×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

22 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Katowice europejską stolicą?

Czy ktoś  na serio liczył, że Katowice zostaną wybrane europejską stolicą kultury? Słyszałem dzisiaj wypowiedzi w radio, jakoby w Katowicach panowało przeświadczenie, że zwyciężymy. Ja raczej nie miałem wątpliwości co do wyniku.
Bardzo żałuję, że nie wygraliśmy, może wtedy wreszcie nasze kochane władze coś zaczęłyby konkretnego robić. Może nawet dorobilibyśmy się przebudowy rynku? Żartuję. Na to już nikt chyba nie liczy…

Na szczęście jest tu wielu fajnych ludzi, którzy, nie patrząc na władze, robią sami kulturę. Tylko w nich nadzieja :)
Mimo wszystko wierzę, że będzie się tu działo coraz więcej.

To jedno z dzisiejszych katowickich centrów kultury…

To już archiwalne zdjęcie kopalni Katowice. Dzisiaj w tym miejscu rozpoczyna się budowa nowego Muzeum Śląskiego, obok będzie nowa Filharmonia Śląska i odbywa się tu Festiwal Tauron Nowa Muzyka. No i jeszcze obok jest Spodek :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
architektura, do kawy
komentarz

21 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Odloty

Są ludzie zafascynowani samolotami, w końcu nie ma w tym nic dziwnego. Miałem nawet kumpla, który jeździł za mną do Warszawy tylko po to, by popatrzeć na latające nad głowami samoloty. Ja załatwiałem swoje sprawy u klienta, który miał siedzibę niedaleko lotniska, a on czekał na mnie w samochodzie i oglądał samoloty…

Mnie jednak bardziej interesują samochody, ale sesje zdjęciowe na lotnisku też mogą być ciekawe. Kilka razy robiłem zdjęcia w Pyrzowicach. Niby lotnisko ogromne nie jest, jednak na ilość lądujących i startujących samolotów narzekać nie można.
Zawsze, gdy fotografowałem na płycie lotniska, był ze mną ktoś z ochrony, kto pilnował, abym nie wszedł tam, gdzie nie trzeba. Procedury są tam dosyć skomplikowane i gdy chcieliśmy przeciąć pas startowy to nawet, gdy na niebie nie było ani jednego samolotu, nie mogliśmy tego zrobić bez pozwolenia z wieży.
Gdyby jeszcze zaostrzyć te procedury to musiałbym się pytać, czy mogę zrobić krok do przodu.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja
komentarz

20 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Percepcja czyli jak oszukać wzrok

Mając wielkie możliwości obróbki zdjęć, można czasem zaszaleć, ale nie zawsze to prowadzi do dobrych efektów. Pomarańczowe włosy? Proszę bardzo, tylko po co? W tym przypadku, dla zabawy.

Ale przy tej okazji, możecie łatwo stwierdzić, jaki jeszcze efekt daje zmiana kolorów. Spójrzcie na te dwa zdjęcia i powiedzcie, na którym skóra modelki jest ciemniejsza?

Na pierwszym? Nie. Na drugim? Też nie! Skóra ma identyczną jasność na obu zdjęciach, choć wydaje się być ciemniejsza na pierwszym. Jednak jest to tylko złudzenie optyczne spowodowane innym rozkładem kolorów oraz ciemnych i jasnych partii obrazu na zdjęciach. Ciemne włosy potęgują wrażenie jasnej skóry, a cień na tle dodatkowo wzmacnia to wrażenie.
Na pierwszym zdjęciu natomiast skóra wydaje się ciemniejsza, gdyż twarz jest na idealnie białym tle, nie ma też bardzo ciemnych partii obrazu i nasz wzrok inaczej interpretuje to zdjęcie.

