×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

do kawy

3 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Ludzie są jak kurczaki

To nie moje hasło, tylko Seby, mojego dobrego znajomego. Usłyszałem to pierwszy raz, gdy omawiałem z Sebą mechanizm mojej strony, której zbudowaniem zajmowała się jego firma. Tłumaczył mi, że wszystkie mechanizmy trzeba sprowadzić do poziomu, z którym poradzi sobie ktoś o inteligencji niewiele przekraczającej poziom kurczaka. Na początku miałem wątpliwości, czy aby nie przesadza, ale gdy zacząłem przypominać sobie różne fakty, przyznałem mu rację.

Mam przez przypadek tytuł: Technik elektronik o specjalności elektroniczne maszyny i systemy cyfrowe. Tymi maszynami w czasach, gdy robiłem maturę, były komputery Odra i pecety z procesorami 8086, czyli czasy prawie prehistorii komputerowej. Potem jednak miałem długą przerwę w kontaktach z kompami, aż do Pentium III. Mogę więc uznać, że moje wykształcenie nie ma żadnego wpływu na umiejętności korzystania z mediów elektronicznych i nie różnię się tu od innych osób z nich korzystających. Tyle teorii, teraz praktyka.

Na mojej poprzedniej stronie, bardzo zresztą prostej graficznie, po załadowaniu pokazywał się na całą szerokość,  pasek zdjęć. Ostatnie zwykle było wyświetlone tylko częściowo, bo było przycięte ramką strony. Wystarczyło najechać na zdjęcia by pasek przesunął się i pokazał kolejne zdjęcia. Ten, wydawało mi się prosty zabieg, był dla części osób za trudny. Dostawałem informację, że ludzie nie umieli obejrzeć zdjęć. Musiałem przerobić stronę tak, by zdjęcia przesuwały się samodzielnie.

Pisze do mnie modelka na Maxmodels z jakąś sprawą. Odpowiadam, że ok, możemy na ten temat porozmawiać, ale mam prośbę, by pisała bezpośrednio na mój mail i podaję go jeszcze raz. Ona odpowiada, że jasne, nie ma problemu i opisuje sprawę. Ale nadal robi to na Maxmodels. Czy przeczytanie jednego zdania ze zrozumieniem jest takie trudne?

Umieszczamy na FB informację o warsztatach foto z LINKIEM na stronę i informacją, że wszystkie szczegóły na temat programu, terminu i ceny tam są. A parę osób i tak pisze z pytaniem, po ile te warsztaty.

Proszę dziewczynę, by przysłała swoje portfolio i dostaję kilka zdjęć. Jedno ma 8 MB i bardzo dużą rozdzielczość, a inne są wielkości znaczka pocztowego i powtarzają się trzy razy te same foty.

Innym razem dajemy ogłoszenie w necie, że poszukujemy modelki o konkretnym typie urody i prosimy o przesłanie portfolio. Połowa zgłoszeń to mail o treści : „Zgłaszam się” lub ” Ja też”.

Dzwoni oburzony klient i krzyczy, że zdjęcia które mu wysłałem są za małe i do niczego się nie nadają. Tak mu grafik powiedział. Odpowiadam, że zgadzam się z nim, gdyż wysłałem mu na razie wglądówki, z których miał przecież dopiero coś wybrać do obróbki.

Takich historyjek mógłbym sobie jeszcze wiele przypomnieć. A i tak ciągle wierzę w inteligencję ludzkości :)

Kurczakowi można by pewnie wmówić, że to też kurczak, tylko taki większy
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

31 października 2010

| przez Artur Nyk

Ta cholerna zmiana czasu

Chciałbym wiedzieć, kto wpadł na tak kretyński pomysł, by zabrać nam godzinę światła dziennego właśnie teraz, gdy jest go coraz mniej.
Wiem, słyszałem tłumaczenia o oszczędności prądu, które niby z tego powodu się dokonują, gdy przechodzimy na czas letni. Po to wymyślono tę zmianę czasu z „normalnego” zimowego na letni. No i bardzo dobrze, ale po co mamy wracać do czasu zimowego?  Może ja się nie znam na fizyce (na pewno się nie znam), ale czy to by coś zmieniło i komuś przeszkadzało, gdybyśmy zostali na stałe przy czasie letnim? Nawet już sama nazwa „czas letni” brzmi lepiej niż „zimowy”.

