×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

26 grudnia 2011

| przez Artur Nyk

Budżet robi cuda?

Oglądałem wczoraj film o Annie Leibovitz. Nigdy nie przepadałem za jej zdjęciami, a zwłaszcza byłem mocno rozczarowany kalendarzem Pirelli w jej wykonaniu. Kompletnie nie pasował mi sposób, w jaki pokazywała kobiece ciało. Dla mnie te kobiety wyglądały zbyt męsko….
Potem Annie zrobiła kalendarz Lavazza i tym bardziej uznałem, że kompletnie nie były to trafione fotografie.

Przyznam się szczerze, byłem negatywnie nastawiony do niej. Gdy jednak obejrzałem film i przypomniałem sobie stare zdjęcia Leibovitz, to zmieniłem zdanie. Pamiętacie na pewno słynne zdjęcie Whoopi Goldberg albo Demi Moore.

Fot. Annie Leibovitz

Fot. Annie Leibovitz

Czy są to zdjęcia wybitne? Są na pewno dobre. Ale czy gdyby ukazały się dzisiaj, byłyby tak ważne? Raczej nie. Jeśli jednak popatrzymy na nie z perspektywy tamtych lat to już inna sprawa. Nikt wcześniej nie pokazywał w ten sposób aktorów. Zwłaszcza okładka Vanity Fair wywołała wiele sprzeciwów i krytycznych opinii. Dzisiaj chyba trzeba byłoby pokazać zdjęcie z porodu i to z perspektywy położnej….

Annie Leibovitz opowiadała, że na początku zupełnie nie miała ochoty fotografować mody, bo ani się na tym nie znała, ani ją to nie interesowało. Ciekawe wyznanie, jak na fotografa jednego z ważniejszych magazynów o modzie…. Chciała robić portrety, moda była przy okazji. Ale ponieważ jej nazwisko było coraz bardziej rozpoznawalne, coraz więcej znanych osób chciało, by zrobiła im zdjęcie. Dzięki temu mogła żądać coraz większych budżetów na sesje. A dzięki temu zdjęcia były coraz bardziej spektakularne. Taka samonakręcająca się zależność…

Nie umniejsza to jednak jej umiejętności. Gdyby nie potrafiła zrobić dobrych zdjęć, nawet największy budżet niezbyt by tu pomógł. Jednak pomaga…. i to jak. Przyznam jednak szczerze, że wolę „zwykłe” zdjęcia Leibovitz, niż te bardzo baśniowe, z dużą ilością montaży. Te drugie klimatem trochę przypominają mi fotografie Horovitza.
Duży budżet to też duża odpowiedzialność, nie tylko za wydawane pieniądze, ale przede wszystkim za efekt. Bardzo łatwo przesadzić z efektami. Znacznie trudniej jest ciągle zrobić prosty, dobry portret.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
dobre zdjęcia
komentarz

19 grudnia 2011

| przez Artur Nyk

Jelenia szukamy

Kryzys mamy wielki. Już nawet największe firmy odzieżowe nie mają kasy i szukają darmowego fotografa, by pomógł im i za darmo zrobił nowe zdjęcia. Taką biedną firmą jest Reserved, który w sobotę ogłosił na FB :

 „UWAGA, SZUKAMY ZDOLNEGO FOTOGRAFA
Szukamy kogoś kto ma talent, ochotę i czas by zrealizowac sesję 28 i 29 grudnia w Łodzi”


Oczywiście zgłosiły się jakieś trzy osoby, które bardzo chętnie wspomogą biedną firmę i zrobią te zdjęcia. Może nawet kupią jeszcze obiad komuś z firmy, bo bieda tam pewnie, że aż piszczy.
No dobrze, kończę nabijać się z tej sytuacji, bo tak naprawdę to nie jest to śmieszne, a tragiczne. Jeżeli nawet najwięksi próbują naciągnąć fotografów, łudząc ich sławą to nie wróży to nic dobrego.
Oczywiście cała masa fotografów napisała na ich profilu słowa oburzenia. Już nawet nie warto powtarzać, że tego typu praktyki doprowadzą do zaniku zawodu fotografa profesjonalnego. Zawsze przecież pojawią się nowi, młodzi, których da się omamić wizją sławy i przyszłych zysków. A gdy oni nieśmiało zaczną mówić o pieniądzach, to znowu znajdą się jeszcze młodsi…

Niby nie można w tej sprawie nic zrobić.
Niby.
Ale ja nie będę już nic kupował w Reserved. 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości
komentarz

15 grudnia 2011

| przez Artur Nyk

Czego nie rozumieją modelki

Wreszcie po wielu dniach, no dobrze, nie ukrywajmy tego, po wielu miesiącach skończyliśmy obróbkę pierwszego zdjęcia z sesji z Karoliną.  Sesja była w maju, teraz mamy grudzień…..nawet nie będę liczył, ile czasu upłynęło.

