Gaspol wozi gaz, a ja to fotografuję
Ps. Zdjęcia z kolejnej sesji cysterny dla Gaspolu możesz zobaczyć TU.
18 grudnia 2014
| przez Artur Nyk17 grudnia 2014
| przez Artur Nyk
Damian pisze…Witam,
mam pytanie, jak oświetlać w studio ludzi w okularach? Jakie ustawienia lamp polecasz, a jakich zdecydowanie nie?
Pozdrawiam
To znowu niby problem banalny, a jednak ważny, bo pewnie każdy wiele razy się denerwował gdy w okularach odbijały się lampy.
Pomysłów na rozwiązanie tego problemu jest kilka:
1. Prosty i głupi – wyjmujemy szkła z okularów. Znika problem odbić, jednak na zbliżeniach będziemy wyraźnie widzieli, że szkieł w oprawkach nie ma. Wygląda to kiepsko i nienaturalnie. Nie polecam.
2. Ekstremalny i kosztowny – wymieniamy szkła w oprawkach na inne. Odbicie w okularach pojawia się najczęściej gdy mamy szkła o dużej krzywiźnie soczewki. Gdy wymienimy je na inne, o mniejszej sile lub nawet „zerówki”, problem może zniknąć. Ale nie musi. Największą trudnością tej metody jest konieczność przygotowania wcześniej u optyka innych szkieł. Musimy też pamiętać, że nasz model w takich szkłach może źle widzieć, co wpłynie na to jak się będzie zachowywał przed obiektywem. Generalnie nie polecam, chyba, że nie ma już innego wyjścia.
3. Prosty ale nie zawsze działający – czyli użycie filtra polaryzacyjnego. Raz się da, raz nie, zależy od rodzaju bliku jaki się pojawia na okularach. Poza tym, zastosowanie filtra polaryzacyjnego może wpłynąć na kolor oprawek czy ubrania modela. Polecam, o ile nie zepsuje to nam czegoś innego.
4. Konkretny – czyli właściwe ustawienie lamp. Po pierwsze ustawiamy lampy tak jak nam pasuje czyli aby uzyskać dokładnie taki efekt oświetlenia, o jaki nam chodzi. Patrzymy gdzie pojawia się blik. Będzie raczej albo z boku, albo u góry. W każdej z tych sytuacji, zadajemy sobie pytanie: czy bez szkody dla zdjęcia lepiej będzie przesunąć/podnieść trochę lampę, czy też obrócić/opuścić głowę modela?
Gdy blik jest na górze okularów, zwykle wystarczy lekko podnieść lampę lub pochylić głowę by problem znikł, a zdjęcie nadal ma ten sam charakter. Ja sobie radzę zawsze właśnie w ten sposób. Gdy oświetlam sylwetkę oktą 175 cm, to podniesienie jej o 20 cm nie ma wielkiego wpływu na oświetlenie. Jeśli nie możemy sobie pozwolić na pochylenie głowy, możemy obniżyć na nosie same oprawki.
Generalnie najprostszą konfiguracją lamp do fotografowania całej sylwetki czy portretu, jest duży softboks ustawiony powyżej modela, lekko z boku oraz ekran w kontrze. Do tego druga lampa skierowana na tło za nim i to wszystko. Im mniej lamp, tym mniej potencjalnych odbić w okularach :)
Nie uznaję zasady, by ustawiać światło pod okulary. Światło ma być takie jak chcę, a gdy pojawia się problem z blikami, wtedy trzeba dopiero lekko korygować ustawienie lamp. Do tej pory jeszcze nie zdarzyło mi się, bym w ten sposób nie znalazł wyjścia z sytuacji.
Oczywiście, jestem w stanie wymyślić sobie takie ustawienie świateł względem modela, że blik będzie i koniec, nie da się przesunięciem lamp go usunąć. Wtedy może będzie trzeba łączyć wszystkie metody?