Czy znajdzie się ktoś, kto jest zadowolony z wcześnie zapadającego zmroku? Czy ludzie nie byliby szczęśliwsi wracając z pracy, gdy jeszcze świeci słońce? Czy przy tych kilku miliardach lat historii Ziemi, jedna godzina zmieni cokolwiek?
Dla mnie by zmieniła. Jestem gotów nawet wystąpić z postulatem, by zmienić czas o trzy godziny, ale w drugą stronę. Zimą zmrok zapadałby o 19 zamiast o 16.
Wyobraźcie sobie, jak byłoby wspaniale. Rano i tak nic fajnego się nie dzieje, idziemy do pracy albo do szkoły i można spokojnie zrobić to po ciemku. Za to wieczorem moglibyśmy się dłużej cieszyć słońcem. Pomyślcie o argumentach ekonomicznych. Wyciągi w górach pracowałyby dłużej i nie trzeba by wcześnie wstawać, by zacząć jeździć od wschodu słońca. No i moglibyśmy dłużej fotografować przy dziennym świetle.

Czy podoba się Wam ta wizja? Może jeszcze załapię się na listopadowe wybory z moim autorskim programem zmiany czasu? Mógłbym najpierw zostać radnym, potem założyć Partię Zmiany Czasu Na Lepszy, dostać się do sejmu, zostać premierem i wtedy bez względu na to, co powie Unia, wprowadzić polską strefę czasu zimowego. Będziecie na mnie głosować?

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

28 października 2010

| przez Artur Nyk

Po co nam Facebook?

Nigdy nie byłem fanem serwisów społecznościowych. Kiedy znajomi męczyli mnie, kiedy wreszcie założę konto na naszej klasie, zawsze odpowiadałem, że nigdy. I dotrzymałem słowa. Potem jednak dałem się przekonać do FB. Nie było to łatwe. Lubię intuicyjne programy i strony. Jak większość facetów, nie lubię czytać wyjaśnień, czy instrukcji obsługi. A nim zrozumiałem, o co chodzi w FB, minęło trochę czasu. Do dzisiaj zresztą jest tam kilka rzeczy, których nie rozumiem.
Doceniłem natomiast, jak łatwo można użyć FB, jako kolejnego portfolio i narzędzia promocyjno-marketingowego. Ta łatwość dzielenia się wiadomościami i promowaniem swojej osoby powoduje, że mam z tego powodu dużo dobrej zabawy.

Mam trochę już znajomych na FB, właściwie zawsze przyjmuję zaproszenia, za wyjątkiem tych typu „sklep super modny, od majtek po grabie”. Potem mam wielką przyjemność w obserwowaniu wpisów ludzi. Do moich ulubionych należą: idę właśnie na siłownię, zjadłam kolację i idę spać, miłego dnia. Zastanawiałem się kiedyś, czy nie zrobić prowokacji i nie zacząć wypisywać na FB, co właśnie robię w pewnych konkretnych momentach. Mógłbym zacząć od wpisu: „Gdzie są moje skarpetki?” Potem byłoby : „Zakładam nową rolkę papieru toaletowego”. Gdy przykułbym już uwagę słuchaczy, pisałbym konkrety : „Bekam po obiedzie” i „Piszę do was na FB”.  Na koniec dnia zakończyłbym : „Zdejmuję skarpetki i drapię się po plecach”.
Z obawy, że jednak zawsze znalazłby się ktoś, kto nie zrozumie żartu i zacznie na poważnie komentować i „lubić”, dałem sobie spokój.