Odpowiedni rozkład jasnych i ciemnych elementów obrazu pozwala na sterowanie efektem końcowym. Ta zasada jest prosta w teorii. W praktyce już nie jest tak łatwo, ale warto próbować :)
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady
komentarz

19 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Bańki

Widzieliście na pewno już gdzieś reklamę T-mobile z bańkami mydlanymi latającymi w powietrzu. Co o niej sądzicie? Bo ja uważam, że jest miałka i nijaka. Nie rozumiem, dlaczego przejście od Ery do T-mobile wygląda, jakby palili za sobą wszystkie mosty. 
Nie dociera też do mnie sens nowych reklam, kilka razy złapałem się na tym, że nie wiedziałem, co to za  reklama, choć widziałem już je wcześniej. Po prostu jest tak niekonkretna, że nie zapamiętałem jej. Trochę dziwnie też, fruwające bańki mydlane, przypominają charakterystyczne kształty „baniek” Play. To nawiązanie też nie ma żadnego sensu dla mnie. 
Ale nie oni jedyni użyli baniek w reklamie. Przypomniało mi się, że ja też kiedyś puszczałem bańki na zdjęciach. 

To zdjęcie zrobiłem około 2000 roku dla Cersanitu w bardzo prosty sposób. Emi leżała sobie spokojnie na ziemi, a trzy osoby puszczały bańki z dziecięcych aparacików w kształcie Batmana :) Jak widać w bańkach, światło to dwa softy (100 x 100 cm). 
Fota była zrobiona na Mamiya’i, co niestety też widać. Slajdy to może i był najlepszy kiedyś materiał, ale pod warunkiem, że był dobrze wywołany. Tu niestety mam przykład, co się dzieje, gdy nie jest dobrze wywołany. Kolor od razu zrobił się kiepski i do tego koszmarne ziarno. 
Bardzo się cieszę, że już nie muszę pracować na slajdach :)
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Jak to zrobiłem, Mamiya, realizacje, sesja
komentarz

17 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Iluzja euro

Zawsze lubiłem zdjęcia makro, gdzie cały plan mam w zasięgu ręki. Jedyne zdjęcia, które mogę robić sam bez asystentów i całej ekipy, bo po za mną nikt się już nie zmieści koło aparatu.
Na zlecenie agencji zrobiłem kiedyś próbę zdjęć do kalendarza z banknotami euro. Kalendarz miał być dla jakiegoś banku, a ilustracje miały cyframi nawiązywać do miesięcy. O ile bez problemu można było zrobić  miesiące 1,2,5,10 to inne trzeba było dopiero stworzyć z tego, co mamy.
Na pierwszy ogień wziąłem cyfrę 3. Wiedziałem, że jeśli to się uda, to z innymi miesiącami też sobie poradzę.
Najpierw wizyta w kantorze, gdzie zamiast pytać, po ile jest dzisiaj euro, to pytałem, czy mają idealnie nowe banknoty.
Potem próby, próby, próby wymyślenia koncepcji tworzenia różnych cyfr. I wreszcie ustawianie mozolnie po milimetrze planu. Miało to być tylko próbne zdjęcie, ale i tak starałem się, by było jak najlepsze. Jednak w pewnym momencie musiałem się poddać i zostawić smugę światła w górnym lewym rogu kadru. Mimo że starałem się, by krawędzie banknotu stykały się idealnie to w końcu zabrakło mi cierpliwości :)

Teraz trochę żałuję, bo ta smuga światła przeszkadza mi. Ale w końcu zawsze można to zrobić teraz w PS :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Jak to zrobiłem, realizacje, sesja
komentarz

