×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

test

5 lutego 2011

| przez Artur Nyk

Mity i kity

Trafiłem dzisiaj na test iPad kontra Galaxy Tab, zacząłem czytać, ale potem znacznie bardziej zainteresowały mnie komentarze. Zastanawiam się, czy w innych krajach trwa podobna walka fanów i zaciekłych przeciwników Apple? Czy to może tylko nasza polska specyfika?

Od kilku lat pracuję na makach, znam je od lat kilkunastu, mogę więc śmiało na ich temat się wypowiadać. Nigdy natomiast nie miałem do czynienia z Windows 7 czy Vistą.  Nie mogę w związku z tym ogłosić wszem i wobec, że OS X jest lepszy od Windows 7. Szczerze mówiąc, w ogóle mnie to nie interesuje. Jeżeli Windows 7 jest lepszy to gratuluję wszystkim użytkownikom, jednak nadal nie ma to dla mnie znaczenia, bo go nie używam i nie mam takiego zamiaru.

Czytając komentarze tego testu, po raz kolejny stwierdziłem, że Polacy uwielbiają dowodzić innym swojej racji i to za wszelką cenę. Najlepsze jest jednak to, że wcale nie trzeba znać argumentów przeciwnika, by dowodzić swojej racji. Wystarczy wiara we własne przekonania, by napisać : Sony/Samsung/HTC/cokolwiek rządzi i wolę go niż to badziewie z jabłkiem ( choć prawdziwy troll napisałby „japkiem”).
Fani Apple, choć zwykle rzadziej biorący udział w tych wojenkach, też czasem dadzą się ponieść emocjom i dla równowagi mieszają z błotem windziarzy. I wszyscy się nakręcają.

Nie wiem, ile osób zdaje sobie sprawę, jak mało wiarygodne mogą być komentarze w przypadku takich testów. Artykuły typu „A kontra B” czytamy w dużej mierze gdy jesteśmy zainteresowani kupnem jakiegoś sprzętu i albo szukamy konkretnych informacji, albo potwierdzenia dla już dokonanego wyboru.
Zaryzykowałbym nawet, że głównie to potwierdzenia szukamy, bo na coś już mamy ochotę i tylko ktoś musi nam powiedzieć: Tak, masz rację, to jest najlepszy wybór.
Czytamy więc komentarze, wyszukując głownie te, które nam odpowiadają. Przeciwne pomijamy lub lekceważymy (oni się nie znają…).
Ten bardzo prosty mechanizm wykorzystują producenci i agencje reklamowe, zatrudniając ludzi, którzy zajmują się tylko wypisywaniem pochlebnych komentarzy. Czasem są bardzo proste: „Mam A od miesiąca i jest rewelacyjny”, czasem korzystają z innych mechanizmów : „Ten B jest fajny, miałem go, ale jak zamieniłem na A, to jestem teraz bardziej zadowolony”.

Sam znam ludzi, którzy w ten sposób pracują. Oczywiście, żadna agencja się do tego oficjalnie nie przyzna. Sądzę, że niestety ten rodzaj oddziaływania na potencjalnego klienta będzie się rozwijał i może kiedyś dojdziemy do momentu, że komentarze będą wystawiać tylko pracownicy zwalczających się firm :)

Ja, podejmując jakieś decyzje zakupowe, opieram się wyłącznie na opiniach znajomych i własnych doświadczeniach. Albo na zaufaniu do marki. Wiem, że jak kupię kolejnego Canona to nie będę musiał siedzieć tydzień na instrukcją obsługi. Wiem, że gdy Apple wypuści nowy system, to będę z niego zadowolony.

