×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

24 maja 2012

| przez Artur Nyk

Co kobiety robią za kierownicą (a nie powinny!)

Dzisiaj kolejna nowość, no prawie nowość, bo zdjęcie robiłem w listopadzie. Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale na początku listopada było aż tak ciepło by jeździć kabrioletem.
To kolejne zdjęcie z serii Co Kobiety Robią za kierownicą ( a nie powinny ). Nie raz widziałem jak przebierają się w trakcie jazdy…

Polowałem na takie światło dosyć długo. Cały problem polega by słońce było bardzo nisko. Wtedy jednak zwykle coś je zasłania, budynki, drzewa itd. Ale najgorszym zagrożeniem są chmury. W zasadzie można powiedzieć, że chmury są wyjątkowo złośliwe. Cały dzień mamy piękne słońce i bezchmurne niebo, planujemy więc wieczorną sesję, ściągamy wszystkich ludzi i porsche, przygotowujemy się i gdy tylko słońce jest już dostatecznie nisko by zacząć zdjęcia, wtedy jak z pod ziemi pojawiają się chmury…. Dosłownie z pod ziemi, bo jeszcze chwilę temu ich nie było.
Wiele razy przeżyłem taką sytuację i tym razem też było dokładnie tak samo. Na szczęście dla nas chmury były wyjątkowo rachityczne i zamiast całkowicie zasłonić słońce, tylko rozproszyły światło.

Byłem mocno zły na całą sytuację, bo oczyma wyobraźni cały czas widziałem ostre światło, zachodzącego słońca. Tymczasem miałem światło dużo bardziej miękkie. Gdy już na spokojnie przyjrzałem się temu na drugi dzień, stwierdziłem, że w sumie podoba mi się ten efekt :)

 

Takie światło miało jeszcze jedną zaletę, nie było potrzeby używać żadnej blendy do rozbicia cieni. Jedynym narzędziem oprócz aparatu i obiektywu 50/1,4 był Aperture, w którym wyciągnęliśmy z Gosią kolor i Photoshop do nadania prędkości :)
Fotografując mocno prześwietlałem zdjęcia aby uzyskać „świetlistość”. Potem jednak stwierdziłem, że trochę przesadziłem i ściemniliśmy trochę zdjęcie. Błogosławiony niech będzie, kto wymyślił RAWy :)
Oryginalny plik wyglądał tak:

Przy okazji słowo na temat koloru.
Kolor nie ma tu nic wspólnego z rzeczywistością, częściowo to efekt mojego lenistwa. W aparacie mam ustawiony balans bieli na 5200 K i prawie nigdy nie zmieniam go, bo dopiero w Aperture ustawiam odpowiedni kolor.  Tak jest mi po prostu wygodniej.
Gotowe zdjęcie też nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi kolorami. Po prostu taki kolor nam się podobał :)

Modelka : Alina Malcher
Stylizacja : Tatiana Szczęch
Wizaż i fryzury : Zojka Zielińska
Postprodukcja : Gosia Kłosowska

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Jak to zrobiłem, Photoshop, realizacje, sesja
komentarz

23 maja 2012

| przez Artur Nyk

Modern Line czyli zdjęcia na bruku

Pracowałem i pracowałem cały luty i marzec, a teraz mogę wszystko pokazać. No właściwie nie wszystko bo całość tego projektu to 90 zdjęć :) Ograniczę się więc do zaledwie 35 fotografii.
Firma Bruk, z która pracuję od dawna zdecydowała się wejść na rynek z zupełnie nowym produktem skierowanym do innego niż dotychczas odbiorcy. Musieliśmy więc zrobić coś zupełnie innego niż do tej pory. Długo trwały rozmowy na temat znalezienia odpowiedniego sposobu pokazania szarych, minimalistycznych kostek i to inaczej niż konkurencja :)

W końcu wszystkim spodobał się mój pomysł z pięcioma postaciami pojawiającymi się na stronie głównej, które następnie pokazywane są na kolejnych zdjęciach ale już zupełnie z innej perspektywy.
Kolorowe w większości postacie mocno kontrastują z szarościami bruku. Oprócz ludzi zaproponowałem też użycie modernistycznych mebli, prawdziwych ikon designu. Minimalizm aranżacji w tym przypadku skupia uwagę na bruku i jednocześnie nie sprawia, że zdjęcia są nudne.
Tyle teoretycznych założeń :)
A jak wyszło możecie ocenić sami.

