×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

sprzęt

13 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Amnesty International

Wybierałem się dzisiaj na maraton pisania listów, ale gdy wstałem rano, usłyszałem w radio: Minęła godzina 12:00, zapraszamy na wiadomości, zakończył się maraton pisania listów….
Znowu zaspałem. A i tak myślałem, że maraton trwa całą niedzielę…

Mogę jedynie pokazać zdjęcia, jak było dwa lata temu. Poproszono mnie wtedy, bym zrobił dokumentację z tego wydarzenia.
Pierwszy raz wtedy użyłem czułości 1600 ISO w połączeniu ze standardem o jasności 1,4. Byłem zachwycony z jednej strony plastyką obrazu, a z drugiej tym, że mogę robić zdjęcia bez lamp błyskowych.
Nie mam doświadczenia jako fotoreporter, zawsze najtrudniejsze wydawały mi się konieczność podejścia do ludzi bardzo blisko i zrobienie zdjęcia bez pytania się o zgodę. Tym razem czułem się pewnie, bo miałem błogosławieństwo organizatorów. Zresztą, okazało się, że nie miałem żadnych problemów, bo prawie nikt nie zwracał na mnie uwagi. Wszyscy zajęci byli pisaniem listów. I bardzo dobrze.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, sprzęt
komentarz

10 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Migracja rozpoczęta

Wysłałem dzisiaj przelew, który może zmienić moje życie. A przynajmniej pracę. Zdecydowałem się zmienić system. Ale nie myślcie, że wysłałem kasę organizacji wywrotowej, która ma walczyć z systemem :)

Zmieniam tylko system oświetlenia z Bowensa na Elinchrom. To już druga moja migracja. Kilka lat temu też po długim zastanawianiu się, zdecydowałem się by zmienić Elfo na Bowensa. To nie są takie proste decyzje, jak się może wydawać. Każdy sprzęt jest trochę inny, a przyzwyczajenia trudno zmienić.
W Bowensie dokładnie znałem już każdą czaszę i soft i wiedziałem, jak pracują. Nowy sprzęt, choćby najlepszy, najpierw wymaga poznania i zrozumienia. Czeka mnie więc przyjemność poznawania nowego :)

A dlaczego się zdecydowałem na ten krok? Nie obraziłem się na Bowensa, nadal uważam, że to są fajne lampy, zwłaszcza nowe modele podobają mi się. Ale cały system jest trochę ubogi. Elinchrom ma znacznie więcej możliwości konfigurowania światła. Najbardziej podobają mi się deflektory, które można zakładać do każdego reflektora czy softu. Na dodatek samych deflektorów jest cztery rodzaje, co daje mnóstwo możliwości zestawiania z reflektorami. Ale na razie nie chcę opowiadać o zaletach sprzętu, który dopiero ma przyjść. Na pewno będę jeszcze nie raz o nim pisał i relacjonował efekty pracy.

Oczywiście nie rezygnuję natychmiast z Bowensa, część elementów będę nadal używał, zwłaszcza softy, które po zmianie pierścienia będą współpracowały z Elinchromem. Mam kilka ulubionych rzeczy, które muszę nadal mieć, ale raczej nie kupię już nic nowego.

Myślałem o tej zmianie od trzech miesięcy, czytałem rozmawiałem, oglądałem i testowałem. Teraz czas na realną pracę.
Mam nadzieję, że tam w Szwajcarii przestaną się zajadać czekoladą i zajmą się szybko produkcją lampek dla mnie :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Bowens, Elinchrom, sprzęt
komentarz

7 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Tłumacz

Mam taki jeden ulubiony sklep w internecie, gdzie zawsze mogę liczyć na jakiś fajny tekst. Sklep jest zagraniczny i teksty są pewnie tłumaczone automatycznie. Dzisiaj rozglądając się za małym aparatem, znalazłem taki :

 S90 marki Canon jest niewielki i posiada wspaniałą moc optyczną.
PowerShot marki Canon zawiera obiektyw szerokokątny z przysłoną f/2, co pozwoli na wspaniałą penetrację światła im tym samym bogaty obraz.
Jego duża przysłona pozwala na skorzystanie z podwójnego systemu przeciw hałasowi. S90 umożliwi wykonanie wyraźnych zdjęć bogatych w szczegóły.

