×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

27 kwietnia 2011

| przez Artur Nyk

Jak zarobić na zdjęciach – cz.3 czyli Jestem Godzien

Tak właśnie uznał iStock, mam dostateczne umiejętności, by zostać ich współpracownikiem i doznać zaszczytu możliwości sprzedaży zdjęć przez ich system. Od razu poczułem się profesjonalnym fotografem. Teraz wolno mi wrzucić im 18 fotografii w ciągu 168 godzin!
No, nie wiem czy jestem aż tak profesjonalny, by znaleźć u siebie 18 fotografii. Tak czy inaczej, moja wielka kariera rozpoczyna się…

Widziałem dzisiaj bardzo fajny samochód, BMW 5 kombi, chyba zacznę się zastanawiać nad kolorem, silnikiem i wyposażeniem. W końcu niedługo będę bardzo bogaty:) A może powinienem myśleć o jeszcze lepszym samochodzie? Ferrari chyba ma już salon w Polsce, RR zresztą też :)

Teraz czeka mnie przedzieranie się przez kolejne opcje, czy zdjęcia mają być na wyłączność, czy licencja ma być rozszerzona itd. Do tego opis słowami kluczowymi, które, jak nazwa wskazuje, są właśnie kluczowe dla właściwego znalezienia zdjęcia przez klienta.
Na pewno na początek nie zdecyduję się na wyłączność dla iStocka, ograniczenia są tu ogromne, a zyski niezbyt imponujące. Na pewno te wszystkie działania będą miały dla mnie pozytywne efekty w postaci dobrego opisu zdjęć, co przyda mi się w mojej własnej bazie w Aperture oraz wreszcie zacznę pilnować na poważnie umów z modelami….
Zobaczymy, ile zdjęć zostanie zaakceptowanych tym razem. Może jednak trochę się wstrzymam na razie z zamówieniem nowego samochodu….

A te trzy fotografie zostały zaakceptowane we wstępnym procesie. Tyle, że akurat tych nie zamierzam umieścić w banku :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, porady
komentarz

23 kwietnia 2011

| przez Artur Nyk

Wiosenny portret

Są Święta, nie można się przemęczać. Zamiast wymyślać kolejny temat na dzisiejszy wpis, postanowiłem się sfotografować w pięknych okolicznościach przyrody w towarzystwie dwóch urządzeń, bez których mój blog by nie istniał. Jak widzicie na zdjęciu, w jednej ręce trzymam mojego macbooka, a w drugiej ajfona. I wszystko to na tle iTrawnika, gdzie rosną iStokrotki.

Wiem, potrzebuję zdecydowanie iOdpoczynku :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Apple, do kawy
komentarz

22 kwietnia 2011

| przez Artur Nyk

Na słońcu

Dzisiaj po raz pierwszy piszę posta na świeżym powietrzu. Od dawno mi się marzyło takie mobilne wykorzystanie laptopa, przecież do tego są podobno stworzone.
O, jak cudownie usiąść na słońcu z laptopem na kolanach, wygrzewać się, cieszyć się zielenią, śpiewem ptaków.

Gdyby tak jeszcze było coś widać na tym cudownie nowoczesnym błyszczącym ekranie!!! Od początku byłem przeciwny takim wynalazkom. Rozumiem, że zdjęcia wyglądają na takim ekranie na bardziej nasycone i kontrastowe. Ale to wszystko pod warunkiem, że w pomieszczeniu gdzie siedzimy, nie jest zbyt jasno. Wprawdzie Apple mówi, że jasność matrycy jest „wystarczająca”. No tak, wystarczy bardzo chcieć to coś się tam zobaczy…
Ale dlaczego w profesjonalnym komputerze nie mogę mieć do wyboru, czy chcę matową, czy błyszczącą matrycę? W MBP 15″ Apple pod wpływem narzekań ludzi dał taką możliwość wyboru, a w 13″ już nie.
A ja nie chcę 15″ laptopa, mniejszy jest dla mnie idealny. Wygląda więc na to, że jestem skazany na siedzenie w studiu lub w cieniu.
A może da się zmatowić ekran bardzo drobnym papierem ściernym? :)

Tyle widziałem w trakcie pisania. Najlepiej widoczny jest kurz :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Apple, do kawy
komentarz

21 kwietnia 2011

| przez Artur Nyk

(Nie)jadę do Krakowa

Pojechaliśmy wczoraj na zdjęcia do Krakowa. W sumie nic wielkiego, 80 km i to autostradą, czyli tyle, co rzut beretem.
Od razu powiem, że o ile nie spieszę się jakoś bardzo to zwykle wybieram drogę naokoło przez Olkusz, gdzie jedzie się niewiele dłużej, a zamiast wydawać kasę na bramkach, kupuję sobie kawę w MD.
Tym razem jak zwykle się śpieszyliśmy, u klienta mieliśmy być na 10:00, wyjechaliśmy o 9:00.

