×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

2 sierpnia 2012

| przez Artur Nyk

Prywatny Miesiąc Fotografii czyli dwa lata za nami

Zgadza się:) Dwa lata temu Tomek namówił mnie, bym prowadził ten blog i nawet wtedy nie przypuszczałem, do jakich rozmiarów się rozrośnie moje codzienne pisanie. Codzienne? No prawie :) Ostatnio nie wychodzi mi to jakoś… Rozleniwiłem się i odpuściłem sobie twardą dyscyplinę codziennego pisania. A gdy raz sobie człowiek pozwoli na lenistwo, to potem zdarza się to coraz częściej i częściej :)

Dlatego, aby znowu zabrać się do pracy i mieć codziennie o czym pisać, zdecydowałem się zrobić sierpień swoim własnym Miesiącem Fotografii.
Na czym to ma polegać? Założenia są proste. Przez cały miesiąc muszę zrobić jedno ( minimum ) zdjęcie dziennie. I nie będzie to wyglądało tak, że wyjdę przed dom i zrobię ajfonem zdjęcie drzewa. Muszę otrzymać porządne zdjęcie, które spełni jedno z trzech kryteriów :
– będzie można go użyć w moim portfolio,
– będzie nadawało się do sprzedaży,
– będzie zrobione jako bieżące zlecenie.

Mam więc dwa wyjścia, albo  zrobić nowe zdjęcie, albo obrobić na gotowo jakieś ze zdjęć, które leżą na dysku i proszą się o obróbkę.
Teoretycznie plan nie jest bardzo ambitny, co w końcu wielkiego w obróbce lub zrobieniu 31 zdjęć?

Ja patrzę na to z innej perspektywy. Prowadząc własną firmę, mam wrażenie, że to, co zajmuje mi najmniej czasu, to właśnie fotografowanie. Kiedyś widziałem taki świetny diagram, który pokazywał, ile czasu fotograf spędza  na robieniu zdjęć w/g ludzi, którzy nie mają z fotografią nic wspólnego, a ile w rzeczywistości.
Mniej więcej wyglądało to tak, że ludzie sądzą, iż fotograf jakieś 90% czasu spędza na fotografowaniu i imprezach z modelkami. A w rzeczywistości tylko 10-15% swojego czasu fotograf spędza na fotografowaniu, a pozostałą cześć czasu zajmują mu: rozmowy z klientami, przygotowanie koncepcji, obróbka zdjęć, konserwacja sprzętu fotograficznego i komputerowego, nauka nowego oprogramowania, archiwizacja zdjęć, księgowość, ściąganie długów itd.

I właśnie tak to wygląda :) Mam tyle pracy, że nie mam czasu robić zdjęć :) Dlatego podejmuję to wyzwanie – codziennie jedno zdjęcie. Wszystko inne, czym się dotychczas zajmowałem, musi iść na drugi plan :)

A więc wczoraj plan wykonałem i zrobiłem nawet nie jedno, a dwa zdjęcia kranów :) To na zlecenie dla mojego klienta. Dzisiaj obrobię jedno starsze zdjęcie, które czeka na to od dawna. Gorzej będzie od jutra, bo zaczyna się przecież OFF Festival, na który od dwóch lat chodzę, ale trudno, coś będę musiał wymyślić :)

Po dwóch latach jeszcze raz chcę podziękować wszystkim, którzy czytali, komentowali i wspierali mnie w prowadzeniu tego bloga :) Tych, którzy są tu to od niedawna, a interesują się, jak to wszystko się zaczęło, polecam post podsumowujący pierwsze 100 wpisów :)

Na koniec ( bo czasu mam mało, zdjęcie czeka na obróbkę :) ), coś bardzo smacznego, co dostałem od Marty z okazji dzisiejszej okazji :)

Zdjęcia zrobiłem na szybko, bo aż korci mnie, by spróbować, jak smakuje Canon. A może MacBook Pro będzie lepszy ?
Tak czy inaczej, jestem pod wrażeniem, bo MBP wygląda jak prawdziwy, a na Canonie można bez problemu przeczytać EOS 60D :) A wszystko na aparacie, który ma 4 cm :)

PS. Te zdjęcia nie liczą się :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy, foto mądrości
komentarz

Tajemnicza Panna Młoda czyli jak to było z tym światłem

Opublikowane w backstage, Elinchrom, foto mądrości, Jak to zrobiłem, porady, sprzęt, Spytaj Artura |

31 lipca 2012

| przez Artur Nyk | Komentarz

Moja zagadka okazała się dosyć trudna i nikomu nie udało się niestety zgadnąć, jakie było światło na sesji sukien ślubnych.
Cieszę się, że tyle osób zadało sobie sporo wysiłku i analizowało światło. Dosyć blisko był Sebastian już na samym początku :) Potem jednak wszyscy poszli w trochę innym kierunku.

