×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

sesja

22 stycznia 2011

| przez Artur Nyk

Tych zdjęć nie oglądajcie!

Dwa dni temu ten tekst mogliście już znaleźć na stronie Blogreklamowy.com, Paulina, która jest jego autorką, poprosiła mnie o moją opinię na temat kampanii Apart. Poczułem się bardzo nobilitowany tym zaproszeniem i podszedłem do tematu bardzo poważnie. Zapraszam do lektury : 


„Jubilerski Apart ponownie umocnił moc swojej marki i pozostał zdecydowanym liderem wśród produktów niespożywczych”, rozpoczęła artykuł „Rzeczpospolita”, która już czwarty raz przyznała Apart tytuł najmocniejszej marki w rankingu polskich marek.

Taki news przeczytałem na stronie firmy Apart. Co ciekawe obok informacji, że Apart otrzymał tytuł Najmocniejszej polskiej marki, jest zdjęcie statuetki z wygrawerowanym napisem „Najcenniejsza Marka 2010”. Trochę zaczyna mnie zastanawiać, dlaczego firma nie jest w stanie rzetelnie podać, jaki tytuł otrzymała.

Ale zostawmy to, gdyż moim głównym tematem będzie ostatnia sesja zdjęciowa z Anją Rubik. Paulina poprosiła mnie, abym wypowiedział się na temat tej reklamy jako fotograf. Podejmę się tego zadania, pamiętając, że: (parafrazując) Krytyk fotografii to fotograf bez własnego talentu.

Paulina miała wątpliwości co do tej reklamy, ja szybko je podzieliłem. Rozpocznijmy więc analizę od początku. Mamy firmę Apart, bez wątpienia znakomitą i ugruntowaną markę na polskim rynku. Mamy top modelkę i to nie na naszym mały polskim rynku, ale robiącą realną karierę na całym świecie. Ostatnio np. pojawiła się w najnowszym kalendarzu Pirelli, chyba nie trzeba lepszej rekomendacji. Możemy o Anji mówić wyłącznie w kategoriach absolutnego profesjonalizmu.
Wreszcie mamy też polskiego top fotografa, Marcina Tyszkę. Jednego z nielicznych, który znaczy coś w światowej fotografii fashion.

Teraz dla wyjaśnienia opiszę moje nastawienie do „składników” naszych rozważań. Moje skojarzenia z marką Apart są jak najbardziej pozytywne, chociaż lepiej kojarzy mi się firma Kruk, głównie ze względu na jedno świetne zdjęcie.


Anja Rubik natomiast nie należy do moich faworytek. Doceniam bardzo jej pracę i wielkie dokonania, umiejętności całkowitego przeobrażania się, ale po prostu nie robi na mnie wielkiego wrażenia jako kobieta. Marcin Tyszka jest świetnym fotografem i chciałbym mieć tak duże doświadczenie, ale nie ma ani jednej jego sesji, która utkwiłaby mi w pamięci.

Jak widzicie, już na początku moje nastawienie do efektu spotkania się tych trzech znanych „marek” nie jest zbyt pozytywne. Ale przyjrzyjmy się jeszcze raz reklamom, które widzimy na stronie Apart.







Zastanówmy się nad tą kampanią.

1. Kreacja.
Długo nad nią się zastanawiałem, ale szczerze mówiąc, nic nie wymyśliłem. Dwa zdjęcia, które tu widzimy, dla mnie wyglądają jak z dwóch kompletnie różnych sesji zdjęciowych. Nie mogę znaleźć nic, co by je łączyło. Poza modelką oczywiście.
Obawiam się, że kreacja ograniczyła się do pomysłu: weźmy znaną twarz. Po czym kreatywny w agencji, zadowolony z własnego pomysłu, poszedł na piwo. Nie przeczę, że celebryta ZWYKLE jest dobrym nośnikiem reklamy. Zgadzam się, że w tym przypadku wybór Anji był bardzo dobry. Nie wiem do kogo kierowana jest reklama, sądząc jednak po zakresie cen (około 300 -1700 zł ), raczej targetem nie są nastolatki i studentki, a raczej kobiety o dobrej sytuacji materialnej i zapewne nieco starsze. Pytanie, czy Anja Rubik jest rozpoznawalnym dla nich nazwiskiem? 
Tylko się tu mądrzę, bo nie wiem nic na temat rynku sprzedaży markowej biżuterii i zakładam, że wybór tej modelki nie był przypadkowy, a raczej został poparty badaniami fokusowymi. Chociaż z drugiej strony, bywa różnie…