Każdy z nas zapytany, czy ulega reklamie, powie oczywiście, że nie. Niestety, nie jest to takie proste.
Też zawsze myślałem, że znając mechanizmy, jakie nią rządzą, nie dam się sterować.
A przecież przed chwilą napisałem o zaufaniu do Apple i Canona. Stałem się wyznawcą filozofii, które te firmy stworzyły i tak długo, jak jej nie zmienię, będę wiernym użytkownikiem ich sprzętu. Cóż, uległem jednak i wpadłem w ich sieć. I jest mi z tym dobrze :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Apple, Canon, sprzęt, test
komentarz

25 stycznia 2011

| przez Artur Nyk

Czarno-białe bez obróbki

Po Czarnym Łabędziu przyszła nam ochota na czarno-białe zdjęcia. Postanowiliśmy razem z Tomkiem Szabelką zorganizować szybką sesję. Tomek miał ochotę stworzyć kilka fryzur, które chodziły mu po głowie, a ja miałem zamiar przetestować nowy softbox Elinchromu.

Zapowiadałem już, że szykuję obszerny test oświetlenia Elinchromu, ale to jeszcze trochę potrwa, gdyż podchodzę do tematu bardzo poważnie. Dzisiaj mogę na razie pokazać efekty świecenia softem Rotalux Deep Octa 100. Najważniejsze w tym jest słowo Deep. To właśnie specjalna głęboka konstrukcja powoduje bardziej kierunkowe światło w porównaniu ze zwykłym softboxem. Całą dzisiejszą sesję zrobiłem z użyciem tylko tej jednej lampy.
Efekt możecie zobaczyć poniżej. A nawiązując do wczorajszych rozważań nad obróbką zdjęć, dzisiejsze fotografie publikuję bez obróbki. Jedynie zdjąłem kolor i minimalnie poprawiłem kontrast w Aperture.
Wygląda na to, że zaprzyjaźnię się z tą Octą :)

To w dolnym rogu, to suszarka w ręku Tomka

A to ręce Tomka w akcji
P.S. Kasia pozowała dzisiaj pierwszy raz w życiu.
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, backstage, Elinchrom, sesja, sprzęt, test
komentarz

22 stycznia 2011

| przez Artur Nyk

Tych zdjęć nie oglądajcie!

Dwa dni temu ten tekst mogliście już znaleźć na stronie Blogreklamowy.com, Paulina, która jest jego autorką, poprosiła mnie o moją opinię na temat kampanii Apart. Poczułem się bardzo nobilitowany tym zaproszeniem i podszedłem do tematu bardzo poważnie. Zapraszam do lektury : 


„Jubilerski Apart ponownie umocnił moc swojej marki i pozostał zdecydowanym liderem wśród produktów niespożywczych”, rozpoczęła artykuł „Rzeczpospolita”, która już czwarty raz przyznała Apart tytuł najmocniejszej marki w rankingu polskich marek.

Taki news przeczytałem na stronie firmy Apart. Co ciekawe obok informacji, że Apart otrzymał tytuł Najmocniejszej polskiej marki, jest zdjęcie statuetki z wygrawerowanym napisem „Najcenniejsza Marka 2010”. Trochę zaczyna mnie zastanawiać, dlaczego firma nie jest w stanie rzetelnie podać, jaki tytuł otrzymała.

Ale zostawmy to, gdyż moim głównym tematem będzie ostatnia sesja zdjęciowa z Anją Rubik. Paulina poprosiła mnie, abym wypowiedział się na temat tej reklamy jako fotograf. Podejmę się tego zadania, pamiętając, że: (parafrazując) Krytyk fotografii to fotograf bez własnego talentu.

Paulina miała wątpliwości co do tej reklamy, ja szybko je podzieliłem. Rozpocznijmy więc analizę od początku. Mamy firmę Apart, bez wątpienia znakomitą i ugruntowaną markę na polskim rynku. Mamy top modelkę i to nie na naszym mały polskim rynku, ale robiącą realną karierę na całym świecie. Ostatnio np. pojawiła się w najnowszym kalendarzu Pirelli, chyba nie trzeba lepszej rekomendacji. Możemy o Anji mówić wyłącznie w kategoriach absolutnego profesjonalizmu.
Wreszcie mamy też polskiego top fotografa, Marcina Tyszkę. Jednego z nielicznych, który znaczy coś w światowej fotografii fashion.