Zajrzyjcie też na stronę Modern Line by zobaczyć część z tych zdjęć i wiele innych, których tu nie umieściłem. Niedługo wyjdzie też katalog, gdzie pojawią się zdjęcia, których nie ma z kolei na stronie.

Myślę, że na zdjęciach nie widać skali trudności z jaką musiałem się zmierzyć. Nie mówię tu o lęku wysokości :) Chociaż robienie zdjęć z podnośnika, gdy wisiałem kilka metrów nad ludźmi, też nie było przyjemne.
Największym problemem było uzyskanie powtarzalnego i równomiernego oświetlenia, zwłaszcza na dużych scenach. Niby lampy miałem zawsze ustawione tak samo, ale każda scena wymagała jakiś korekcji. W zależności od koloru, wzoru i faktury nagle okazywało się, że za każdym razem jest trochę inny efekt na zdjęciu. Raz grafitowy kolor był jaśniejszy, raz ciemniejszy, a wszystko zależało od tego z jakimi kolorami był zestawiony. Niby w pomiarach wychodziło wszystko dobrze, ale oko ludzkie odbierało kolor zupełnie inaczej.
Wszystkie zdjęcia oczywiście robiliśmy na hali, tym bardziej, że w lutym za dużo czasu zajęłoby nam odśnieżanie co chwilę planu, gdybyśmy chcieli pracować na dworze :)

Modele :
Alina Malcher
Karolina Morawiec
Martinezz
Sonia Żogała
Jacek Grzywa
Krzysztof Oset

Stylizacja :
Tatiana Szczęch

Wizaż i fryzury :
Zojka Zielińksa

Postprodukcja:
Gosia Kłosowska
Krzysztof Rozdolski
i ja :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
architektura, dobre zdjęcia, Jak to zrobiłem, realizacje, reklama, sesja
komentarz

20 maja 2012

| przez Artur Nyk

Po polsku nie rozumiesz?

Kilka dni temu znalazłem w Katowicach tabliczkę zakazującą wprowadzania psów na trawnik. Tego typu tabliczek mamy wszędzie setki i tysiące. Nie ma w tym nic niezwykłego. Całkowicie też popieram takie zakazy, bo wielu właścicieli psów nie sprząta po swoich zwierzakach i niestety nie widzi w ogóle takiej potrzeby.
Ta tabliczka jest jednak zupełnie inna. Administratorzy lub właściciele obiektu wykazali się bowiem sporą kreatywnością, która bardzo mnie rozbawiła. Zresztą przeczytajcie sami :

Jak sądzicie kto może wykazać się takim poczuciem humoru ? Jestem  ciekawy czy zgadniecie? Niestety nie przewiduję nagród. Ale gdyby znalazł się jakiś sponsor to od razu mogę wymyślić wiele konkursów z nagrodami:)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

18 maja 2012

| przez Artur Nyk

Nie fotografuję za darmo? Czasem tak

Od dawna obserwuję inicjatywę Nie fotografuję za darmo na FB. Generalnie podoba mi się, że fotografowie wreszcie zaczęli dbać zbiorowo o swoje interesy. Sam w tym roku dostałem trzy propozycje, bym zrobił coś za darmo i oczywiście nie zgodziłem się. Za wykorzystanie pracy fotografa i innych osób pracujących przy sesji trzeba płacić i koniec.

Ale są jednak sytuacje, gdy można pracować za darmo i nie ma w tym nic złego. Czasem wręcz nie ma innego wyjścia.
Pominę tu tak oczywiste sytuacje, jak zrobienie czegoś za darmo na cele charytatywne. Często jednak na forum NFZD pojawiają się oburzone głosy fotografów piętnujących ludzi, którzy proponują zrobienie darmowej sesji w zamian za wykorzystanie jej w swoim portfolio.