No to teraz po kolei. Główne światło to lampa 1200 Ws z czaszą Varistar, błyskająca pełną mocą. To taka dosyć dziwna czasza przeznaczona specjalnie do parasolki Varistar, czyli czegoś pośredniego między normalną parasolką, a softboksem. Czasza pasował mi idealnie, bo ma kąt świecenia 90 stopni.
Lampa z tą czaszą stała około 1,5 metra od białej ściany i świeciła lekko do góry, tak, że światło odbijało się w większości od ściany i częściowo od sufitu. Dzięki tak szeroko święcącej czaszy uzyskałem bardzo dużą powierzchnię miękkiego światła. Coś w rodzaju softu o wymiarach 5 x 4 m, ale z nie świecącym całkiem równomiernie, a z zanikającym na brzegach światłem.

Ta lampa robiła w zasadzie całe światło. Jako drugą lampę użyłem softboksu Rotalux Octa 175 cm, miał on jedynie zadanie wypełnienia cieni i był ustawiony około 3 działki mniej, niż główna lampa.

Jako ostatnią, trzecią lampę, użyłem stripa 50×130 cm, który miał za zadanie doświetlanie wnęki. Był ustawiony za prawą ścianką, równolegle do niej. On również miał moc ustawioną na dosyć niskim poziomie. Tu jednak trochę eksperymentowałem z mocą. Dlatego na pierwszych zdjęciach wnęka jest mocniej rozświetlona, a potem, gdy uznałem, że jest tam za jasno, zmniejszyłem moc.

Jako dodatkowe elementy oświetlenia użyłem kilka płyt ze styropianu o wymiarach 100x 200 cm. Dwie z nich są przedłużeniem ścian scenografii, aby jeszcze bardziej zmiękczały i odbijały światło, a trzecia, której na zdjęciach nie widać, stoi po prawej stronie i odbija światło w kierunku modelki. To chyba właśnie ją widać w oczach modelki :)

Octa ustawiona była lekko powyżej głowy modelki, foto Marta

Strip, który oświetla wnękę, foto Marta

 

Całość oświetlenia. Nie widać ekranu ze styropianu, który stoi zaraz za kadrem po prawej stronie pod kątem około 60 stopni w stosunku do ściany.
Czasza Varistar, foto Elinchrom

Tu zaznaczyłem jeszcze raz wszystkie elementy oświetlenia :

 

Jeżeli będziecie mieli pytania, to zadawajcie, postaram się na wszystkie odpowiedzieć. Jeśli fotozagadka się Wam spodobała, to za jakiś czas znowu coś takiego zrobię :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej

29 lipca 2012

| przez Artur Nyk

Druga Panna Młoda

Obiecywałem ostatnio mały konkurs wymagający od Was trochę wiedzy i analizy. I teraz czas na wywiązanie się z tej obietnicy :)
Widzieliście parę dni temu zdjęcia Kamili Gawendy jako Panny Młodej w bardzo oszczędnej stylizacji, dzisiaj możecie już zobaczyć drugą część tej sesji, tym razem stylizowaną bardziej pod gusta Włochów, czyli na bogato :)
Pozowała Karolina Morawiec, bo Włosi uwielbiają blondynki, a tło nawiązuje do klasycyzmu, powiedzmy sobie to wyraźnie : „nawiązuje”. Szefowa firmy była jednak nim zachwycona :)

Konkurs jest prosty, wystarczy opisać, jakie zastosowałem tu oświetlenie. Ile lamp, gdzie stały i jaki był rodzaj modyfikatora na nich zamontowany. Odpowiedzi piszcie w komentarzach. Pierwszą osobę, która poprawnie poda odpowiedź, zaproszę na którąś z moich sesji, będzie można sobie nawet wybrać tematykę.

Przyjrzyjcie więc się zdjęciom i pomyślcie, jak wyglądało światło na tej sesji. Jako podpowiedź, mogę dodać, że pewnie różnice, jakie znajdziecie w oświetleniu głównie tła, wynikają tylko z regulacji mocy lamp. Światło jest tu prawie takie samo, jak na zdjęciach z pierwszego dnia sesji.

Na warsztatach zawsze uczę, by przyglądać się zdjęciom i uczyć się odczytywać, w jaki sposób były one oświetlane. Zapraszam więc teraz do tej łamigłówki :)

Zgodnie z prośbą zbliżenie twarzy 1:1 :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
dobre zdjęcia, Jak to zrobiłem, sesja, warsztaty
komentarz

23 lipca 2012

| przez Artur Nyk

Nawet gdy jestem zadowolony, szukam dziury w całym

Jak dużo potrafi zmienić projekt w odbiorze fotografii, wiedzą ci wszyscy, którym zdarzyło się doczekać publikacji swoich zdjęć w kiepskich katalogach. Jeżeli grafika jest słaba, to nawet najlepsze zdjęcie traci w odbiorze. Zasada działa też na szczęście w drugą stronę. Przeciętne zdjęcie w dobrym projekcie wygląda dużo lepiej. A najlepiej już jest, gdy spotykają się dobre fota i dobra grafika.