Dlaczego tak długo to trwa? Odpowiedź jest prosta. Pierwszeństwo zawsze mają zlecenia płatne, nawet jakby były najbardziej nudne. Sesja do portfolio, choć jest bardzo ważna, bo przekłada się potem na następne zlecenia, to jednak musi ustąpić temu, na co czekają klienci. Oczywiście, mógłbym zlecić obróbkę komuś innemu, ale wtedy nie dostałbym tego, co chciałbym. Próbowałem już pracować przy obróbce przez internet, ale to sprawdza się tylko przy prostych zdjęciach, gdzie w paru słowach mogę określić, co trzeba zrobić.
Przy obróbce zdjęć do portfolio, które mają pokazać mój sposób patrzenia na obraz i moją wizję fotografii, muszę widzieć każdy etap obróbki i mieć na niego wpływ. To zbyt ważny etap kreacji zdjęcia, by zdać się to, co ktoś inny wymyśli. Jasne, czasem może nawet wymyślić coś, na co ja bym nie wpadł, ale to jest jednak ruletka.

Pracując cały czas z jedną osobą, można wypracować jednolitą stylistykę. Z Gosią pracuję już drugi rok i dzięki temu wielu rzeczy nie muszę już nawet tłumaczyć. Ponieważ dobrze zna moje fotografie, wie, co chcę osiągnąć wizualnie. Ja natomiast mam zaufanie, że wszystko będzie zrobione bardzo porządnie. Bardzo polecam Wam właśnie taką stałą współpracę.

A wracając do tematu wpisu. Modelki oczekują, że zaraz po sesji dostaną gotowe obrobione zdjęcia. I wcale im się nie dziwię. Pracując przy takich sesjach bez wynagrodzenia, jedynie za zdjęcia, mają prawo oczekiwać, że dostaną je w miarę szybko.
Z rozmów z modelkami wiem, że fotograf, który nie wysyła im zdjęć po sesji w rozsądnym terminie, bardzo szybko może być skreślony i nikt za chwilę nie będzie chciał z nim pracować. I naprawdę nie dziwię się im.

Karolina wykazała się wielką cierpliwością. Choć mówiłem od początku, że chcę zrobić wszystkie zdjęcia z tej serii, nim weźmiemy się za obróbkę, to sam nie sądziłem, że tyle to potrwa :)
Tym razem udało mi się i Karolina nie wpisała mnie na czarną listę. Chyba :)

Ale Koleżanki i Koledzy Fotograficy, nie idźcie tą drogą :) A jeżeli już nie macie czasu obrobić szybko zdjęć, to od razu mówcie o tym modelkom.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
dobre zdjęcia, foto mądrości, porady, sesja
komentarz

14 grudnia 2011

| przez Artur Nyk

Bezlusterkowce czyli nie moja bajka

Coś mi się wydaje, że mogę włożyć kij w mrowisko, ale ostatnio zobaczyłem coś takiego u Nikona, że muszę się wypowiedzieć na ten temat. Na początku powiem powoli i bardzo dużymi literami: nigdy nie robiłem zdjęć tego typu aparatem, nawet nie wiem, czy miałem coś takiego w ręce. Nigdy też nie marzyłem o fotografowaniu magiczną Leicą. Po prostu nigdy idea aparatu nie będącego lustrzanką, a mającego wymienne obiektywy, nie przekonywała mnie.
Wiem, wiem, skoro nigdy nie fotografowałem bezlusterkowcem to w ogóle nie powinienem się wypowiadać. Ale sięgnę do bogatej w naszym kraju tradycji wypowiadania się na temat, o którym nie ma się pojęcia. Skoro posłowie i politycy mogą, to ja też :)