2. Wykonanie.
Tu wreszcie mogę wypowiedzieć się na temat, na którym się znam. Pierwsza rzecz, jaka rzuca mi się w oczy, to kompletnie odmienna karnacja skóry. To tylko wzmacnia moje wrażenie, jakby każde zdjęcie było z innej sesji. Nawet gdyby tak rzeczywiście było, to nasuwa się pytanie, dlaczego nie ujednolicono koloru skóry? Te dwa zdjęcia występują koło siebie na stronie Apart. Zupełnie tego nie rozumiem, skąd ta różnica.  Nie podejrzewam też, by założeniem było pokazanie innego wizerunku Anji. Czyli niedoróbka ? Na poziomie takiej kampanii? Nie rozumiem.
Teraz pomówmy o pozowaniu samej Ani. Widziałem wiele jej zdjęć i za każdym razem było w nich to coś, co decyduje o wielkości wrażenia. Tymczasem tutaj mamy tylko poprawność. Poprawność i nic więcej.  
Jak powinno działać tego typu zdjęcie reklamowe? Widz powinien, świadomie lub częściej podświadomie, odebrać komunikat: „to jest dobre, to jest to, czego mi brakowało, to jest to, co poprawi moje życie”. Upraszczam oczywiście, ale właśnie tak zwykle ma działać reklama na grupę docelową. Zgadza się, że ja nie jest grupą docelową dla tej reklamy, ale mam duże wątpliwości, czy ten efekt został osiągnięty?
Jako przeciwwagę zobaczmy zdjęcie z programu Top Model, autorstwa Aldony Kaczmarczyk, również robione jako reklama biżuterii. Co ciekawe, to właśnie Anja Rubik pomagała dziewczynom wcielić się w rolę.


Porównując to z naszą reklamą, muszę stwierdzić, że po prostu to zdjęcie ma znacznie lepszy przekaz. Zdecydowane spojrzenie młodej kobiety, które przykuwa uwagę, pozostawiając w naszej podświadomości pozytywne skojarzenie z biżuterią. Tak to odbieram.

3. Przekaz.
No właśnie, tego przekazu najbardziej mi tu brakuje. Jest jeszcze trzecie zdjęcie, jakie znalazłem (znowu trochę inna kolorystyka).
Ja odbieram Anję jako trochę przerażoną na tym zdjęciu. Na pozostałych jest w miarę podobnie. Czy to dobre przesłanie ? Nie sądzę.



Połączenie przekazu i prezentacja reklamowanego przedmiotu nie są proste. Zwłaszcza produktu o tak niewielkich rozmiarach. 
Czy tym razem nie przesadzono, próbując ubrać modelkę we wszystko, co się dało? Przyjrzyjmy się jeszcze raz reklamie w trochę innym layuot’cie.



Mamy na zdjęciu kolczyki, wisiorek i bransoletkę. Brakuje pierścionka, ale widocznie nie ma go w kolekcji. A tak na poważnie to wyszło z tego zdjęcie katalogowe na manekinie. Tylko akurat manekin jest top modelką. Do tego zbliżenie bransoletki  po lewej stronie z dominującym żółtym jakoś nie nawiązuje do biżuterii na modelce. (w wersji, która jest na stronie, widzimy całą tę bransoletkę i wygląda to lepiej).
Zauważcie jeszcze jedną rzecz. Na banerze, który pojawia się na stronie, nie widać bransoletki, a i wisiorek jest przycięty. Wygląda na to, że nikt nie pomyślał przed sesją, jak będą wykorzystywane zdjęcia.


Podsumowując mamy doskonałe składniki, z których wyszła nam przeciętna reklama. Co sprawiło, że efekt nie powala? Pewnie przyczyn jest wiele, ja zaryzykuję stwierdzenie, że coś zawiodło w komunikacji na linii Klient-Agencja-Fotograf-Modelka. Realizacja złożonego zadania, jakim jest stworzenie dobrej reklamy, jest  o wiele trudniejsza, niż sesja fashion, gdzie fotograf ma dużą swobodę. Na czym polega problem, można łatwo zobaczyć, przyglądając się portfoliom najlepszych światowych fotografów mody. Albo nie znajdziemy tam realizacji reklamowych, albo będą na szarym końcu portfolio i będą tymi najsłabszymi pracami. Nie jest łatwo  pracować, mając nad sobą agencję z masą założeń, jak powinno to wyglądać. 
Ja w swoim portfolio mam większość zdjęć robionych niekomercyjnie, bo te akurat najbardziej przyciągają klientów komercyjnych. Taki paradoks.

