×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

sprzęt

7 września 2010

| przez Artur Nyk

O archiwizowaniu zdjęć czyli ucz się na moich błędach. Część I

Kiedyś było prosto, wywołany slajd ciąłem na pojedyncze klatki, część szła do klienta, reszta do archiwum,  czyli do jednego w wielu kartonowych pudełek. Jak czegoś szukałem to przeglądałem  ich całe stosy. Gdy kupiłem pierwszy komputer, w pudełkach zamiast slajdów, lądowały skany na dziesiątkach płyt, najpierw CD, potem DVD. Wbrew pozorom, znalezienie czegoś stało się jeszcze trudniejsze. Na płyty nagrywałem najczęściej całe sesje i to nie było jeszcze takie złe, ale miałem też całą masę płyt opisanych: „różne”. Znalezienie więc pojedynczego zdjęcia ze starej sesji wymagało rozgrzania do czerwoności napędu CD. 
Oczywiście, że wszystkie zdjęcia trzymałem też na kompie w miniaturkach. Musiały to być bardzo małe miniaturki, bo dysk miał zaledwie 20GB. Gdy więc potrzebowałem oryginału, przekopywałem się przez stertę płyt. Najpierw jednak musiałem uporać się z innym problemem. Trzymałem wtedy w katalogach kilka tysięcy zdjęć, co wydawało mi się zawrotną ilością. Jeżeli miałem zdjęcia dziewczyny to było prosto. Robiłem katalog „Ania”, który umieszczałem w katalogu „Dziewczyny”, który… Zaraz, a co robić, gdy na zdjęciu obok Ani, istotny był też las i strumyk? Przecież raz dostawałem zapytania o „coś fajnego związanego z lasem”, a innym razem tematem poszukiwań była woda. Nie było wyjścia, to samo zdjęcie było w katalogu „Dziewczyny”, „Las”, „Woda”. Wyjątkowo kiepskie rozwiązanie, zwłaszcza, że ciągle miałem dysk o niewiarygodnej pojemności 20GB :)
Korzystałem wtedy z darmowego programu Irfan View, całkiem fajnego, jak na koniec lat 90tych. Miał oszałamiające możliwości przeglądania zdjęć na pełnym ekranie i potrafił np. przerobić kolor na czarno-białe. Wtedy wydawało mi się to bardzo profesjonalnym rozwiązaniem. Wszystko inne robiłem w Jedyniesłusznymprogramiegraficznym czyli Photoshopie. Ale potem kupiłem pierwszą w życiu cyfrę i moje wcześniejsze problemy stały się nagle bardzo błahe…
Jeden ze sposobów wyświetlania zdjęć w Aperture

CDN…
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Photoshop, porady, sprzęt
komentarz

5 września 2010

| przez Artur Nyk

Nie cierpię kompaktów

Tak się zdarzyło, że byłem dzisiaj na 18 urodzinach mojej chrześnicy. To zaproszenie spadło na mnie niespodziewanie, bo przecież chrzest był w miarę niedawno. Coś koło 5-6 lat temu. Tak przynajmniej mi się wydawało. Dopiero, gdy przypomniałem sobie, że wtedy miałem przy sobie Canona Eos 100, uświadomiłem sobie, że było to jednak dawniej.
Karolina dostała od rodziców kompakt Olympusa. Nie wiem, jaki to był model, bo nie sprawdziłem. Średniej wielkości, czarny, wygodny uchwyt, stabilizacja i, o zgrozo, brak wizjera. Choć broniłem się, jak wegetarianin przed kotletem, to i tak wręczono mi go z zadaniem sfotografowania momentu wniesienia tortu.
Już przebolałem brak wizjera, w końcu w telefonie też nie mam. Ale w około 3 sekundy od wzięcia go do ręki, zacząłem się irytować. Wyświetlacz był nawet fajny i duży, aparat miał funkcję wykrywania twarzy, ale po chwili zgasł i aparat się uśpił. Nim się obudził, kelner zdążył już postawić tort na stole. Policzyłem do dziesięciu i już spokojny, pomyślałem, że może w menu wystarczy zmienić czas usypiania i będzie dobrze. Świeczki, a raczej wielka raca paliła się już i chciałem zrobić zbliżenie Karoliny z tortem. Ok, zmieniamy ogniskową, naciskam na Tele, o za dużo, no to Wide, o za mało, no to….dlaczego nie mogę po prostu pokręcić pierścieniem na obiektywie ?!?!?!? Tort kończył się już palić i musiałem się spieszyć. Wreszcie ustawiłem jakoś ogniskową i nacisnąłem spust migawki. Coś zawyło, zatrzeszczało, piknęło, błysnęła lampa i zdjęcie gotowe. Szkoda tylko, że w tym czasie kumpel zdążył już przejść przez całą salę i wejść mi centralnie w kadr. Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz miałem w ręce aparat z takim opóźnieniem. Wtedy opuściły mnie resztki cierpliwości. Na szczęście nie musiałem robić więcej zdjęć, bo skończyły się baterie  w aparacie.