No bo po jakiego grzyba mi aparat, który ani nie jest naprawdę mały, ani ergonomiczny? Do tego jeśli założy się trochę większy obiektyw, to wygląda komicznie? Uchwyt zwykle praktycznie nie istnieje, więc dłuższa praca nie jest wygodna. Do tego nie ma wizjera! Aparat bez wizjera? To jak kawa bez kofeiny. Na wakacje może się nadaje, ale nie do poważnego fotografowania. No dobrze, wiem, jestem zachowawczy w swoich przyzwyczajeniach, kiedyś fotograficy narzekali, po co w aparacie światłomierz, a dzisiaj nikt z tego powodu nie robi problemu.
Nie mogę zrozumieć, po co robić aparat, który z założenia ma być mały, dający się łatwo transportować, niewiele  ważyć, nie rzucać się w oczy itd, a potem wyposażać go w wielki obiektyw?
Jeszcze z systemowym „naleśnikiem” taki aparat może mieć sens, ale nie z wielkim zoomem, który z powodu swojej wagi sprawia, że wyważenie całości jest niekorzystne. Zwłaszcza, że nawet nie ma za co porządnie złapać tego aparatu.


A to, co mnie kompletnie ubawiło wczoraj, to informacja o wypuszczeniu przez Nikona adaptera FT1, który umożliwia założenie do najnowszego Nikona 1 optyki z lustrzanek. Mamy więc sytuację taką: małe body+duży adapter+wielki obiektyw, co daje nam coś w rodzaju kolarzówki z oponami terenowymi i do tego z dodatkowymi kółkami do nauki jazdy….
Nikon opisuje sens adapteru takimi słowami : „niespotykane możliwości dobrania obiektywu do sytuacji zdjęciowej oraz eksperymentowania z nowymi, kreatywnymi pomysłami „.
Pozostawiam to bez komentarza.





Do tego za całą przyjemność trzeba będzie zapłacić około 300 dolarów. Już widzę kolejkę ustawiającą się po ten adapter….


A tak serio to bardzo chętnie poznam argumenty przemawiające za kupnem bezlusterkowca, niekoniecznie Nikona. bo dla mnie argumentem nie jest ani cena, ani wielkość, ani niezwykłe możliwości. Traktuję tego typu aparaty jako modny i ładny gadżet. Ale słucham, wyprowadźcie mnie z błędu :) 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, Nikon, sprzęt
komentarz

12 grudnia 2011

| przez Artur Nyk

Możdżer. Leszek Możdżer

Zdarzyło mi się wielokrotnie fotografować muzyków. Zwykle robiłem to w trakcie koncertów, czasem nawet na zasadach wyłączności, jak np. Chicka Corea, czy Vollenweidera, o czym jeszcze napiszę, jak uda mi się zeskanować stare filmy. Znacznie rzadziej fotografowałem muzyków w studio.
A zdecydowanie najprzyjemniej wspominam sesję z Leszkiem Możdżerem. W 2004 nagrał płytę z orkiestrą studentów Akademii Muzycznej w Katowicach.  Na potrzeby płyty fotografowałem całą orkiestrę, a na końcu samego Leszka.
Przyznam się, że w momencie robienia sesji nie miałem pojęcia kim dokładnie jest Leszek Możdżer. To, że jest muzykiem, to wiedziałem, ale jak znakomitym to już nie :)
Dzięki temu podszedłem do zdjęć na pełnym luzie. Od razu przeszliśmy na „ty”, porozmawialiśmy o tym, jak powinny zdjęcia wyglądać i w ciągu jednej godziny zrobiliśmy cały materiał, po czym wybraliśmy zdjęcia na płytę. To była chyba najszybsza sesja w moim życiu. Niejeden profesjonalny model nie potrafi tak pozować, jak on.
Z całego materiału wybraliśmy zgodnie jedno zdjęcie. Niestety, nigdy nie zobaczyłem tej płyty, raz jedynie znalazłem ją na jakiejś zachodniej stronie. W sumie to moja wina, bo nie dopilnowałem wtedy, by dostać egzemplarz autorski.

Fotografowałem wtedy moim pierwszym cyfrowym Canonem 10D. Nie był to aparat dobrze radzący sobie w studio. Mocno ocieplił wtedy te zdjęcia, ale to właśnie wtedy nam się spodobało i tak już zostało.
Na koniec zrobiłem jeszcze Leszkowi serię zdjęć, ale jeszcze szybko chyba nie zdecyduję się ich opublikować. Powiem Wam tylko, że to bardzo wyluzowany gość :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, dobre zdjęcia, sesja
komentarz

9 grudnia 2011

| przez Artur Nyk

Umowa z modelką to nie randka w ciemno

Temat umowy z modelami ciągle wraca w rozmowach i mailach od Was. Planowałem,, by coś na ten temat napisać, ale to co podesłał mi w tym tygodniu znajomy, dało mi impuls by zabrać się za ten temat od razu.