Na pierwszych bramkach stoimy ze trzy minuty i jedziemy dalej. Autostrada w normie, a nawet lepiej, tylko w kilku miejscach zwężenia, to tak, jakby ich w ogóle nie było.
9:35, bramki w Krakowie. Stoimy 15 minut…. O co chodzi??? Dostajemy w kasie ulotkę z treścią: Płaci pasażer. Mój pasażer, szef agencji reklamowej, potrzebował kolejnych 15 minut, by zrozumieć, o co chodzi w tej ulotce. Grunt to czytelny przekaz.

Opuszczamy autostradę i po 3 minutach stoimy w innym korku.
9:50 stoimy
10:00 stoimy i puszczamy wodze fantazji, co znajduje się w różowej przyczepie stojącej koło drogi
10:10 stoimy i słuchamy polityków w radio…
10:20 stoimy, kumpel poszedł się przejść trochę w kierunku ronda, mamy małe szanse go dogonić
10:30 stoimy, z rozpaczy słuchamy w Radio Maryja programu kulinarnego, jego tempo jest dostosowane do naszego tempa podróży
10:40 przejeżdżamy poowooli przez rondo

A ponieważ pewne rzeczy się nie zmieniają….

17:00 wracamy tą samą trasą
17:10 stoimy
17:20 stoimy i jesteśmy głodni
17:30 stoimy, bardzo głodni
17:40 stoimy….

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja
komentarz

19 kwietnia 2011

| przez Artur Nyk

Nowy Canon nadchodzi

Sam nie wiem, czy się cieszyć, czy smucić… Jako fan Canona powinienem być zachwycony już z samych zapowiedzi nowych zabawek. Wiem, że jak tylko nowy model pojawi się na rynku, zacznę zauważać różne niedociągnięcia i niedogodności mojego aparatu. Pogorszy się ostrość obrazu, kolory będą jakieś takie słabe, uchwyt zrobi się trochę niewygodny… (o ile w nowym aparacie będzie inny uchwyt).

Jednym słowem, zacznę szukać pretekstu do kupienia nowego Canona. Wiem, że tak będzie, bo dokładnie tak było ostatnio. Gdy tylko zacząłem realnie myśleć o zmianie aparatu, to od razu moi klienci zaczęli się dopytywać, czy plik z mojego starego aparatu będzie dostatecznie dobry do ich potrzeb.

Teraz jednak jestem tak zadowolony z jakości obrazu, że następnym etapem dla mnie jest jakość, jaką oferują średnie formaty. Mówię o przystawkach, jakie pojawiły się w ostatnich kilku latach o rozdzielczościach 40- 60 Mp i 16 bitach na kolor.
A jeżeli taką jakość będzie mógł zaoferować nowy Canon 1Ds mk4 ? Na Canonrumors możemy przeczytać o coraz większej ilości przecieków na ten temat. Wszystko wskazuje na to, że matryca ok. 40 Mp jest bardzo realna. Jeżeli zrobią taką matrycę to i 16 bitów na kolor też jest możliwe.
Producenci średnich formatów zawsze chwalili się, że ich aparaty są lepsze ze względu na obiektywy, które przenoszą większe rozdzielczości. A robią to dlatego, bo mają fizycznie większe wymiary. To chyba oczywiste, że większe szkło pozwala na przeniesienie lepszego obrazu. Ale czy aby na pewno tak jest? Czy rzeczywiście obiektywy średnioformatowe mają większe szkła? Wyciągnąłem z szafki jedyny obiektyw z Mamiya’i jaki mi pozostał, Sekor 150/3,5 N i porównałem go z Canonem 70-210/4 L IS.
Ponieważ Sekor jest krótszy, postawiłem go na pudełku, aby tylne soczewki były na tym samym poziomie, zobaczcie sami, jak to wygląda :

Canon jest oczywiście po lewej stronie. Widzicie jakieś różnice w wielkości soczewek?