Byłoby mi pewnie trudno samemu ułożyć coś równie bezsensownego tekstu :) A teraz wyobraźcie sobie, co potrafią napisać na temat jakiegoś bardziej zaawansowanego sprzętu. Kiedyś tak mnie to rozbawiło, że napisałem do nich z propozycją pomocy w tłumaczeniu opisów aparatów. Oczywiście nigdy nie dostałem odpowiedzi.
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, do kawy
komentarz

6 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Idealne rozwiązanie

Dzisiaj na warsztatach trochę spieraliśmy się z Patrykiem na temat oprogramowania do wywoływania RAWów. Ja oczywiście prezentowałem jedynie słuszny pogląd o absolutnej wyższości Aperture. Patryk wolał Capture One połączony z Adobe Camera RAW.  Ktoś z uczestników słabo przebąkiwał coś o Lightroom’ie. Każdy z nas z dużym zapałem przekonywał do swojego sposobu wywoływania zdjęć i był gotów w obronie swojego zdania prawie oddać …no, może nie życie ale ulubiony obiektyw.

A Wam powiem, kto z nas miał rację.

Otóż, rację mieliśmy oboje! Najlepszy program do obróbki zdjęć to program, który dobrze się zna i sprawienie obsługuje. Kiedy ja decydowałem się na wybór oprogramowania, na rynku była tylko pierwsza wersja Aperture, a Lightroom dopiero był zapowiadany. Specjalnie dla Aperture zmieniłem komputery na maki. Teraz nie żałuję, ale początki nie były takie łatwe. Kompletna zmiana sposobu myślenia o zarządzaniu zdjęciami wywołała u mnie rewolucję. A rewolucja zawsze domaga się ofiar. Ja złożyłem ofiarę z czasu, jaki musiałem poświęcić, by wszystko zrozumieć i przyzwyczaić się.
Nie pomagała mi w tym czasie świadomość, że Lightroom właśnie wszedł na rynek i miał więcej możliwości wywoływania plików.
Teraz, gdy Aperture ma już trzecią wersję, która jest bliska mojemu ideałowi, nie wyobrażam sobie zmiany mojego podstawowego programu na inny. Nawet, gdyby okazało się, że nowa wersja  Lightroom zdecydowanie okazała się lepsza, nie wybrałbym go z jednej tylko przyczyny.
Nie mam czasu (ani ochoty), by od nowa uczyć się obsługi, skrótów klawiaturowych i innej filozofii.

Jeśli jeszcze przed Wami jest wybór, w czym pracować, to ściągnijcie sobie triale Aperture (tylko na Maki), Lightroom, Capture One i popracujcie, pooglądajcie sobie i zobaczcie, co Wam pasuje najbardziej, a potem zapomnijcie o całej reszcie programów.
Zapomnijcie o oprogramowaniu Canona, które jest tak kiepskie, jak dobre są same Canony. Zapomnijcie o Brigde’u, który jest anachronizmem ( nie pojmuję, po co Adobe robi Bridge, skoro ma Lightroom’a ).
Nikonowcy mogą przyjrzeć się ich firmowemu oprogramowaniu, które zrobiło na mnie dobre wrażenie (w przeciwieństwie do aparatów :))

Dla mnie cenne było zobaczyć, jak pracują inni, bo zawsze można coś podpatrzyć i czegoś się nauczyć. I o to w końcu chodzi :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Apple, Canon, Nikon, Photoshop, porady, warsztaty
komentarz

2 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Pogłoski o Canonie

Miałem już 4 cyfrowe Canony i każdy kolejny pracował u mnie coraz dłużej. Moja aktualna „jedynka” zaspokaja moje wszystkie potrzeby. Pewnie dlatego, że jeszcze nie wiem, iż potrzebuję więcej :)

Ale tak na poważnie, nie widzę sensu wymiany aparatu na nowszy o większej matrycy, a tym samym produkujący większe pliki, które szybciej zapchają mi dyski na kompie. Możliwości obiektywów zbliżają się do swoich granic i jeśli teraz rozdzielczość 21 Mpx jeszcze przenoszą, to przy np 32 Mpx może to już nie mieć sensu. Chyba że….

To oczywiście tylko plotki, ale mówi się o całkowitej zmianie filozofii Canona. Możliwe, że nigdy nie będzie 1Ds Mk IV, a nowy Canon dostanie całkowicie nową nazwę.  Co mogłoby sprawić, że Canon nie zrobi kolejnej „jedynki”? Jedynie coś zdecydowanie rewolucyjnego. Np. modułowy aparat mogący konkurować z systemami średnioformatowymi.