Cóż, jest kilka rzeczy których nie da się uniknąć: śmierci, podatków i głupich wpisów na FB.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

26 października 2010

| przez Artur Nyk

Jutro trafię do muzeum

Ale nie sam tylko z Grzegorzem Klatką. Pisałem już o tym, że będziemy się kłócić o pojmowanie roli fotografii z dwóch skrajnych pozycji. Ja, jako fotograf reklamowy, a Grzegorz, jako reporter i dokumentalista. Znaleźliśmy kilka podobnych tematów zdjęć, które realizowaliśmy, choć oczywiście każdy kompletnie inaczej. Np. nasze podejście do aktu jest tak różne, że nawet PO i PIS są do siebie bardziej podobne, niż nasze spojrzenie na takie fotografie. Mimo to będziemy próbowali przekonać się nawzajem, że można inaczej potraktować ten sam temat. Wiadomo, jaki będzie wynik. Obaj pozostaniemy na swoich stanowiskach. Grzegorz przecież nie zacznie zabierać ze sobą fryzjera na sesję, a ja nie będę robił aktów facetom na plaży nudystów.

Po co więc mamy prowadzić dialog ze sobą? Bo nawet robiąc na co dzień zdjęcia prezesa za biurkiem, warto poznać inne podejście do fotografii. Może dzięki temu przy następnym prezesie znajdę nowe podejście do tematu. Może Grzegorz następnym razem na plaży nudystów sfotografuje najpiękniejsze panie zamiast facetów. A może nikt nie przyjdzie na wykład i zamiast się kłócić, zgodnie pójdziemy na piwo?

Znajdź 5 różnic, czyli takie same, ale jakby inne. Podpowiem pierwszą różnicę: Jedna pani patrzy w prawo, a druga w lewo.

Wszystko okaże się we wtorek o 17:00 w Muzeum Śląskim. Zapraszamy :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

24 października 2010

| przez Artur Nyk

Jesteś fotografem jeżeli…

Znalazłem dzisiaj na FB w profilu Alicji, mojej bliskiej znajomej, listę pod tytułem: Jesteś z obsługi lotów jeżeli… Bardzo spodobała mi się, a najbardziej punkt: Budzisz się i patrzysz na papeterię hotelu, aby sprawdzić, gdzie jesteś.
Alicja jest stewardessą, lata po całym świecie i tego typu listy są pewnie dla niej jak najbardziej prawdziwe.
A jak by wyglądała taka lista identyfikacji fotografa? Spróbuję ją stworzyć.

1. Znajomi boją się pokazywać ci swoje zdjęcia z wakacji, abyś ich nie skrytykował.
2. Znasz się na wizażu, mimo że jesteś facetem.
3. Wchodzisz do biura klienta i patrzysz, gdzie postawisz lampy.

4. Mówiąc: „robię dzieci”, masz na myśli robienie zdjęć dzieci.
5. Potrafisz rozpoznać model obiektywu, widząc go przez sekundę z odległości 100 m
6. Widząc pieprzyk na nosie kasjerki w sklepie, zastanawiasz się nad miejscem, skąd możesz sklonować skórę aby go usunąć. (to moje autentyczne doświadczenie po wielogodzinnej obróbce zdjęć)
7. Przyjeżdżając w nowe miejsca, sprawdzasz z jakiego kierunku będzie świecić słońce.
8. Zamiast ładnego miejsca widzisz dobry kadr.
9. Oglądając film, bardziej zwracasz uwagę na zdjęcia i światło, niż na fabułę.
10. Na wycieczce cała grupa zawsze musi na ciebie czekać, bo robisz jedno zdjęcie przez godzinę.
11. Rozumiesz, że obiektyw może kosztować 10.000 zł ale 3.000 zł za lodówkę to dla ciebie przesada.

Macie pomysł, co można jeszcze dopisać do tej listy? Piszcie w komentarzach.

 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

20 października 2010

| przez Artur Nyk

Jestem laureatem???