Z jednej strony mają trochę racji, bo ktoś odbiera im pracę i proponuje zrobienie tego samego za darmo. Najczęściej chyba ta sytuacja pojawia się w fotografii ślubnej. Oto pojawia się młody gość, który ma prostą lustrzankę, jeden czy dwa obiektywy, może nawet lampę i postanawia zrobić karierę fotografa. No cóż, mamy wolny rynek, nie musimy należeć do związku, ani cechu, nie musimy mieć skończonej żadnej szkoły fotograficznej, wystarczy chcieć. I to jest dobra sytuacja. Pamiętam, jak moja mama, prowadząc w czasach słusznie minionych pracownię krawiecką, musiała opłacać jakieś składki w cechu i zatwierdzać u nich każdy urlop czy zmianę godzin pracy. Dzisiaj brzmi to jak absurd.
Dlatego cieszę się, że każdy może zostać fotografem i być moim konkurentem.

Wracając do tematu, oburzeni zapominają o jednej ważnej rzeczy. Ślub bierze się raz w życiu (no…ewentualnie kilka razy :)) i powierzanie sfotografowania tego wydarzenia osobie, która przyznaje się do tego, że nie ma doświadczenia, wymaga dużo odwagi. Albo dużej dziury w budżecie weselnym. Śmiem twierdzić, że ktoś, kto decyduje się na takie darmowe zdjęcia i tak nie zamówiłby sesji u dobrego (czytaj wystawiającego solidny rachunek) fotografa. Na takie zdjęcia zdecyduje się tylko ktoś, kto jako alternatywę ma wujka Zdzicha z jego kompaktem.

Każdy z nas kiedyś zaczynał i znał ten wieczny paradoks: Nie dostaję zleceń, bo nie mam doświadczenia – Nie mam doświadczenia, bo nie dostaję zleceń.
Niestety najpierw trzeba narobić się solidnie, zrobić te minimum kilkanaście sesji, by w ogóle móc żądać pieniędzy za swoje zdjęcia. Oczywiście pod jednym wielkim warunkiem, że umiemy te doświadczenia wykorzystać i każda kolejna sesja czegoś nas nauczyła.

Zawsze będzie też tak, że to samo zlecenie  różni fotografowie będą bardzo różnie wyceniać. Na forum NFZD wielu ludzi walczy z zaniżaniem cen do poziomu, który jest kompletnie nieopłacalny.  Wiele osób przypomina, że ktoś, kto wycenia swoją pracę za pół darmo, nie bierze pod uwagę amortyzacji sprzętu, potrzeby inwestowania we własną promocję itd.
Fotografowie, którzy oferują zdjęcia bardzo, bardzo tanio, nie są i nigdy nie byli moją konkurencją. Nie są też konkurencją innych fotografów, którzy poważnie podchodzą do swojego zawodu. Nie wierzycie?
To zastanówmy się nad tym.

Kto oferuje zdjęcia w nieopłacalnie niskich cenach? Ktoś, kto nie potrafi sprzedać swojej pracy za rozsądne pieniądze. A dlaczego? Bo nie potrafi zrobić zdjęć na dobrym poziomie. To proste.
Czy taki ktoś ma szansę stać się moją konkurencją? Tak, jeśli będzie pracował nad własnym rozwojem, inwestował w sprzęt, robił dużo zdjęć itd. Ale to wymaga czasu i pieniędzy. Nie będzie więc mógł sobie pozwolić na utrzymanie dumpingowych cen….. I koło się zamyka.
Oczywiście powiecie: ale taki gość przychodzi i zabiera mi robotę, bo nie mogę zaoferować tak niskiej ceny, jak on. No dobrze, ale to oznacza, że mówimy o zleceniu, gdzie dla klienta ważna jest wyłącznie cena lub gdy klient nie ma zielonego pojęcia, co chce dostać.
Z takim klientem i tak nie mamy szansy zarobić. Parę razy próbowałem podchodzić do tanich zleceń, gdzie cena była najważniejszym kryterium. I za każdym razem efekt był taki sam. Niby coś tam zarobiłem kosztem sporego nakładu pracy, ale były to zlecenia całkowicie nierozwojowe, które nie wniosły ani nic do mojego doświadczenia, ani te zdjęcia nie przydały się do portfolio.

