×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

samochody

22 września 2013

| przez Artur Nyk

Szybka sesja czyli Mazda 6

Czwartek po południu dostaję telefon : To może jutro? Z prognozą pogody jestem na bieżąco, wiem, że ma być w piątek słońce, więc nie zastanawiam się i mówię ok. Na nową Mazdę 6 czaję się już od paru tygodni, ale jakoś do tej pory nie mogliśmy się zgrać czasowo. Dostępność samochodu, modelek i stylistki i wizażystki, mnie i pogody zawsze była inna. Ale teraz bardzo chciałem już zrobić to zdjęcie. Szybkie telefony do ekipy pozbawiły mnie złudzeń. Tym razem mam szansę zrobić sam samochód. Na dodatek samochód będzie do odbioru nie w Katowicach, a w Tarnowskich Górach. Czyli sesja staje na głowie, a ja mam bardzo mało czasu, by wszystko wymyślić od początku.

Tarnowskie Góry znam bardzo pobieżnie , ale jeden telefon do przyjaciela i Google szybko pokazują mi kilka możliwości. Pierwszy na liście jest pałac w Nakle Śląskim. Na zdjęciach wygląda ciekawie, jadę więc tam parę godzin przed sesją, by zobaczyć, czy nadaje się do zdjęć oraz czy w ogóle mnie tam wpuszczą i pozwolą zrobić zdjęcia.
Pałac otoczony starymi dębami prezentuje się okazale, choć elewacja koniecznie potrzebuje remontu. Znajduję szybko dwa możliwe plany, w myślach dokonuję koniecznej obróbki w PS i widzę, że będzie dobrze. Teraz jeszcze tylko potrzebuję zgody właściciela i dostaję ją, nim jeszcze skończę tłumaczyć o co mi chodzi. Dowiaduję się, że od stycznia pałac jest siedzibą Centrum Kultury Śląskiej, a na dodatek spotykam tam znajomego fotografa, Krzysztofa Millera ( z Katowic ), który potwierdza przed dyrektorem, że rzeczywiście umiem robić zdjęcia :)

Pozostaje mi tylko odebrać samochód, który dzięki szerokim znajomościom Mai, dostaję z salonu Mazdy Pro Moto. Niestety w ostatniej chwili okazuje się, że biały sedan pojechał na dłuższą jazdę próbną i zostaje mi tylko szare kombi. Szkoda, bo biały samochód idealnie wpasowałby się w tło pałacu. Szary metalic jest trudny do fotografowania, musi dostać dużo światła, by wyglądał atrakcyjnie, tu widzę, że z każdą chwilą robi się coraz bardziej pochmurnie…
Co mi tam, traktuję to jako kolejne wyzwanie :) Zresztą w bagażniku czeka Ranger, więc światła nie zabraknie w razie czego.

Widzicie aparat? Naokoło był hektar wolnego miejsca, a mnie wyszło, że najlepsze miejsce na aparat jest w krzakach :)

Przepakowuję graty do Mazdy. Rany, jaki to jest piękny samochód, dla mnie jedno z najpiękniejszych kombi na rynku! Ale bagażnik jednak mniejszy niż w moim Mondeo. Wnętrze też mam wrażenie, że mniejsze. Trochę to efekt przyciemnianych szyb, ale też okna są wyraźnie mniejsze. Jest tu bardziej jak w sportowym coupe niż w kombi. Gdy wracam potem do Mondeo, czuję się jak w akwarium :)
Bezkluczykowy zapłon i system start-stop działają rewelacyjnie. Za to do silnika benzynowego trzeba się przyzwyczaić. 165 KM to całkiem sporo, ale jeździ zupełnie inaczej, niż mój dużo słabszy diesel. Chętnie bym jednak poświęcił konieczność częstszego machania dźwignią skrzyni biegów za ciszę, jaka panuje w tym samochodzie. Przyzwyczajenia tylko wymaga barokowo bogate w chromy, zdobienia, lampki i wyświetlacze wnętrze. Mimo to nie muszę się zastanawiać, gdzie co jest i szybko dojeżdżam pod pałac.