Gdy przeczytałem taką sugestię, aż zaniemówiłem. Przypomniałem sobie, że jeszcze wczoraj kumpel zadawał mi pytanie, dlaczego jeszcze nikt nie wpadł na pomysł zrobienia modułu przystawki cyfrowej, którą można by założyć do analogowych aparatów. Przypomniałem sobie, jakie możliwości dawał system Mamiya, gdzie mogłem sobie poskładać aparat z rożnych części, dokładnie do moich potrzeb.

Gdyby rzeczywiście wypuścili system, w którym mamy niezależne body, do tego możemy dołączyć tylną ściankę z matrycą to już podoba mi się ten pomysł. To dawałoby Canonowi możliwość wypuszczenia kilku matryc, o różnych rozdzielczościach i cenach oczywiście.
Ostatnio Canon pokazał matrycę formatu APS-C 120 Mpx !!! Teoretycznie więc do pełnej klatki można by zrobić matrycę ok 200 M px! Pomijając oczywiście, komu na grzyba byłoby to potrzebne?

A co z obiektywami? Podobno odłożenie w czasie premiery dwóch nowych obiektywów 300/2,8 i 400/2,8, jest związane z ulepszeniem szkieł, które produkowane w jakiejś nowej super kosmicznej technologii, będą przenosić znacznie większą rozdzielczość. 32 Mpx? 40 Mpx? Kto wie, może rzeczywiście byłoby to realne i miało sens?

Pewnie zapytacie, a po co mi 40 Mpx? W 50-70 % fotografii, jakie robię, nie miałoby to rzeczywiście sensu. Ale w wielu sytuacjach tak duża rozdzielczość mogłaby sporo pomóc. Już ja bym znalazł zastosowanie :)

No to od jutra zaczynam zbierać na nowy aparat. W końcu mój samochód może zrobić kolejne 100.000 przebiegu :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, Mamiya, sprzęt
komentarz

22 listopada 2010

| przez Artur Nyk

O inspiracji czyli gromadzeniu

Pisałem już kiedyś, jak wymyślam zdjęcia, pijąc kawę i słuchając Yello. Mam też jeszcze jeden sposób na wspomaganie procesów wymyślowych :) Jest prosty, tani i efektywny, trzeba tylko na niego wpaść.
Ja niestety sam na to nie wpadłem, a podpowiedział mi to mój agent Adrian. Kazał mi gromadzić po prostu wszystkie fajne zdjęcia, jakie znajdę. I to jest cały przepis.

Adrian przysłał mi dużą kolekcję zdjęć o najróżniejszych tematach, ja od tego czasu konsekwentnie ją powiększam (dzisiaj dodałem 7 zdjęć). Po prostu przy każdej okazji, gdy przeglądam internet i widzę jakieś zdjęcie, które w jakiś sposób przyciąga moją uwagę to je zapisuję (niestraszne mi też strony flashowe, bo maki mają wbudowany mechanizm zapisywania fragmentu ekranu).
Potem dzielę je tylko na kilka podstawowych kategorii i baza pomysłów gotowa. Nie gromadzę tylko zdjęć profesjonalnych, czasem można coś ciekawego znaleźć też na zdjęciach totalnie amatorskich.
Mając taką bazę, sięgam do niej, gdy szukam inspiracji, zastanawiam się, jak inni fotografowali dany temat albo by pokazać komuś, o jaki efekt mi chodzi.

A jak mają się do tego prawa autorskie? Każdy może wejść na moją stronę i zapisać sobie jakieś zdjęcie na swoim komputerze, może je nawet opublikować na swojej stronie pod warunkiem podania, że to ja jestem jego autorem. Może nawet napisać, jak bardzo jest to fatalne zdjęcie. I wszystko będzie zgodnie z prawem. Nie może jedynie użyć tego zdjęcia do do celów reklamowych, jako ilustracji itp. Tak kiedyś zrobiła jedna z sieci sklepów obuwniczych, ale co z tego wynikło, to już temat na inną historię :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Apple, do kawy, porady
komentarz

21 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Fanboys

Jestem fanem Gwiezdnych Wojen. Od zawsze, czyli od czasów podstawówki, gdy z ojcem poszedłem do Spodka na pierwszą część sagi. Katowicki Spodek był kiedyś chyba największym kinem z największym ekranem, a filmy robiły tam największe wrażenie.
Od tego czasu obejrzałem wszystkie części SW tak wiele razy, że już nawet nie pamiętam ile, przeczytałem masę książek i, jak każdy prawdziwy fan, próbowałem siłą woli przenosić przedmioty.
Jestem wyczulony na wszystkie aluzje i odniesienia w innych filmach i w rzeczywistości. Gdy jadę samochodem w śnieżycy, wyobrażam sobie, że wchodzę w nadprzestrzeń. Pomogłem nawet Martynie napisać pracę o wpływie Gwiezdnych Wojen na naszą rzeczywistość. Praca została zaliczona, a Martyna niestety nadal nie obejrzała filmu…

