×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

backstage

7 września 2011

| przez Artur Nyk

Koniec maratonu

To były bardzo intensywne cztery dni sesji, ale też bardzo fajne. Praca z dobrymi modelami i świetną ekipą może być prawdziwą przyjemnością.
Nie obejrzałem ani jednego odcinka Top Model, brak telewizora uchronił mnie przed tym. Niemniej, wysokie drugie miejsce Oli Kuligowskiej było na pewno uzasadnione. Dziewczyna pracowała bardzo profesjonalnie i szybko, gdy już się trochę rozkręciliśmy, starczały nam często dwie, trzy klatki, by uzyskać dobre zdjęcie. A na dodatek za każdym razem poza była inna.

Przez cztery dni zrobiłem prawie 4000 klatek, z tego 3000 w studiu. Lampy pracowały na pełnej prędkości, ledwie usłyszałem sygnał naładowania, robiłem kolejne zdjęcie. Krótka przerwa na przebranie się, szybka wskazówka stylistki, na co trzeba zwrócić uwagę i znowu seria zdjęć.
Za stylizację odpowiedzialna była Jola Stefańska, tytan pracy, przy której nawet mój pracoholizm wypadał blado. Dopiero czwartego dnia usłyszałem, że tym razem to ja przesadzam i zwracam uwagę na detal, którego i tak nikt nie zauważy :)

Wielki bus, oto odpowiedni samochód na sesję

Lidia miała pełne ręce roboty. Upał nie sprzyjał fotografowaniu jesiennych kolekcji.

 Podklejanie butów, sesyjna codzienność i największy stres stylistki.

Ja patrzę, model pozuje, stylistka widzi już nowe trendy. Zwróćcie też uwagę na markowy obciążnik statywu :)

Teraz pozostało już „tylko” wybrać i obrobić zdjęcia :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Jak to zrobiłem, sesja
komentarz

4 września 2011

| przez Artur Nyk

Sesja – dzień drugi objazdowy

No i nie udało mi się wczoraj nic napisać, bo zmęczenie wzięło górę. A dzień był bardzo intensywny i ważny, to właśnie na tych zdjęciach Ola Kuligowska i Jacek Jelonek mieli dać z siebie wszystko :)
Mieliśmy przygotowanych 6 planów zdjęciowych i na szczęście idealną pogodę. W skrócie dzień wyglądał tak:

1. Najpierw wypiliśmy pierwszą kawę pod fontanną, czekając na resztę ekipy. Dwa busy przywiozły nam nie tylko całą ekipę, ale też trochę mebli, nawet materac własny miałem. Pełny komfort fotografowania na leżąco. Trochę mniejszy miała Ola, która musiała balansować pomiędzy strumieniami wody.
Szczęśliwie udało nam się uniknąć też całego przedszkola dzieci, które normalnie okupują tę fontannę.

2. Następnie złożyliśmy wizytę na rynku. Moje motoryzacyjne zainteresowania dały znać, gdy przyjechał wynajęty Citroen 2CV. Nie mogłem niestety dokładnie go sobie pooglądać, bo czasu mieliśmy mało, słońce było w dobrym miejscu tylko przez krótki moment.
Miejsce naszej sesji było dosyć ruchliwe, cały czas ktoś przeciskał się między nami, co nie należało do komfortowych sytuacji, ale nie mogliśmy przecież zamknąć połowy rynku.

Czekamy. Na coś tam. Na sesjach ciągle się na coś czeka :)

3. Potem mała przejażdżka na rowerze.

4. I obiad pod Urzędem Miasta :) Trochę dziwnie ludzie się patrzyli, gdy przynieśliśmy swoje stoliczki i jedzenie. Brakowało tylko transparentu i moglibyśmy uchodzić za ekipę okupującą urząd :)
5. Podwieczorek… czyli smakołyki dla fotografa. Brakuje tu zdjęcia najważniejszego elementu sesji. Od rana na każdym planie stał stoliczek z kanapkami…. a ja byłem ich głównym konsumentem. Takie malutkie z całą masą misternie ułożonych wędlin, serów, past, warzyw. Jeżeli ktoś jeszcze zapewni mi sesję z takim cateringiem to mogę pracować za darmo :)
Każdy kot nadaje się do zdjęć :) 

