×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

realizacje

10 marca 2011

| przez Artur Nyk

I co z tego wynikło…

Parę razy już pisałem o różnych sesjach, jakie robię, teraz postanowiłem, że będę też regularnie pokazywał Wam, co z tego wynikło. Sami ocenicie, czy cały wysiłek włożony w pracę był tego warty.
Zacznę więc powoli nadrabiać zaległości i opublikuję tu te fotografie, które są już gotowe.

Najpierw zdjęcia z sesji dyplomowej, a to dlatego, że dostałem dzisiaj od Pauliny informację, że obroniła się na 5, a zdjęcia zrobiły wrażenie (dodam skromnie…)

Kolejna rzecz to sesja fryzur dla Tomka. Dawno już nie robiłem czarno-białych fotografii i tymi zdjęciami zrobiłem sobie znowu apetyt na dalsze. To są te same zdjęcia, które prezentowałem bez obróbki, więc będzie Wam łatwo je teraz porównać.

Niedawno też wrzuciłem tu film z sesji do kalendarza AD Polska. Teraz możecie zobaczyć, jak to się skończyło.
I na koniec na nowo obrobione zdjęcie ze szpitala. Fota musiała trochę odleżeć w archiwum, aby w mojej świadomości dojrzała koncepcja, jak ma ta fotografia wyglądać. Potem jeszcze tylko kilkanaście godzin pracy nieocenionej Gosi w nieocenionym Aperture :)
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, realizacje, sesja
komentarz

3 lutego 2011

| przez Artur Nyk

Jak to zrobiłem czyli Gorączka Sobotniej Sesji

   
Nadal nie najlepiej się czuję, ale postanowiłem opisać sesję, która również powstała w trakcie mojej choroby.
Jesienią 2003 roku dostałem zlecenie na kalendarz Rzecz Śląska, mający pokazać znanych Ślązaków w śląskich plenerach. Między innymi miałem fotografować Myslovitz na tle stacji transformatorowej. 
Jak zwykle długo trwały uzgodnienia terminu sesji dogodnego dla wszystkich oraz załatwianie wszystkich potrzebnych zezwoleń. Chłopaki stwierdzili, że nie chcą, by ubrała ich stylistka i wybieraliśmy ciuchy z tego, co przynieśli.
Zdjęcia robiliśmy w sierpniu albo wrześniu, trafiliśmy na idealną pogodę, może nawet zbyt idealną, bo było prawie czterdzieści stopni. Niby nic wielkiego, patrząc teraz za okno marzy mi się taka temperatura. Ja miałem wrażenie, że moja prywatna temperatura była jeszcze wyższa. Byłem przeziębiony i czułem się okropnie. Rano zastanawiałem się, czy nie odwołać sesji, ale wydawnictwo mnie poganiało i nie było na to szans.
Miałem wymyślone trzy fotografie, z których potem mieliśmy wybrać jedną do kalendarza. Postanowiłem zacząć od tej, która najbardziej mi się podobała, bo nie byłem pewien, czy dam radę zrobić trzy.
Chłopaki mieli stać na słupach wysokiego napięcia. Aby tam w ogóle wejść, musieliśmy wszyscy podpisać oświadczenie o zapoznaniu się z faktem, że możemy zostać usmażeni napięciem 110.000 Volt, które tam było. Co chwilę słyszeliśmy głośne wyładowania i zacząłem się zastanawiać, jaką mam szansę uciec przed rozwścieczonym tłumem fanów Myslovitz, jeśli coś im się stanie.
To, co sobie ładnie naszkicowałem w głowie, okazało się ciężko wykonalne w rzeczywistości. Dla czterech chłopaków znalazłem miejsce w kadrze, ale z piątym było już ciężko. Kiepsko wyglądał po prostu stojąc. Nie mogłem też postawić go po lewej stronie, bo miałby obcięte nogi. Źle też wyglądało, gdy przeszedłem z aparatem bardziej w prawo, bo traciłem perspektywę słupów.
Wpadłem w końcu na pomysł, by Wojtek oparł się o mojego asystenta, który miał symulować, że zaraz za kadrem coś jest. Ten pomysł wyglądał dobrze i zrobiłem kilka filmów na mojej Mamiya’ii
Tak, jak sądziłem, ta fotografia została wybrana, jednak coś mi ciągle nie pasowało. Obraz był za słodki, za kolorowy, a cała grupa trochę ginęła w gąszczu słupów i kabli. 
I wtedy znalazłem rozwiązanie, usunąłem całkowicie ze zdjęcia kolor niebieski. To bardzo mocno wyczyściło obraz. Potem jeszcze zmniejszyłem nasycenie zieleni i zdjęcie było gotowe. 