Ukazał się właśnie katalog kostki brukowej Modern Line, gdzie robiłem wszystkie fotografie. I jak zawsze sam patrzę na moje zdjęcia teraz z zupełnie innej perspektywy, gdy tworzą całość katalogu. Poda mi się końcowy efekt, choć miałbym małe uwagi co do kadrowania w kilku przypadkach. Ale też świadomy jestem ograniczeń jakie miał grafik, bo zdjęcia były robione głównie pod kątem strony internetowej, a to oznaczało zupełnie inne proporcje fotografii.

Zresztą, mam już taka naturę. Gdy patrzę na swoje zdjęcia to ciągle się zastanawiam, co można by w nich jeszcze poprawić…
Ma to swoje wady, bo nigdy nie jestem do końca zadowolony, ale też ma zalety, bo dzięki temu każde kolejne zdjęcie może być lepsze :)

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia wnętrz i kamyków już nie są moje

 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
realizacje, reklama
komentarz

18 lipca 2012

| przez Artur Nyk

Wybuchowa sesja czyli pierwsza Panna Młoda

Niedawno pisałem o sesji sukien ślubnych, pierwsze zdjęcia z niej poszły już w świat, więc i ja mogę je pokazać. Mimo 20 lat pracy była to dla mnie pierwsza tego typu sesja. Choć moim pierwszym całkowicie własnym zleceniem były kiedyś zdjęcia dla małego salonu sukien ślubnych, to potem już jakoś nie miałem do czynienia z tą branżą. Aż do teraz :)

W pierwszym dniu fotografowaliśmy linię bardziej prostych sukien i założeniem było minimalistyczne tło, aby nie odwracać uwagi od tego, co najważniejsze, czyli jak wygląda sama sukienka na Pannie Młodej. Budowa scenografii była bardzo łatwa : zbicie podłogi z desek, pomalowanie ich i napompowanie balonów. Na szczęście w hurtowni, gdzie kupiliśmy balony, można było wypożyczyć elektryczną pompkę do nich.
Na początku było 100 balonów, wydawało mi się, że to sporo za dużo, ale bardzo szybko zweryfikowałem swoje myślenie. Już w trakcie pompowania część balonów wyleciała w powietrze – dosłownie. To co z tej setki zostało i dotrwało do sesji, zaczęło wybuchać w trakcie zdjęć. Balony pękały przez cały czas i to w zasadzie bez powodu. Huk był niemiłosierny i co chwilę ktoś był na moment ogłuszony, gdy balon pękł blisko niego :)

Mimo tej kanonady zdjęcia zrobiliśmy całkiem sprawnie. Tego dnia pozowała Kamila Gawenda, to była moja pierwsza sesja z nią, ale już wiem, że na pewno nie ostatnia:) Oto kilka z tych zdjęć :

Nie będę jeszcze nic pisał na temat światła, jakie tu zastosowałem, bo szykuję mały konkurs z nagrodami :) Za parę dni pokażę zdjęcia z drugiego dnia zdjęciowego i spytam, w jaki sposób był oświetlony plan zdjęciowy i tego, kto zgadnie, zaproszę na jakąś z moich przyszłych, fajnych sesji zdjęciowych :)
Przyjrzyjcie się więc już dzisiaj, bo tu zastosowałem podobne światło :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
dobre zdjęcia, Jak to zrobiłem, realizacje, sesja
komentarz

17 lipca 2012

| przez Artur Nyk

Google wie gdzie są twoje zdjęcia

Mała rzecz, a cieszy :)

Szymon zwrócił mi ostatnio uwagę na mały aparacik, który pojawił się w oknie wyszukiwarki Google. Od kiedy przekonałem go, by poszukał swoich zdjęć dzięki wtyczce do Firefoxa, upłynął już rok i Szymon znalazł już sporo własnych fotografii, które różne firmy „pożyczyły” sobie i opublikowały na swoich stronach. Parę dni temu znalazł kolejne zdjęcie na stronie polskiego przedstawiciela pewnej prawie nieznanej firmy sprzedającej sprzęt audio. Gdy zadzwonił tam, usłyszał zdziwiony głos właściciela tłumaczącego się, że nie wiedział, iż nie może wykorzystać zdjęcia „znalezionego” w internecie. Najlepszym jednak argumentem, jakim się posłużył, była chęć uwiarygodnienia własnej firmy !!! Nawet szkoda komentować takie zachowanie.

Ważniejsze jest to, z jaką łatwością możemy teraz wyszukiwać własne zdjęcia w internecie. O ile poprzednio opisana przeze mnie metoda wymagała zainstalowania Firefoxa ( wiem, że wielu ludzi i tak z niego korzysta, ale nie ja :) ) i wskazania zdjęcia opublikowanego już w internecie, jako zdjęcie wzorcowego, które chcemy znaleźć, Google wystarczy, że mamy zdjęcie na własnym dysku.

Wyszukiwanie jest banalnie proste. Wystarczy wejść do wyszukiwarki Google, przełączyć na Grafikę i nacisnąć symbol aparatu.