Teraz dla wyjaśnienia opiszę moje nastawienie do „składników” naszych rozważań. Moje skojarzenia z marką Apart są jak najbardziej pozytywne, chociaż lepiej kojarzy mi się firma Kruk, głównie ze względu na jedno świetne zdjęcie.


Anja Rubik natomiast nie należy do moich faworytek. Doceniam bardzo jej pracę i wielkie dokonania, umiejętności całkowitego przeobrażania się, ale po prostu nie robi na mnie wielkiego wrażenia jako kobieta. Marcin Tyszka jest świetnym fotografem i chciałbym mieć tak duże doświadczenie, ale nie ma ani jednej jego sesji, która utkwiłaby mi w pamięci.

Jak widzicie, już na początku moje nastawienie do efektu spotkania się tych trzech znanych „marek” nie jest zbyt pozytywne. Ale przyjrzyjmy się jeszcze raz reklamom, które widzimy na stronie Apart.







Zastanówmy się nad tą kampanią.

1. Kreacja.
Długo nad nią się zastanawiałem, ale szczerze mówiąc, nic nie wymyśliłem. Dwa zdjęcia, które tu widzimy, dla mnie wyglądają jak z dwóch kompletnie różnych sesji zdjęciowych. Nie mogę znaleźć nic, co by je łączyło. Poza modelką oczywiście.
Obawiam się, że kreacja ograniczyła się do pomysłu: weźmy znaną twarz. Po czym kreatywny w agencji, zadowolony z własnego pomysłu, poszedł na piwo. Nie przeczę, że celebryta ZWYKLE jest dobrym nośnikiem reklamy. Zgadzam się, że w tym przypadku wybór Anji był bardzo dobry. Nie wiem do kogo kierowana jest reklama, sądząc jednak po zakresie cen (około 300 -1700 zł ), raczej targetem nie są nastolatki i studentki, a raczej kobiety o dobrej sytuacji materialnej i zapewne nieco starsze. Pytanie, czy Anja Rubik jest rozpoznawalnym dla nich nazwiskiem? 
Tylko się tu mądrzę, bo nie wiem nic na temat rynku sprzedaży markowej biżuterii i zakładam, że wybór tej modelki nie był przypadkowy, a raczej został poparty badaniami fokusowymi. Chociaż z drugiej strony, bywa różnie…

2. Wykonanie.
Tu wreszcie mogę wypowiedzieć się na temat, na którym się znam. Pierwsza rzecz, jaka rzuca mi się w oczy, to kompletnie odmienna karnacja skóry. To tylko wzmacnia moje wrażenie, jakby każde zdjęcie było z innej sesji. Nawet gdyby tak rzeczywiście było, to nasuwa się pytanie, dlaczego nie ujednolicono koloru skóry? Te dwa zdjęcia występują koło siebie na stronie Apart. Zupełnie tego nie rozumiem, skąd ta różnica.  Nie podejrzewam też, by założeniem było pokazanie innego wizerunku Anji. Czyli niedoróbka ? Na poziomie takiej kampanii? Nie rozumiem.
Teraz pomówmy o pozowaniu samej Ani. Widziałem wiele jej zdjęć i za każdym razem było w nich to coś, co decyduje o wielkości wrażenia. Tymczasem tutaj mamy tylko poprawność. Poprawność i nic więcej.  
Jak powinno działać tego typu zdjęcie reklamowe? Widz powinien, świadomie lub częściej podświadomie, odebrać komunikat: „to jest dobre, to jest to, czego mi brakowało, to jest to, co poprawi moje życie”. Upraszczam oczywiście, ale właśnie tak zwykle ma działać reklama na grupę docelową. Zgadza się, że ja nie jest grupą docelową dla tej reklamy, ale mam duże wątpliwości, czy ten efekt został osiągnięty?
Jako przeciwwagę zobaczmy zdjęcie z programu Top Model, autorstwa Aldony Kaczmarczyk, również robione jako reklama biżuterii. Co ciekawe, to właśnie Anja Rubik pomagała dziewczynom wcielić się w rolę.