16 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Jak to modelem byłem

Nieocenione to doświadczenie, gdy nagle stanie się po drugiej stronie obiektywu. Ja raz przeżyłem coś takiego, ale doświadczenie to wykorzystuję do dzisiaj.
Dawno już temu, gdy robiłem taśmowo zdjęcia dla Alpinusa, wysłano mnie na sesję do Kazimierza nad Wisłą. Jechaliśmy tam w połowie marca i w samochodzie mieliśmy głównie wiosenne ubrania, bo właśnie takie mieliśmy sfotografować. Wyjeżdżając z Katowic, cieszyłem się wiosennym słońcem i myślałem, jak fajnie będzie w takich warunkach robić zdjęcia.
Jednak  kilkadziesiąt kilometrów przed Kazimierzem, na drodze zobaczyliśmy idealnie równą linię, za którą rozpościerała się piękna zima. Takiego zjawiska nigdy wcześniej nie widziałem. Nie zatrzymaliśmy się też, by to sfotografować, bo zaskoczony nagłą zmianą warunków na drodze, skupiłem się na prowadzeniu i omijaniu samochodów, które wylądowały w przydrożnych rowach.
Na szczęście mieliśmy też trochę kurtek i polarów, gdyż inaczej nie mielibyśmy co tam robić, a tak sesja wiosenna zmieniła się w zimową.
Pojechaliśmy tam w cztery osoby, czyli dwóch fotografów i czterech modeli. Rozwiązanie tej matematycznej zagadki jest proste. Jurek Pawleta i ja mieliśmy podwójne role fotografa i modela. Jurek, podróżnik, fotograf i filmowiec, przynajmniej wyglądał, jak dobry model, a ja… zdecydowanie wolę być po tej stronie aparatu, gdzie jest wizjer.
Pierwszego dnia ja byłem fotografem. Musiałem o wszystkim decydować, znaleźć plener, koncepcję, dobrać ubrania, zarządzać czasem itd., czyli normalna praca fotografa wzbogacona o rolę stylisty i producenta.
Drugiego dnia wszystko wyglądało inaczej. To Jurek miał na głowie wszystkie problemy. Ja zadawałem tylko pytania, co mam robić? Co mam włożyć?  Zimno mi! Pić mi się chce! W sumie to fajna jest rola modela, pełny luz :)
W tych samych warunkach występowanie w innej roli było kompletnie innym doświadczeniem. Dzięki niemu poczułem, jak się czuje model w sytuacji, gdy fotograf szuka koncepcji, nie wie co zrobić, wymaga pozowania w niewygodnej sytuacji albo, co gorsza, wymaga od modela, by sam coś od siebie dodał. Polecam każdemu fotografowi takie doświadczenie.
Fotografie i filmy z całego świata możecie zobaczyć na stronie Jurka Pawlety.
Jak to można by powiedzieć o mnie, skoro widać mi pół głowy… :)

Tu jestem już cały i to na pierwszym planie

Czyżbym zamawiał 4 piwa?

Stara, dobra Mamiya z obiektywem shift…

Po dobrej stronie aparatu

 Moja mina świadczy, że nie mam biletu

Już po zdjęciach, jedzenie z tego lokalu wspominamy do dzisiaj

 Kot nigdy nie ucieknie mi ;)
 Nie mogę sobie przypomnieć, po co był na tej sesji statyw?

Wszystkie zdjęcia Jurek Pawleta

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, foto mądrości, Mamiya, porady, sesja
komentarz

15 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Dziewczyna + woda

Lubicie testy? Ja tak. Jakiś czas temu przyjechała do mojego studia Monika z agencji Look Up z modelką Magdą. Wymyśliłem sobie już wcześniej, że przy okazji zdjęć testowych dla Magdy, zrobię sobie próby zdjęć z wodą. Woda jest zawsze bardzo atrakcyjna na fotografiach, ale trzeba wiedzieć, jak się zachowuje. A tego można dowiedzieć się tylko w praktyce. Chociaż zrobiłem już wiele zdjęć z wykorzystaniem wody, to zawsze można wymyślić coś nowego.
Tak też zrobiłem i przy okazji zdjęć Magdy, mogłem do woli testować strumienie wody. Dwie osoby lały wodę w najróżniejszy sposób. Zmieniając naczynie, ilość wody, wysokość, z jakiej leje się wodę, uzyskiwaliśmy zupełnie inne rezultaty.
Magda okazała się przemiłą dziewczyną i dzielnie znosiła moje pomysły. Choć starałem się ją zabezpieczyć przed totalnym przemoczeniem, nie do końca mi się to udało :)

Mój patent na zabezpieczenie przed wodą :)
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Jak to zrobiłem, sesja
komentarz