Po pierwsze, zadajmy sobie pytanie w jakich sytuacjach należy podpisać umowę. Podzielmy sobie je na trzy najczęściej spotykane rodzaje sesji:

1. Sesja do portfolio.

Z założenia będą to zdjęcia niekomercyjne, przeznaczone do umieszczenia w portfolio fotografa, modelki wizażystki, fryzjera, stylistki itd. Cała ekipa pracuje wtedy bez wynagrodzenia i jedyny zysk dla wszystkich to fotografia, którą mogą się pochwalić.
Przyznam się, że ja w takich sytuacjach zwykle nie podpisuję żadnej umowy, ponieważ pracuję ze stałą, zaufaną ekipą. Jednak sam zdaję sobie sprawę, że lepiej byłoby mieć choć najprostszą umową potwierdzającą na jakich warunkach pracujemy. Wystarczy np. taki tekst : 
” Zgadzam się na wykorzystanie fotografii powstałych na sesji w dniu… wyłącznie do celów promocyjnych osób biorących udział w sesji i publikacji w ich portfolio w wersji drukowanej i elektronicznej. Wszelkie inne sposoby użycia tych fotografii należy określić osobną umową za zgodą wszystkich osób biorących udział w sesji.”
Można jeszcze dla pewności opisać sesję i wypisać wszystkie osoby pracujące przy niej. Jeśli zdjęcia robione są cyfrą to każde zdjęcie będzie łatwo zidentyfikować, czy było zrobione właśnie w trakcie tej sesji.
Gdy ktoś z ekipy ma możliwość sprzedania zdjęcia, wtedy ustalamy podział pieniędzy ispisujemy już konkretne umowy, o których będzie dalej.

2. Sesja na koszt fotografa.

Może oczywiście być też na koszt wizażystki lub modelki, ale najczęstszym przypadkiem jest, gdy fotograf organizuje sesję na swoje potrzeby lub by uzyskać zdjęcia na sprzedaż. Wtedy fotograf występuje w roli klienta, który decyduje o charakterze całości, a reszta pracuje według jego wskazówek. Jest to jak najbardziej komercyjna sesja, jednak forma wynagrodzenia ekipy może być różna. Przyjmijmy, że fotograf chce zrobić sesję, którą będzie potem mógł wrzucić do banku zdjęć, aby uzyskać (potencjalny, niekoniecznie rzeczywisty) zysk.
Może się umówić z modelką na konkretną kwotę wynagrodzenia lub na pozowanie w zamian za fotografie do portfolio modelki. To oczywiście rzadsza sytuacja, jednak też się zdarza. Potrzebna jest wtedy umowa, która dokładnie opisuje, na co zgadza się modelka i co fotograf może zrobić ze zdjęciem.
Każdy bank zwykle chce, by umowa z modelem była spisana według jego standardów. iStockphoto opisuje swoje wymagania w taki sposób.
A jeśli nie wiecie, co zrobicie ze zdjęciami w przyszłości, ale chcecie mieć pełne prawa do nich, spiszcie chociaż prostą umowę, gdzie model podaje wszystkie swoje dane i zgadza się przekazać swoje prawa do wizerunku w zamian za określone wynagrodzenie.
I tu mała uwaga. Jeżeli w umowie  napiszecie, że model przekazuje prawa na „wszystkie” pola eksploatacji, to tak naprawdę nic to nie znaczy w języku prawniczym. Trzeba je konkretnie określić np.
jako: Utrwalanie, w tym audiowizualne i zwielokrotnianie jakąkolwiek z technik, niezależnie od standardu, systemu i formatu oraz archiwizowanie utworu zawartego na płytach CD-ROM, DVD oraz w pamięci komputera, wprowadzanie do obrotu, najem, dzierżawa, lub użyczanie oryginału utworu, elektroniczne udostępnianie na zamówienie egzemplarzy utworów, utrwalanie i zwielokrotnianie drukiem lub podobną techniką,wykorzystywanie dla celów reklamy, promocji, oznaczenia lub identyfikacji firm,  ich produktów i innych przejawów ich działalności, a także przedmiotów ich własności, utrwalanie i zwielokrotnianie poligraficzne, na płytach CD, DVD, publikowanie w internecie, wykonywanie praw zależnych, udzielanie sublicencji na wyżej wymienionych polach eksploatacji. 
Zdaję sobie sprawę, że brzmi to dosyć dziwnie, ale przepisałem sobie ten zakres z jakiejś bardzo mądrej umowy :)