Następnie naciskamy Wybierz plik i wskazujemy zdjęcie zapisane na naszym komputerze. 

Google ładuje zdjęcie i po chwili pokazuje wyniki.

Co ciekawe, mechanizm działa poprawnie nawet, jeśli wskażemy tylko fragment zdjęcia, jak na powyższym przykładzie. 
To chyba najprostsze z możliwych narzędzi do wyszukiwania zdjęć. Szkoda niestety, że nie można wyszukiwać całych grup zdjęć, a jedynie pojedyncze fotografie.
Przeszukajcie więc internet i jestem ciekawy, ile skradzionych zdjęć znajdziecie :) 
Ciekawi mnie jeszcze jedno. Co Google robi z przesłanymi mu zdjęciami? Komuś z Was chce się przeczytać regulamin napisany drobnym maczkiem? 
Follow on Bloglovin
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady
komentarz

9 lipca 2012

| przez Artur Nyk

Test nieobiektywny czyli MacBook Pro Retina czyli gruby kontra chudy

Dawno już nie robiłem porządnego testu i postanowiłem to dzisiaj nadrobić. A okazja jest wyjątkowa, bo na moje biurko zawitał najnowszy MacBook Pro Retina. Nie ma w sieci jeszcze zbyt wielu testów, a zwłaszcza zrobionych pod kątem wykorzystania go w fotografii. Nie znajdziecie więc tu żadnych benchmarków i wykresów, a tylko mój prywatny test tego, co dla mnie, jako fotografa, najważniejsze.

1. Dlaczego Retina

Gosia, która obrabia moje zdjęcia, pracuje w studio na Mac Pro 1.1, który swoje lata już ma albo w domu na MacBooku Pro sprzed ery unibody. Ten ostatni domagał się już wymiany od jakiegoś czasu i  czekaliśmy od kilku miesięcy na zapowiadaną nowość. Bez względu, co by Apple pokazał, miał to być najnowszy i silny komp, tak, aby mógł sprawnie pracować przez kolejne 3-4 lata.
Po premierze byłem zachwycony Retiną i niską wagą nowego Maka. Gorzej było z ceną. 10.200 zł za podstawowy model, wyglądało na cenę z kosmosu. Zaczęliśmy się zastanawiać, czy jednak nie kupić modelu z poprzedniej generacji, albo „zwykłego” MBP. Niestety, przeceny starszych modeli tym razem nie były zbyt atrakcyjne, a zwykły MBP wcale nie był tańszy. Nominalnie w zasadzie jest tańszy. Podstawowy model kosztuje 8500 zł. Gdy jednak dołożymy do niego kolejne 4 GB pamięci RAM i dysk SSD, to cena robi się wyższa, niż Retiny.
Wybór był więc jeden. Szybko jednak pojawił się kolejny dylemat. Skoro nie można dołożyć RAMu później, bo kości są wlutowane na stałe, to trzeba było podjąć decyzję: 8 czy 16 GB? Mój Mac Pro ma 8 GB i radzi sobie dobrze, MBP 13″, z którym jeżdżę na sesje, na 4GB i też daje radę. Komputer był kupowany głównie z myślą o Aperture, a on lubi bardzo dużo pamięci, szybko więc zapadła decyzja o wyborze 16GB. To podniosło cenę do 11.100 zł, co tym bardziej jest ceną kosmiczną, jak za dwa kilo aluminium :)
Mimo takiej ceny musieliśmy się zapisać na komputer w Cortlandzie i czekać na dostawę. Na szczęście ktoś zrezygnował z rezerwacji i załapaliśmy się na pierwszą dostawę :)
Skoro komputer leży już na stole, czas sprawdzić, co tak naprawdę dostaliśmy za tę kosmiczną cenę.

2. Pudełkologia

Wiele razy widziałem w sieci filmiki z rozpakowania nowego maka, czy ajfona i szczerze mówiąc, nie mogłem się oprzeć, by nie zarejestrować tych „magicznych” chwil, gdy otwieramy pudełko pierwszy raz :)))
A pudełko, jak to zawsze u Apple, jest piękne. Pudełko przypomina to znane z ipada, układ sprzętu w środku również.
To jednak tylko pudełko, więc idźmy dalej do tego, co ważniejsze. Czy nowy MBP Retina to kolejne drogie lusterko?

Maksymalny minimalizm formy 
Komputer jeszcze cały w folii

Zasilacz i oczywiście czarna, specjalna makowa ściereczka do ekranu :)
I wreszcie to, co najważniejsze 

3. Ekranologia

Pierwsze wrażenie po wyjęciu komputera robi jego grubość, a właściwie, chciałoby się powiedzieć, „cieńkość”. Mój starszy MBP 13″ wygląda przy nim jak grubas.
Apple obiecywało, że nowy ekran odbija mniej światła, niż dotychczasowe. Pracuję na mojej 13″ już półtora roku i zdążyłem się przyzwyczaić, że czasem widzę samego siebie na obrabianym zdjęciu. Nie jest to komfortowa sytuacja i miałem wielką nadzieję, że Apple wróci do matowych ekranów. Chyba jednak nie zanosi się na to i musimy się cieszyć nowymi warstwami przeciwodblaskowymi. Trzeba jednak przyznać, że od pierwszej chwili widać znaczną poprawę.