Razem z niezawodnym Pawłem Pszczołą szukamy dobrego kadru, bo ciemno szare kombi wygląda pod pałacem inaczej, niż w moich myślach biały sedan. Mam jeszcze jedno spore zmartwienie. Samochód jest oklejony znacznie bardziej, niż oczekiwałem. Staram się to uwzględnić, szukając kadru, ale to i tak wyzwanie dla Gosi. Ale co? Gosia nie da rady? :) Już widzę jej minę, jak zobaczy, co ją czeka…

W międzyczasie pogoda padła kompletnie i szary lakier wyglądał wyjątkowo szaro. Prawie musiałem się z Pawłem założyć, że to jednak lakier metalik. Wystarczył jednak jeden błysk, bym przekonał się, że to kolor, który w dobrym świetle wygląda znakomicie. Po tradycyjnym spacerze z lampą naokoło samochodu i kilku błyskach byłem już spokojny o efekt końcowy.
W ten sposób Mazda stanęła w kolejce do obróbki :)

PS. Te zdjęcia to był debiut mojego nowego obiektywu 24-70/4 L IS. Pierwsze wrażenia bardzo pozytywne, ale to już temat na osobny wpis.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Canon, Jak to zrobiłem, samochody, sesja, sprzęt
komentarz

17 września 2013

| przez Artur Nyk

Mini backstage

Na zdjęcia trzeba jeszcze trochę poczekać z przyczyn obiektywnych, choć na szczęście nie jest to spowodowane problemami z obiektywem. Za to dzisiaj dostałem gotowy materiał od Bartka Sasuły, który pomagał mi przy sesji.
Zobaczcie co się działo.
Maja maluje

 

Dalej maluje

Kontynuuj →

backstage, Jak to zrobiłem, samochody, sesja
komentarz

12 września 2013

| przez Artur Nyk

Mini w MINI

Już dawno nie produkowałem z taką prędkością jednej sesji za drugą. Jeszcze nie wybiorę zdjęć z jednej, a już robię kolejną. Gosia została zasypana zdjęciami i ma już mnie dosyć gdy pytam się kolejny raz, kiedy będzie coś gotowego.

We wtorek, kiedy nastąpiło cudowne ocieplenie po beznadziejnym, deszczowym poniedziałku, zrobiłem sesję w Gliwicach z Mini Cooperem S. Tatiana ściągnęła na sesję Agnieszkę i kilka niezłych sukienek. Ja ściągnąłem Maję z wielkim kuferkiem wypełnionym szminkami i pudrem. Na końcu ściągnął Bartek z wielką chęcią pomagania przy sesji i zabraliśmy się do pracy.

Gliwice to miasto, gdzie dobry plener jest na każdym rogu, dzięki temu pierwsze trzy kadry zrobiliśmy zaraz przy pracowni Tatiany.
Trochę się balem jak będą reagować okoliczni mieszkańcy na ciągle błyski lampy  o całkiem sporej w końcu mocy. Wbrew moim obawom wszyscy odnosili się do nas z dużą sympatią. No, może poza panem, któremu wydawało się, że fotografujemy jego samochód i zaczął krzyczeć z okna, że wzywa policję :)

Gdy robiłem ostatnie klatki, zaczęły spadać pierwsze krople deszczu. Czasem trzeba mieć szczęście :)

PS. Fajne to MINI.. pojeździłbym czymś takim po krętych drogach :)

Szpiki i bruk, ciężka sprawa

Świece MINI na maxa

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, plenery, samochody, sesja
komentarz

1 września 2013

| przez Artur Nyk

Walka z żywiołami

We wtorek odwiedziłem naszą stolicę by sfotografować BMW serii 6. Moja znajoma, Adriana, znalazła mi znakomity plener w Wilanowie no i sam samochód.
Pogoda nawet całkiem nieźle dopisała, w odpowiednim momencie chmury odsłoniły czyste niebo. Wszystko byłoby idealnie gdyby nie dwa żywioły, które przypuściły na nas zmasowany atak.