3. Sesja komercyjna. To sytuacja, gdy umowa jest bezwzględnie konieczna. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy mam sprzedać zdjęcia klientowi i nie mieć pisemnej i precyzyjnej umowy z modelką.
Umowę, którą ja się posługuję, stworzyła mi kiedyś moja znajoma prawniczka i chociaż jest bardzo prosta to nigdy żaden prawnik z dużej korporacji nie miał do niej zastrzeżeń. Ta prostota jest wręcz jej zaletą, gdyż wszyscy są w stanie dobrze ją zrozumieć. Oto, jak wygląda =:





Umowa o dzieło nr 1                                                          



Spisana dnia…………..w ………. pomiędzy:………………… , zwanym dalej Zamawiającym, a ………                                                                                                              zwanym dalej Wykonawcą.

§1
Przedmiotem niniejszej umowy jest współudział Wykonawcy w sesji zdjęciowej: …………… jako Modela.
Wykonawca oświadcza, że posiada odpowiednie uprawnienia, doświadczenie i kwalifikacje zawodowe, zapewniające wykonanie dzieła w dobrej jakości i w terminie.

§2
Rozpoczęcie wykonania dzieła nastąpi…………, natomiast ukończenie nastąpi dnia……..

§3
1.    Wykonawcy przysługuje wynagrodzenie za dzieło w wysokości  ……….. (słownie: …………  Wynagrodzenie płatne będzie do dnia  …………….
2. Wynagrodzenie powyższe pokrywa wytworzenie dzieła,a także przeniesienie na Zlecającego majątkowych praw autorskich na pola eksploatacji określone w niniejszej umowie.
3.  Z tytułu eksploatacji dzieła i wykonywania praw wynikających z niniejszej umowy Wykonawca nie będzie zgłaszał żadnych dodatkowych pretensji i roszczeń wobec Zamawiającego.
4.  Z uwagi na specyficzny charakter dzieła, Wykonawca rezygnuje z wykonywania swoich autorskich praw osobistych, w szczególności z oznaczenia utworu swoim imieniem i nazwiskiem oraz decydowania o dacie udostępniania utworu publiczności.
5. Zamawiający wypłaci Wykonawcy wynagrodzenie z pkt.1 pomniejszone o zaliczkę podatku dochodowego po przyjęciu wykonanej pracy.

§4
Wykonawca przekazuje wraz z dziełem majątkowe prawa autorskie i wykonawcze do dzieła.
Zamawiający nabywa prawa na następujące pola eksploatacji: …… 
na okres……


§ 5
Strony ustalają, że ewentualne braki i usterki stwierdzone w wykonanej pracy zostaną poprawione bezpłatnie przez Wykonawcę w określonym przez Zamawiającego terminie. 
§6
W przypadku niewykonania dzieła w terminie lub innego nienależytego jej wykonania, Zamawiający ma prawo potrącić z ustalonego w §4 wynagrodzenia Wykonawcy karę umowną w wysokości od 10% do 30% jego wartości. 
Zamawiającemu przysługuje prawo dochodzenia na zasadach ogólnych odszkodowania przewyższającego karę umowną.
§7 
W razie zwłoki w wykonaniu dzieła powyżej 3 dni Zamawiającemu przysługuje prawo odstąpienia od umowy.
Odstąpienie od umowy nie powoduje utraty możliwości dochodzenia przez Zamawiającego odszkodowania i kary umownej.
§8
W sprawach nieuregulowanych niniejszą umową mają zastosowanie przepisy kodeksu cywilnego oraz ustawy o prawach autorskich i pokrewnych.
§9
Ewentualne spory mogące wyniknąć na tle stosowania, wykonania niniejszej umowy będą rozpatrywane przez właściwy rzeczowo sąd w……. ( miejsce zamieszkania fotografa)
§10
Wszelkie zmiany niniejszej umowy wymagają formy pisemnego aneksu pod rygorem nieważności.