I tak dochodzimy do fotografowania za darmo, które się opłaca. Mówię tu o robieniu zdjęć do swojego portfolio. Za każdym razem po zrobieniu super taniej sesji dochodziłem do wniosku, że znacznie więcej by mi dało, gdybym w tym czasie zrobił jedno dobre zdjęcie, którym mogę się pochwalić.
Tu znowu odzywa się wspomniany paradoks w trochę innym brzmieniu: Muszę mieć dobre portfolio, by dostawać zlecenia – Muszę mieć zlecenia, by stać mnie było na zrobienie dobrego portfolio.
Niby zdjęcia do portfolio możemy zrobić bezkosztowo. Nie ma dzisiaj większego problemu, by namówić modelkę, wizażystkę fryzjera itd do darmowej pracy przy sesji, z której każdy osiąga korzyść w postaci gotowego zdjęcia do swego portfolio. Ale przez ten czas nie możemy pracować komercyjnie, musimy wydać pieniądze na dojazdy, catering, akcesoria do sesji itd. Może nie będą to ogromne koszta, ale całkiem za darmo też to nie będzie.

Tak czy inaczej, innej drogi nie ma. Żeby sprzedać zdjęcie, trzeba pokazać jakieś zdjęcie :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady, sesja
komentarz

13 maja 2012

| przez Artur Nyk

Ile trwa dwugodzinna sesja, ale tak naprawdę

Każdy, kto fotografuje, spotkał się już na pewno z sytuacją, gdy klient dzwoni i mówi: To będą takie szybkie zdjęcia, zajmą panu góra dwie godziny. Oczywiście w ten sposób chce wymóc na fotografie niską cenę za sesję.
Każdy, kto dał się na to nabrać i dał klientowi niską cenę bo rzeczywiście sądził, że to będą tylko dwie godziny, potem żałował…

No to teraz po kolei policzmy, ile rzeczywiście trzeba poświęcić czasu na takie zlecenie. Powiedzmy, że chodzi o zrobienie trzech zdjęć pracownikom w jakimś biurze. Może wyda się to Wam na początku śmieszne, ale będę liczył każdą czynność i każdą minutę :

1. Pierwsza rozmowa z klientem  
Ustalamy cenę, dowiadujemy się, co jest do zrobienia, ustalamy szczegóły. Zwykle są to nie jedna, ale dwie lub trzy rozmowy, bo klient musi z kimś dalej potwierdzać terminy.

Czas – 15 minut

2. Organizacja sesji 
Musimy podzwonić do wizażystki, fryzjera, stylistki, asystenta, w zależności od tego, ile osób potrzebujemy do realizacji sesji. Zwykle każdy najpierw musi sprawdzić, czy ma wolny termin i oddzwania potem lub wysyła maila. Musimy też z nimi ustalić stawki, za jakie będą pracować.

Czas – 20 minut

3. Przygotowanie sprzętu i pakowanie się
W zależności ile będziemy potrzebować sprzętu na sesję, może to zająć mniej lub więcej czasu. Załóżmy, że bierzemy standardowy zestaw 3 lamp, które na co dzień stają w studio. Trzeba więc wszystko poskładać i skompletować, zastanowić się, jakie potrzebujemy softboksy, czasze itd. Trzeba naładować baterie w aparacie, sprawdzić, czy mamy wolne miejsce na kartach pamięci.

Czas – minimum 30 minut

4. Dojazd na sesję 
Nawet jeśli jedziemy do klienta w tym samym mieście to i tak zajmie to trochę czasu. Już samo zapakowanie sprzętu do samochodu przecież trwa. A jeszcze czasem trzeba nadłożyć drogi, by zabrać np. wizażystkę.

Czas – minimum 30 minut

5. Sesja. 
Wreszcie robimy coś konkretnego. Niech będzie, że nie wyskoczyło nic nieplanowanego, ekipa pracowała szybko i sprawnie i rzeczywiście zmieściliśmy się w planowanym czasie :)

Czas – 2 godziny

6. Powrót z sesji
Zwykle wracamy na większym luzie, bo już nie śpieszymy się, więc jedziemy wolniej. Na dodatek zawsze ktoś z ekipy prosi, czy nie możemy go gdzieś podrzucić. A my mamy dobre serce przecież :)

Czas – 40 minut

7. Rozpakowanie sprzętu
Nieważne, czy robimy to natychmiast po sesji, czy za dwa dni, gdy musimy użyć sprzętu w studio. Tak czy inaczej, trzeba rozłożyć softy, czasem coś umyć, poodkładać na miejsce itd.