Na koniec jeszcze mała anegdota zasłyszana od mojej asystentki. Kiedy jej znajomy  z Anglii przyjechał do Polski i zobaczył reklamę Apart’u z obrączkami, zadał Gosi pytanie: Dlaczego obrączki dla nowożeńców reklamuje firma, która nazywa się „Osobno”? Czy to obrączki dla rozwodników?


Update 






Już po skrytykowaniu tej kampanii, znalazłem sesję fashion autorstwa Marcina Tyszki z Anją Rubik dla Vogue Latin America, z października 2010. Patrząc na te zdjęcia i porównując je z sesją dla Apart, trudno uwierzyć, że to ten sam fotograf i ta sama modelka. Tutaj jest klimat, świetne światło, a Anja wreszcie wygląda zjawiskowo. Tylko potwierdza to moją tezę o trudnościach tworzenia zdjęć reklamowych zgodnie z wymaganiami klienta. Nie zawsze się udaje zrobić dobrą fotografię, gdy klient stoi nad fotografem i mówi mu, co ma robić. Znam to …

Oto kilka zdjęć z tej sesji dla Vogue. Osądźcie sami.




Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, sesja, test
komentarz

13 stycznia 2011

| przez Artur Nyk

Historia jednego zdjęcia – Łóżko

Robiłem całą serię zdjęć mebli dla Swarzędza, wszystkie w plenerze. Sam sobie tak wymyśliłem i sam do siebie mogłem mieć tylko pretensje. O ile zdjęcia szafki nocnej w Tatrach nie były zbyt uciążliwe to bieganie z łóżkiem wyglądało trochę gorzej.

Odpowiedni plener znaleźliśmy w okolicach Nysy, gdzie realizowaliśmy drugą, studyjną część sesji. Łóżko zawieźliśmy na pole dużą ciężarówką, akurat taką mieliśmy do dyspozycji i zaczęliśmy je składać.
Problem był jeden. Łóżko było prototypem i w związku z tym miało tylko część elementów konstrukcji, które i tak trzymały się na słowo honoru. Kolejną trudnością było umieszczenie łóżka na środku pola bez pozostawiania niepotrzebnych śladów. Wybrałem miejsce, gdzie zboże już częściowo było położone przez deszcze, co pozwoliło nam częściowo ten problem rozwiązać.
Gdy położyliśmy materac, okazało się, że konstrukcja łóżka się pod nim zapadła. Całe szczęście, że w dzieciństwie oglądałem programy z Adamem Słodowym, trochę gałęzi, naszych toreb, kamieni, stare drzwi i materac leżał już na płasko.

Ostatnim problemem było wdrapanie się na dach ciężarówki, siedząc tam miałem głosowo sterowany, samobieżny statyw. Całość byłaby nawet bardzo przyjemna, gdyby nie ponadtrzydziestostopniowy upał :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
realizacje, sesja
komentarz

5 stycznia 2011

| przez Artur Nyk

Nocna zmiana

Nie tylko górnicy pracują w nocy, fotograficy też. Dzisiaj mamy właśnie taką nocną zmianę. Obiecałem klientowi, że rano zdjęcia będą na serwerze i nie ma siły, by teraz zmieniać termin.

Nieraz już zdarzało mi się pracować przez całą noc. Parę lat temu miałem bardzo duże studio na terenie zakładu przemysłowego. Wiele razy przesiedziałem tam całą noc, czasem nawet nie do końca zdając sobie z tego sprawę, bo wszystkie okna były na stałe zasłonięte. Nawet więc nie zauważałem, kiedy zapadał zmrok. A kiedy wychodziłem o 6 rano, czyli w moim mniemaniu późną nocą, to bardzo dziwiło mnie słońce i cały ten ruch na ulicy. Co ci wszyscy ludzie robią w środku nocy?