Drugi mój pomysł nie przekonał mnie, gdy zobaczyłem zespół w kadrze. Zrobiłem kilka fot i wyszliśmy na zewnątrz stacji, by zrealizować ostatni plan zdjęciowy.
Spodobała mi się wysoka trawa, która rosła przed stacją. Nie chciałem, by Artur był na pierwszy planie, ale jednocześnie musiał być centralną postacią. Postawiłem go na krześle i zaczęło to dobrze wyglądać. 
Przeszkadzał mi tylko jeden słup, ale postawiłem, że to dobry pretekst, by na poważnie nauczyć się obróbki w Photoshopie.
Gdy go usunąłem, otrzymałem kompozycję jaką sobie wymyśliłem. Miałem nadal problem z doświetleniem postaci po lewej stronie, ale blendy i Photoshop zrobiły swoje.

A zaraz po sesji poszedłem spać.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Jak to zrobiłem, Mamiya, Photoshop, realizacje, sesja, sprzęt
komentarz

13 stycznia 2011

| przez Artur Nyk

Historia jednego zdjęcia – Łóżko

Robiłem całą serię zdjęć mebli dla Swarzędza, wszystkie w plenerze. Sam sobie tak wymyśliłem i sam do siebie mogłem mieć tylko pretensje. O ile zdjęcia szafki nocnej w Tatrach nie były zbyt uciążliwe to bieganie z łóżkiem wyglądało trochę gorzej.

Odpowiedni plener znaleźliśmy w okolicach Nysy, gdzie realizowaliśmy drugą, studyjną część sesji. Łóżko zawieźliśmy na pole dużą ciężarówką, akurat taką mieliśmy do dyspozycji i zaczęliśmy je składać.
Problem był jeden. Łóżko było prototypem i w związku z tym miało tylko część elementów konstrukcji, które i tak trzymały się na słowo honoru. Kolejną trudnością było umieszczenie łóżka na środku pola bez pozostawiania niepotrzebnych śladów. Wybrałem miejsce, gdzie zboże już częściowo było położone przez deszcze, co pozwoliło nam częściowo ten problem rozwiązać.
Gdy położyliśmy materac, okazało się, że konstrukcja łóżka się pod nim zapadła. Całe szczęście, że w dzieciństwie oglądałem programy z Adamem Słodowym, trochę gałęzi, naszych toreb, kamieni, stare drzwi i materac leżał już na płasko.

Ostatnim problemem było wdrapanie się na dach ciężarówki, siedząc tam miałem głosowo sterowany, samobieżny statyw. Całość byłaby nawet bardzo przyjemna, gdyby nie ponadtrzydziestostopniowy upał :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
realizacje, sesja
komentarz

30 października 2010

| przez Artur Nyk

Nic nie mogę

Miałem dzisiaj pierwszy dzień sesji do kalendarza Auto Distribution. To już piąty mój kalendarz dla tej firmy i wcale przez to nie jest łatwiej. A nawet trudniej, bo wszyscy porównują zdjęcia z poprzednimi.
Co będzie tematem w tym roku? Może to będzie zaskakujące, ale kobiety:) A w jakim otoczeniu? Nie mogę powiedzieć. A czy mogę pokazać jakieś zdjęcia z dzisiejszej sesji? Nie mogę jeszcze. To może choć zdjęcia z backstage’u? Też nie mogę, bo ich nie zrobiłem. Nie mogę również powiedzieć, kiedy będzie można zobaczyć kalendarz, bo nie mam pojęcia, kiedy skończymy zdjęcia.  To co w takim razie mogę?

Kontynuuj →

akt, dobre zdjęcia, realizacje, sesja
komentarz

23 października 2010

| przez Artur Nyk

Szpieg w studio czyli horror fotografa

Wielu fotografom śni się taki horror. Oto robią zlecenie swojego życia. Cały ich sprzęt już pracuje, doświadczenia zgromadzone przez tyle lat pracy właśnie owocują. Teraz robią najważniejszą rzecz, ustawiają główną lampę w miejscu, które decyduje o sukcesie całej sesji. I nagle widzą jak przez szparę w oknie, ich konkurent obserwuje wszystko. Budzą się wtedy oblani potem, przestraszeni takim scenariuszem.