§11
Umowę sporządzono w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach po jednym dla każdej ze Stron.


Proszę, bierzcie i kopiujcie ją :) Jest tu wszystko,, co powinno w umowie być, czyli co, jak, po co i za ile. Oczywiście, trzeba wpisać tam pełne dane modelki. 
A teraz poczytajcie umowę, jaką jeden z fotografów dał do podpisu mojej znajomej. I nie chodziło tu o zrobienie sesji, którą robi dla siebie fotograf, by potem ją sprzedawać, ale o komercyjną sesję bielizny.

Uwaga edytowano w dniu 19.01.2012
Na prośbę Fotografa usunąłem tą umowę.

       




Gdy to przeczytałem to zatkało mnie z wrażenia. Nie dość, że u umowie nie ma podstawowych faktów, jak kwota wynagrodzenia, czy termin płatności, to jeszcze fotograf wymaga przekazania wszystkich praw, aby mógł dowolnie sprzedawać te zdjęcia. Teoretycznie nie ma w tym nic złego, jeśli modelka jest tego świadoma. W tym przypadku jednak cały czas była mowa o katalogu bielizny i koniec. Umowę dostała do podpisu na dwa dni przed wyjazdem. Domyślacie się pewnie, że w rezultacie nie podpisała tej umowy. Nie dziwię się…

Follow on Bloglovin

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady, sesja
komentarz

7 grudnia 2011

| przez Artur Nyk

Pirelli 2012 czyli czas na nowe opony

Nie wiem, jak Wy, ale ja czasem muszę sobie przypomnieć, że Pirelli robi opony, a nie kalendarze. W mojej świadomości to kalendarze są zawsze na pierwszym miejscu. Czy inni podobnie kojarzą tę firmę? Czy więc coś, co miało firmę reklamować, nie zaczęło z czasem żyć własnym życiem? Obawiam się, że chyba trochę tak jest.

No właśnie, zapomnijmy o oponach, bo właśnie pokazały się pierwsze zdjęcia z nowego kalendarza Pirelli na 2012 rok. Tym razem autorem zdjęć jest prawdziwy fotograf Mario Sorrenti, a nie projektant sukienek, co bardzo mnie cieszy.
Nie mam już powodów do narzekań, fotografie podobają mi się. Przynajmniej w większości. Pewnie im dłużej będę je oglądał, tym więcej w nich zobaczę. Moje pierwsze wrażenia to niezwykła gra światła, kojarząca się z malarstwem impresjonistycznym na niektórych czarno-białych zdjęciach. Ale też i kolorowe fotografie są znakomite. Światło na Korsyce zawsze bardzo mi się podobało.

Zresztą, zobaczcie sami, bo fotografie powinno się oglądać, a nie o nich mówić….

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli
fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

Dodaj napis

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli

fot. Mario Sorrenti/Pirelli
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
dobre zdjęcia
komentarz

5 grudnia 2011

| przez Artur Nyk

Mam naśladowcę

Jeżeli ktoś myśli w dzisiejszych czasach, że robi coś absolutnie niepowtarzalnego i niezwykłego w fotografii, to raczej się myli. Mamy wciąż przed oczami tysiące zdjęć i nawet, jeśli byśmy nie chcieli to i tak się nimi podświadomie inspirujemy. Raz wychodzi to lepiej, innym razem efekty są gorsze, jednak nie da się przed tym uciec.
Można też zrobić coś wtórnego zupełnie, nie zdając sobie z tego sprawy. Pamiętam, jak mój znajomy wymyślił sobie i zrealizował trudną sesję z modelką w samochodzie, a na drugi dzień zobaczył prawie identyczne zdjęcie w jakimś zachodnim magazynie. Podłamał się facet, bo myślał, że jego pomysł jest taki świeży i odkrywczy :)

Wiele lat temu zrobiłem serię zdjęć abstrakcyjnych, fotografując szkło i papier. Miałem z tej okazji kilka wystaw, pojawiło się też trochę zleceń dzięki tym fotografiom, ale do dzisiaj nie trafiłem na nic podobnego. Do dzisiaj, bo właśnie zobaczyłem informację o wystawie Wolfganga Tillmansa .