Dopiero wczoraj pisałem o sukcesie Tomka, a dzisiaj z wielkim niedowierzaniem przeczytałem mail z informacją, że wygrałem konkurs na Fotograficzny Wpis Miesiąca zorganizowany przez portal Swiatobrazu.pl . Musiałem przeczytać go ze trzy razy, by upewnić się, że jest na pewno do mnie :)

I podobnie, jak gwiazdy filmowe, które na rozdaniu Oskarów odczytują z kartki: Absolutnie nie spodziewałam się tej wygranej… , ja również od startu w konkursie zastanawiałem się, co napiszę i komu podziękuję :)

Po pierwsze Tomkowi Ledwochowi, który zainspirował mnie do rozpoczęcia codziennego pisania. W zasadzie to któregoś dnia powiedział mi: powinieneś pisać bloga i codziennie wrzucać jedno zdjęcie. Pomyślałem, no dobra, mam całą masę zdjęć, które lubię, a które nigdy nie znajdą się na mojej stronie. Ale co do pisania to raczej nie byłem przekonany. Nie na darmo w technikum miałem na pieńku z moją profesorką z języka polskiego. Powiedzmy, że mieliśmy skrajnie odmienne opinie co do jakości moich wypracowań.
Tomek wybrał mi platformę blogger, wrzucił pierwsze zdjęcie i wymyślił tytuł: Codziennik Artura. Dopiero po paru dniach dotarło do mnie, co oznacza Codziennik. Żarty się skończyły, muszę codziennie coś napisać i wrzucić zdjęcia. Codziennie oznacza, że również wtedy, gdy kończę pracę późno i gdy idę na imprezę. Gdy sprawdzicie godziny publikacji postów, okaże się, że najpopularniejsza jest 23:57.
Pisanie pierwszych postów zajmowało mi jakieś dwie minuty. Mam nadzieję, że nigdy nie będzie się Wam chciało ich przeczytać.
Ale któregoś dnia okazało się, że ktoś jednak to czyta. To Daniel Wahl „lubił” na FB moje wpisy. A Daniel to ktoś, kto zna się na kulturze. Potem pojawiły się kolejne osoby. Nie miałem wyjścia, musiałem zacząć się przykładać do pisania. I nawet nie wiem, kiedy polubiłem to. Czasem już od rana myślałem o tym, co napiszę, jednak często była 23:50, a ja w panice myślałem: co dzisiaj, co dzisiaj???

Kolejna osoba, której chcę podziękować to moja asystentka Gosia Kłosowska. Ona właśnie przysłała mi info o konkursie i była też od początku wierną czytelniczką. No, ale nie dziwię się, wiedziała, że spytam się na drugi dzień, co myśli o moim poście. Nie miała wyjścia, musiała czytać.

Gdy kolejne parę osób powiedziało mi, że codziennie rano czyta mój blog do kawy, zrozumiałem, że sprawa jest poważna. W końcu ja też codziennie oglądam Motodziennik przy kawie i nie wyobrażam sobie, by nie był na czas. Poczułem misję. Pisanie do kawy to znacznie więcej, niż granie do kotleta.

Chcę też podziękować Wszystkim, którzy komentują moje wpisy. Fajnie jest dowiedzieć się, że ktoś to czyta.

W tym miejscu laureatowi zadaje się zwykle pytanie o plany na przyszłość. A laureat opowiada o mądrych i światłych planach. Ja nie wiem nawet, co napiszę jutro. Pewnie coś wymyślę o 23:57.

Na koniec przytoczę jeszcze, co napisano w uzasadnieniu wyboru :
„Zarówno treść wpisu, jak i zamieszczone fotografie Artura Nyka zasługują na szczególną uwagę. Trafne spostrzeżenia zawarte we wpisie, szczególnie ważne dla początkujących fotografów, są bardzo cenne.  Natomiast prezentowane dwa cykle fotografii pokazują wszechstronność Laureata oraz dobry warsztat.  Uwagę redakcji zwróciła spójność i harmonia wszystkich elementów, które stworzyły wyjątkowe obrazy”
Tu jest pełna treść : http://www.swiatobrazu.pl/konkurs-fotograficzny-wpis-miesiaca-laureaci-pierwszej-edycji-21831.html


ps. Zwycięskim wpisem był :http://arturnyk.blogspot.com/2010/09/przeglad-portfolio-czyli-o-krytykach.html