Nie mam nic przeciwko Olympusowi, pamiętam, że kilka lat temu jego kompakty należały do najlepszych na rynku. Prawdopodobnie inne kompakty w tej klasie cenowej też zachowują się podobnie. A jednak miałem w ręce parę małych aparatów, które działały bardzo sensownie i szybko.

Olympus kojarzy mi się jeszcze z jednym zdarzeniem. Dostałem parę lat temu wyróżnienie na konkursie organizowanym właśnie przez Olympusa i na imprezie ręczenia nagród można było obejrzeć pierwsze modele lustrzanek, jakie wprowadzali na rynek. Biorę więc do ręki podstawowy model, zaglądam przez wizjer i widzę długi ciemny tunel, a na końcu małe światełko. Zajrzałem jeszcze raz, skupiłem wzrok, tak, to był obraz widziany przez obiektyw…

Zdjęcia dzisiaj nie będzie w proteście przeciw wolno działającym aparatom. Następnym razem opiszę inne moje ulubione aparaty, może Sony?

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sprzęt
komentarz

1 września 2010

| przez Artur Nyk

Telefon dla fotografa

Gdy usłyszałem dawno temu o pojawieniu się w aparatów fotograficznych w telefonie, najpierw ucieszyłem się. Potem, jak zobaczyłem pierwsze efekty, załamałem się. Mój pierwszy telefon z obiektywem to był sony. Zdecydowałem się na niego, bo sądziłem, że firma, która ma już doświadczenia z fotografią, zadba o rozsądną jakość zdjęć. Efekt był porażający. Na jednym ze zdjęć zrobionych w Tatrach zobaczyłem niedźwiedzia. Szkoda tylko, że w rzeczywistości była to skała. Kolejny też był sony i było już trochę lepiej. Udawało mi się rozpoznawać, gdzie kończy się morze, a gdzie zaczyna niebo. Nokie, które już wtedy mi się naraziły, bo ciągle się psuły, robiły zdjęcia o klasę lepsze. Pierwsze akceptowalne dla mnie zdjęcia robił dopiero ajfon. Akceptowalne, oznacza fotografowanie w dobrych warunkach oświetleniowych i oglądanie zdjęcia na ekranie telefonu. Odkryłem natomiast, że taki aparat jest znakomitym notesem. Nauczyłem się  zapisywać w ten sposób, miejsca, kadry, notatki, rysunki, ustawienia lamp i milion innych rzeczy, Do tego trochę na siłę, ale jednak można było robić zdjęcia na wakacjach.
Przez ostatni miesiąc codziennie udawało mi się umieszczać tutaj post ilustrowany w 99% zdjęciami z telefonu.  Mogę teraz ocenić, jakie są tego plusy i minusy. Minusem jest zdecydowanie jakość. Zaczął mnie już drażnić niski kontrast, przeciętny kolor i słaby rysunek. Ale są też zdecydowane plusy. Po pierwsze nie muszę ze sobą targać  aparatu. Chodzenie wszędzie z lustrzanką to jakiś masochizm (znany mi dobrze z autopsji). Na mały kompakt od dawna nie mogę się zdecydować. Nic nie spełnia moich wymagań. No i pozostaje telefon. Trudno. Ale może już niebawem nie będzie tak źle. Za miesiąc czy dwa będę pewnie miał nowego ajfona, którego aparat jest świetny. Na dodatek dzisiaj apple zapowiedziało, że wprowadza funkcję HDR. Aparat ma automatycznie robić trzy klatki i składać je w jedną. Zapowiada się dobrze, ale zobaczymy…
Aparat w telefonie ma jeszcze jedną dobrą cechę. Nie rzuca się w oczy. Można zrobić zdjęcie prawie niepostrzeżenie, w końcu trzymanie telefonu w ręku stało się rzeczą naturalną.
I dzięki temu udało mi się sfotografować bardzo ładną dziewczynę siedzącą w dosyć spektakularny sposób.  Stałem jakieś 2 m od niej i nie zauważyła mnie. Ani tego, że spódnica była zdecydowanie za krótka. Właściwie to nie wiem, czy w ogóle była. Opublikuję jednak, zobaczcie wersję ocenzurowaną :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Apple, foto mądrości
komentarz