16 grudnia 2014
| przez Artur NykPoczułem się trochę jak w przedszkolu. Farbki wyglądały na plakatowe, choć Alicja zapewniła mnie, że to profesjonalne farby. Sweterki też wyglądały jakby były z czasów gdy ja chodziłem do przedszkola. A i tu można się było pomylić, bo to przecież profesjonalne kostiumy estradowe chłopaków.
Za to poczucie humoru na pewno nie było na poziomie przedszkola. Przez całą sesję wszyscy śmialiśmy się z haseł rzucanych mimochodem przez Łowców.
Pomysł by sfotografować się na tle firmowych sweterków wyszedł od chłopaków. Inspirowali się teledyskiem Gotye ale klimat miał być już w stylu Łowców. Na początku myślałem, że uda się to zrobić na jednej klatce, niestety nikt nie dał rady naciągnąć cennych sweterków do takiej wielkości by stanowiły tło. Musiałem więc robić montaże. Ustaliliśmy, że będzie to wszystko trochę umowne. Zależało mi na efekcie wtopienia sylwetki w tło, gdy będziemy oglądać zdjęcia na plakacie z większej odległości.
Malowanie przez Maję i Alicję trwało cały dzień, to może się wydawać, że nie ma w tym nic trudnego ale w rzeczywistości zabiera mnóstwo czasu, zwłaszcza, że musieliśmy robić cały czas próby czy mamy odpowiednią skalę rysunku.
Teraz czekam z niecierpliwością na gotowe plakaty :)
15 grudnia 2014
| przez Artur NykZ Tomkiem Szabelką znamy się już długo i jak pewnie wiecie, często też razem pracujemy. Gdy więc Tomek wymyślił, że obetnie 3 osoby w celach charytatywnych, nie zastanawiałem się długo i postanowiłem dołączyć się do tej akcji.
20 grudnia w 3 Piętro Pop up Store w Katowicach, trzech najbardziej hojnych szczęśliwców, którzy oddadzą się w ręce Tomka, zostanie potem przeze mnie sfotografowanych. Ale najważniejsze jest to, że cały dochód z tej akcji zostanie przekazany na rzecz Domu Aniołów Stróżów w Katowicach.
Czym jest Dom Aniołów Stróżów, niech najlepiej powiedzą sami: Obecnie prowadzimy w Katowicach – Załężu Środowiskowy Program Psychoprofilaktyczny dla Dzieci i Młodzieży oraz ich Rodzin Zagrożonych Marginalizacją Społeczną, w ramach którego oferujemy systemową pomoc dzieciom i ich rodzinom mającym poważne problemy wychowawcze, rodzinne i socjalno – bytowe.
Jednocześnie prowadzimy program szkolenia wolontariatu stwarzający studentom i absolwentom śląskich uczelni możliwość nabycia praktycznej wiedzy i umiejętności w zakresie pomocy dzieciom, młodzieży i rodzinom marginalizowanym społecznie.
Kiedyś udało mi się poznać wychowanków, gdy opowiadałem im o zawodzie fotografa. Powiem wam, że Dom to wielka szansa dla tych dzieciaków, by zobaczyły, że życie może wyglądać naprawdę dobrze. Dom funkcjonuje w dużej części tylko dlatego, że oprócz etatowych pracowników, działa tam w roli wolontariuszy, cała masa dobrych ludzi. Niestety władze naszego pięknego miasta nie mogą znaleźć pieniędzy na utrzymanie Domu, przez co grozi mu poważne ograniczenie działalności w 2015 roku. O ile pieniędzy chodzi? 5.000.000 zł? 1.500.000 zł? Nie! Chodzi o dużo, dużo, dużo mniej.
Stąd pojawia się wiele akcji charytatywnych i zbiórek pieniędzy, a nasza jest jedną z nich.