Czas – 20 minut

8. Zgranie materiału i archiwizacja
Ja dbam, by mieć zawsze co najmniej dwie kopie materiału na wszelki wypadek. Trzeba więc zgrać materiał na komputer, potem zrobić kopię i wszystko opisać.

Czas – 20 minut

9. Wybór zdjęć do obróbki
Dzisiaj bardzo rzadko przywożę z sesji 50 klatek. Najczęściej jest to 200 – 300 ujęć nawet z bardzo szybkiej sesji. Muszę wszystko przejrzeć, sprawdzić ostrość, wybrać najlepsze klatki i wstępnie ustawić kolory. Następnie wysyłamy ten materiał do klienta mailem albo wrzucamy go na serwer.

Czas – 40 minut

10. Właściwa obróbka zdjęć
Możemy zrobić ją sami, wtedy będzie to trwało jeszcze dłużej, ale przyjmijmy, że tak, jak ja, zlecamy to grafikowi. Znowu mamy rozmowę na temat, jak mają wyglądać zdjęcia po obróbce, wysyłamy pliki RAW, sprawdzamy potem gotowe zdjęcia, czasem każemy wprowadzić jakieś poprawki. Potem gotowy materiał znowu archiwizujemy i wysyłamy do klienta. Mówimy więc tu wyłącznie o czynnościach dodatkowych poza samą obróbką. Zakładam też, że jest to stosunkowo prosty materiał, gdzie nie trzeba spędzać dużo czasu nad wymyśleniem właściwej obróbki.

Czas – 1 godzina

11. Wielki finał czyli wystawiamy fakturę
Niby chwila, ale nie taka krótka, jak się może wydawać. Ja do faktury załączam zawsze wydruk ze zdjęciami, które sprzedaję, aby nie było wątpliwości, za co wystawiona jest faktura. Większość klientów honoruje już wysłanie faktury mailem, ale czasami trzeba wysłać ją pocztą lub co gorzej zawieźć osobiście do klienta. Ponieważ mieliśmy zatrudnione do tego inne osoby, musimy uzyskać od nich faktury lub, co się zdarza najczęściej i co zajmuje najwięcej czasu, umowy o dzieło. Na koniec, gdy już wreszcie dostaniemy zapłatę, musimy jeszcze zrobić przelewy tym osobom.

Czas – minimum 1 godzina

Podsumujmy więc ile trwa dwugodzinna sesja  –  7 godzin i 35 minut !!!

Możecie powiedzieć, że w niektórych pozycjach przesadziłem i w rzeczywistości da się to zrobić szybciej. Ale nawet jeśli tak założymy to i tak nie uda się zejść poniżej 6 godzin!
Tak naprawdę chodziło mi tylko, by uzmysłowić Wam, jak dużo czasu poświęcamy na czynności, o których nawet nie myślimy w momencie kalkulowania sobie, za ile opłaca się zrobić nam dwugodzinna sesję….

UAKTUALNIENIE

Komentarze tutaj i w innych miejscach sprawiły, że chcę jeszcze parę rzeczy dopowiedzieć.

Oczywiście, że zaniżam wszystkie szacunki, nie biorę pod uwagę problemów, które mogą się pojawić nieoczekiwanie i zakładam, że wszystkie ustalenia z ekipą i klientem będą przebiegać gładko i szybko.
Nie biorę też pod uwagę czasu na obróbkę, jak już pisałem, a tylko czas potrzebny na omówienie jej z grafikiem.
Pomijam też kwestię wszystkich kosztów, bo nie to jest tematem moich rozważań. Wiadomo, że za pracę wszystkich dodatkowych osób musi zapłacić klient.