 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

15 października 2010

| przez Artur Nyk

Fotograf u fryzjera czyli robię reklamę

Do fryzjera mam daleko, każdy to wie, a na dodatek, jak się już umówię to i tak potem zapominam. Czasem jednak nadchodzi taki moment, że już trzeba iść za wszelką cenę :)
Jak zawsze dałem się ciąć Monice z Natural Cut (tak, to jest reklama, jeśli ktoś jeszcze ma wątpliwości, są tego warci). Przedtem jednak zawsze jest najprzyjemniejsza część: masaż głowy po umyciu…. Dla tego momentu warto tam iść :) Wyobraźcie sobie, jak kobiece delikatne dłonie masują waszą głowę, a ta przyjemność trwa i trwa. Są też męskie dłonie, ale mam nadzieję, że są zarezerwowane dla pań.

Potem dają ci dobrą kawę. Szkoda, że nie wino, jak widziałem w Londynie (jeździ się po świecie, co nie !?!), przez szybkę, znaczy się widziałem… A potem, Monia jak zwykle, pyta się: to co dzisiaj robimy, a ja jak zawsze odpowiadam precyzyjnie, wskazując na włosy: zrób z tym coś!

Od tego momentu mam jakieś 20-30 minut na picie kawy  (trzeba trochę nią manewrować, by włosy nie wpadły), wysyłanie maili (z ajfonu oczywiście) i rozmowę o pogodzie.
Na koniec ciepły kompresik na twarz i do domu. Za miesiąc znowu pomyślę, że trzeba by iść, po kolejnych dwóch tygodniach stwierdzę, że koniecznie trzeba. Aż w końcu zobaczę się w lustrze i natychmiast tam pobiegnę do Moniki z błagalnym krzykiem: Zrób z tym coś !!!

To jedna z propozycji fryzury na następny sezon. Mimo wyjątkowej atrakcyjności nie skorzystałem.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

7 października 2010

| przez Artur Nyk

Będziemy się kłócić czyli reklama kontra reportaż

Siedzieliśmy dzisiaj z Grzegorzem Klatką nad wyborem zdjęć do naszego wspólnego wykładu w Muzeum Śląskim. Gdy dostałem propozycję przygotowania wykładu o fotografii reklamowej w muzeum, moje wrodzone lenistwo skłoniło mnie do znalezienia rozwiązania, które pozwoli mi na zrzucenie części pracy na kogoś innego. Zaproponowałem więc, by pokazać temat z punktu widzenia fotografa reklamowego w opozycji do fotografa dokumentalnego. Nie ma możliwości, żebyśmy się nie spierali o sposób, w jaki fotografujemy. Różnice są we wszystkim. Ja noszę aparat w solidnej walizce, wypełnionej gąbką, gdzie każdy obiektyw ma swoje miejsce, a Grzegorz swój wrzuca do płóciennej torby, w której aparat obija się o klucz francuski i jakąś butelkę. Ja pokazuję rzeczywistość i prawdę w sposób korzystny, a Grześ w sposób drastycznie realny. Ja znajduję modeli na castingach, a on na ulicy. I na dodatek nigdy nie ma ze sobą na sesji wizażystki ani fryzjera!!!

Zresztą, fotografia dokumentalna czy reportażowa jest prosta i łatwa do zrobienie. Nie to, co reklamowa. Ta jest trudna i skomplikowana. Dlatego udowodnię, że zdjęcia reklamowe są lepsze.

No dobrze, żartuję. Ale niestety, jest wielu ludzi, którzy mogliby wygłosić taką lub podobną deklarację całkiem poważnie.
Nie można być dobrym we wszystkich rodzajach fotografii, jednak spróbowanie zrobienia czegoś zupełnie innego jest dobrym sposobem na złamanie rutyny. Poproszono mnie kiedyś, bym zrobił parę zdjęć w szpitalu geriatrycznym, któremu groziło obcięcie funduszy i  zamknięcie. Pojechałem tam na dwie godziny i musiałem przełamać się, by podejść blisko ludzi, którzy wcale mi nie pozowali. Szpital to z reguły mało miłe miejsce, a moim zadaniem było pokazanie, że panuje tam świetna atmosfera. Generalnie zadanie w sam raz dla fotografa reklamowego.
Okazało się, że nie było tak źle. Nawet zaczęło mi się podobać.