13 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Kran w abstrakcji

Kiedy wymyślamy, jak ma wyglądać jedno zdjęcie, to sprawa jest jeszcze prosta. Jeśli robimy całą serię to poziom trudności rośnie. Najtrudniej jest, gdy musimy wymyślić koncepcję, która będzie realizowana przez długi okres.
W 2003 roku agencja Mediatec zleciła mi pierwsze zdjęcia kranów na okładki katalogów. Znając moje zdjęcia abstrakcyjne, wpadli na pomysł, by wykorzystać je jako tła dla kranów. Kolorowe fotografie szkła i papieru były na tyle uniwersalne, że pozwalały wkomponowywać w nie najróżniejsze krany i jednocześnie tak unikalne, że trudne do podrobienia przez konkurencję.
Pomysł spodobał mi się i realizując pierwsze zdjęcia postanowiłem tak je komponować, by zdjęcie kranu łączyło się ze zdjęciem szczegółu. Szukałem linii, które wychodząc z jednego zdjęcia, mają swoją kontynuację w drugim. W większości sytuacji dało się tak zrobić, ale kilka razy nie poszło zbyt dobrze. Wtedy szukałem kolorów, które pomagały w kompozycji obu fotografii.
Zdjęcia z tej serii robię do dzisiaj, nadal według tej samej koncepcji z 2003 roku. Pomysł się sprawdził i choć zdjęcia pochodzą z różnych lat to stanowią stylistyczną całość. A z tego jestem zadowolony.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
realizacje
komentarz

12 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Magic hour czyli odgrzewane porady

Wczorajsza sesja była tak męcząca, że do dzisiaj nie mogę dojść do siebie. A może to efekt malej imprezki po sesji? Parę piw chyba nie może tak zadziałać …. :)
W związku z tym, zamiast pisać coś nowego, zaserwuję Wam mój mały artykuł na temat robienia nocnych zdjęć. Gdy przeczytałem go, nie mogłem wyjść ze zdziwienia, że kiedyś jeden z portali płacił mi za takie coś :)
Jutro będę w lepszej formie :)

Kto nie lubi zachodów słońca? Na pewno nie ci z nas, którzy akurat są na wakacjach nad morzem i z aparatem w ręku czatują na najlepszy moment na zrobienie zdjęcia. Ale gdy słońce zachodzi, rozglądamy się naokoło i zastanawiamy, co by tu dalej zrobić.

 

Część z nas będzie chciała skorzystać z szerokiej oferty lokali gastronomicznych, ale ja bym jeszcze radził z tym zaczekać. Oto mamy jeden z najlepszych momentów na zrobienie efektownego zdjęcia. Nadeszła bowiem  „magic hour”, czas, gdy światło dzienne zrównuje się w swojej intensywności  ze światłem ulic, sklepów, samochodów.  Nazywana jest godziną, ale często w praktyce trwa znacznie krócej. Inaczej wygląda nad morskim bulwarem, a inaczej w mieście, gdzie budynki zasłaniają dużą część światła. Ale najwaźniejsze, że to naprawdę magiczna chwila. Niebo przybiera wszystkie możliwe kolory, od granatu do czerwieni, odbija się intensywnie od karoserii samochodów i okien wystawowych. Ponieważ słońce nie świeci bezpośrednio, światło jest bardzo miękkie i ma niesamowity, ciepły kolor.

No i najlepsza wiadomość. Nie będzie niezbędny jeszcze statyw, o ile mamy aparat cyfrowy i możemy podnieść czułość lub w zwykłym aparacie mamy założony  film o czułości minimum 400  ISO. Jeszcze lepiej, jeśli możemy ustawić czułość 800 lub nawet 1600 ISO. Oczywiście, im wyższa czułość, tym  łatwiej będzie zrobic ostre zdjęcie, ale nie przesadzajmy, bo z drugiej strony zawsze pogarsza to też jakość zdjęcia. Im wyższa wartośc ISO, tym bardziej zwiększają się szumy matrycy, widoczne jako ziarno na zdjęciu.