I jeszcze jedna ważna kwestia. Zliczając czas, nie biorę pod uwagę, że nie da się tego wszystkiego zrobić jednym ciągiem w jednym dniu. Cały ten proces trzeba rozbić na kilka dni, a to sprawia, że odrywamy się od innych rzeczy, by zrobić coś związanego z tą sesją. A to tak naprawdę powoduje, że zużywamy jeszcze więcej czasu…

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady, sprzęt
komentarz

9 maja 2012

| przez Artur Nyk

Reklama od kuchni

Nie, nie będzie to wpis poświęcony gotowaniu, ani też opisywaniu zaplecza agencji reklamowych. Będzie to natomiast wpis reklamowy o bardzo jasnym przesłaniu: musicie to zobaczyć.
Dawno temu znalazłem blog Reklama od kuchni i przeczytałem wtedy cały od razu. Chyba nie miałem wtedy nic pilnego do zrobienia albo może ktoś usłyszał potem: Stary, wypadło mi coś naprawdę pilnego… Ale gdy zacząłem czytać to już nie mogłem się oderwać :)
Potem gdzieś zgubiłem adres, ale właśnie znowu go odnalazłem :)

Blog opowiada o życiu w agencji reklamowej, może dla kogoś, kto nigdy nie miał do czynienia z reklamą, niektóre historyjki nie będą zrozumiałe, ale pozostali uśmieją się do łez :)

Małą próbkę możecie zobaczyć tu :

 

 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

8 maja 2012

| przez Artur Nyk

Rower dla dam

Mogę się dzisiaj pochwalić ostatnim zdjęciem roweru Merida, jakie zrobiłem dla Zwykłej Agencji. Tym razem jest to damski model Juliet w miejskim krajobrazie. Ten ostatni został przez agencję trochę podrasowany, aby tym bardziej wskazać grupę docelową :) Bo choć niektórym paniom może się to nie podobać, różowy to kobiecy kolor i koniec :) Mnie osobiście też róż podoba się z innego powodu, wnosi do zdjęcia coś nieoczekiwanego. Niebieskie niebo było „zwyczajne”, a różowe… gdybym chciał teraz wysilić się na marketingowy bełkot…. daje obietnicę niezwykłych przeżyć :)))))
Tak czy inaczej, natychmiast przekonałem się do różu, bo po prostu wygląda lepiej.

Formaty gazet wymuszają zawsze jakieś kadrowanie, tak np. wygląda gotowa reklama przygotowana do Newsweeka.

W trakcie tych czterech sesji zdobyłem na pewno nową umiejętność: stawiania rowerów bez podpórek :)
Ponieważ w okolicy ciągle kręciło się sporo osób, miałem niezły ubaw z obserwowania ich reakcji, gdy nagle widzieli stojący na środku chodnika rower, którego nic nie podtrzymywało.

Dopiero z bardzo bliska widać było cieniutkie linki podtrzymujące rower. Myślę, że łatwo się domyślicie, jak był przymocowany.
Nie obyło się też bez zabawnych sytuacji. Zaraz po skończeniu zdjęć, gdy staliśmy obok roweru, ktoś chciał przejść między nami, a rowerem. Facet szedł szybkim, energicznym krokiem, gdy nagle Jacek krzyknął: STOP! Facet na szczęście stanął, jak wmurowany. Nie wiem, może to były żołnierz :) Pokazaliśmy mu linkę, na którą o mało nie wszedł. Pokiwał głową ze zrozumieniem i ruszył w bok. STOP!!! krzyknął znowu Jacek, a żołnierskie pewnie wychowanie natychmiast kazało mu stanąć w miejscu. Pokazaliśmy drugą linkę. Następny krok zrobił bardzo ostrożnie…

Ta sesja była też chrztem bojowym mojego nowego przenośnego generatora Elinchrom. Zdecydowałem się na asymetrycznego Rangera RX Speed AS o mocy 1100 Ws. Pracowałem już na nim wcześniej, więc nie jest to dla mnie całkiem nowa zabawka, jednak dopiero codzienna praca na własnym sprzęcie pozwoli na wyrobienie sobie opinii. Pierwsze spostrzeżenia są pozytywne, a bateria sprawia wrażenie, jakby nigdy nie miała się rozładować.