Zawsze uważałem, że wolny zawód oznacza to, że wolno mi pracować cały czas. I żadne związki zawodowe mi tego nie zabronią. A miałem w tym roku mniej pracować….

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja
komentarz

4 stycznia 2011

| przez Artur Nyk

Nie warto być skromnym

Mam takiego znajomego, który jest dobrym fotografem, w swojej dziedzinie doszedł do sukcesów. Ale czy jest to zasługa jego dobrych zdjęć, czy też jego doskonałego marketingu to już inna sprawa.

Wiele razy słuchałem, jak rozmawia z klientami, ale trochę czasu mi zajęło, by zrozumieć, jakie błędy sam popełniam.
Swoje własne fotografie traktuję zwykle bardzo surowo i raczej widzę, co jeszcze można by poprawić, niż co jest doskonałe. Jeżeli więc, prezentując zdjęcia klientowi, mówiłem: „Tak to wygląda, to mogłoby być lepiej, a tu można by jeszcze poprawić tamto”, to zwykle dostawałem odpowiedź : „No rzeczywiście, to co, poprawi pan to?”
Sam się o to prosiłem.

A tymczasem mój znajomy, gdyby miał pokazać to samo zdjęcie temu samemu klientowi, zrobiłby to tak: „Proszę zobaczyć, jak świetnie wyszło! Tu zastosowałem taką specjalną technikę, a tu przemyślałem dokładnie kompozycję i dlatego tak to wygląda”. No i klient byłby zachwycony. A przecież zdjęcie ciągle byłoby takie samo!

Wciąż daleki jestem od wciskania klientom, że każde zdjęcie zrobione byle jak lub przez przypadek, jest najwyższej próby fotografią artystyczną. Teraz skupiam się na dobrych cechach zdjęcia, a nie na drobnych detalach, na które i tak większość nie zwróci uwagi. Wiem, że zrobiłem wszystko, co mogłem, by osiągnąć najlepszy efekt i jeżeli klient wybrał mnie, to oznacza, że chciał takie zdjęcia, jakie robię.

Bo czasem klient po prostu chce dostać potwierdzenie od profesjonalisty, że to, co zamówił, jest dobre. W końcu nie musi się na tym znać :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady, sesja
komentarz

2 stycznia 2011

| przez Artur Nyk

Fotografujący Projektant reklamuje

Miesiąc temu opisałem w ciepłych słowach, co myślę o zdjęciach Karla Lagerfelda do nowego kalendarza Pirelli. Dzisiaj znowu mogę wrocić do tematu mojego ulubionego Fotografującego Projektanta. Otóż przeczytałem o nowej wersji Volkswagena Golfa i Polo, nazwanej Style, a sygnowanych nazwiskiem sławnego projektanta.
Nie mam nic do VW, choć raczej nic nie wskazuje, bym miał kiedyś jakiś samochód z tym znaczkiem. Wielu producentów samochodów wykorzystuje sławy do promocji swoich aut, nie ma w tym nic niezwykłego. Choćby Renault, które ma Megane GT Kubica Edition. Wszyscy robią wersje specjalne, które zwykle są lepiej wyposażone. A czasem mają tylko ładny emblemat i inną cenę.

Ale to wszystko jest bez znaczenia. Bo dla mnie jest to reklama Hasselblada. Zobaczcie całą reklamę:

Zauważyliście, że to Hasselblad jest cały czas na pierwszym planie? Ma też odpowiednio duży obiektyw, by był jeszcze bardziej widoczny. Podoba mi się, jak Karl go momentami trzyma. Gdybym nie wiedział, że robi czasem zdjęcia to pomyslałbym, że nie wie, co ma w ręku.

fot. Volkswagen
fot. Volkswagen

fot. Volkswagen

No dobrze, koniec nabijania się Fotografującego Projektanta. Zwróćcie natomiast uwagę na sposób oświetlenia samochodów. Dwa olbrzymie softboxy i wystarczy. No jeszcze tło, które dopełnia sprawy, jako kolejny element oświetlenia. Zwróćcie uwagę na maskę Golfa. Ładne przejście tonalne spowodowane jest dwoma czynnikami, krzywizną maski i wyłączeniem jednej sekcji softa. Oświetlenie samochodu w takim studio to bardzo prosta sprawa, trzeba tylko trochę pokręcić lampą i gotowe.
A jak nie ma się takiego studia to trzeba się trochę namęczyć. Wiem coś o tym :)
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy, samochody, sesja, sprzęt, video
komentarz