Zapisanie się na strzyżenie do Tomka wymaga czasem nawet kilkumiesięcznego oczekiwania. A tu jest okazja by zrobić to jeszcze przed Świętami. I ja i Tomek damy z siebie wszystko :)
Aby się ostrzyc, sfotografować i pomóc, czyli stać się Aniołem trzeba wziąć udział w licytacji jednego z trzech miejsc na fotelu:
http://allegro.pl/ciecie-i-zdjecie-nr-1-i4900451607.html
http://allegro.pl/ciecie-i-zdjecie-nr-2-i4900463934.html
http://allegro.pl/ciecie-i-zdjecie-nr-3-i4900465259.html
Jeżeli sami nie będziecie mogli się ostrzyc, to wyślijcie proszę tę informację do swoich znajomych, może ktoś z nich będzie chciał to zrobić i przy okazji pomóc :)
Zobaczcie jeszcze kilka fotografii będących efektem naszej współpracy.
14 grudnia 2014
| przez Artur NykDeszcz to ja lubię oglądać ze środka ciepłego samochodu, a nie lubię oglądać samochodu stojąc na deszczu. Jednak jeśli pod ciekawym architektonicznie budynkiem czeka na mnie Bentley, to nawet deszcz, nie jest mnie w stanie zniechęcić do przyjechania i zrobienia kilku fotografii.
Gdy ustalaliśmy termin sesji pogoda na niedzielę zapowiadała się znakomicie. Ale to była tylko prognoza, a te wiadomo, zwykle się nie sprawdzają. W piątek, gdy mój ajfon powiedział mi, że suchy z tej sesji nie wrócę, szukaliśmy jeszcze desperacko jakiejś optymistycznej prognozy. Znaleźć taka nawet nie było trudno, co z tego, skoro i tak się nie sprawdziła.
Mieliśmy więc deszcz, komfortowe +6 stopni, piękny budynek, pustą przestrzeń przed nim, Bentleya i kluczyki do niego. Aha i pożyczony parasol. Ten ostatni był prawie tak samo ważny jak sam Bentley bo chronił aparat.
Podzieliłem obowiązki: Adriana dostała kluczyki, Mateusz parasol, ja aparat i zabraliśmy się do pracy. Najważniejsze było znaleźć dobry kadr, a potem przemieścić się z całym dobytkiem tak, aby utrzymać pod parasolem aparat i komputer. My już się nie liczyliśmy.
Wytrzymaliśmy całe dwie godziny. Przy ostatnim kadrze miałem już dosyć, tak samo zresztą jak wszyscy i już nic nie było wstanie nas tam zatrzymać. Marzyłem już tylko o kawie i oglądaniu świata z wnętrza mojego samochodu. Samochodu z włączonym ogrzewaniem :)
![]() |
| Fotografia i lekka jej modyfikacja abym zyskał na rozpoznawalności: Mateusz Zahora |
12 grudnia 2014
| przez Artur NykGdy zaglądam czasem do statystyk mojego bloga, sprawdzam też jakie jakie słowa kluczowe i frazy prowadzą tutaj. Pierwszą frazę zapisałem dokładnie rok temu bo strasznie mnie ubawiła. Od tego czasu zapisuję sobie te najlepsze i przy wielu z nich nie mogę wyjść ze zdziwienia co sprawiło, że w wynikach wyświetlił się jeden z moich wpisów.
Poczytajcie zresztą sami :)

11 grudnia 2014
| przez Artur NykWiele razy już się przekonałem, że to co mnie wydaje się bardzo banalne, dla innych może być całkiem wartościową wiedzą. Na warsztatach często chcę sprzedać to co dla mnie jest bardzo istotne, do czego dochodziłem przez długi czas, a tu dostaję pytanie o coś takiego, że ze zdziwienia na chwilę milknę. I nie chcę tu z siebie robić wielkiego specjalisty ale jak się coś robić przez kilka czy kilkanaście lat to się zapomina, że kiedyś się tego nie wiedziało.
Chcę więc w tej nowej serii: Porada banalna, pisać o takich prostych rzeczach, trikach i tajnych sposobach :)
Dzisiejszy temat przyszedł mi do głowy, w trakcie porannych zdjęć katalogowych.