6. Na koniec spacer z królikiem… Wolałem kota.
Wszystkie zdjęcia, oprócz dwóch, zrobiła Ania. Ciekawy jestem, czy zauważycie, które są zrobione Nikonem, a które ajfonem?
Gdy już wszytko skończę, będę miał więcej siły i czasu, by napisać coś więcej…
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Jak to zrobiłem, plenery, sesja
komentarz

3 września 2011

| przez Artur Nyk

Sesja – dzień pierwszy heroiczny

W pierwszy dzień sesji tak jakoś wyszło, że zrobiliśmy więcej, niż zamierzaliśmy. Pracowaliśmy też dłużej, niż zamierzaliśmy. Ale gdy dobrze szło to aż żal było kończyć :)
Naszymi głównymi modelami są Ola Kuligowska, finalistka Top Model oraz Jacek Jelonek. A gdy ma się taką modelkę, to praca jest bardzo przyjemna.
Ale teraz na pisanie już siły nie mam :) Ale obejrzyjcie zdjęcia, które zrobiły Ania Burek i Gosia.

Może coś z tego będzie…

Sebastian skacze…

…ale ja robię to lepiej


Jacek i Ola

W którymś momencie zmęczenie powoduje, że opuszcza nas zdrowy rozsądek…

Ale normalnie, to dajemy z siebie wszystko :)

Starsza wentylatorowa

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, sesja
komentarz

2 września 2011

| przez Artur Nyk

Praca czeka

W piątek rozpoczynamy zdjęcia do magazynu z jesienną modą dla Forum, gliwickiego centrum handlowego. Dzisiaj do późna jeszcze omawialiśmy koncepcje zdjęć i ledwo co zdążyłem zrobić te dwa nieostre zdjęcia z naszego miejsca pracy.
Ekipa jest świetna i całkiem spora, ale bez pracy wielu osób nawet nie byłoby szans na taką produkcję, do zrobienia mamy ponad 100 zdjęć w cztery dni. Z tego jeden dzień mamy zarezerwowany na 6 głównych zdjęć plenerowych.
Jutro prawdopodobnie będę mógł pokazać coś ciekawego z backstage’u, gdyż Ania i Gosia będą robiły zdjęcia z sesji.
Modelka też będzie interesująca, ale to już jutro się dowiecie :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, sesja
komentarz

8 lipca 2011

| przez Artur Nyk

Sesja na tilcie

Wczoraj robiliśmy sesję nowej jesiennej kolekcji Patrola. Pogodę trafiła nam się idealnie – 30 stopni i zero chmur. Ja byłem zachwycony, modele trochę mniej, pozując w swetrach, czapkach i rękawiczkach.

Do zdjęć użyłem obiektywu canona 45/2,8 shift/tilt. To już stara konstrukcja i jako jedyna z wszystkich canonowskich TS’ów nie ma oznaczenia L. Trochę to widać, zwłaszcza aberacje chromatyczne są dosyć spore. Natomiast plastyka obrazu i możliwość jego manipulacji są znakomite.
Możliwości shiftowania nie użyłem, ale zmniejszenie głębi ostrości przez tiltowanie w kilku sytuacjach się sprawdziło.
Dawno już nie używałem ręcznego ustawienia ostrości co w połączeniu z tiltowaniem sprawiało trochę problemów. Musiałem dbać o ustawienie ostrości dosłownie „na oko” i pilnować, by szerokość ostrości pokryło się miejscem, gdzie byli modele. Przy złamaniu osi obiektywu, czyli właśnie stiltowaniu, nie mamy do czynienia z płaszczyzną ostrości, która rozciąga się do przodu i do tyłu, ale otrzymujemy sferę ostrości, która ma jest ograniczona nie tylko z przodu i tyłu, ale też po bokach.