17 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Pierwszy Patrol

Dzisiejszy dzień był znowu pracowity. Razem z agencją Happy Monday  robiłem sesję do nowej wiosennej kolekcji Patrola. Postawiliśmy sobie wysoko poprzeczkę i dzisiejszy dzień przeznaczyliśmy na zrobienie tylko dwóch zdjęć. Udało się nam osiągnąć ten plan przy zaledwie 800 strzelonych klatkach, czyli  właściwie tyle co nic. Szybko i sprawnie w 10 godzin :)
A jutro robimy kolejne 4 ujęcia.
Przygotowując się do sesji jakiś czas temu, braliśmy pod uwagę opcję pracy w plenerze. I bardzo się cieszę, że jednak nie zdecydowaliśmy się na to, dzisiaj rano było minus 15 stopni. Mogłoby być bardzo zabawnie :)

A jednak nie wszystkim mróz przeszkadza. Rano jadąc do studia na jednym ze skrzyżowań, zobaczyłem gościa, który rozdawał bezpłatne gazety. Już widząc faceta z daleka zastanawiałem się, jak sobie radzi w tej temperaturze. Ale gdy przejeżdżałem obok zobaczyłem, że nawet nie ma rękawiczek!!! Przy minus 15 stopniach!!! Facet wyglądał jakby nie robiło to na nim wrażenia.

Nie mogę więc narzekać na ciężką pracę. W końcu w studio jest  ciepło i mamy ekspres do kawy:)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, sesja
komentarz

8 grudnia 2010

| przez Artur Nyk

Esy Floresy

Zawsze lubiłem kolor, abstrakcje i niedopowiedzenie. Kiedyś robiłem zdjęcia szkła i papieru, tak, że ciężko było się zorientować, co to jest .
A ostatnio zrobiłem trochę zdjęć nocnych miast, gdzie kolor jest najważniejszym elementem kompozycji. Sam proces fotografowania był trochę zabawny. Wybierałem sobie kadr, precyzyjnie ustawiałem ostrość, a następnie naciskałem spust migawki. I wtedy następowała najważniejsza część kreacji.
Trząsłem statywem, kopałem go, uderzałem ręką, a wszystko w najróżniejszych konfiguracjach i kolejnościach :)
Czasem ktoś był w pobliżu i przyglądał mi się. Jego mina mówiła, że zastanawia się, czy powinien już dzwonić po karetkę za szpitala. I to chyba raczej takiego psychiatrycznego.
A ja bawiłem się znakomicie  :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja
komentarz

24 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Gotowanie precyzyjne czyli mam dość

Wczoraj miałem sesję trzynastogodzinną, dzisiaj trwała czternaście godzin, jutro… Jutro nawet nie dotknę aparatu.

Całe szczęście, że lubię to, co robię. Jednak są tego pewne granice i dzisiaj właśnie je przekroczyłem.
Od samego rana razem z Anią dzielnie układaliśmy pieczarki i ogórki. Wiem na pewno, że teraz przez parę dni nie wezmę tego do ust, nawet patrzeć na nie jest mi po dzisiejszym dniu ciężko :)

Ania chyba to przewidziała, bo przyniosła na sesję prawdziwe antidotum – muffiny własnego wypieku. Nie zdążyłem nawet zrobić ich zdjęcia, bo wszyscy rzucili się na nie i już nie było co fotografować.
Przepis możecie znaleźć tu: http://namiotle.widmo.biz/category/muffiny/

Finisz układania puzzli 

Górka ogórka
 Narzędzia zbrodni

Tak wygląda resztka sosu na dnie kubka, obiektyw makro się tam zmieścił :)

Co to? Na pewno jadalne
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja
komentarz