Porównując to z naszą reklamą, muszę stwierdzić, że po prostu to zdjęcie ma znacznie lepszy przekaz. Zdecydowane spojrzenie młodej kobiety, które przykuwa uwagę, pozostawiając w naszej podświadomości pozytywne skojarzenie z biżuterią. Tak to odbieram.

3. Przekaz.
No właśnie, tego przekazu najbardziej mi tu brakuje. Jest jeszcze trzecie zdjęcie, jakie znalazłem (znowu trochę inna kolorystyka).
Ja odbieram Anję jako trochę przerażoną na tym zdjęciu. Na pozostałych jest w miarę podobnie. Czy to dobre przesłanie ? Nie sądzę.



Połączenie przekazu i prezentacja reklamowanego przedmiotu nie są proste. Zwłaszcza produktu o tak niewielkich rozmiarach. 
Czy tym razem nie przesadzono, próbując ubrać modelkę we wszystko, co się dało? Przyjrzyjmy się jeszcze raz reklamie w trochę innym layuot’cie.



Mamy na zdjęciu kolczyki, wisiorek i bransoletkę. Brakuje pierścionka, ale widocznie nie ma go w kolekcji. A tak na poważnie to wyszło z tego zdjęcie katalogowe na manekinie. Tylko akurat manekin jest top modelką. Do tego zbliżenie bransoletki  po lewej stronie z dominującym żółtym jakoś nie nawiązuje do biżuterii na modelce. (w wersji, która jest na stronie, widzimy całą tę bransoletkę i wygląda to lepiej).
Zauważcie jeszcze jedną rzecz. Na banerze, który pojawia się na stronie, nie widać bransoletki, a i wisiorek jest przycięty. Wygląda na to, że nikt nie pomyślał przed sesją, jak będą wykorzystywane zdjęcia.


Podsumowując mamy doskonałe składniki, z których wyszła nam przeciętna reklama. Co sprawiło, że efekt nie powala? Pewnie przyczyn jest wiele, ja zaryzykuję stwierdzenie, że coś zawiodło w komunikacji na linii Klient-Agencja-Fotograf-Modelka. Realizacja złożonego zadania, jakim jest stworzenie dobrej reklamy, jest  o wiele trudniejsza, niż sesja fashion, gdzie fotograf ma dużą swobodę. Na czym polega problem, można łatwo zobaczyć, przyglądając się portfoliom najlepszych światowych fotografów mody. Albo nie znajdziemy tam realizacji reklamowych, albo będą na szarym końcu portfolio i będą tymi najsłabszymi pracami. Nie jest łatwo  pracować, mając nad sobą agencję z masą założeń, jak powinno to wyglądać. 
Ja w swoim portfolio mam większość zdjęć robionych niekomercyjnie, bo te akurat najbardziej przyciągają klientów komercyjnych. Taki paradoks.

Na koniec jeszcze mała anegdota zasłyszana od mojej asystentki. Kiedy jej znajomy  z Anglii przyjechał do Polski i zobaczył reklamę Apart’u z obrączkami, zadał Gosi pytanie: Dlaczego obrączki dla nowożeńców reklamuje firma, która nazywa się „Osobno”? Czy to obrączki dla rozwodników?