Właściwie efekt tilt jest tym, czego kiedyś konstruktorzy aparatów właśnie chcieli uniknąć. Po to budowano wielkoformatowe aparaty z możliwością łamania płaszczyzn ostrości, by fotograf mógł zrobić ostre zdjęcie w sytuacji, gdy normalny aparat nie daje takich możliwości. A potem oczywiście ktoś użył tej funkcji zupełnie odwrotnie :)

Wzorcowy przykład efektu tilt

 Przygotowanie planu do opcji jesień-zima, czyli eliminacja chwastów
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Canon, sesja, sprzęt
komentarz

16 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Jak to modelem byłem

Nieocenione to doświadczenie, gdy nagle stanie się po drugiej stronie obiektywu. Ja raz przeżyłem coś takiego, ale doświadczenie to wykorzystuję do dzisiaj.
Dawno już temu, gdy robiłem taśmowo zdjęcia dla Alpinusa, wysłano mnie na sesję do Kazimierza nad Wisłą. Jechaliśmy tam w połowie marca i w samochodzie mieliśmy głównie wiosenne ubrania, bo właśnie takie mieliśmy sfotografować. Wyjeżdżając z Katowic, cieszyłem się wiosennym słońcem i myślałem, jak fajnie będzie w takich warunkach robić zdjęcia.
Jednak  kilkadziesiąt kilometrów przed Kazimierzem, na drodze zobaczyliśmy idealnie równą linię, za którą rozpościerała się piękna zima. Takiego zjawiska nigdy wcześniej nie widziałem. Nie zatrzymaliśmy się też, by to sfotografować, bo zaskoczony nagłą zmianą warunków na drodze, skupiłem się na prowadzeniu i omijaniu samochodów, które wylądowały w przydrożnych rowach.
Na szczęście mieliśmy też trochę kurtek i polarów, gdyż inaczej nie mielibyśmy co tam robić, a tak sesja wiosenna zmieniła się w zimową.
Pojechaliśmy tam w cztery osoby, czyli dwóch fotografów i czterech modeli. Rozwiązanie tej matematycznej zagadki jest proste. Jurek Pawleta i ja mieliśmy podwójne role fotografa i modela. Jurek, podróżnik, fotograf i filmowiec, przynajmniej wyglądał, jak dobry model, a ja… zdecydowanie wolę być po tej stronie aparatu, gdzie jest wizjer.
Pierwszego dnia ja byłem fotografem. Musiałem o wszystkim decydować, znaleźć plener, koncepcję, dobrać ubrania, zarządzać czasem itd., czyli normalna praca fotografa wzbogacona o rolę stylisty i producenta.
Drugiego dnia wszystko wyglądało inaczej. To Jurek miał na głowie wszystkie problemy. Ja zadawałem tylko pytania, co mam robić? Co mam włożyć?  Zimno mi! Pić mi się chce! W sumie to fajna jest rola modela, pełny luz :)
W tych samych warunkach występowanie w innej roli było kompletnie innym doświadczeniem. Dzięki niemu poczułem, jak się czuje model w sytuacji, gdy fotograf szuka koncepcji, nie wie co zrobić, wymaga pozowania w niewygodnej sytuacji albo, co gorsza, wymaga od modela, by sam coś od siebie dodał. Polecam każdemu fotografowi takie doświadczenie.
Fotografie i filmy z całego świata możecie zobaczyć na stronie Jurka Pawlety.
Jak to można by powiedzieć o mnie, skoro widać mi pół głowy… :)

Tu jestem już cały i to na pierwszym planie

Czyżbym zamawiał 4 piwa?

Stara, dobra Mamiya z obiektywem shift…

Po dobrej stronie aparatu

 Moja mina świadczy, że nie mam biletu

Już po zdjęciach, jedzenie z tego lokalu wspominamy do dzisiaj

 Kot nigdy nie ucieknie mi ;)
 Nie mogę sobie przypomnieć, po co był na tej sesji statyw?

