatorem – Związkiem Polskich Artystów Fotografików, Fotoedukacja umożliwiła udział takich artystów jak: Antoni Kreis, Tomasz Liboska, Arkadiusz Gola, Maria Śliwa (rok później na maratonie odbył się wernisaż jej autorskiej wystawy), Andrzej Koniakowski, Marek Locher, czy też Marcin Makówka. Niewątpliwą atrakcją były również prezentacja prac fotoreporterów Gazety Wyborczej oraz wernisaż wystawy Witolda Cichockiego. W kolejnych latach festiwal odwiedziło wielu równie słynnych i docenianych za granicą polskich twórców. Pojawiły się na nim m.in. prace Mateusza Orszulskiego, Leszka Wiechy, Macieja Niesłonego, Wojciecha Prażmowskiego, Inez Baturo, Andrzeja Baturo, Stanisława Michalskiego, Beaty Mendrek – Mikulskiej, Arkadiusza Ławrywiańca, Anny Bodnar, Andrzeja Wiktora, Witolda Krassowskiego, Joanny Chudy, Aleksandra Prugara, Anny Lewańskiej, Krzysztofa Bożka, Michała Cały, Mariusza Kubielasa, Grzegorza Celejewskiego, Bogdana Krężela, oraz Łukasza Trzcińskiego. W „maratonowych” ramach odbyły się również wernisaże wystaw fotografii Sebastiana Szwajczaka, Grzegorza Klatki oraz Antoniego Kreisa.
Śląski Maraton Fotograficzny to festiwal jednodniowy. Na brak atrakcji skarżyć się jednak nie można. Poza interesującym programem niewątpliwym atutem imprezy jest możliwość dyskusji z każdym obecnym na festiwalu fotografem. Jest to wielka okazja do zadania ciekawych pytań o twórczość przybyłych na nią gości.

Fot. Artur Nyk
Fot. Artur Nyk

W tym roku w katowickim Teatrze Korez na pl. Sejmu Śląskiego 2 (budynek Centrum Kultury KATOWICE im. Krystyny Bochenek – dawniej Górnośląskiego Centrum Kultury – tzw. „Biały Dom”, I piętro) odbędzie się siódme z kolei spotkanie w ramach Śląskiego Maratonu Fotograficznego, na którym prace swe zaprezentują absolwenci Policealnej Szkoły Fotografii „Fotoedukacja”, a także tacy słynni fotografowie jak Jacek Dziubdziela, który podczas festiwalu przedstawi swoje cztery cykle zdjęciowe z obszaru portretu i dokumentu. Jego surowe w swej estetyce zdjęcia są zapisem spotkań bądź efektem wydarzeń, w których autor uczestniczył jako świadek.
Jacenty Dędek, znany dokumentalista (swoje zdjęcia publikował m.in. w: „National Geographic”, „Forbes”, „Focusie” „Newsweeku”, „Wprost”, „Przekroju” i „Tygodniku Powszechnym”) opowie o swojej pracy nad „Portretem prowincji”. Jego nieukończony jeszcze projekt już teraz uważany jest za fascynujący zapis opowieści o życiu ludzi spoza granic wielkich ośrodków miejskich.
Poza wymienionymi wcześniej twórcami na maratonie nie zabraknie również prac Artura Nyka, czy Krzysztofa Millera – autora zdjęć do wielu filmów fabularnych, dokumentalnych i programów telewizyjnych oraz członka Związku Polskich Artystów Fotografików w jednym. Na wydarzeniu obecny będzie także Krzysztof Miller – fotoreporter „Gazety Wyborczej”, juror jednego z najbardziej prestiżowych konkursów fotograficznych – World Press Photo, pracujący dla Polskiej Agencji Prasowej Andrzej Grygiel – laureat wielu prestiżowych nagród w dziedzinie fotografii (m.in. dwukrotny zdobywca Grand Press Photo) oraz słynny z niekonwencjonalnego stylu bycia fotoreporter Dawid Chalimoniuk. Czas każdej prezentacji to 30 minut.

  Fot. Jacek Dziubdziela
Fot. Jacek Dziubdziela
 Wstęp na Śląski Maraton Fotograficzny jest całkowicie bezpłatny. 
Rezerwacja miejsc od 10 lutego 2012.

Jeśli twoją pasją jest fotografia to impreza dla ciebie. Pamiętaj – kolejna taka szansa dopiero za rok!

PROGRAM VII ŚLĄSKIEGO MARATONU FOTOGRAFICZNEGO:

10.00 – Absolwenci Szkoły Fotoedukacja
10.30 – Jacek Dziubdziela
11.00 – Jacenty Dędek
11.30 – Artur Nyk
12.00 – Krzysztof Miller
13.00 – Andrzej Grygiel
13.30 – Dawid Chalimoniuk
14.00 – Krzysztof Miller

VII Śląski Maraton Fotograficzny
Termin: 25.02.2012 początek godzina 10:00
VII Śląski Maraton Fotograficzny odbędzie się w TEATRZE KOREZ w Katowicach.

Teatr Korez
pl. Sejmu Śląskiego 2(budynek Centrum Kultury KATOWICE imienia Krystyny Bochenek – dawniej Górnośląskiego Centrum Kultury – tzw. „Biały Dom”. I piętro) 


Fot. Andrzej Grygiel
 Fot. Andrzej Grygiel


PATRONAT ARTYSTYCZNY ZPAF OKRĘG ŚLĄSKI.

Wstęp wolny.
Ilość miejsc jest ograniczona– prosimy o rezerwacje miejsc. Wszystkie osoby zainteresowane rezerwacje miejsc na VII Śląski Maraton Fotograficzny bardzo prosimy o wysłanie zgłoszenia na adres centrum@fotoedukacja.edu.pl

Zgłoszenie powinno zawierać następujące dane:
1.    Imię oraz Nazwisko
2.    Numer telefonu
3.    Email
4.    W przypadku słuchaczy lub absolwentów grupę (np.:W11, Szkoła Roczna, Kurs, Absolwent)

Rezerwacja jest ważna tylko w przypadku otrzymania wiadomości zwrotnej- potwierdzenia rezerwacji.
Ze względu na ograniczona ilość miejsc w teatrze Korez bardzo prosimy o przemyślane dokonywanie rezerwacji.
W przypadku rezygnacji bardzo prosimy o przesłanie informacji.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, Spytaj Artura
komentarz
← 1 … 25 26 27 28 29 … 60 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close