A na koniec jeszcze jedna rada. Gdy musicie użyć cienkiej linki do mocowania ciężkich przedmiotów, zapomnijcie o żyłkach rybackich. Trudno je zawiązać, bo są śliskie i ciągle się rozwiązują. Użyjcie sznurka malarskiego. Jest bardzo mocną linką splecioną z cienkich żyłek, nie plącze się i bardzo łatwo można zawiązać na nim mocny węzeł. No i jest różowy :))))

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Elinchrom, foto mądrości, Jak to zrobiłem, porady, realizacje, reklama, sesja, sprzęt
komentarz

28 kwietnia 2012

| przez Artur Nyk

Dyletanci piszą zapytania ofertowe czyli komórka wystarczy

Kolejne zapytanie ofertowe na wykonanie fotografii, które podesłał mi Tomek, znowu wywołało u mnie śmiech i jednocześnie załamałem się. No bo ile jeszcze pojawi się zapytań i przetargów pisanych przez dyletantów?
Ale po kolei…

Tym razem macie szansę sprzedać zdjęcia z okolic doliny Noteci w gminie Sadki. Zapytanie jest aktualne, a swoje oferty możecie składać do 10.05.2012 . Do tej pory opisywałem przetargi i zapytania, w których nie było sensu startować, ale tym razem może jest jakaś szansa…. Przynajmniej nie ma zapisu, że wygrywa najniższa cena.
Dokładną specyfikację i SIWZ i  znajdziecie TU.
Do zrobienia jest 120 „profesjonalnych zdjęć fotograficznych / fotografii”. Tu zadam moje pierwsze pytanie, czym różnią się zdjęcia fotograficzne od fotografii? Może lepiej jednak nie zadawać takiego pytania, bo odpowiedzi przecież nie ma. A to dopiero pierwszy taki kwiatek :)

Teraz przechodzimy do wymogów, jakie opisała Gmina. Zdjęcia mają być wysokiej rozdzielczości, 300 DPI. No i bardzo dobrze, takie powinny być. Ale większość klientów nie ma pojęcia, co oznacza owe tajemnicze 300 DPI. Często zdarza mi się słyszeć prośbę, żebym wysłał fotę w rozdzielczości 300 DPI, jednak, gdy spytam o rozmiar, to klient bezradnie powtarza…no 300 DPI, takie do druku żeby było…
W naszym zapytaniu mamy konkretny rozmiar 10×15. Dziesięć na piętnaście, ale czego? Centymetrów, cali, czy metrów? Mnie kojarzy się z 10×15 cm, to w końcu bardzo popularny format odbitek.
Plik, który jest więc wymagany to 10×15 cm w rozdzielczości 300 DPI.
A teraz zgadnijcie, jaką aparat musi mieć rozdzielczość, by spełnić te wymagania? Oto odpowiedź :