Gdzie jest włącznik? Mój palec zawisł w powietrzu za zdumieniem. Jest, ale tym razem na klawiaturze, zamiast klawisza wysunięcia płyty 
Pierwsze spojrzenie na ekran i widać już różnicę. Napisy są niezwykle ostre

Jak duża jest to poprawa, widać wyraźnie, gdy obok postawimy starszy komputer.  To, co widzicie na zdjęciu to ja stojący na tle okna. Na dole widać jeszcze oparcie białego krzesełka stojącego przed komputerami.

Zapowiada się nieźle, jeszcze aktualizacja, szybka sesja fotograficzna i przyjrzymy się ekranowi na poważnie.

Nowy komp, a już tyle programów wymaga aktualizacji
Gruby kontra chudy
Już w starym modelu ekran był cienki, teraz jest ultra cienki, to jaki będzie kolejny?
Po zamknięciu różnica w grubości jest jeszcze mocniej widoczna 

4. Retina – o co tu chodzi

Przyznam, że sam byłem trochę zagubiony w tym temacie na początku. Skoro mamy rozdzielczość 2880 x 1800 px to jak będą wyświetlane zdjęcia w internecie, a jak w Photoshopie?
Po pierwsze, sprawdziłem, jak wyglądają zdjęcia wyświetlane w Safari. Zrobiłem serię zdjęć ekranu, porównując Retinę z moim MBP 13″. Ponieważ ekrany mają różną wielkość, aby być pewnym, że porównuję dokładnie to samo, wyświetliłem zdjęcie z mojej strony, która nie ma mechanizmu skalowania i na każdym monitorze wyświetla dokładnie tyle samo pikseli.
Najpierw sfotografowałem zdjęcie na ekranie MBP 13″. Komputer stoi tyłem do okna ( innego niż na poprzednich zdjęciach ), a po swojej lewej stronie jest biała ściana w odległości około 0,5 metra.
Widać wyraźny odblask po lewej stronie.

Teraz nałożyłem na aparat i komputer czarną tkaninę, dzięki czemu wyglądałem jak dziewiętnastowieczny fotograf. Mogłem jednak zrobić zdjęcie bez odblasków.

Teraz czas na Retinę. Znowu pierwsze zdjęcie jest z odblaskiem ściany.
A drugie już bez odbić. Widzicie różnicę? Jest bardzo mała. Warstwy przeciwodblaskowe robią dobrą robotę.
Teraz przyjrzyjmy się dokładnie samym różnicom w tym, co widzimy. No więc, jakby to powiedzieć, tych różnic nie widać! Patrząc nawet z bardzo bliska, ciężko jest zobaczyć jakąś różnicę. Rozczarowanie? W pierwszej chwili tak, przecież tu nie powinno być różnicy. Zdjęcie na stronie ma swoją rozdzielczość i Retina nic tu nie pomoże. 
Natomiast, gdy przyjrzymy się w powiększeniu, różnice widać gołym okiem. Następny obrazek to zrzut ekranu z Aperture, gdzie wyświetliłem dwa z powyższych zdjęć w 100%. Teraz widać dokładnie różnice w budowie zwykłego ekranu i Retiny.
Kliknijcie to zdjęcie, aby zobaczyć w dużym rozmiarze
Kolejny test, jaki zrobiłem, to wyświetlenie zdjęcia w Finderze w 100%. Najpierw na MBP 13″ zobaczyłem taki fragment fotografii :

Na Retinie wygląda to tak :

Nie jest to oczywiście porównanie pokazujące dokładną różnicę, gdyż MBP 13″ ma natywną rozdzielczość 1280 x 800 px. Nawet jednak, gdyby był to MBP 15″ ze swoimi 1440 x 900 px to i tak przy 100% zobaczymy tylko część twarzy.
No dobrze, ale co z Photoshopem? Czy tam też przy 100% powiększenia będziemy widzieć podobnie? Jak wtedy obrabiać szczegóły zdjęcia?
Otóż, nie ma problemu. Photoshop wyświetla jeden piksel zdjęcia czterema pikselami ekranu. Dzięki temu nadal widzimy przy 100%, fotografię powiększoną w sposób, w jaki jesteśmy do tego przyzwyczajeni. W pierwszej chwili wydawało mi się, że dzięki temu obraz jest gorzej wyświetlany. Gdy jednak porównałem go z tym na matowym monitorze Apple 20″, różnice są ledwo dostrzegalne. Obraz na Retinie jest oczywiście ostrzejszy, ale w sposób, który bardziej przypomina rozpikselowanie obrazu. Jednak, aby to zobaczyć, trzeba bardzo dokładnie się przyglądać :)

Retina ma jedną wielką zaletę. Wyświetlając zdjęcie w całości, możemy je zobaczyć w sposób mocno zbliżony do tego, co uzyskamy w druku ( zakładając, że będzie to A4 ), możemy więc ocenić, ile szczegółów będzie widocznych. Dla mnie to wielka zaleta.