A ja właśnie obejrzałem. Nie… nie „Imperium kontratakuje” po raz 128 (choć miałem na to ochotę), ale „Fanboys”. Film o fanach SW i nie tylko dla fanów SW. Świetna, zabawna i wcale nie głupia opowieść o dążeniu do spełnienia marzeń. Pojawiła się nawet w epizodzie Carry Fisher i Kevin Smith, który sam jest fanem. Musiała też być pokazana walka fanów Star Wars z fanami Star Trek. Trochę, jak święta wojna canonowców z nikonowcami :)
Kto wie, czym różni się klimat Tatooine i Hoth, ten powinien zobaczyć ten film koniecznie.
Idę spać, ale jeszcze posłucham na dobranoc Marszu Imperialnego :)

Najprawdziwsza prawdziwość, czyli oryginalny dom Luka Skywalkera i wioska z drugiej trylogii.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, Nikon
komentarz

20 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Cisza wyborcza czyli o rowerach

A ponieważ cisza zapadła, wykorzystam to jako pretekst, by dzisiaj nic nie pisać, a jedynie wrzucić trochę zdjęć i uznać dzisiejszy odcinek, jako rekompensatę ostatnich wpisów pozbawionych zdjęć.

W roli modela wystąpi rower w kilku wcieleniach !!!

Model Esteta – właściciel parkuje go tylko w miejscach, gdzie jego design będzie pasował do otoczenia

 

Wersja Minimal – kosztem niewielkiego pogorszenia właściwości jezdnych, uzyskano wyjątkowo niską wagę i kompaktowe rozmiary

 

Model Czteropak – sprzedawany wyłącznie po cztery sztuki

 

Wersja Pocztowa – siodełko pewnie nowe, bo jeszcze w folii

 

Model Przeciętny – zawsze w stadzie

 

Rower dla Barbie

 

Model Mocno Spięty

 

Samotnik kontra tłum

Ktoś mi kiedyś tłumaczył, że Canon jest kiepską firmą, ponieważ zamiast skupić się na produkcji aparatów, robi drukarki, ksero itp. Natomiast Nikon według niego był prawdziwą fotograficzną marką.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, Nikon
komentarz

9 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Po co się starać?

Robiłem ostatnio zdjęcia wyborcze dla mojej dobrej znajomej. Nie są to fascynujące sesje, gdzie mogę wypróbować nowe pomysły, czy poszaleć ze światłem. Tu liczy się solidny warsztat i dbałość o szczegóły. Zrobiłem więc wszystko, jak mogłem najlepiej, wysłałem zdjęcia i na tym moja rola się zakończyła. W momencie, gdy oddałem zdjęcia, straciłem też możliwość kontroli nad ich dalszym losem. Niestety.

Jadę rano (tak koło 11:30) do pracy, codziennie tą samą drogą, którą znam na pamięć. Nagle kątem oka widzę coś strasznego. Tak, to moje zdjęcie na billboardzie. Ale wygląda okropnie. Twarz jest za ciemna, na policzku jakieś plamy, po prostu tragedia.

Cóż, nie pierwszy to raz i pewnie nie ostatni, gdy mimo włożonej ciężkiej pracy, efekt jest mizerny. Mam całe tony moich zdjęć, wydrukowanych w najróżniejszych wydawnictwach, gazetach, folderach. Niestety 98,7 % z nich nie nadaje się do pokazania. Albo są źle wydrukowane, albo źle przygotowane do druku, albo jedno i drugie naraz. No dobrze, może przesadziłem, może nie jest tak źle. Ostatnio jest nawet coraz lepiej. Nerwy mnie poniosły, ale nie dziwcie się temu. Siedzę nad obróbką zdjęć, pracuję godzinami nad subtelnymi detalami, a potem jakiś bencwał swoją niewiedzą lub lenistwem wszystko niweczy. I jak tu nie być wściekłym?

Pamiętam, jak kilkanaście lat temu robiłem zdjęcia na plakat przedstawienia teatralno – tanecznego. Byłem bardzo przejęty, miała to być moja pierwsza publikacja. Starałem się ze wszystkich sił, siedziałem godzinami w ciemni, by zrobić dobrą odbitkę, z której miał być zrobiony plakat. A gdy zobaczyłem na ulicy gotowy plakat, o mało nie usiadłem z wrażenia. A raczej przerażenia. Po co wypracowywałem szczegóły w światłach i cieniach, skoro na plakacie zdjęcie miało jakość kiepskiego ksero. Podobną zresztą jakość miało przedstawienie.