Przegadałem setki godzin przy piwie, kawie, winie i czym się tylko dało, z wieloma fotografami na temat robienia sesji. Dowiedziałem się o całej masie przydatnych szczegółów, trików, sposobów i metod. Wiele z nich udało mi się potem wprowadzić w życie i dzięki temu niektóre zdjęcia zrobiłem trochę lepiej. Ale dzięki poznaniu tej „tajemnicy”, nigdy w życiu nie udało mi się zrobić zdjęcia takiego jak autor, który mi ją zdradził. Na szczęście fotografia nie jest nauką ścisłą i nie da się stworzyć wzoru na dobrą fotę. Mogę wiedzieć wszystko na temat zrobienia danego zdjęcia (to już dużo na początek), mieć ten sam sprzęt (to oczywiście pomaga), tę samą modelkę (to czasami jest realne), ale i tak zdjęcie będzie inne. Powodów jest wiele, od bardziej oczywistych, jak np. inny kształt studia, inne kolory ścian, inny ekspres do kawy (żartuję), po bardziej ulotne: inny humor modelki, inny kontakt fotograf-modelka, inna muzyka w tle.

Spróbujcie kiedyś dwa razy zrobić to samo zdjęcie. Zawsze będzie inne. Kiedyś na warsztatach obserwowałem taką sytuację. Mieliśmy modelkę, ustawiłem światło, zrobiłem trochę zdjęć, omówiłem sytuację i dalej ludzie już robili własne zdjęcia. Teoretycznie powinny być dosyć podobne, ale nie były. Ktoś zrobił dwa kroki w lewo i światło się zmieniło, ktoś inny zmienił ogniskową albo przesłonę. Drobne detale, konkretne zmiany.

W ubiegłym roku opublikowałem na Fotopolis.pl artykuł z dokładnym opisem, jak zrobiłem bardzo skomplikowaną sesję do kalendarza. Było tam dużo wymyślonych przeze mnie technik, pokazałem specjalnie zbudowany rzutnik do wyświetlania slajdów za pomocą lampy błyskowej. I nic się nie stało. Nikt nie zrobił takiej samej sesji. A jeśli nawet tak się stało to i tak o tym nie wiem i nie miało to żadnego wpływu na moją pracę.

Fotografia to na szczęście złożona kwestia, zależna od tysiąca szczegółów, indywidualnego spojrzenia fotografa, jego umiejętności, modelki, stylisty, fryzjera, wizażysty, nastroju, klimatu na sesji, pory roku, pogody i stopnia rozkręcenia się imprezy w dniu poprzednim.

Jeżeli więc znowu przyjdzie do mnie kumpel fotograf  i spyta, jak zrobiłem to zdjęcie, to w przyjemnością mu wszystko opowiem. Potem i tak zrobi to zdjęcie zupełnie inaczej.

Mogę naszkicować, gdzie stały lampy, dać Wam numer telefonu do Jacqueline i pożyczyć kaganiec, ale i tak nie zrobicie identycznej sesji. Ja sam nie jestem już w stanie tego powtórzyć. Możecie zrobić lepsze albo gorsze zdjęcia, ale nie takie same.  Na szczęście :)

fotografia Artur Nyk
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, Jak to zrobiłem, porady, realizacje
komentarz

3 października 2010

| przez Artur Nyk

Ze strychu do Londynu

Dzisiaj będę się chwalił, co rzadko mi się zdarza.  Przed godziną dostałem maila z informacją o publikacji mojego edytorialu w wydawanym w Londynie magazynie fashion – MC MAG. Bardzo mnie ta informacja ucieszyła, bo zobaczenie własnych fotografii w zagranicznym magazynie to zawsze świetna sprawa. Tak bardzo się cieszę, że aż będę pisał dzisiaj poważnie. Ale obiecuję, że jutro wrócę do dawnej formy.

Sesję stworzyłem we współpracy z młodym i odjechanym stylistą Grzegorzem Poradą. Grzegorz wpadł na pomysł, by sesję zrobić w jakiejś piwnicy. Ja zaproponowałem własny strych. I tak zostało. Najlepsze w tym wszystkim było to, że nie napracowaliśmy się nad aranżacją. W zasadzie nie zrobiliśmy nic. Strych po prostu tak wygląda i chwała za to moim sąsiadom, którzy uznali, że te rzeczy będą im jeszcze potrzebne. Moje były jedynie dzieła Lenina, które kupiłem w czasach, gdy kosztowały mniej, niż zwykła gazeta. Przez lata bardzo dobrze się sprawowały w roli podstawek pod kolumny.
Za dobrą atmosferę na sesji i wizaż odpowiadała Zosia Zielińska. Czesała kreatywna Ela Wilska, a pomagał wszechstronnie Maciek Kotylak. Dzielnie marzli, pozując, Jacqueline i Darek Wierzycki.