Na następnym obrazku widać porównanie wyświetlenia 100% powiększenia w Finderze i Photoshopie.

Kliknijcie to zdjęcie aby zobaczyć w dużym rozmiarze

Adobe, wypuszczając Photoshop w wersji na Retinę, trochę dał ciała. Zobaczcie, w jaki sposób wyświetlany jest interface, litery są wyraźnie nieostre.

 5. Robi się gorąco

Po premierze podniosło się wiele głosów, że zastosowanie Retiny spowoduje problemy z przegrzewaniem się komputerów. Apple raczej nie słynie z chłodnych laptopów. Pamiętam mojego białego MacBooka, którego ciężko czasem było trzymać na kolanach, za to zimą doskonale ogrzewał pokój. MBP 13″ unibody już takich problemów nie ma. A jak będzie z najnowszym Makiem?
Na początek postanowiłem pooglądać teledyski na You Tube, a przy okazji sprawdzić, jak sobie radzą głośniki. Głośniki dają radę, zwłaszcza w porównaniu do grubasa MBP 13″, ale dla audiofila nie będzie to nic specjalnego.
Oglądałem więc przez około 40 minut teledyski i obserwowałem wskazania temperatury. Aktualnie mamy upały, więc w moim pokoju temperatura wynosiła 27 stopni, komputer stał na drewnianym stole.
Wyniki widzicie na zdjęciu poniżej.
Nie ma tragedii. Komputer nie parzy, gorąca była część pod ekranem, natomiast okolice touchpada, gdzie normalnie trzymamy ręce, były chłodne.

6. Wydajność czyli wreszcie konkrety
To, co mnie najbardziej interesowało, to wydajność w Aperture. Jest on znacznie bardziej wymagający, niż Photoshop, więc jeśli tu będzie dobrze, to tym bardziej w Photoshopie. Najprostszy powtarzalny test to eksport RAWów do TIFFa. W tym celu stworzyłem nową bibliotekę Aperture, gdzie znajdowało się 100 plików, którym dałem kilka morderczych modyfikacji. RAWy pochodziły z Canona 1Ds mk3, całość ważyła 2,1 GB. Eksport robiłem na ten sam dysk, na którym była biblioteka. Końcowy efekt to TIFFy 8 bitów, ważące w sumie 6,3 GB.
Aby wyniki były jak najbardziej porównywalne, każdy komputer najpierw wyłączyłem, pozwoliłem się schłodzić, następnie po włączeniu uruchamiałem tylko Aperture, wszystko inne było wyłączone. 
Pierwszy zrzut ekranu robiłem przed testem, aby zarejestrować temperatury początkowe ( za podawane wyniki odpowiedzialny jest iStat Pro ).
Na pierwszy ogień poszedł Mac Pro 1.1 Konstrukcja już nie najnowsza, ale bardzo sprawnie działająca na co dzień.  Niedawno wymieniłem dysk systemowy na OCZ Agility 3 120 GB, a to znacznie przyśpieszyło komputer. Sądziłem więc, że wynik będzie dobry.

Całość operacji trwała dokładnie 13 minut i 45 sekund. Dużo to czy mało? Okaże się za chwilę. Temperatury wzrosły niezbyt mocno, ale ten komp ma przecież porządne chłodzenie.

Teraz MBP 13″. Tu wynik był łatwy do przewidzenia, komp jest wyraźnie słabszy i ma do dyspozycji tylko dwa rdzenie, a Aperture robi użytek ze wszystkich dostępnych rdzeni.

I rzeczywiście, wynik to 25 minut i 1 sekunda. Myślałem, że będzie lepiej…
No i teraz najważniejsze : MBP 15″ Retina :)

Już od pierwszego eksportowanego zdjęcia było widać wielką różnicę. Wynik to ……….. 5 minut i 42 sekundy !!! Mac Pro został zmiażdżony przez chudzielca…..
W trakcie pracy spojrzałem na obciążenie procesora i opadła mi szczęka. Zobaczyłem wyraźnie, że pracuje 8 rdzeni! Przecież ten komp ma tylko 4 rdzenie! Spojrzenie na temperaturę karty graficznej wyjaśniło sprawę. Dodatkowe 4 rdzenie muszą być symulowane przez kartę. Ani MBP 13″ ani tym bardziej stary Mac Pro tego nie robią.
To ja mam 8 rdzeni?

Na koniec chciałem zobaczyć, czy da się łatwo zabić ten komputer. Miałem 100 TIFFów, to postanowiłem je otworzyć jednocześnie w Photoshopie. Cała operacja trwała około 10 sekund :) Zamknięcie Photoshopa z tymi plikami – 2 sekundy :)
Udało mi się za to zużyć RAM :) Zostało go tylko 21 MB. Przy okazji zobaczyłem, że  program korzysta tylko z 4 rdzeni.