Update 






Już po skrytykowaniu tej kampanii, znalazłem sesję fashion autorstwa Marcina Tyszki z Anją Rubik dla Vogue Latin America, z października 2010. Patrząc na te zdjęcia i porównując je z sesją dla Apart, trudno uwierzyć, że to ten sam fotograf i ta sama modelka. Tutaj jest klimat, świetne światło, a Anja wreszcie wygląda zjawiskowo. Tylko potwierdza to moją tezę o trudnościach tworzenia zdjęć reklamowych zgodnie z wymaganiami klienta. Nie zawsze się udaje zrobić dobrą fotografię, gdy klient stoi nad fotografem i mówi mu, co ma robić. Znam to …

Oto kilka zdjęć z tej sesji dla Vogue. Osądźcie sami.




Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, sesja, test
komentarz

5 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Test nieobiektywny czyli o statywach

Moje pierwsze w życiu statywy były produkcji NRD i prezentowały technikę na poziomie Trabanta, czyli były bardzo dobre, o ile się ich nie używało. Następne kupiłem razem z lampami Elfo. Były bardzo stabilne, co nie było znowu jakimś wielkim wyczynem, skoro każdy ważył ponad 10 kg. Kółka się zacinały albo urywały, pod ciężarem lamp statyw opadał i trochę rdzewiał. W tej chwili taki statyw jest białym krukiem, bo szybko Elfo przestało je produkować i zastąpiło je lepszymi aluminiowymi.
Potem poznałem statywy, które sprawiły, że  moje życie stało się lepsze. A raczej lżejsze. Teraz cztery statywy były lżejsze, niż jeden stary. Mówię oczywiście o Manfrotto, włoskiej firmie, która ma moje ogromne zaufanie.

No właściwie to ostatnio trochę to zaufanie jest nadszarpnięte, bo statyw do aparatu się zepsuł. Poszła mi zębatka w kolumnie, korbka przestała się kręcić i nie mogłem podnieść aparatu. Nie rozumiem, dlaczego tak szybko się to zepsuło, w końcu używam tego statywu dopiero 17 lat! Ale wiadomo, włoska tandeta :)
No, oczywiście żartuję. Statyw jest niezniszczalny, pracował na mrozie, w piasku, w wodzie, upadał mi nieskończoną ilość razy i nic mu się nie stało. Zębatkę, która wyrobiła się po 17 latach, mogę mu wybaczyć.
Mam też sporo statywów do lamp, są odrobinę młodsze, ale tak samo niezawodne. W jednym z nich kiedyś rozwaliło mi się plastikowe pokrętło blokujące, poszedłem do serwisu i okazało się, że to znana wada. Dali mi gratis nowe zrobione już z metalu i zapomniałem o problemie.

Nie doceniałem jednak tych statywów do czasu, gdy nie wpadły mi do ręki inne. Myślałem, że wszystkie firmy robią sprzęt tego typu na podobnym poziomie. Kupiłem kiedyś zestaw lamp Bowensa, gdzie w komplecie były statywy. Wyglądały bardzo poważnie i solidnie. Ale gdy założyłem na nie cięższą lampę, ta zaczęła powoli opadać. Podniosłem i dokręciłem. Po chwili lampa powoli opadła. Podniosłem i dokręciłem jeszcze mocniej. Lampa opadła. Zmieniłem statyw.
Czy poza Manfrotto są jeszcze inne solidne statywy? Oczywiście, że są. Czy je testowałem? Nie. Ja przekonałem się do Manfrotto i nie mam potrzeby sprawdzać innych. Jeżeli więc kolejna osoba spyta się mnie, co kupić to powiem, że tylko włoszczyznę. A gdy spyta się, gdzie ma kupić, to powiem, że tam, gdzie będzie najtaniej :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, test
komentarz

11 października 2010

| przez Artur Nyk

Test Nieobiektywny czyli Canon kontra Nikon

Dzisiaj będę porównywał dwa konkurencyjne aparaty z najwyższej półki. Chcę opisać tylko to, co je różni. Jeżeli jeszcze macie wątpliwości to powiem jasno, wygra Canon.