Bawiliśmy się doskonale, zwłaszcza gdy Darek wystąpił w kasku narciarskim. Ciężko było uspokoić w tym momencie Jacqueline, która śmiała się przeraźliwie, gdy pochylał się nad nią. Mnie podobał się kaganiec, Jacqueline zakładała go Grzegorzowi z dużą wprawą. Ciekawe, skąd ją miała?

Cały numer można zobaczyć tu.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Jak to zrobiłem, realizacje, sesja
komentarz

29 września 2010

| przez Artur Nyk

Jak sterować pszczołą i rybą

Psa można nauczyć wiele rzeczy i wytresować tak, by robił to, co chcemy na zdjęciach. Kota od biedy też można namówić, by pojawił się w kadrze tam, gdzie chcemy. Ale jak namówić do współpracy pszczołę albo rybę? Wbrew pozorom jest to całkiem łatwe. Czasem najlepiej jest nie zdawać sobie sprawy z wielkości problemu. Kiedyś udało mi się rozpocząć pracę z bardzo dużą agencją, bo potrafiłem zrobić zdjęcie ryby.

Dostałem telefon z pytaniem, czy mam zdjęcie złotej rybki? No, nie mam, ale mogę zrobić przecież. Nie,nie, to jest bardzo trudne, dwóch fotografów już próbowało, ale nie udało im się, bo ryby pływają zbyt szybko. No to trudno.

Ale co może być trudnego w zrobieniu zdjęcia złotej rybki? Nie trzeba jej czesać, ani malować, stylistka też się nie przyda i na dodatek ryba nie będzie marudzić, bo nie powie ani słowa. Nie dawało mi to spokoju, więc zadzwoniłem do agencji i zadeklarowałem, że zrobię na drugi dzień to zdjęcie. Powiedzieli, że bardzo się cieszą, ale w głosie było wyraźnie słychać ich wiarę w moje możliwości: jasne, zrobisz zdjęcie, a złota rybka potem spełni jeszcze trzy twoje życzenia…

Zacząłem od wizyty w sklepie zoologicznym. A jaka rybka pana interesuje? Taka do zdjęć, musi być fotogeniczna. Spojrzenie sprzedawcy, wyraziło głębie zainteresowanie moim zdrowiem psychicznym. W koncu, po małym castingu wybraliśmy kandydatkę, która została zapakowana w woreczek i pojechałem do studia. Kumpel wygrzebał mi w piwnicy małe akwarium i byłem już w pełni gotowy do sesji.

Nawet złota rybka musiała jednak zaczekać, aż zrobię to, co miałem zaplanowane na tamten dzień. Nim skończyłem, zrobiła się północ.
Nadal w swojej nieświadomości nie wiedziałem, co może być trudnego w takim zdjęciu. Postawiłem jeden softboks z niebieskim filtrem za akwarium, z góry poświeciłem drugim softem i oświetlenie miałem gotowe. Ryba w tym czasie nie zwracała na mnie uwagi, nawet błyski lamp, gdy ustawiałem moc, nie robiły na niej żadnego wrażenia. Gdzie więc te problemy, o których mówili mi w agencji?

Postawiłem aparat, ustawiłem kadr, co było łatwe, bo ryba ruszała się coraz mniej. Zrobiłem pierwsze zdjęcie, drugie, trzecie i nic się nie działo. A nawet przestawało się dziać cokolwiek, bo ryba najwyraźniej zasypiała. Musiałem co chwile ją budzić, pukając w akwarium. Nie była zadowolona, ale co zrobić. Pewnie zastanawiała się, za jakie grzechy musi pracować po nocy. Zrobiłem trzy szerokie filmy, w sumie 45 klatek. Wszystkie były dobre, agencja była zachwycona, a ryba trafiła w dobre ręce i przez długi czas pozdrawiała mnie przez swojego właściciela.

Nie znam się na rybach, ale przypadkowo wybrana nocna pora zdjęć, spowodowała, że modelka nie miała ochoty na szaleństwa i grzecznie siedziała w jednym miejscu. Znowu miałem szczęście.