To nie błąd wyświetlania, to 100 otwartych zdjęć

7. Podsumowanie czyli czy warto

Choć nadal twierdzę, że cena jest kosmiczna, to maszyna na pewno jest świetna. Duży plus za znakomity ekran, umożliwiający profesjonalną pracę ze zdjęciami. Wydajność też jest znakomita.
Czy więc warto? Na to pytanie musicie sami sobie odpowiedzieć. Ja jestem zachwycony :)

Follow on Bloglovin

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Apple, Photoshop, sprzęt, test
2 komentarze

6 lipca 2012

| przez Artur Nyk

Sesja w upalny dzień czyli czy możliwe jest zrobienie dobrych zdjęć gdy z nieba leje się taki żar jak dzisiaj

Nie. Za gorąco.











PS. autostrada A4, tablica z informacją o temperaturze – powietrze 35 °C
, droga 51,7 °C

do kawy
komentarz

4 lipca 2012

| przez Artur Nyk

Ile sprzętu potrzebuje fotograf czyli w jedności siła

Zastanawialiście się kiedyś jak dużo jeszcze potrzebujecie sprzętu fotograficznego by zaspokoić wszystkie Wasze potrzeby? Na pewno cały czas o tym myślicie :)
Dawno, dawno temu myślałem sobie : jak kupię jeszcze ten obiektyw i tamtą lampę, to będę miał już to co mi potrzeba. No ewentualnie jeszcze tamten obiektyw…, no chyba, żeby wymienić aparat na…

Nie oszukujmy się, nigdy w życiu nie będziemy mieli tyle sprzętu ile byśmy chcieli :) Tą starą prawdę usłyszałem kilka lat temu na szkoleniu organizowanym przez Canona, które prowadził jakiś doświadczony fotograf reklamowy z Krakowa ( za nic w świecie nie mogę sobie przypomnieć jego nazwiska … ), który miał już wtedy bardzo wypasione studio.

Z jednej strony to w sumie dobra wiadomość. Nie trzeba się stresować, że jeszcze tyle zakupów przed nami. Świadomość, że zawsze będzie nam czegoś brakowało, to dobry początek do innego spojrzenia na posiadany sprzęt.

Po pierwsze, trzeba oddzielić to co byśmy chcieli mieć, od tego co rzeczywiście potrzebujemy. Wbrew pozorom to bardzo trudne zadanie. Wiem to doskonale z własnych doświadczeń, gdy wmawiam sobie jak bardzo potrzebny mi jest nowy podstawowy zoom. Pracuję teraz na 24-105/4 L IS. Od początku nie budził on moich zachwytów. Po prostu solidne i wszechstronne szkło do wielu zadań, jednak obarczone wieloma wadami. Nie najlepsza ostrość na brzegach kadru, całkiem spore aberacje chromatyczne, trochę za duże zniekształcenia. Od obiektywu klasy L oczekuję trochę więcej. Teraz gdy pojawił się nowy 24-70/2,8 L II wiem, że powinienem się na niego zdecydować. No bo wszystko powinno być w nim „lepsze” i dzięki temu dostanę ostrzejsze, o lepszych kolorach zdjęcie. Czy będzie to widział klient, czy tylko ja to już trochę inna sprawa. Jakoś do tej pory klienci nie marudzą mi, że zdjęcia nie są dobrej jakości. Może więc tak naprawdę nie muszę kupować nowego obiektywu?
A może, z drugiej strony, dzięki niemu zdjęcia będą jeszcze lepiej wyglądały i przełoży się to jakoś na zadowolenie klientów, a tym samym na moje zarobki? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi, choć jestem w stanie zaryzykować twierdzenie, że jest to bardzo możliwe.

A więc to zakup jest mocno uzasadniony.

Chciałbym też jasną 35tkę. Aktualny model 35/1,4 L też ma sporo wad i czekam na wersję II. Pytanie czy nawet gdy już będzie w sprzedaży, to rzeczywiście kupię to szkło. Tak naprawdę choć mi się marzy, to jakoś do końca nie mogę znaleźć dla niego częstego zastosowania.  Gdybym go miał, bez problemu wymyśliłbym sesję by pokazać walory tego obiektywu. Ale patrząc po zdjęciach jakie robiłem, nie mam wielu zastosowań dla niego.

Ten zakup jest więc dyskusyjny.