Mnóstwo  ludzi pyta się mnie, jaki aparat powinni kupić. A to jest błąd, bo nie potrafię być obiektywny. Od dwudziestu lat pracuję na Canonie i nie wyobrażam sobie, bym mógł zamienić go na nic innego, a zwłaszcza Nikona. I wcale nie uważam, by Nikony były złymi aparatami. Uważam, że są okropne dla każdego, kto przyzwyczai się do Canona.

Ale po kolei. Na co dzień pracuję na Canonie 1Ds MkIII. Znam ten aparat od podszewki. Wiem już, kiedy działa znakomicie, a kiedy zawodzi. Niedawno postanowiliśmy się z Sebą zamienić aparatami i w ten sposób zrobiłem dwie sesje jego Nikonem D3x.
Moje pierwsze wrażenie było dobre, D3x jest solidny i ciężki. Drugie wrażenie nie było już takie dobre, bo postanowiłem włączyć aparat. Włączyć jeszcze umiałem, ale zmiana każdego innego ustawienia rozpoczęła moją nieustającą irytację. W Canonie jest mniej przycisków i są w jasny sposób uporządkowane. W Nikonie przyciski są w różnych miejscach i kształtach i znalezienie czegokolwiek trwa lata. Nigdy też nie lubiłem sposobu, w jaki wyświetlane są informacje na displeju. Dla mnie są po prostu nieczytelne. Całkiem kretyński jest też licznik, a raczej dwa liczniki. Jeden pokazuje liczbę zdjęć zrobionych, a drugi, ile jeszcze można zrobić na karcie. Niby fajnie, ale idąc dalej tym tropem, równie dobrze można by jeszcze pokazać, ile zdjęć aparat zrobił od początku roku. Może ktoś byłby tym zainteresowany, ale na pewno nie ja. Ten licznik naraził mi się bardzo, bo nagle w połowie sesji zamiast około dwustu zrobionych zdjęć, pokazał mi ZERO zrobionych zdjęć. Taka informacja w momencie gdy byliśmy już w kolejnej lokalizacji i ciężko by było powtórzyć zdjęcia, spowodowało zatrzymanie mojego serca na parę sekund. Na szczęście był to tylko wybryk licznika, bo zdjęcia na karcie były. Nie wiem co się stało, Seba też nie wiedział.

Ergonomia.
Wcześniej miałem Canona 5D i każda dłuższa sesja powodowała ból ręki. Teraz wiem, że powodem był brak gripu.  Jedynka, chociaż dwa razy cięższa, leży w ręce genialnie. Zamiast paska na szyję, mam założony krótki pasek na nadgarstek. Mogę cały dzień trzymać tak aparat i ręka jakoś wytrzymuje. Nikon pod tym względem jest w miarę OK, ale moja ręka wyraźnie nie jest do niego stworzona. Nie jest tak wygodnie.

Wizjer
Długo kombinowałem, jak by tu przyczepić się do Nikona, ale niestety nie mogę. W obu aparatach wizjery są świetne.

Wyświetlacz
Nikon ma znakomity, można bez trudu sprawdzić ostrość na zdjęciu. Canona wyświetlacz pomińmy, bo wstyd, by we flagowym modelu był wyświetlacz, na którym trzeba się domyślać, czy zdjęcie jest ostre. Mogę jedynie napisać na obronę Canona, że jest to znacznie starsza konstrukcja niż D3x i gdy pokazał się na rynku to wyprzedzał Nikona o lata świetlne. Przyznam niestety, że chciałbym mieć w Canonie taki wyświetlacz.

Autofokus
Mam wrażenie, że projektanci Canona i Nikona nigdy nie wyszli z laboratorium, a do sprawdzania sprzętu służyły im tylko tablice testowe. Czy nigdy nikt z nich nie próbował zrobić pionowego portretu? Chyba nie, bo wtedy zobaczyliby, że te pięćdziesiąt punktów ustawiania ostrości jest w złym miejscu. Mnie zawsze wychodzi, że najbardziej skrajny punkt mam na wysokości szyi, a chcę go mieć na oczach! Dlaczego te punkty nie mogą być na całości kadru, a są tylko w centrum kadru? Miałem nadzieję, że może w Nikonie będzie lepiej ale nie jest.