Pierwszy z żywiołów to powietrze, a właściwie w powietrzu czyli miliony komarów atakujących nas bez względu na wszystko. Mimo, że byliśmy oblani od stóp do głów środkiem odstraszającym komary, to i tak te małe wampiry gryzły nas non stop w każdy możliwy milimetr kwadratowy skóry. Uwierzcie mi, że takiego czegoś jeszcze nie przeżyłem. Miałem wrażenie, że nawet na bagnach nie ma tylu komarów co tam :)

Drugi żywioł to woda. Stałem za statywem, gdy nagle i bez ostrzeżenia włączyły się spryskiwacze. Były tak ukryte w trawie, że zupełnie nie zwróciliśmy na nie uwagi. W ciągu pierwszych kilku sekund gdy ratowaliśmy komputery, zostaliśmy kompletnie zmoczeni.  Na szczęście aparat stał dosyć wysoko na statywie i to go uratowało. Przetestowałem za to szczelność moje walizki na aparat i odporność generatora Ranger na wodę. Oba testy zakończyły się pomyślnie :)

Udało nam się szybko opanować wodę przykrywając spryskiwacze tym co mieliśmy pod ręką czyli moją kurtką, pokrowcem na komputer, zatyczkami do lamp itd. Zdobyłem tym samym kolejną sprawność fotografa plenerowego – umiejętność sprawdzania czy na trawie gdzie fotografuję, nie ma czasem zainstalowanych spryskiwaczy. Teraz gdy o tym myślę, to idealnie utrzymana trawa i olbrzymie ilości komarów powinny dać mi do myślenia. Powinienem skojarzyć te fakty, że to w obu przypadkach efekt dużej ilości wody…

W mokrych spodniach i z niezliczonymi śladami po ukąszeniach, skończyliśmy jednak zdjęcia. Niedługo będę mógł Wam pokazać efekt końcowy. Jak tylko Gosia skończy trzy inne zlecenia, potem zajmie się Nissanem i już zaraz potem tym BMW. A ja tymczasem postaram się przygotować kolejne sesje by Gosia nigdy się nie nudziła :)

Jak dobrze pójdzie, to niedługo też będziecie mogli zobaczyć coś jeszcze, ale to niespodzianka :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, samochody, sesja
komentarz

26 sierpnia 2013

| przez Artur Nyk

Nissan w ciemnym lesie czyli jak fotografować samochód

Aby zrobić ciekawe zdjęcie samochodu wystarczy spełnić trzy warunki :

1. Znaleźć fajny samochód
2. Znaleźć fajny plener
3. Fajnie oświetlić samochód

Prawda jakie to proste? No dobrze, o ile dwa pierwsze warunki można jeszcze w miarę łatwo spełnić, to trzeci decyduje prawie o wszystkim i wcale nie jest taki prosty do spełnienia.
W czwartek robiłem sesję do swojego portfolio z czarnym Nissanem Juke. Chciałem poćwiczyć techniki oświetlenia czarnych samochodów, bo to zdecydowanie najtrudniejszy kolor. Rozejrzałem się wśród samochodów znajomych i wybór padł na Juke’a. Ten samochód spełniał wszystkie moje wymagania, Ania bez problemu go pożyczyła, był czarny, miał kilka ciekawych detali i jednocześnie brak wyraźnych przetłoczeń biegnących przez cały samochód. Dlaczego to było takie ważne? Właśnie dla podniesienia stopnia trudności tych zdjęć. Np. BMW serii 3 ma piękne, ostre przetłoczenie biegnące przez cały bok. Wystarczy zrobić na nim blik i już mamy dobrze podkreśloną sylwetkę. Natomiast w Juke’u bok jest praktycznie gładki i światło nie ma się na czym załamać.