Jak przy serii zdjęć podobnych przedmiotów np. pudełek, zrobić by zawsze stały w dokładnie tym samym miejscu na planie? Banalne pytanie, prawda?
Można na tle narysować sobie linie pomocnicze i ich się trzymać. Ale co jeśli nie możemy rysować po tle? Ja robię to tak. Ustawiam pierwszy przedmiot z serii, dopracowuję, światło, ostrość, następnie wyłączam na wszelki wypadek autofokus (by ostrość zawsze była identyczna na całej serii).
Następnie po zrobieniu pierwszego zdjęcia biorę moje specjalne pomoce naukowe. W zależności od potrzeb są to drewniane klocki wielkości kostek masła (dostałem je kiedyś od kumpla, który zrobił je specjalnie do sesji masła), granitowe kostki (te dostałem od kamieniarza), dokładnie docięte deski lub płyty meblowe, (można sobie pożyczyć półkę z regału) lub coś zupełnie innego w zależności od potrzeb i wielkości fotografowanych przedmiotów.
Teraz najważniejsze. Powoli, delikatnie i precyzyjnie dokładamy klocki do fotografowanego pudełka, tak by wyznaczyć dwie linie np. przód i bok. Koniecznie trzeba to zrobić tak by nic nie poruszyć ale by kostki dotykały pudełka. Wtedy dopiero możemy zabrać pudełko i położyć następne, tak by teraz ono dotykało do kostek. Na koniec zabieramy kostki, fotografujemy pudełko i powtarzamy całą operację do kolejnego zdjęcia.
Sposób bardzo szybki niezawodny i możliwy do zrobienia nawet na łące, gdzie raczej ciężko by było rysować linie pomocnicze.
Pamiętajcie, że klocki muszę być dostatecznie ciężkie by w trakcie wymiany przedmiotu nie poruszyć ich przez przypadek, bo to spowoduje, że następny przedmiot już nie będzie stał w tym samym miejscu.
Jeśli parada przydała się wam, podzielcie się nią wysyłając innym link do niej. Będzie mi bardzo miło jeśli tak zrobicie :)
Macie pytanie o inną banalną rzecz? Zostawcie komentarz w zakładce Spytaj Artura.
10 grudnia 2014
| przez Artur NykNiedawna wyprawa Tomka Szabelki w góry cieszy się coraz większym zainteresowaniem w wielu miejscach. Właśnie ukazał się artykuł Marty na ten temat w Magazynie Be, pisały o tym też portale fryzjerskie. Ale najbardziej chyba spodobała się ta akcja amerykanom z firmy Kevin.Murphy, z tej prostej przyczyny, że Tomek pracuje na ich produktach. Dzięki temu moje fotografie z tej wyprawy pójdą do 15.000 ich klientów na całym świecie. Nigdy nie myślałem, że moje zdjęcia akurat tą drogą będą rozpowszechniane :)
Tomek ze swoim fotelem pojawi się już w najbliższą niedzielę na Przystanku Śniadanie, a jeszcze przed Świętami planujemy wspólną bardzo ciekawą akcję.
![]() |
| Magazyn Be |
8 grudnia 2014
| przez Artur NykTo zdanie słyszę coraz częściej. Nie mam ochoty/nie chcę już kupować nowego aparatu, obiektywu itd. Ja sam od jakiegoś czasu zgadzam się tym podejściem i coraz częściej gdy myślę o wydaniu pieniędzy na nowe fotograficzne zabawki, to pojawia się refleksja: znowu? Choć daleko mi do stwierdzenia, że mam już wszystko co bym chciał (nie mylić z: co bym potrzebował), to wizja posiadania np. nowego obiektywu, który ma mniejszą aberrację chromatyczną, przestaje mnie podniecać.
Zawsze lubiłem wiedzieć co się dzieje w technologii, znać nowości i stosować najnowszy sprzęt, to w którymś momencie przestałem przykładać do tego tak dużą uwagę. Albo raczej zacząłem podchodzić do tego z rozsądkiem i przeliczać gdzie mógłbym pojechać za to co oszczędziłem nie kupując lub kupując coś tańszego.