Bateria.
W Canonie 5D bateria była dosyć słaba, zwłaszcza, gdy aparat podłączony był do komputera. Musiałem mieć ich kilka by w miarę normalnie funkcjonować. Gdy zobaczyłem ile kosztuje bateria do 1Ds, to załamałem się. Niepotrzebnie. Nigdy jeszcze nie zbliżyłem się na sesji nawet do połowy rozładowania baterii. Normalne jest dla mnie zrobienie 1000 zdjęć i aparat dalej może zrobić następną sesję. W Nikonie było gorzej. Powiedzmy, drastycznie gorzej. Dostałem dwie baterie i pierwsza skończyła się po 50 zdjęciach!!! Druga po dwustu, pokazywała już tylko 50% naładowania. Najchętniej powiedziałbym, że to kolejna zła strona Nikona, ale raczej muszę przyznać, że coś było nie tak z bateriami, bo nie wierzę, by tak to normalnie wyglądało.

Jakość zdjęć
Pierwsza sesja była w plenerze i wnętrzach, zawsze z studyjnymi lampami. Nie zauważyłem, by  było gorzej albo lepiej niż na Canonie. Druga sesja była w studio. Tym razem mogłem już zrobić w tych samych warunkach i porównać. Nie znalazłem różnic. Dosyć powszechne są opinie o zupełnie odmiennym sposobie odwzorowania kolorów w obu markach. Zapewne jest to możliwe, gdyż każda firma ma swoje własne algorytmy. Ma to znaczenie zwłaszcza, gdy pracujemy na plikach jpg albo gdy wywołujemy zdjęcia w firmowym oprogramowaniu. Ja używam Aperture, robię wyłącznie RAWy i nie znalazłem różnic.

Ogólne
Nie rozumiem, dlaczego w Nikonie musi być wszystko na odwrót. Nawet zoomem kręcimy w drugą stronę. W Canonie pewnym problemem jest kółko na tylnej ściance. Można sobie przez przypadek przestawić parametry. Zdarzyło mi się to kilka razy. Ale Canon przynajmniej ma to kółko i dzięki niemu szybko można przestawiać parametry albo przeglądać zdjęcia. W Nikonie są w tym miejscu tylko przyciski i nie ma to nic wspólnego z wygodą. Choćby z tego powodu nie wybrałbym Nikona.

Podsumowanie.
I Canon i Nikon są genialnymi maszynami do zdjęć. Ale Nikon i ja pasujemy do siebie jak kibol z bejsbolem do tancerki operowej.
Jeżeli jesteście sympatykami Canona to oczywistym dla Was jest uznanie jego wyższości. Zwolennicy Nikona też będą stać na straży swoich przekonań. I bardzo dobrze. Ja zawsze się cieszę, kiedy Nikon wypuszcza nowy fajny aparat, bo wiem, że to zmusi Canona do zrobienia jeszcze lepszego.
Ale zawsze mówię, by zamiast zmieniać aparat na lepszy, lepiej po prostu nauczyć się robić dobre zdjęcia.

Bibliografia albo Aparatografia:

Aby mieć poziom odniesienia mojej krytyki, oto aparaty, na których do tej pory pracowałem lub je nawet posiadałem:

Canon  EOS 650
Canon EOS 100
Canon EOS 5
Canon EOS D30
Canon EOS 10D
Canon EOS 20D
Canon EOS 40D
Canon EOS 5D
Canon EOS 1Ds Mk III

Nikon D80
Nikon D200
Nikon D300
Nikon D3x

oczywiście Nikona nigdy nie miałem :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Canon, Nikon, sprzęt, test
komentarz
← 1 2 3

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close