Następnym etapem było znalezienie pleneru. Wiedziałem, że sesja musi się odbyć nocą z kilku powodów, o których napiszę później. Szukałem więc miejsc ciekawych, ale też bezpiecznych. Gdy skreśliłem już wszystkie miejsca jakie przyszły mi do głowy, bo zawsze coś było nie tak, to przypomniałem sobie o parku znajdującym się kilkaset metrów od mojego domu. Spełniał wszystkie wymagania poza jednym. Musiałbym złamać zakaz wjazdu, wprawdzie tylko kilka metrów, ale zawsze. Jak widać na zdjęciu poniżej, oczywiście nie zrobiłem tam tej sesji, tylko pojechałem w Bory Tucholskie :)

Do pomocy przy sesji zaprosiłem Pawła Pszczołę i Adama Jędrysika. Adam przyjechał z zamiarem nakręcenia filmu, ale jak zobaczył miejsce, które wybrałem na sesję to zwątpił. Było tak  ciemno, że ledwie widzieliśmy samych siebie.
Moim zestawem oświetleniowym był przenośny generator Elinchrom Ranger z jedną głowicą, czasza standardowa i strip 90 x 35 cm, blenda 2 x 2 m oraz najważniejszy element czyli Ludzki Statyw Oświetleniowy.

Zaparkowałem samochód pomiędzy drzewami, ustawiłem kadr i ostrość, na długim czasie zrobiłem zdjęcie  i zarejestrowałem tyle zastanego światła ile się dało. Potem to samo zrobiłem z włączonymi światłami samochodu na wszelki wypadek gdyby okazało się, że jest to potrzebne.
Teraz zostało nam już tylko zrobić to co najważniejsze czyli znaleźć sposób na takie oświetlenie sylwetki samochodu by wyglądała atrakcyjnie. Tu rozpoczyna się najistotniejsza część pracy fotografa. Ja na początek oglądam sobie w necie zdjęć samochodu, który mam fotografować. Gdy zacznę robić zdjęcia samochodom, które dopiero wchodzą na rynek, nie będę miał tej możliwości, ale teraz dlaczego nie miałbym skorzystać z doświadczeń innych fotografów. Oglądam fotografi i analizuję pod jakim kątem samochód wygląda najlepiej i jak układają się bliki na karoserii. Na tej podstawie buduję swoją wizję zdjęcia i tego jak chcę przedstawić samochód. Możliwości kreowania wizerunku są bowiem praktycznie nieograniczone, a raczej są ograniczone tylko wyobraźnią. Ten sam samochód można sfotografować na milion sposobów, zmieniając światło, optykę i lokalizację. I ta mnogość możliwości stwarza największy problem :)

Tym razem nie miałem tak bardzo konkretnej wizji jak ostatnio fotografując Ferrari. Chciałem się skupić na sprawdzeniu samych możliwości świecenia na różne sposoby. Ogólny plan przewidywał zrobienia zdjęcia gdzie samochód narysowany tylko blikami światła wyłania się z ciemności lasu.
Na początek świeciliśmy standardową czaszą, same szczegóły Juke”a, najlepiej sprawdzało się to zwłaszcza na detalach przodu i kołach.


Następny etap to narysowanie linii maski i dachu. Tu przydała się blenda, od której odbijaliśmy światło. Pracę znakomicie ułatwiało wykorzystanie Ludzkich Statywów Oświetleniowych z opcją sterowania głosem :) A tak na serio to czasem nawet lekkie przesunięcie lampy powodowało kompletną zmianę efektu. Nie ma w takich sytuacjach lepszego rozwiązania niż obserwowanie przez obiektyw i „sterowanie” lampą : w lewo, w lewo, jeszcze, jeszcze, niżej, wyżej  i w jeszcze w lewo, no już, już prawie… aaaaa z powrotem, zepsuło się :)

Następną opcją było świecenie softem. W tym przypadku strip dał ciekawszy efekt niż ostre światło czaszy i pozwolił na narysowanie kilku naprawdę ładnych blików.