Rok temu przekonałem się ostatecznie. Kupiłem wtedy nowy obiektyw Canona 24-70/4 L IS, który zastąpił mój 24-105/4 L IS. Wydałem na niego kilka tysięcy i…. nic się nie zmieniło. Nie zacząłem robić lepszych zdjęć, nie zarobiłem dzięki niemu więcej, moi klienci nie zauważyli, że teraz zdjęcia mają lepszą ostrość i nie wymagają tak dużej korekcji zniekształceń.
Oczywiście, że nowy obiektyw dał mi większy komfort pracy, nie trzeba go tak mocno korygować jak poprzednika, jest też jaśniejszy (ma prawdziwe f4, a nie f5 jak w rzeczywistości miał stary).
Ale czy te zalety warte były tych pieniędzy? Mogłem w zamian pojechać przecież na fajne wakacje.
Wczoraj na #fotopiwie rozmawialiśmy sporo na ten temat i wszyscy byliśmy zgodni. Nikt nie ma złudzeń, że lepszy sprzęt jest lekarstwem na robienie ciekawszych zdjęć. To prawda, z którą się zgadzaliśmy. Po co wciąż wydawać pieniądze na nowy sprzęt, tak naprawdę niezbyt potrzebny. Myśląc rozsądnie, skoro mam klientów i nigdy jeszcze nie miałem żadnego problemu z jakością techniczną zdjęć, to oznacza, że mój obecny sprzęt jest dobry.
O ile kiedyś co rok-dwa postęp techniczny w aparatach był znaczący, teraz przyrost jakości jest dla producentów naprawdę trudny do uzyskania, przy założeniu, że aparat nie kosztuje 100.000 zł.
Niedługo pewnie czeka mnie dylemat gdy Canon wypuści wreszcie następcę mojego 1dsmk3. Będzie pewnie miał większą matrycę, przenosił większy kontrast, posiadał użyteczne wyższe ISO i miał trochę nowych super bajerów. A w komplecie do tego miał też super cenę. Super wysoką. I znowu zadam sobie pytanie: czy dzięki niemu będę stanie więcej zarabiać? Odpowiedz dobrze znam niestety.
Albo czy zdjęcia będą lepsze? Technicznie pewnie tak. Kolor skóry będzie lepiej odwzorowany, szczegół lepszy, rozpiętość tonalna większa, autofokus szybszy i pewniejszy, a w kiepskim świetle będzie można zrobić zdjęcia, jakie teraz są nieosiągalne. I do tego na bank będzie miał wi-fi, więc nie będę potrzebował podpinać go kablem do kompa.
Przekonałem się! Chcę go! Na wakacjach już byłem raz.
…bo wszyscy jesteśmy skrytosprzętoholikami :)
7 grudnia 2014
| przez Artur NykUdało się! Gadaliśmy przez prawie cztery godziny, aż Ania stwierdziła, że jesteśmy strasznie monotematyczni i gadamy wyłącznie o fotografii. I zaproponowała byśmy może porozmawiali o czymś innym, np. o serze. No więc, zacząłem, gdy fotografowałem kiedyś ser…
Tak na poważnie to było to ciekawe spotkanie, chociaż nie wszyscy się znali nawzajem, szybko znaleźliśmy wspólny język. Każdy podzielił się czymś ciekawym i pewnie moglibyśmy długo jeszcze razem gadać ale niektórzy byli dosyć z daleka i trzeba było łapać ostatnie autobusy.
Następne #fotopiwo planuję na styczeń i to w bardzo ciekawym miejscu. Będzie to nowa knajpa ze studiem 220m2. Czy można sobie wymarzyć lepsze miejsce? :)
![]() |
| Zdjęcie zrobiła Ania ale moim ajfonem :) Od lewej: Andrzej, Mariusz, ja, Paweł i Wojtek |
Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.
Close