23 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Fotograf na siłowni

Chodziliście kiedyś na siłownię? Ja tak, ale jako fotograf w zasadzie nie muszę. Wystarczy, że jeżdżę na sesję.  Najpierw pakowanie sprzętu, wymaga najmniej wysiłku, ale jest nudne i żmudne. Potem niesiemy wszystko do samochodu. Mam szczęście, studio jest tylko na pierwszym piętrze. Standardowy  sprzęt to pięć kursów po schodach. Następnie pakowanie tego całego badziewia do samochodu, czyli poderwanie ciężaru, utrzymanie, wpakowanie i upchanie. I tak ładnych parę razy. Ile tego będzie w sumie ? Tak około 100 kg, nie jest źle, ale jak wieczorem będziemy wracać to w dziwny sposób ciężar się podwaja :)

Jedziemy samochodem, czyli odpoczynek przed kolejnym etapem. Gdy jesteśmy już na miejscu, zaczyna się walka o podjechanie jak najbliżej miejsca sesji. Jeżeli jest to parter, to jest dobrze, jeśli gdzieś wyżej i jest winda, nadal ok. Ale czasem trzeba zatargać bambetle daleko… Moi asystenci pod wpływem Strongman’a, nazwali kiedyś tę dyscyplinę Spacerem Asystenta. Czyli bierzesz dwie torby z lampami i idziesz bez zatrzymania od samochodu do miejsca sesji. Wydawało mi się, że dobrze się zawsze przy tym bawią :)

Dalej jest znowu trochę lżej, nosisz tylko pojedyncze lampy tam i z powrotem. Czasem jako premię możesz sobie ponosić coś, co znajdzie się na sesji, moje ulubione były parę lat temu szafy trzydrzwiowe. A raczej trzyosobowe, bo to była minimalna ilość osób, by ruszyć je z miejsca.

No i znowu pakowanie, niesienie, podniesienie, wniesienie. Nie byłem nigdy fotografem, który w najlepszym wypadku sam zniży się do niesienia swojego aparatu (a znam takich), ale w takim momencie asystent jest najlepszym przyjacielem fotografa :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
porady, sesja
komentarz

13 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Koniec kalendarza

Skończyliśmy dzisiaj zdjęcia do kalendarza AD. Tym razem fotografowałem Zuzannę Chyba, z która rozumiałem się bez słów. Dosłownie. W trakcie sesji prawie nic nie musiałem mówić. Wystarczyło tylko Zuzie wstępnie powiedzieć, co chcę osiągnąć na zdjęciu, a potem powiedzieć: „Zaczynamy”.
Pstryk. Pik. Pstryk. Pik. Pstryk… Tylko tyle było słychać. Klik migawki i sygnał gotowości lamp. Te półtorej sekundy, kiedy ładowały się lampy, wystarczało, by dziewczyna była już gotowa do kolejnego zdjęcia, oczywiście zmieniając pozę. Regularność tego rytmu była tak duża, że w którymś momencie pozwoliłem sobie na mały eksperyment. Gdy robiliśmy zdjęcie, w którym Zuza patrzyła w bok i nie widziała mnie, w połowie serii odwróciłem się też i naciskałem migawkę w stałym rytmie, nie patrząc nawet na modelkę. I wszystkie klatki były dobre. Do momentu, gdy Zuza zobaczyła to i zaczęła się śmiać.

Uwielbiam takie sesje, gdy wszyscy intuicyjnie się rozumieją i każdy wie co ma robić. Nakreśliłem tylko całej ekipie klimat zdjęć jaki chcę osiągnąć i to wystarczyło. Fryzury, makijaże wszystko było perfekcyjne.
Wiem już, że moje ulubione zdjęcie z tej sesji, to będzie fota z serii z warkoczem. Na razie mogę pokazać Wam jedynie mały fragment :) Problem z wybraniem tej najlepszej klatki będzie spory. Na pewno nie mogę teraz stwierdzić, które to będzie zdjęcie. Selekcja zdjęć bezpośrednio po sesji, ma zwykle taki sam sens, jak decydowanie co będę pił na imprezie za miesiąc.
Poza rzadkimi wyjątkami, gdy jedno zdjęcie wybija się zdecydowanie ponad inne, to wybór dokonany na spokojnie dzień-dwa po sesji jest znacznie lepszy. Przetrenowałem to już wielokrotnie. Realizując sesję patrzymy na efekty przez pryzmat tego, co chcemy osiągnąć i co mamy w głowie. A często jest tak, że zafiksowani na pewien efekt, nie widzimy, że lepszy efekt daje wprowadzenie jakiejś małej zmiany.

akt, sesja
komentarz
← 1 … 15 16 17 18 19 20 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close