Na końcu malowaliśmy światłem. Dlatego właśnie zależało mi na całkowitej ciemności by można było bez żadnych problemów stosować tą technikę. Chciałem zacząć od malowania blików ostrą czaszą, ale Paweł zaproponował by użyć stripa i to okazało się bardzo dobrym wyborem. Już przy pierwszym zdjęciu efekt był bardzo obiecujący. W głowicy Rangera montowany jest pilot o mocy całych 50W, który automatycznie wyłączał się po 15 sekundach. Tak jest rozwiązana kwestia oszczędności baterii. Próbowaliśmy świecić więc w dwóch wersjach: na czasie 20s z piętnastosekundowym naświetleniem lampą lub na 30s z dwoma przelotami lampy.
Oto jedna z klatek. Nie wszystkie bliki są idealne, ale w ramach jednego naświetlenia zyskujemy prawie gotową fotografię. W porównaniu do naświetlania każdego detalu osobno, to olbrzymia różnica.

ISO 100    f11    t 30s   50 mm

Teraz pozostała mi już tylko praca koncepcyjna czyli poskładanie poszczególnych klatek w jedną całość. Obawiam się, że będzie tych klatek dużo…. Na szczęście moja rola ograniczy się tylko do wyboru klatek, a resztą zajmie się Gosia :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Elinchrom, Jak to zrobiłem, plenery, porady, samochody, sesja, sprzęt
komentarz

20 sierpnia 2013

| przez Artur Nyk

Kobra w Krakowie

Naprawdę coraz bardziej przekonuję się by mieć przy sobie jakiś lepszy aparat niż ajfon. Choć przez kilka ostatnich lat sławiłem zalety fotografowania nim w codziennych sytuacjach, to gdy spotykam na ulicy fajny samochód, aż mnie ściska z żalu, że nie mogę zrobić porządnego zdjęcia.
Tak też było tydzień temu w Krakowie gdy na Kazimierzu zobaczyłem Shelby GT 500. Mimo, że nie jestem zwolennikiem amerykańskiej motoryzacji, to tym razem, spojrzałem na samochód z podziwem.

W związku z tym mam mały apel: Właścicielu, napisz do mnie bo chcę sfotografować ten samochód!
To teraz się okaże, jaki jest zasięg mojego bloga :))) Świat jest mały, wszyscy się znają, więc kto wie…

Ps. Gdy drugi raz jechałem do Krakowa w ubiegłą  środę, na A4 minąłem całą kawalkadę nowych i starych Mustangów. Co za widok :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
samochody
komentarz

12 lipca 2013

| przez Artur Nyk

Czarno na białym czyli FF

Przyjechałem, popatrzyłem i sfotografowałem. A Gosia obrobiła. To była szybka realizacja w zastanej rzeczywistości.
Dwa tygodnie wcześniej posiedziałem sobie w tym samochodzie i muszę przyznać, że czułem się jakby był uszyty na moją miarę. Oczekiwałem wnętrza pięknego ale nie koniecznie komfortowego. Pamiętam   Alfę 8C, samochód obłędnie piękny, ale w środku niezbyt wygodny, a na dodatek nie umiałem z niego wysiąść. Dopiero gdy pociągnąłem za stalową linkę czyli klamkę, z siłą tak dużą, że bałem się czy jej nie wyrwę, to drzwi otworzyły się. W Ferrari FF nie ma nic z tego klimatu. Czułem tam, że jestem w super sportowym samochodzie, a jednocześnie wnętrze było tak wygodne, że dojechanie nad polskie morze w te standardowe 8-10 godzin, byłoby samą przyjemnością. W końcu do takich długich ( długich, nie zakorkowanych ) tras jest stworzony ten samochód.