Z pszczołami jest jeszcze łatwiej. Zwłaszcza, gdy pomaga nam pszczelarz. Zdjęcie robiliśmy do kalendarza Saint Gobain. Pomysł był ciekawy – znaleźć w naturze motyw, który jest na szkle. Poradziliśmy sobie z rybką (tym razem pożyczoną ze sklepu), potem z gekonem lamparcim). W końcu musieliśmy zabrać się za pszczółki.

Pojechaliśmy do pasieki trochę przerażeni, jak mamy sobie poradzić z tym tematem. A okazało się, że były to najłatwiejsze zdjęcia z całej serii. Dostaliśmy ładny plaster miodu (taki prawdziwy, nie do lampy), wszystko ustawiliśmy i brakowało tylko pszczół.
A ile potrzebujecie? Trzy? Ok, zaraz będą, obiecał pszczelarz. Po czym z łatwością, z jaką ja biorę do ręki kubek z kawą, złapał po kolei pszczoły, zaniósł do domu i …włożył je do zamrażalnika. W pierwszej chwili patrzyliśmy na niego z przerażeniem, ale szybko wyjaśnił nam, że pszczołom nic się nie stanie, jeśli będą w zamrażalniku tylko przez chwilę. W naturalny sposób ulegną hibernacji.

Po paru minutach wyjął i poukładał dokładnie w miejsca, które wskazałem. Po chwili pszczoły zaczęły się budzić z hibernacji i powoli ruszać. To był mój czas na zdjęcia. Po kolejnych paru minutach poleciały sobie, ale zdjęcia już były gotowe.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Jak to zrobiłem, porady, realizacje, sesja
komentarz

28 września 2010

| przez Artur Nyk

Po co fotografowi McDonald’s

Nie przeczę, kiedyś wierzyłem, że jedzenie w McDonaldzie jest zdrowe i dobre. Dzisiaj uważam, że niektóre rzeczy są tylko dobre. Bez względu na wszystko ta prozdrowotna restauracja będzie dla Ciebie bardzo ważna, jeżeli jesteś zawodowym fotografem. Są co najmniej dwa powody:

Pierwszy.  Jeżeli zajmujesz się zawodowo fotografią to oznacza, że Twój dzień pracy jest długi i nieprzewidywalny. Na dodatek często jeździsz w teren i trafiasz w najdziwniejsze miejsca, ciągle się spiesząc. Zakładam również, że musisz też czasem coś zjeść, bo to, że musisz się napić, nie ulega wątpliwości. W końcu kawa jest niezbędna w tym zawodzie. (wszyscy moi asystenci, pracę w studio zaczynają od nauki obsługi ekspresu do kawy). Nie ma więc takiej możliwości, by kiedyś w końcu w akcie desperacji nie zajechać po zdjęciach lub w trakcie nich do Mc. Ja robię tak, bo chociaż lubię poznawać nowe smaki, to zwykle boję się zaryzykować hamburgera w przydrożnym barze i z utęsknieniem wypatruję dużego M na drodze.

Drugi. Jeżeli zajmujesz się zawodowo fotografią to oznacza, że czasem dostajesz zlecenia, przy których trzeba się trochę wysilić i rozwiązać jakiś problem.
Kiedy dostałem zadanie sfotografowania butelki piwa zanurzonej w lodzie, problemów było kilka. Potrzebowałem dużo idealnie przezroczystego lodu. Lód nie lubi wysokich temperatur,  co było pechowe, bo akurat było lato. Ja nie lubię niskich temperatur, co przetestowałem wielokrotnie. Nie miałem ochoty pracować w chłodni. Musiałem zastosować metodę stratną. Czyli stracić dużo lodu, nim zrobię zdjęcie. Potrzebowałem całej masy idealnie przezroczystych kostek lodu. Dokładnie takich, jakie dostaję w drinkach i zimnych napojach w knajpach. Jak się już domyślacie, pojechałem do Mc. Wystarczyły mi  dwie minuty tłumaczenia menadżerowi, o co mi chodzi by usłyszeć: Wystarczą dwa worki po 100 litrów? Wystarczyły. Zdjęcie zrobiłem i jeszcze połowa lodu została. Aha, dostałem go gratis! I jak tu nie lubić Mc?

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
porady, realizacje, sesja
komentarz
← 1 … 5 6 7

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close