Analogicznie można by stwierdzić, że z soczewki wielkości główki od szpilki nigdy nie da się uzyskać dobrego obrazu. A przecież właśnie patrzycie na zdjęcie zrobione ajfonem (mocno zmniejszone już).
Jeżeli macie wiedzę na temat fizycznych właściwości soczewek to piszcie w komentarzach. Może jest jakieś uzasadnienie dla średniego formatu, coś, co sprawi, że mały obrazek nigdy nie dogoni większego brata? A może nie ma…
Czekają nas ciekawe czasy, jeśli Canon dogoni średni format…

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, Mamiya, sprzęt
komentarz

19 kwietnia 2011

| przez Artur Nyk

Najlepszy aparat…

… to taki, który mamy akurat przy sobie. To stara prawda. Przeczytałem właśnie, że w popularnym serwisie Flickr, już za chwilę najwięcej zdjęć będzie prawdopodobnie zrobionych iPhone’m 4. Teraz jeszcze królem  aparatów jest Nikon D90, ale tendencja dla iPhone’a 4  jest zdecydowanie rosnąca.

Nie ma w tym nic dziwnego, sam używam go teraz jako aparatu, który całkowicie wystarcza mi do dokumentacji miejsc przed sesją. Gdybym na taką dokumentację pojechał z normalnym aparatem, musiałbym potem przerzucić zdjęcia do kompa i potem wysłać dopiero do agencji. Gdy robię zdjęcia telefonem, od razu wysyłam mailem do agencji, a przy realizacji właściwej sesji mam foty przy sobie i w każdej chwili mogę pokazać klientowi, o jakie miejsce i  kadr mi chodzi.
Właśnie wczoraj w ten sposób korzystałem z mojego telefonu na sesji i wygoda jest bardzo duża :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Nikon, porady, sesja
komentarz

18 kwietnia 2011

| przez Artur Nyk

Polej olej

Szewc bez butów chodzi, a fotograf? Fotograf nie ma czasu zrobić zdjęcia :)

Od prawie dwóch tygodni wiszą wszędzie billboardy Orlenu z moim zdjęciem, a ja nie mam kiedy zrobić sobie dobrej dokumentacji.
Zawsze mogę zwalić winę na pogodę. Ostatnimi dniami było pochmurno, a do zrobienia takiego zdjęcia przydałoby się dobre światło. Muszę też znaleźć dobrą lokalizację billboardu, by nie stał na tle jakiejś koszmarnej architektury. Nie wiem więc, czy uda mi się zrobić te zdjęcia, nim billboardy znikną…

W ramach „realizacji zastępczej” pokażę więc to samo zdjęcie, ale z innego zastosowania, bo ze stopki maila :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
realizacje
komentarz

14 kwietnia 2011

| przez Artur Nyk

Recepta na sukces czyli stara reklama

Kiedyś wszystko było łatwiejsze. Reklama posługiwała się dosłownymi hasłami i, co ciekawe, to nawet działało. Zresztą, dlaczego miałoby nie działać, skoro samo pojawienie się produktu w sklepie powodowało kolejki chętnych.
W latach siedemdziesiątych pojawiały się nawet reklamy Fiata 126p, co przecież nie miało żadnego sensu, bo nie było ani specjalnie jego konkurencji, ani też możliwości kupienia go.

Ale na zgniłym Zachodzie były reklamy to przecież i w gospodarce planowanej musiały się pojawić. Specjalistów od copy mieliśmy szkolonych na najlepszych radzieckich uczelniach. Pamiętam reklamy z dzieciństwa, które utkwiły mi w pamięci: Wspólną pracą budujemy socjalizm, Proletariusze wszystkich krajów łączcie się czy Partia kierowniczą siłą narodu.
Byłe też inne fajne hasła, które dzisiaj wydają się żartem: Imprerialistyczny wróg kusi Coca Colą, Uczcie się przodujących radzieckich metod pracy, Józef Stalin – ojciec wszystkich polskich dzieci, Głodne kurczaki nasze, bo Reagan  zabrał im pasze.
A i tak wszystko przebija napis, jaki podobno ktoś umieścił na stajni: Koniu polski, bierz przykład z konia radzieckiego