To zdjęcie pojawiło się na ogólnopolskiej wystawie Amnesty International „Prawa człowieka w obiektywie”. No i jak tu nie twierdzić, że to jest proste? Dwie godziny pracy i mam fotę na prestiżowej wystawie.

A to zdjęcia reklamujące nasz wykład. Chyba to oczywista oczywistość, która baletnica jest moja, a która Grzegorza?
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

2 października 2010

| przez Artur Nyk

Jak było na VII Międzynarodowym Festiwalu Fotografii W Rybniku

Było fajnie. Jak zwykle przyjechałem w ostatniej chwili, bo trochę czasu trwał powrót z gór. Zdążyłem wprost na rozpoczęcie prezentacji Szymona Brodziaka, faceta, którego akty podobają mi się najbardziej ze wszystkich polskich fotografów. Na początku trochę mu nie szło i gubił się w pokazywanych zdjęciach. Ale ja też bym się pogubił, gdybym dostał komputer z Windowsem. Szymon opanował w końcu kompa i dalej poprowadził ciekawy wykład. Najważniejsze wnioski można zawrzeć w kilku zdaniach. Jak chcesz robić fajne zdjęcia to musisz być konsekwentny i robić z całym przekonaniem to co uważasz, że jest dobre. I być wytrwałym. I mieć szczęście do ludzi, z którymi pracujesz. Fajny koleś z tego Szymona i ma rację.

Następny był Andrzej Dragan. Niespecjalnie lubię jego estetykę i zacięcie do fotografowania zmutowanych kotków w formalinie, ale muszę przyznać, że facet jest dobry w tym, co robi. Nie sądzę, bym chciał zrobić coś choć trochę podobnego do jego prac ale gdybym nie wysłuchał jego wykładu, nie wpadłbym na pomysł, by jednego człowieka składać w PS z trzech różnych modeli. No i znowu czegoś się nauczyłem.

Na końcu był Wacław Wantuch. Szczerze mówiąc to nudzą mnie jego zdjęcia. Kilka jest fajnych, ale w podobnych klimatach widziałem lepsze.

Jutro kolejny dzień Festiwalu, będzie m.in Tomek Sikora, kolejne z wielkich nazwisk polskiej fotografii, które mnie nie wzrusza. Chętnie bym jednak pojechał tam, gdyby mógł. Ale nie mogę.

Festiwal z roku na rok rozrasta się i zdecydowanie idzie w dobrym kierunku. Organizatorzy wyciągają wnioski, a że zależało im na wysokim poziomie prezentacji, to tym razem już mnie nie zaprosili. A przecież nie było aż tak źle w ubiegłym roku. Na sali oprócz mnie został przecież jeszcze facet obsługujący rzutnik i ta pani, która zapomniała okularów. Nie przeszkadzało to jej, bo gdy wyłączyli prąd, ciągle jeszcze mogłem jej opowiedzieć, co było na moich zdjęciach.
Oczywiście żartuję sobie. Było mnóstwo ludzi i tak mocno się denerwowałem na początku, że głos mi drżał. Na szczęście w tym samym momencie mikrofon zaczął przerywać i nikt tego nie zauważył. Pierwszy raz występowałem przed tak dużą publicznością i wiem już, że nie jest to takie proste. Dlatego dzisiaj doskonale rozumiałem małe wpadki Szymona i Andrzeja.
Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze ciekawiej, ja słyszałem , że ma być Patrick Demarchelie :) Jutro idę już zająć miejsce w kolejce, by siedzieć w pierwszym rzędzie :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

16 września 2010

| przez Artur Nyk

Po co ja to w ogóle robię?