Wszystkie zdjęcia Jurek Pawleta

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, foto mądrości, Mamiya, porady, sesja
komentarz

12 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Sesja pod ziemią

Wczorajszy dzień był bardzo intensywny, sesja w kopalni nie należy do łatwych, jest ciemno, ciasno, wilgotno. Ale gdy fotografuje się piękne dziewczyny, to nie są to problemy, które bardzo przeszkadzają.
Z Zuzą Chyba pracowałem już wcześniej przy kalendarzu, miałem więc całkowitą pewność, że wszystko pójdzie dobrze. Karolina Kłos pierwszy raz pojawiła się na mojej sesji i również wszystko poszło bardzo dobrze. W takich trudnych warunkach profesjonalna modelka to niezwykle istotna sprawa.
Robiliśmy 4 zdjęcia do kalendarza, za każdym razem zmieniając plan. A to oznaczało całą masę chodzenia po długich korytarzach i przeciskania się z lampami w ciasnych miejscach. Do tego cały czas trzeba było na lampy uważać, by ich nie uszkodzić, a softboxów nie ubrudzić. 
Oprócz modelek na zdjęciach wystąpiło też paru prawdziwych górników. Zwłaszcza jeden miał niezłą fuchę. Odgrywał rolę sztygara, czyli siedział wygodnie oparty o ścianę i patrzył, jak inni pracują :)
Na razie możecie zobaczyć  kilka zdjęć z backtage’u. Ale już niedługo dziewczyny będziecie mogli zobaczyć bez szlafroków :)

I parę zdjęć z ajfona by Gosia

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Jak to zrobiłem, sesja
komentarz

10 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Jak ja to zrobiłem???

Zdarzyło się Wam zapomnieć, jak zrobiliście jakieś zdjęcie? Ja mam czasem ten problem. Patrzę na zdjęcie i za żadne skarby nie mogę sobie przypomnieć, jak ustawiłem wtedy światło…
Staram się zawsze robić zdjęcia całego planu, aby móc w przyszłości powrócić do takiego samego światła. Ale też nie zawsze da się to zrobić na jednym zdjęciu, bo lampy się np. na wzajem zasłaniają albo nie mogę się dostatecznie cofnąć, by objąć cały plan.

Od pewnego czasu używam fajnego programu na ajfona Strobox. Aplikacja jest bezpłatna i dostępna w App Store. Strobox to rodzaj szkicownika – pamiętnika dla fotografa. Mamy do dyspozycji dużą gamę sprzętu, lamp, blend, które możemy sobie dowolnie rozstawiać po planie zdjęciowym.
Ja korzystam z tego nie tylko, aby zanotować, jak zrobiłem zdjęcie, ale głównie służy mi do projektowania światła przed sesją.
Do tego celu program nadaje się znakomicie. Zwłaszcza przy większych sesjach, gdzie kilka razy trzeba zmienić plan, zamiast tłumaczyć asystentom, gdzie i co mają rozstawić, wystarczy dać im schemat.

Program ma też parę wad. Raz zapisanego ustawienia lamp nie da się edytować. Nie można też rozróżnić wielkości softów, te różnią się tylko kształtami, więc gdy mamy dwie okty o różnej wielkości, sami musimy wymyślić, jak to oznaczyć.
Pomimo tego i tak program jest wart polecenia.

 Tak wygląda ekran w trakcie ustawiania lamp

Po zapisie możemy już tylko obejrzeć schemat. Lampa na boomie w dziwnej perspektywie to sposób zaznaczenie lampy świecącej z góry.

 No i opcja: Wyślij do asystenta :)
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Jak to zrobiłem, sesja, sprzęt
komentarz

2 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Patrzę na wszystkich z góry

W czwartek balansowałem na rusztowaniu, by zrobić zdjęcie dużej grupie ludzi. Rusztowanie miało stabilność podobną do pięciu jajek ustawionych jedno na drugim. Ale gdy już przestałem się trząść razem z rusztowaniem, udało mi się nawet zrobić zdjęcie. Zapanowanie nad kilkudziesięcioma osobami nie jest łatwe, nawet jeśli te osoby chcą z nami współpracować. A gdy chcemy z tych osób stworzyć konkretną formę, to stopień trudności rośnie.
Ja obserwowałem wszystko z góry, a Przemek ustawiał ludzi, kierując się moimi wskazówkami. Mieliśmy mało czasu, bo w każdej chwili mógł lunąć deszcz. Na szczęście deszcz poczekał, aż skończymy i dopiero wtedy zaczął padać.