Natknąłem się dzisiaj na starą reklamę wody toaletowej Sex. Reklama subtelnie rozłożyła mnie na łopatki :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

10 kwietnia 2011

| przez Artur Nyk

Baranie lody

Dzisiaj rozpocząłem tegoroczny sezon górskich wycieczek. Weszliśmy na Baranią Górę, a następnie zeszliśmy z niej, czyli normalnie, jak to w górach. Oczywiście, nie wziąłem ze sobą innego aparatu niż ajfon i był to bardzo dobry wybór. Po pierwsze dlatego, że waży tyle, co nic. Po drugie i tak nie miałem zamiaru robić zdjęć. W końcu jak weekend to weekend, nie miałem ochoty pracować.

Mając ajfona, mogłem sobie robić wyłącznie pamiątkowe zdjęcia. Ale dzisiaj po tym, co uzyskałem, chyba zacznę traktować mój telefon jako urządzenie prawie profesjonalne.
Zainteresowały mnie małe zamarznięte kałuże na szlaku. Gdy w końcu znalazłem jedną z wyjątkowo ciekawą strukturą  lodu, poświęciłem jej kilka minut na znalezienie dobrego kadru.

Efekt bardzo mi się podoba, jakość też. Teraz zastanawiam się, czy da się takie zdjęcie sprzedać? Myślę, że do internetu lub jako małe zdjęcie w druku, jak najbardziej.
Czyli teraz robiąc zdjęcie ajfonem, muszę traktować to poważnie. I znowu koniec z odpoczynkiem od pracy w weekend ….

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości
komentarz

9 kwietnia 2011

| przez Artur Nyk

Coś z niczego czyli Ferrari

Ponieważ wczoraj była piękna kobieta, to dzisiaj będzie piękny samochód. To zdjęcie też było robione do kalendarza, ale już całkiem innego. Musiałem sfotografować kilka samochodów, które potem były wyświetlane na ciałach modelek za pomocą specjalnie zrobionej przystawki, zasilanej światłem błyskowym. Jeżeli chcecie o tym poczytać, to kiedyś dokładnie to opisałem.

Dzisiaj skupmy się na czerwonym Ferrari. Przez dobrą znajomą dotarłem do Adriano, który miał taki samochód  w Częstochowie. Przemiły Włoch mieszkający od dawna w Polsce obiecał mi, że będę miał do dyspozycji dużą halę, gdzie będę mógł zrobić zdjęcie. Oczywiście, finał tego był taki, jak się spodziewałem. Duża hala okazała się mały warsztatem, gdzie maksymalnie mieściły się dwa samochody. Pojęcie wielkości przestrzeni fotograficy rozumieją jednak inaczej…

Pojechaliśmy więc na otwartą przestrzeń, na szczęście pogoda była bardzo dobra, a ja i tak nie miałem innego wyjścia. Jadąc za Ferrari przez miasto, mogłem obserwować reakcje kierowców innych samochodów. Na światłach Adriano stanął obok Golfa 2 tdi, możecie się domyślić, co było dalej. Adriano ruszył powoli, a Golf pomknął w kłębach czarnego dymu. Fajnie jest wyprzedzić Ferrari :)

 


Plac, na który przyjechaliśmy, okazał się całkiem spory, niestety, otaczały go drzewa. Wiedziałem, że nie uda mi się uniknąć odbicia ich w karoserii. Ustawiliśmy samochód prostopadle do światła i to było wszystko, co mogłem zrobić. Sfotografowałem go z kilku stron, co potrwało około 30 minut i musiałem na tym materiale poprzestać, bo Adriano powoli zaczął się nudzić. Raczej nikomu normalnemu nie przychodzi do głowy, by jedno zdjęcie robić dłużej niż minutę…
Zresztą w tych warunkach wiele więcej bym nie uzyskał, wiedziałem już, że cała nadzieja w postprodukcji :)

 

Imponująco to nie wygląda…

Tak się też stało. Na potrzeby kalendarza musiałem mieć samochód na czarnym tle, otoczenie nie miało więc znaczenia. Znacznie gorzej było z karoserią. Trzeba było mozolnie czyścić ją z wielu odbić drzew, ale też i asfaltu. Lakier był w nienagannym stanie i odbijał wszystko, jak lustro. Gdy znalazłem małą plamę i poprosiłem Patryka, by to wyczyścił, Adriano najpierw sprawdził naszą szmatkę, czy jest dostatecznie miękka i czysta :)

W ten sposób miałem zdjęcie super samochodu na czarnym tle. Średnio nadawało się to do portfolio. Postanowiłem zrobić mały montaż. Znalazłem fajne burzowe niebo i zmontowałem, zachowując oryginalny asfalt. Byłem całkiem zadowolony nawet z efektu.