Mam oczywiście też świetnie wydrukowane realizacje. Nie jest ich zbyt dużo, ale potrafią cieszyć. Dzisiaj  mój kumpel, specjalizujący się w architekturze, pochwalił się nowym obiektywem, który kupił. Shift Canona 17mm, kosmiczna konstrukcja i jakość. Stwierdził, że od dzisiaj będzie miał dwie oferty cenowe dla klientów. Dla tych poważnych będzie robił foty Canonem. Dla pozostałych, którzy zwracają tylko uwagę na cenę, będzie robił zdjęcia super tanio i szybko. iPhone’em :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, foto mądrości
komentarz

12 października 2010

| przez Artur Nyk

Gadżety za śmieci czy niezbędny sprzęt dla fotografa

Dzisiaj nadal pozostanę w sferze sprzętowej, ale ani razu nie padnie nazwa Canon, Nikon lub coś podobnego. Parafrazując reklamę, którą teraz ciągle słyszę w radiu, po co ciągle miałbym mówić o Canonie i Nikonie skoro Canon i Nikon dzisiaj nie wystąpi w moim tekście :)

No dobrze, zajmijmy się poważnymi sprawami. Skoro więc nie będzie o Canonie i Nikonie, to opowiem o rzeczach, bez których wiele sesji nie byłoby możliwych.

Miejsce pierwsze zajmuje bezsprzecznie klamerka. Bez klamerki nie ma sesji modowej. Nic tak pięknie nie dopasowuje ciuchów do figury modelki i nic innego nie jest w stanie zmniejszyć sukienki o dwa rozmiary.
Klamerki dzielimy na te malutkie i metalowe, kupowane w sklepach biurowych oraz duże plastikowe ze sklepów budowlanych. Kupienie kompletu klamerek za 19,90 jest przepustką do posiadania profesjonalnego sprzętu, jaki występuje w renomowanych studiach fotograficznych.

Następną niezwykle ważną rzeczą jest taśma klejąca. Jej zastosowanie jest równie szerokie, jak klamerek. Wśród profesjonalistów pojawiają się ostatnio nawet głosy, że taśma klejąca detronizuje klamerki, ponieważ używa się jej i w fashion (np. do podnoszenia piersi ale i czyszczenia ubrań z paprochów) i w fotografii produktowej (np. do tworzenia zaawansowanych konstrukcji utrzymujących produkty tam, gdzie się nam zamarzy).
Taśmy dzielimy na jedno- i dwustronne oraz na łatwo odklejające się i te, po których potem miesiącami nie można zmyć kleju ze statywów.

Produktem podobnym jest bobik. Bobik (nazwa własna autorstwa Seby) jest to coś w rodzaju plasteliny, ale niebrudzącej i o dobrych właściwościach klejących. Na bobik można przykleić wszystko do wszystkiego, a potem użyć go ponownie. Znakomicie nadaje się na mikrokonstrukcje do podtrzymywania małych przedmiotów np. przy układaniu kompozycji z żywności. Należy pamiętać jednak, gdzie się go wkłada, gdyż nie jest smaczny.
Bobik dzielimy na niebieski klasyczny (Blue Tag) i biały nowoczesny (UHU).

I wreszcie jest cała grupa przedmiotów z serii Przydamisię. Przydamisię w odróżnieniu od powyżej opisanych akcesoriów, są indywidualnie kolekcjonowane przez fotografów i zależą od specyfiki ich pracy. Ja w swoich zbiorach mam: drewnie kostki pomalowane na czarno (do podpierania małych przedmiotów), lusterka (jako małe ekrany doświetlające), strzykawki (do wstrzykiwania), kulki (jeszcze nie wiem do czego się przydadzą), słomki (dla modelek by mogły się napić po zrobieniu makijażu), sznurki i druciki (do wiązania), kostki marmuru (do obciążania), ścinki polaru (do wypychania) itd.
Zbieranie Przydamisię należy rozpocząć możliwie wcześnie i nie przejmować się zdaniem innych. Tylko my sami wiemy, do czego mogą się przydać.
Przydamisię dzielimy na mające realne zastosowanie i na bezużyteczne, ale Tojestfajneinapewnojeszczesię przyda.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, foto mądrości
komentarz
← 1 … 14 15 16 17 18 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close