Stwierdziłem, że to idealny samochód dla fotografa. W środku jest miejsce dla dwóch modelek i asystenta. Zajrzałem też do bagażnika, walizka z aparatem, druga z generatorem, para statywów, softy i komputer wejdą bez problemu. Wizażystka ze swoim wielkim kufrem musi pojechać innym samochodem :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
dobre zdjęcia, samochody
komentarz

5 lipca 2013

| przez Artur Nyk

Ferrari California

Pamiętam dokładnie dzień gdy po raz pierwszy spotkałem na Katowickich drogach Ferrari. Było to ciepłe niedzielne przedpołudnie gdy na ulicach nie było prawie żadnego ruchu. Czerwona 430 pojawiła się nie wiadomo skąd za mną. Stanęliśmy razem na światłach przed wjazdem do tunelu pod rondem. Wyłączyłem radio, otworzyłem wszystkie okna w samochodzie i gdy zapaliło się zielone spokojnie ruszyłem. W tunel byliśmy tylko my i oszałamiający dźwięk silnika Ferrari. Słuchałem tego jak najpiękniejszej muzyki.

Następnego dnia miałem identyczny samochód fotografować w Częstochowie i nawet przez chwilę podejrzewałem, że to ten sam ale nie miałem racji. Nigdy więcej już nie spotkałem czerwonej 430 na katowickich numerach.

Z podobnymi emocjami przyjechałem do serwisu Ferrari by sfotografować srebrną Californię. Poprzednie dwa dni spędziłem na przygotowaniach do sesji. Przejrzałem setki zdjęć szukając odpowiedniego kąta, pod którym samochód wygląda najlepiej i miałem już głowie plan jak chcę go oświetlić. Zdjęcie miało być w półmroku, a kształt samochodu narysowany tylko kilkoma blikami.
Ponieważ pomieszczenie serwisu było całe białe, przywieźliśmy cały arsenał czarnych tkanin do wysłaniania.
Serwis idealnie przygotował już Californię do zdjęć i gdy po sprawdzeniu kilku ustawieniach samochodu ( ten dźwięk przegazowania po odpaleniu silnika…. ) zostało mi więc tylko ustawienie światła.

Najważniejsze było znalezienie bazowego światła. Zrobienie detali jest już znacznie prostsze. Mając już doświadczenia z innych sesji tego typu oświetliliśmy też samochód pod wszystkimi możliwymi kątami, jakie przyszły mi do głowy, tak na wszelki wypadek. Czasem brakuje jakiegoś jednego małego bliku, a czasem w postprodukcji okazuje się, że zaplanowane światło w jednej części nie współgra z drugą i wtedy przydaje się teoretycznie niepotrzebna klatka.
Wykorzystałem głównie ostre, standardowe czasze Elinchrom i jedynie grill i wnętrze oświetlone jest stripem. Dodatkowo kilka małych detali oświetliłem zwykłą jarzeniówką o niby białym świetle.
Aby być pewnym, że ostrość i ogniskowa nie zmieni się ani o ułamek milimetra, zakleiłem dokładnie cały obiektyw taśmą klejącą. Nie udało mi się znaleźć na tyle odejścia by założyć stałkę 50mm i musiałem zadowolić się 45mm w moim średnio ulubionym 24-105/4 L IS

Moja bazowa klatka

Gdy ja skończyłem, do akcji weszła Gosia. I już po czterech dniach i przegadanych kilku godzinach o wyższości mniejszego bliku nad większym i odwrotnie, mogłem wysłać do Ferrari gotowe zdjęcie :)
Reklama z tym zdjęciem ukaże się lada dzień i czekam na to z niecierpliwością.