Oczywiście jako stuprocentowy profesjonalista, przygotowałem się do tego zdjęcia. Zrobiłem sobie autoportret, występując w roli wszystkich ludzi naraz. Po profesjonalnej obróbce, jaką samodzielnie zrobiłem, uzyskałem kształt strzałki, jaki chciałem uzyskać. Teraz mogłem już realizować poważne zlecenia.

Po tym doświadczeniu stwierdziłem, że otwierają się przede mną nowe możliwości pracy jako model :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, sesja
komentarz

31 maja 2011

| przez Artur Nyk

Test nieobiektywny czyli Canon 5D mk2 kontra 1Ds mk3 czyli grip w cenie samochodu

No i stało się. Właśnie czytacie 300 wpis na moim blogu. Ale ponieważ wszystko, co najważniejsze, podsumowałem już wcześniej, tym razem test jednego zdjęcia, który rozwiąże wiele wątpliwości.

Już dawno planowałem porównać te dwa aparaty, ale muszę przyznać, że trochę się tego testu obawiałem. Bo co, jeśli okaże się, że nie ma żadnej różnicy pomiędzy aparatem za 8.000 zł i 25.000 zł?
W końcu jednak trawiony ciekawością, zdecydowałem się na ten pojedynek.

Okazją była sesja zegarka, którą ostatnio robiłem. Nie było to zlecenie komercyjne, więc mogłem sobie na taki test pozwolić. Najpierw trochę o samym sposobie fotografowania zegarków. Zegarek, jak każdy widzi, jest mały, błyszczący i ma szybkę. To cechy ewidentnie utrudniające sprawę. Kiedyś sporo fotografowałem zegarków dla marki Timemaster i już wtedy musiałem rozwiązywać całą masę problemów z oświetleniem.

Szybka to pierwsze zmartwienie, odbija się w niej wszystko co świeci. Można oczywiście zastosować filtr polaryzacyjny, ale po pierwsze, nie zawsze wszystkie bliki w ten sposób można zdjąć, po drugie, w ten sposób automatycznie likwidujemy bliki na tarczy, a to nie zawsze jest naszym celem.
Zegarek się błyszczy i najczęściej ma chromowane powierzchnie, które musimy takimi pokazać. I tu pojawia się dodatkowy konflikt, bo ma błyszczeć chrom, a nie może błyszczeć szkło. Część producentów decydowała się kiedyś na przygotowanie specjalnie do zdjęć zegarków bez szybki, co nie zawsze dawało dobry efekt.
No i na koniec, zegarek jest mały, czyli musimy stosować obiektyw makro. A to oznacza małą głębię ostrości. Rozwiązaniem są obiektywy typu shift lub praca na wielkim formacie. Możemy wtedy tak złamać płaszczyznę ostrości, by uzyskać idealną ostrość na całym obszarze. Jest też drugie wyjście, z którego ja skorzystałem tym razem. Po prostu odsunąłem się z aparatem do tyłu. Automatycznie zwiększyło mi to głębię ostrości, choć sam zegarek zmniejszył się w kadrze. Pisałem ostatnio o celowości posiadania aparatów o dużej rozdzielczości. To właśnie jeden z tych przypadków, kiedy duża matryca bardzo się przydaje.

To jeszcze półprodukt, ale już dosyć bliski skończenia

Przy tego typu fotografii bardzo ważne jest odpowiednie przygotowanie przedmiotu do zdjęć. Zegarek bardzo dokładnie wyczyściłem i zamocowałem solidnie na stole. To ważne, by i aparat i zegarek nie miał szansy na nawet najdrobniejsze poruszenie, gdyż może to sporo zmienić w ostrości i oświetleniu.
Zacząłem od ustawienia głównego światła, którym był tu soft 35×90 umieszczony naprzeciw aparatu. (moc około 250 Ws). Jako drugie światło postawiłem lampę z dużą czaszą po lewej stronie (moc około 30 Ws). Odpowiedzialna jest za oświetlenie paska na dole. Teraz nastąpiły długie próby znalezienie optymalnych blików na kopercie. Mając dwie lampy, uznałem, że to w zupełności wystarczy, a do zrobienia blików wykorzystałem małe ekrany z własnych wizytówek.