Nie, nie przewidziało Wam się, łatwo obliczyć. że wystarczy aparat o matrycy 2 Mpx. Inaczej mówiąc, można to zrobić aparatem w telefonie :)
A jednak Gminie zależy na dobrej jakości fotografii, gdyż kolejny punkt mówi: „z możliwością powiększania bez straty, dla jakości”. Nie dość, że można się pastwić nad interpunkcją, to i tak w sumie nic to konkretnego to nie mówi. Bo jak bardzo mamy mieć możliwość powiększania ???
Idźmy dalej. ” Zdjęcia powinny posiadać opis”. No dobrze, to nawet w miarę logiczne, abyśmy wiedzieli, co jest na zdjęciu. Mamy też w miarę dokładnie określony zakres tematów zdjęć, termin, a nawet zgodę na wykorzystanie już posiadanych zdjęć. Wszystko jak najbardziej w porządku.
I teraz znowu się ubawiłem. Gmina wymaga, by fotograf wykazał się swoimi kwalifikacjami. Zwykle w tym celu tworzy się portfolio i to zdjęcia same mówią o nas fotografach. Tym razem musimy mieć dyplom :) A konkretnie udokumentować, że zajęliśmy od 1 do 6 miejsca w jakimś Ogólnopolskim Konkursie Fotograficznym. I na dodatek musimy się też wykazać publikacją co najmniej jednego zdjęcia w ogólnopolskim piśmie branżowym. 
Czy laureat ogólnopolskiego konkursu zagwarantuje zrobienie dobrych zdjęć pejzażowych?  Przychodzi mi do głowy kilka konkursów, które śmiało można nazwać ogólnopolskimi, bo mogą w nich wziąć udział fotografowie z całej Polski. Oto, jakie konkursy fotografii znalazłem: Kominek Sercem Domu (konkurs na fotografie kominków, pieców i grilli), Cisza (tematem jest cisza). Biblioteka ciągle w grze (tematem jest książka i czytelnictwo), Flaga RP w obiektywie (wiadomo), Jajko (zgadza się, tu chodzi o jaja…) itd.
Do tego fotograf musi mieć publikację w piśmie branżowym. Myślę, że na komisji oceniającej wrażenie zrobi publikacja w piśmie z branży: automatyki przemysłowej, chirurgii plastycznej albo administracji.
Podsumowując, ktoś się starał, ale swoją wiedzę czerpał chyba tylko z internetu…Dzięki temu spełnimy wymagania, jeśli zajęliśmy 6 miejsce w konkursie na fotografie złotej rybki, opublikowaliśmy zdjęcie w magazynie ” Świat Patelni”, a zdjęcia zrobimy komórką.  

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy, foto mądrości, przetarg, SIWZ
komentarz

24 kwietnia 2012

| przez Artur Nyk

Będę polecał waszą firmę czyli negocjacje po polsku

Zobaczyłem dzisiaj na Facebooku wpis Kasi, mojej znajomej, komentującej zwyczajowe problemy z brakiem płatności. To sytuacja, która wcześniej czy później dopada każdego, kto prowadzi własną działalność.
Kasia załączyła też film. Gdy go zobaczyłem, mój komentarz mógł być tylko jeden: Genialne !!!
Wszystkie wykorzystane w filmie zagrania słyszałem osobiście od moich (byłych lub niedoszłych) klientów.

Fot. Sensimedia.pl

Ci z Was, którzy jeszcze mieli to szczęście i nie spotkali się z czymś takim, powinni uważnie obejrzeć film  i zapamiętać :)

 

Prawda, że prawdziwe? Moje ulubione hasło z rozmów z klientami: teraz da mi pan zniżkę, a potem będę dużo zamawiał. Wtedy mam zawsze ochotę odpowiedzieć: Nie ze mną te numery Bruner…..

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

17 kwietnia 2012

| przez Artur Nyk

Jestem bezlitosny

Nadszedł właśnie doroczny termin poświątecznych porządków na dysku. Po ostatnim intensywnym  fotografowaniu, moje biblioteki są przepełnione i potrzebują zdecydowanego przetrzebienia.

Przeglądam więc zdjęcia i wyrzucam do kosza wszystko co niepotrzebne, albo też to, co od dawna szkoda było mi wyrzucić bo „może się przydać”. Skoro przez ostatnie lata zdjęcia się nie przydały to już się nie przydadzą….

Skasowałem już około 3000 zdjęć, jeszcze kilka tysięcy pewnie pójdzie pod nóż.
A przy okazji takiego przeglądu zdjęć zawsze coś fajnego wpadnie w oko. Trochę takich śmiesznych zdjęć z backstage’u znalazłem i Wam pokażę…
Instruuję modela jak ma pozować
I takie coś ma mnie utrzymać?

To mi się nie zgadza z notatkami :)

 

Oto jest przykład jak nie należy komplikować światła by zrobić mały przedmiot :))) Nic wtedy z tego dobrego nie wyszło.
Radość z zakończenia sesji

 

Ja też postanowiłem spróbować sil jako model
A to model prosto z pudełka

 

Ciężko się skupić na pracy w takich warunkach :) Oto jak się w dawnych czasach mierzyło się światło światłomierzem.

 

Najprostrzy sposób na podgrzanie atmosfery

 

 

Jak widać jesteśmy na sesji mebli, przynajmniej mieliśmy na czym siedzieć :)
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, do kawy
komentarz

Nawigacja

Starsze
Nowsze

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close