Jego zdjęcie tak przypomina mi moje własne, że sam jestem zaskoczony. Nie mam oczywiście identycznego zdjęcia, chodzi mi raczej o sposób tworzenia obrazu, posługiwanie się złudzeniem.
Dokładnie w ten sam sposób posługiwałem się papierem, choć tworzyłem inne formy.

Mnie podoba się zdjęcie Tillmansa, złudzenie kropli jest fajnie zrobione. Jestem ciekawy, czy widzicie dokładnie jak to zostało zrobione i co jest odpowiedzialne za taki efekt? Jak się dobrze przyjrzycie to na pewno to zobaczycie :) 
fot. Wolfgang Tillmans

Kiedyś przy okazji wystawy, rozmawiałem na temat moich zdjęć z Tomkiem Sikorą. Stwierdził wtedy, że to takie zdjęcia dekoracyjne do wnętrz. Ciekawy jestem, co powiedziałby o zdjęciach Tillmana?
Jak wiecie moje wątpliwości co jest, a co nie jest sztuką, są od dawna takie same :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
dobre zdjęcia, foto mądrości
komentarz

3 grudnia 2011

| przez Artur Nyk

Ruchome zdjęcia

Znalazłem dzisiaj na portalu motoryzacyjnym, ciekawe zdjęcia nowego Citroena DS5. Na zamówienie brytyjskiego przedstawicielstwa Citroena, zrobił je James Lipman.
Niby gif nie jest niczym nowym, a jednak pierwszy raz widzę bardzo konkretne zastosowanie tej techniki na pograniczu filmu i fotografii.
W większości sytuacji podobają mi się uzyskane efekty, ale nie zawsze. O ile spadające krople wyglądają bardzo naturalnie, kręcenie kierownicą jeszcze też jest w porządku, to przechodzień odbijający się w oknie już trochę mnie razi. Dziwnie bardzo wygląda, że podczas gdy on idzie, dwie inne osoby są nieruchome.

W pierwszej chwili stwierdziłem, że to znakomity pomysł, by w ten sposób wzbogacać zdjęcia o elementy ruchu. Jednak, im dłużej przyglądałem się temu, tym bardziej pojawiały się wątpliwości…
Coś mi w tym po prostu nie pasowało. Jest w tym pewna sztuczność. O ile jesteśmy już przyzwyczajeni do nawet najbardziej nierealnej fotografii, nic już też nas nie zadziwi w w filmie, to w tym przypadku podświadomie wiemy, że coś jest nie tak. Jest jakaś subtelna różnica między nieruchomym obrazem w filmie, a nieruchomym obrazem na fotografii. Obraz filmowy nigdy chyba nie jest aż tak stabilny i nieruchomy jak na fotografii. Gdy więc jednocześnie widzimy filmowy ruch i stabilność fotografii, nasz mózg jest zdezorientowany. Trochę też nie podoba mi się, że ruch jest zamknięty w pętli, wiem, że taka jest specyfika formatu gif, jednak gdyby dało się „uruchomić” zdjęcie tylko w momencie naciśnięcia przez oglądającego, to sądzę, że efekt byłby lepszy.

Wydaje mi się jednak, że sama idea takich fotografii jest jak najbardziej ciekawa. Na pewno ten kierunek ma szanse się rozwinąć i pozbyć dzisiejszych niedoskonałości. Sam w sumie może pomyślę o tego typu rozwiązaniach :)

Jeżeli widzieliście gdzieś jeszcze tego typu zdjęcia lub sami je zrobiliście to dajcie znać.

fot. James Lipman

Kontynuuj →

do kawy, samochody
komentarz

27 listopada 2011

| przez Artur Nyk

Kupuję nowy obiektyw

Nie wiem, ile już razy ktoś zwracał się do mnie z pytaniem, jaki obiektyw ma kupić. Łatwo jest radzić, bo wydajemy wtedy nie swoje pieniądze. Ale gdy sam mam coś dla siebie wybrać to sprawa nie jest już taka łatwa….

Od jakiegoś czasu myślę o jasnym szerokokątnym obiektywie, w grę wchodzi tylko oryginalna optyka, bo nigdy nie mogłem się przekonać do niezależnych producentów.
Waham się pomiędzy dwoma obiektywami 24/1,4 L II  i 35/1,4 L. Pierwsze, co zrobiłem to sprawdziłem, jakiej ogniskowej częściej używałem do tej pory. Bez problemu można to zrobić w Aperture, gdzie mogę wyświetlić wszystkie zdjęcia zrobione na konkretnej ogniskowej lub zakresie ogniskowych. No niestety wyszło mi, że częściej używałem 24 mm niż 35 mm. Podobnie było też, gdy zbadałem zakres ogniskowych zbliżony do 24 i 35 mm. Piszę „niestety”, bo mam ochotę raczej na ten dłuższy obiektyw.