I pomyśleć, że kiedyś byłem zadowolony z tego zdjęcia…

Ale czas biegnie do przodu i to, co kiedyś wydawało się fajne, po paru latach już nie zawsze tak wygląda. Niedawno namówiłem Gosię, by trochę to poprawiła. Pomieszała w kontrastach, porozjaśniała i było już lepiej, ale ciągle nie aż tak, jak bym chciał. Męczyła się, kombinowała i w końcu stwierdziła, że łatwiej to zrobić od początku. Największym problemem dla mnie było stworzenie trójwymiarowości samochodu. Wtedy do kalendarza potrzebowałem właśnie takiego bocznego ujęcia, ale teraz wolałbym mieć inną bryłę. Pogrzebaliśmy w archiwum i znaleźliśmy trochę lepszą klatkę. Gosia zrobiła czary mary w Aperture i czerwień uzyskała właściwy odcień, potem jeszcze PS i przysłała mi pierwszą wersję. Byłem zachwycony. Wprawdzie potem jeszcze przez kilka dni szlifowaliśmy szczegóły, ale wreszcie można było takie zdjęcie wrzucić do portfolio. Oczywiście za parę miesięcy wymyślę pewnie, co jeszcze można tu poprawić :) Na pewno coś znajdę, tylko muszę jeszcze więcej nauczyć się o świetle…
A jeżeli macie uwagi i pomysły, co można by tu poprawić to piszcie. Gosia się ucieszy :)))

Wracając z Częstochowy, miałem jeszcze jedno spotkanie z super samochodem. Zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej, by coś zjeść. Siedzieliśmy na tarasie, gdy podjechał samochód, którego jeszcze nigdy nie widziałem. W pierwsze chwili miałem pewne skojarzenia. Kierowcy tirów przy sąsiednim stoliku pomyśleli podobnie: „To chyba jakiś koreańczyk”, stwierdził jeden z nich. Ale po chwili już zrozumiałem, że myliliśmy się. Przy dystrybutorze stał olbrzymi Maybach.

Z samochodu wysiadła para w wieku przedwczesnoemerytalnym, wyglądający tak, jak mogłem sobie wyobrazić posiadaczy Maybacha. Pokrywała ich duża warstwa złota, zwłaszcza pani była ozłocona do granic możliwości. Ale jak kto lubi :)
Nie nadaję się na reportera, który podejdzie do każdego i zrobi mu fotę z bliska. Nie zrobiłem zdjęcia samochodu, a bardzo tego żałuję bo nikt mi nie wierzy, co zobaczyłem w środku.

Podszedłem bliżej, oczywiście przypadkiem, byłem ciekawy, jak wygląda wnętrze Maybacha. Orientujecie się może, że tego typu samochody najczęściej kupują ludzie, których stać na prywatnego szofera. Główny nacisk kładziony jest na tylne miejsca, bardzo komfortowe, z olbrzymią ilością miejsca. Jest tam bardzo duża przestrzeń. I ta przestrzeń była w tym przypadku dobrze wykorzystana.
Cały teł samochodu był zawalony reklamówkami, paczkami, zwiniętymi dywanami i cała masą wrzuconych luzem rzeczy.
Bez wątpienia była to najbardziej komfortowa na świecie bagażówka :)

ps. testowałem dzisiaj, ile linków do własnego bloga mogę umieścić  w jednym wpisie. Żaden się nie powtarza. Chciałem sprawdzić, czy dałoby się z każdego słowa zrobić sensowny link? Poddałem się :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Jak to zrobiłem, porady, realizacje, sesja
backstage, ferrari, samochód, sesja | komentarz

Nawigacja

Starsze
Nowsze

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close