Dzisiaj będzie poważnie i filozoficznie. Postanowiłem napisać dlaczego piszę? NIE, nie klikajcie teraz w najnowsze wiadomości z sejmu, sądząc, że będzie to ciekawsze, niż moje wywody. Nie będzie tak źle. Bo gdybym zdecydował się na taki temat w momencie, gdy urząd skarbowy właśnie zablokował mi konto, mój aparat spadł ze statywu, z samochodu ukradli mi koła i na dodatek klient zmieszał z błotem zdjęcia, z których byłem tak dumny, to bym Was zrozumiał. Ale nic takiego się nie stało. Ba, nawet jeden z klientów bardzo pochwalił materiał, który dostał.

Dotarła bowiem do mnie dzisiaj świadomość odpowiedzialności. Gdy w sierpniu zrobiłem pierwszy wpis i napisałem ” na dobry początek ” pod zdjęciem zrobionym na stacji benzynowej i to do tego telefonem, nie zdawałem sobie sprawy, do czego to wszystko prowadzi.  Mam w kompie kilkadziesiąt tysięcy zdjęć mniej lub bardziej fajnych, które miałem zamiar tu wrzucać. Nie nadawały się na moją stronę bo tam mam tylko fotografie reklamowe.  I nawet nie wiem kiedy, zdjęcia zeszły na drugi plan, a ja wieczorami, zamiast zażywać przyjemności różnorakich, piszę kolejny post. A przecież w szkole nic nie zapowiadało mojej kariery pisarskiej, maturę pisemną ledwie zdałem, temat mi nie pasował i napisałem tylko 11 stron. Dla mojej polonistki to było zaledwie wstępne rozwinięcie tematu. Dla mnie szczyt moich możliwości.

Pierwsze sukcesy literackie zaliczyłem ładnych parę lat temu, gdy telefony komórkowe były jeszcze w cenie samochodu, a mając pagera można było udawać zachodniego businessmana. Testowałem wtedy takiego pagera przez dwa lata (od czego ma się szkolnych kumpli). Miał go też Wojtek Bąkiewicz, z którym wspólnie korzystaliśmy ze studia Szymona. Studio było jedno, nas trzech i trzeba było ustalać terminy pracy. Chodziłem więc do miejskiego automatu, skąd dzwoniłem do centrali firmy, tam miły pan spisywał moje wiadomości i wysyłał do Wojtka na pagera. Technika była to zaawansowana. Aby nie nudzić miłego pana z centrali, trochę urozmaicaliśmy nasze wiadomości. Pisząc, a raczej mówiąc : „Naszą Świątynię Światła o północy spowije cisza, a aromat fiołków dotrze do każdego jej zakątka”, wiedziałem, że Wojtek zrozumie : od północy studio jest wolne i wywiozłem wreszcie sery po zdjęciach, dzięki czemu już nie śmierdzi. Po kilku miesiącach takiej korespondencji, facet z centrali oświadczył mi, że trzyma wszystkie nasze wiadomości na twardym dysku i kiedyś wyda je jako książkę. Po dwóch latach testowania pagera, doszedłem do wniosku, że chyba jednak nie spełnia moich oczekiwań i oddałem go. I kupiłem telefon, już nie w cenie samochodu, a zaledwie w cenie dobrego roweru.

Zmierzając do końca po tej przydługiej dygresyjce, przejdę do konkretów. Niedawno, niespodziewanie wszedłem do biura znajomych, a moim oczom ukazał się taki widok:

Tak, nakryłem ich na czytaniu mojego bloga. A więc to nie były plotki, ktoś na prawdę to czyta. I wtedy poczułem ciężar odpowiedzialności. Muszę pisać. Bo co by było, gdybym nie zapewnił lektury do kawy? Dobrze jeszcze, że mieszkamy tu, a nie w Stanach, gdzie mogliby mnie za to pozwać: ” Bo kawa nie smakowała mi bez nowego posta”.
Pojąłem, dlaczego piszę. Bo dobrze się przy tym bawię :)

PS. Z emocji, jakie towarzyszyły temu odkryciu, nie byłem nawet w stanie zrobić porządnego kadru. Mógłbym teraz napisać kolejną rozprawkę, co jest w tym zdjęciu nie tak :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz
← 1 … 11 12 13 14 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close