A tym czasem… odbyłem dzisiaj z Gosią kolejną dyskusję nad wyborem oświetlenia zderzaka w czarnym FF. Gosia pracuje :)

Ministerstwo Głupich Kroków poleca kroki w moim wykonaniu

klient : Ferrari Katowice
fotografie : Artur Nyk
postprodukcja : Gosia Kłosowska
backstage : Michał Krawczyński

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, dobre zdjęcia, Elinchrom, Jak to zrobiłem, reklama, samochody, sesja
komentarz

26 czerwca 2013

| przez Artur Nyk

Melduje wykonanie zadania

Tyle myślenia było, zastanawiania się i już po sesji. I jak to często bywa, gdy przyszło do realnego działania, okazało się, że nie było to takie trudne jak się wydawało.
Do zrobienia miałem tylko jedno zdjęcie samochodu. Fajnego samochodu :) Wszystko miałem już przemyślane, wystarczyło tylko zrealizować pomysł. Zdjęcie robiłem w serwisie, a nie w studio, musiałem więc na wszelki wypadek zabrać więcej sprzętu niż potrzebowałem. Tym razem nie potrzebnie, wolę jednak wozić ze sobą zbędne rzeczy niż w połowie sesji martwić się, że nie mam czegoś co akurat by się przydało.

Podobnie mam ze zrobionymi klatkami. Wolę zrobić ich więcej, w różnymi wariantami naświetlenia, niż potem stresować się brakiem potrzebnej wersji. Skutkiem ubocznym jest oczywiście nadmierna ilość materiału po sesji.  Np. po dzisiejszych zdjęciach mam około 200 klatek… Wybór tych właściwych nie jest prosty, zwłaszcza gdy poszczególne klatki niewiele różnią się od siebie.
Fotografia musi być gotowa na poniedziałek, bo idzie do druku, dzięki temu będę mógł wyjątkowo szybko Wam ją pokazać.

Jutro fotografuję następny samochód, czego znowu nie mogę się doczekać.
A na razie, tylko jedno zdjęcie zrobione po skończonej sesji. Ta szafka była idealnym stoliczkiem pod komputer :) Jak się przyjrzycie, zobaczycie, że obiektyw jest cały oklejony taśmą klejącą. Zrobiłem tak by mieć pewność, że ostrość na wszystkich klatkach będzie identycznie ustawiona.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, samochody, sesja
komentarz

15 czerwca 2013

| przez Artur Nyk

Jadę do Bydgoszczy

Podróże są fajne, nawet jeśli nie jedzie się bardzo daleko. Tym razem zostałem zaproszony do Bydgoszczy przez Farbiarnię by opowiedzieć o moim blogowaniu. Dlaczego akurat tam? Dwa lata temu opowiadałem o tym samym na Festiwalu Fotografii w Łodzi i tam właśnie poznałem się z  Kasią Gębarowską, właścicielką Farbiarni.
Pamiętam jak na tamtych warsztatach podkreślałem, jak istotne jest by bloga pisać regularnie…. Nie będę teraz tego komentował :)

Z Bydgoszczy, oprócz kilku miłych wspomnień mam też dwa wspomnienia ściśle motoryzacyjne. Po pierwsze tam dowiedziałem się jak bardzo drogie jest koło dwumasowe. Po drugie dowiedziałem się ile kosztują usługi w warsztatach samochodowych. Wracając z sesji do hotelu, wjechałem w gigantyczną dziurę na drodze i wykrzywiłem sobie felgę. Na szczęście niedaleko był jeszcze czynny warsztat wulkanizacyjny.
Powiedziałem szefowi co mi się stało, na co on krzyknął : Henio, zrób panu tą felgę! Pan Henio podszedł do mojego samochodu uzbrojony w wielki majzel, popatrzył krytycznie na moją felgę, po czym walną w nią kilka razy i powiedział, że gotowe. Felga rzeczywiście wyglądała całkiem dobrze i nawet jakimś cudem opona nadal była cała po tej naprawie. Udałem się do szefa z pytaniem : ile płacę?
Ten zastanowił się chwilę i powiedział : Dwa złote! Co dziwne, wracając do Katowic stwierdziłem, że felga rzeczywiście jest w dobrym stanie.

Jeżeli ktoś będzie chciał się ze mną spotkać i posłuchać na temat pisania bloga, to zapraszam na wtorek, 18 czerwca o godzinie 17:00 

do kawy, samochody, warsztaty
komentarz
← 1 … 3 4 5 6 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close