Gdy uznałem, że w zasadzie wszystko jest już OK, zrobiłem dłuższą przerwę i zastanowiłem się, co mógłbym jeszcze poprawić. Dołożyłem trzecią lampę z dużą, dosyć miękką białą czaszą i obserwowałem, co się dzieje (moc około 30 Ws). Okazało się, że dodatkowa lampa lekko wypełnia cienie na tarczy, co daje dobry efekt.
Na koniec dołożyłem jeszcze jedną lampę, której jedynym zadaniem było zrobienie bliku na krawędzi szybki na dole zegarka (nie ma go na zdjęciu, będzie dołożony w postprodukcji).
Aby nie poruszyć nawet minimalnie aparatu w trakcie wyzwalania migawki, zdjęcia wyzwalałem bezpośrednio z Aperture, do którego podpięty był Canon.

Gdy wreszcie skończyłem definitywnie to zdjęcie, nadszedł czas na zrobienie go Canonem 5D mk2.  Ponieważ jest mniejszy i nie miał gripa, nie uzyskałem dokładnie tego samego kadru, mocując go na statywie.

Zrobiłem zdjęcie, wyświetliłem na ekranie razem ze zdjęciem z 1Ds mk3 i…. Nie zauważyłem różnicy….
To znaczy w pierwszej chwili nawet je widziałem  ale były to tylko moje pobożne życzenia. Oglądałem oczywiście w pełnym powiększeniu, sprawdzałem, jak plik reaguje na kontrast, ekspozycję, odzyskiwanie szczegółów w bielach. I nic. Nie znalazłem nic, co byłoby jakąś zdecydowaną różnicą. Jedyną rzeczą, którą się różniły, był balans bieli. Zdjęcie z „piątki” było zbyt chłodne. Ale przy RAWie to żadna różnica.

Zdjęcia wyświetlone w Aperture, po lewej 5D mk2, po prawej 1Ds mk3

Ten test jeszcze niczego nie dowodzi tak naprawdę, mamy tu specyficzną scenę, prawie monochromatyczną. Postaram się niedługo znowu zrobić porównanie obu aparatów, tym razem przy świetle dziennym i z nastawieniem na kolor.

Czy więc rzeczywiście nie warto dopłacić do „jedynki” kwoty 17.000 zł za wbudowany grip? I tak i nie. 1Ds mk3 nie miał żadnej konkurencji, gdy pojawił się na rynku i nadal jej nie miał, gdy go kupiłem. Wtedy nie miałem innego wyboru. Czy dzisiaj zdecydowałbym się na 5D mk2 w zamian? Co dostajemy za te 17.000 zł? Na pewno zdecydowanie lepszy autofokus, zdecydowanie lepszą ergonomię, możliwość pracy na dwóch kartach, sporo osprzętu w standarcie, większe możliwości personalizacji, lepszy wizjer, brak możliwości kręcenia filmów i gorszy wyświetlacz, a gratis zdecydowanie lepszą minę klienta, gdy pyta o cenę naszego aparatu :)

Raczej nie zamieniłbym się na „piątkę” bo 1Ds mk3 to najlepszy aparat, jaki miałem w życiu. Gdy robi się 100 klatek tygodniowo, nie zwraca się uwagi na wiele drobiazgów. Gdy robi się ich tysiące, to mały drobiazg może wyprowadzić z równowagi :)

Wycinek zdjęcia z Canona 1Ds mk3 (kliknij, by zobaczyć w pełnym rozmiarze)

Wycinek zdjęcia z Canona 5D mk2 (kliknij, by zobaczyć w pełnym rozmiarze)
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, backstage, Canon, foto mądrości, Jak to zrobiłem, porady, sesja, sprzęt, test
komentarz
← 1 … 4 5 6 7 8 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close