24/1,4 L ma jeszcze oznaczenie II, a to oznacza, że jest to już nowa wersja o poprawionych parametrach i zbudowana z myślą o nowych, coraz bardziej wymagających lustrzankach. Pierwsza wersja tego szkła została zaprezentowana w grudniu 1997 roku, czyli w czasach, gdy dobry cyfrowy aparat miał rozdzielczość 0,5 Mpx… Wersja druga pochodzi z 2008 roku, czyli z czasów już całkiem nowożytnych.
35/1,4 L wypuszczono na rynek w grudniu 1998 roku, czyli też prawie w zamierzchłej epoce. Zacząłem się więc bać czy taka stara konstrukcja poradzi sobie z problemami, których wtedy jeszcze nie znano…

Zajrzałem najpierw na optyczne.pl, gdzie testy są robione na mój gust rzetelnie. Naczytałem się tam o wielu, wielu wadach obu obiektywów. Fatalna rozdzielczość, ostrość i winietowanie na brzegach kadru. Po prostu masakra. Na szczęście już wiem, że w rzeczywistości wcale nie jest tak źle, zwłaszcza, gdy porówna się z innymi, tańszymi konstrukcjami.
Przy okazji zainteresowałem się jeszcze innym obiektywem, który teoretycznie może zastąpić oba powyższe, a nawet jeszcze więcej. Zacząłem przyglądać się 17-35/2,8 L II. Tam to dopiero wyniki testu wyglądają fatalnie :) Im dłużej czytałem różne testy, tym bardziej byłem przerażony. To czym w takim razie mam fotografować?
Zresztą optyczne.pl nie mogłem traktować jako w pełni wiarygodny test, gdyż nie wszystkie obiektywy były testowane na pełnej klatce.

Potem zobaczyłem, czego mogę dowiedzieć się z dpreview.com. Dawno tam nie zaglądałem i zmiany, które zobaczyłem, bardzo mi się spodobały. Testowane obiektywy mają animowane wykresy, gdzie możemy sami wybrać wszystkie parametry i zobaczyć wyniki testu, a także fragment testowego zdjęcia. Jest tam też funkcja porównania dwóch obiektywów. Wpadłem więc na pomysł, by zobaczyć, jak wygląda porównanie 24/1,4 L II z moim ulubionym 50/1,4. Używam tego standardu od kilku lat i nigdy nie mogłem narzekać na jakość obrazu. No i co odkryłem?

www.dpreview.com

Okazało się, że mój obiektyw jest gorszy. Mogę więc spodziewać się, że obarczony wieloma wadami 24/1,4 L II i tak będzie lepszy :) Niestety, nie znalazłem tam testu 35/1,4 L co dałoby mi najwięcej konkretnych danych do porównania.

W końcu porzuciłem cyferki, tabelki i wykresy. Zabrałem się za to, co najważniejsze. Oglądanie zdjęć z tych obiektywów :) A im więcej oglądałem, tym więcej przekonywałem się, że do moich celów nie ma większego znaczenia jaką rozdzielczość na obraz na brzegach kadru. W końcu potrzebuję tego obiektywu do fotografowania ludzi, na bardzo małej przesłonie, by maksymalnie wyciągnąć ich z tła. Piękne rozmycie tła to cech bardzo pożądana w takich sytuacjach, dlaczego więc mam się przejmować spadkiem ostrości na brzegach? No niestety, czasem trzeba umieścić postać nie na środku kadru lub sfotografować dwie osoby stojące koło siebie. Wtedy to właśnie przydaje się dobra jakość obrazu na brzegach kadru.

Obejrzałem sporo zdjęć z 35/1,4 L i przekonałem się do niego. Mimo starej konstrukcji, obiektyw daje sobie bardzo dobrze radę.
Ale co będzie, gdy go kupię i zaraz potem wyjdzie nowa wersja, na pewno lepsza? Może jednak zaczekać…..

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Canon, sprzęt, test
komentarz

Nawigacja

Starsze
Nowsze

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close