22 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

Jak trzymać aparat czyli po co nam głowa

Zawsze byłem przeciwnikiem aparatów bez wizjera optycznego. Wizjery eletroniczne też są raczej koszmarnie kiepskim rozwiązaniem. Całe życie fotografowałem, patrząc przez wizjer i zawsze byłem bardzo nieszczęśliwy, gdy musiałem czasem zrobić jakieś zdjęcie na wielkim formacie, gdzie widziałem obraz na matówce nie dość, że do góry nogami, to jeszcze odwrócony prawo-lewo. Gdy pojawiły się tanie cyfry i wszyscy zaczęli robić zdjęcia, trzymając aparaty przed sobą, byłem mocno zawiedziony, w jaką stronę zmierza fotografia.
Dlaczego jest to takie kiepskie rozwiązanie? Wbrew pozorom, znacznie trudniej jest w taki sposób precyzyjnie ustalić kadr. Ręce się trzęsą, najczęściej na wyświetlaczu jest cała masa informacji, które tylko przeszkadzają, a do tego, gdy świeci mocno słońce to i tak niewiele widzimy. Oczywiście, są sytuacje, kiedy przydaje się taki podgląd, gdy trzymamy aparat np. nad głową lub na poziomie ziemi. Ale to tylko wyjątki. Dlaczego lepiej jest patrzeć przez wizjer? Ponieważ głowa jest podobno najbardziej stabilną częścią ciała. Opierając o nią aparat, zapewniamy sobie najwyższą możliwą stabilizację obrazu. Tak, wiem, że teraz prawie każdy aparat ma wbudowaną stabilizację obrazu, ale nie zawsze dobrze to działa. A gdy fotografujemy używając długiej ogniskowej to każda stabilizacja, jaką możemy sobie zapewnić, jest mocno pożądana. Druga zaleta używania wizjera to odcięcie się od całego świata. Patrząc przez wizjer, będziecie mogli skupić się wyłącznie na kadrze. A to wyjdzie na zdrowie każdej fotografii:)

Dobrze, przyznaję, że sam mimo wszystko korzystam czasem z Live View w moim Canonie. Przydaje się to przy fotografii architektury, oczywiście używając statywu. Mogę wtedy precyzyjnie ustawić kadr i wypoziomować aparat.

Ale wtedy trochę się wstydzę że tak robię :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, foto mądrości, porady
komentarz

11 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

Zdjęcia drogi

Canon to dla mnie mistrz ergonomii, ajfon też pod tym względem jest świetny. Ale spróbujcie zrobić jedną ręką zdjęcie telefonem w czasie jazdy. Projektanci raczej nie przewidzieli, że ludzie będą robić tak głupie rzeczy. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie ekran dotykowy. Nie dość, że najpierw trzeba odwrócić wzrok od drogi, by znaleźć ten przycisk, to jeszcze jest tak umiejscowiony, że jedną ręką ciężko jest go nacisnąć, trzymając jednocześnie aparat (telefon). Innymi słowy, nie róbcie tego!
A wszystko po to, by zrobić zdjęcie tira z moim nazwiskiem :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon
komentarz
← 1 … 16 17 18

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close