Oczywiście warto też zastanowić się czy nowy obiektyw/aparat/lampa, której niby nie potrzebujemy w tej chwili,  nie spowoduje, że zaczniemy robić coś nowego lub w nowy sposób? Mnie już wiele raz zdarzało mi się kupować coś bez uzasadnienia, a jedynie dlatego, że miałem na coś ochotę. I muszę przyznać, że w wielu przypadkach właśnie tak to działało. Coś co wcześniej było zupełnie zbędne, nagle stawało się niezastąpione :)

Po drugie, to co rzeczywiście potrzebujemy, nie potrzebujemy zwykle przez cały czas. W cywilizowanym kraju możemy wypożyczyć obiektyw czy lampę, która na co dzień nie jest nam niezbędna. W Polsce jest to dosyć trudne. O ile jeszcze w Warszawie działają wypożyczalnie sprzętu, to w mniejszych miastach jest z tym problem.
Jest jednak inny sposób na rozwiązanie problemu braków sprzętowych. Trzeba założyć małą komunę :)
Mówię całkiem serio, to sprawdzony sposób. Wszyscy moi znajomi, mają w tej chwili ten sam sprzęt. Aparaty Canon, lampy Elinchrom i komputery Apple. Każdy kupuje w pierwszej kolejności to co oczywiście sam potrzebuje, ale sporo sprzętu kupujemy na zasadzie : skoro ty masz tego softa, to ja kupię tamtego. Dzięki takiemu porozumieniu, możemy sobie pożyczać nawzajem sprzęt i każdy z  nas ma dzięki temu o wiele większy potencjał, niż gdybyśmy nie współpracowali ze sobą.
To, że wszyscy mamy Canony, to przypadek w zasadzie. Ale już lampy czy komputery kupowaliśmy po wspólnych rozmowach. Najpierw jeden kumpel kupił Elinchroma, potem drugi, więc ja też się zdecydowałem w to wejść i namówiłem kolejne dwie osoby.

Mimo, że na wielu polach robimy podobną fotografię, nie konkurujemy ze sobą, a właśnie współpracujemy. To, że pożyczę komuś lampę. nie oznacza, że zabierze mi w ten sposób zlecenie. Wręcz przeciwnie, gdy ja będę miał trudne zlecenie, to pożyczony od kogoś obiektyw sprawi, że będę mógł je zrobić.

A więc …. zakładajcie komuny sprzętowe :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Apple, Canon, Elinchrom, foto mądrości, porady, sprzęt
komentarz

30 czerwca 2012

| przez Artur Nyk

Jasność widzę, jasność !!!

Przez ostatnie dni zamilkłem na blogu, a wszystko przez suknie ślubne, które pojawiły się w moim studio w ogromnej ilości. Razem z sukniami przylecieli Włosi, więc przez kilka dni mogłem uczyć się włoskiego. Moja nauka ograniczyła się do słowa „sposa” czyli panna młoda, okazało się bowiem, że wszystkie inna ważne słowa jak pizza, lavazza, pasta i birra, potrzebne do komunikacji to już znam.

Włosi byli zachwyceni urodą i bezpośredniością polskich dziewczyn, no ale co w tym dziwnego? Ja się z nimi zgadzam :) Pozowały mi dwie dziewczyny, Kamila Gawęda i Karolina Morawiec. Z Karoliną pracowałem już wcześniej wielokrotnie i byłem spokojny o efekt, natomiast Kamila, z która robiłem sesję pierwszy raz, zachwyciła wszystkich swoim uśmiechem. Miała niebywała umiejętność zmiany swojej miny w ułamku sekundy, od neutralnego wyrazu twarzy do uśmiechu jak gdyby od godziny przeżywała najradośniejsze chwile swego życia i znów do całkowicie neutralnej miny.

Białe sukienki, białe rekwizyty, białe dekoracje. Wszystko było białe. A oświetlenie białego  na białym to niezbyt łatwe zadanie. Wpatrywałem się więc w odcienie bieli na zdjęciach przez długie godziny, sprawdzając czy nadal są w tych bielach szczegóły. Jeszcze trochę i widziałbym tylko białe plamy przed oczami :)

Drugiego dnia sesji wszystko było podporządkowane jednej sprawie : musieliśmy skończyć zdjęcia przed rozpoczęciem meczu Włochy-Niemcy. Udało się, choć ostatniej chwili szukaliśmy jeszcze w centrum Katowic miejsca w jakiejś knajpie przed telewizorem. Fajnie było oglądać taki mecz w towarzystwie Włochów. Gdy padały bramki czułem się jakby to Polska wygrywała :)

Sprawdzamy, które buty lepiej pasują
Fryzjer też musi pracować czasem na wysokościach

Te zdjęcia robiła Marta, jak się przyjrzycie, to znajdziecie ją na niektórych zdjęciach :)

Moje parametry naświetlania

Co ja robię? 

Co ja paczę?

Upgrade modelki
Sprawdzam makijaż…
Sprawdzam fryzurę…

Coś sprawdzam…
razem z moją ekipą : Gosia, Michał, Michał, Magda i ja
Zojka sprawdza welon

Michał filmuje, a ja sprawdzam

Zauważyliście, że napis Star Wars można w lustrze przeczytać jako : Rats z RAW ?

Efekt końcowy, ale jeszcze nie ostateczny

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, sesja
komentarz

Nawigacja

Starsze
Nowsze

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close