Robiąc zdjęcie wieczorem, aparat będzie pewnie próbował użyć lampy błyskowej. Pozwólmy mu na to tylko w sytuacji, gdy robimy portret na tle pejzażu. Jeśli interesuje nas tylko pejzaż, lampa nie jest potrzebna. Wręcz może zaszkodzić, oświetlając pierwszy plan i burząc nastrój magicznej godziny.

Niestety, to piękne światło szybko znika i robi się coraz ciemniej. Nadchodzi czas, gdy nawet wysoka czułość nie pozwala na robienie zdjęć z ręki. Czas, gdy szczęśliwi posiadacze statywów mogą wreszcie z dużą satysfakcją rozstawić swe cacka. Wiem doskonale z własnego doświadczenia, że nie ma nic gorszego, niż noszenie cały dzień 10-cio kilowego, zawadzającego wszędzie statywu i nieużycie go ani razu. Bo ze statywem jest jak z czołgiem. Im większy i cięższy, tym lepiej. Jego zasadniczą cechą ma być unieruchomienie aparatu. A nawet zamocowany na statywie aparat łatwo jest poruszyć. Przy lekkim statywie, nawet naciśnięcie spustu migawki, może spowodować wibracje. Również powiew wiatru, czy kroki osoby przechodzącej obok, mogą zaszkodzić naszemu zdjęciu. Nawet małe drgania statywu będą widoczne jako brak ostrości, czy rozmycia na zdjęciu.

Jednak noszenie ciężkiego żelastwa przez cały dzień może być atrakcyjne tylko dla wielbicieli siłowni. Natomiast nam wystarczy trochę kreatywnego myślenia i zwykła reklamówka. Do reklamówki wkładamy to, co mamy ciężkiego pod ręką, kamienie, butelki z wodą itd. i następnie wieszamy ją na statywie, ale w taki sposób, by się nie huśtała. I proszę, oto lekki statyw zmienia się w stabilną podstawę pod aparat. Może nie zastąpi to nam profesjonalnego sprzętu, ale bardzo ułatwi życie. Aby uniknąć nawet niewielkich drgań, nie naciskamy sami spustu, tylko korzystamy z samowyzwalacza lub pilota.

Ten sam moment robienia zdjęcia, inny czas naświetlania i inny efekt. Pierwsze zdjęcie było naświetlane przez 6 sekund (f 14, iso 100), a drugie przez 0,4 sekundy. W rzeczywistości wyglądało to, jak na pierwszym zdjęciu u góry. Pomijając oczywiście, że w tamtym momencie oświetlenie było w innym kolorze.

 

Większość cyfrowych aparatów ma programy do zdjęć nocnych, które dobrze się sprawdzają. Jeśli nasz aparat nie ma takiego, możemy w trybie ręcznym ustawić najdłuższy dostępny czas lub w programie automatycznym włączyć maksymalną korekcję na prześwietlenie. Jeśli w kadrze nie ma mocnych źródeł światła to nawet spore prześwietlenie nie zepsuje nam nocnego zdjęcia. Efekt może być nawet bardzo ciekawy. Zobaczymy nocną scenę, ale w znacznie jaśnieszym świetle.

A po zrobieniu zdjęcia, kamienie wyrzucamy, wodę wypijamy i idziemy dalej. Na przykład do baru.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej

porady
komentarz

12 czerwca 2011

| przez Artur Nyk

Sesja pod ziemią

Wczorajszy dzień był bardzo intensywny, sesja w kopalni nie należy do łatwych, jest ciemno, ciasno, wilgotno. Ale gdy fotografuje się piękne dziewczyny, to nie są to problemy, które bardzo przeszkadzają.
Z Zuzą Chyba pracowałem już wcześniej przy kalendarzu, miałem więc całkowitą pewność, że wszystko pójdzie dobrze. Karolina Kłos pierwszy raz pojawiła się na mojej sesji i również wszystko poszło bardzo dobrze. W takich trudnych warunkach profesjonalna modelka to niezwykle istotna sprawa.
Robiliśmy 4 zdjęcia do kalendarza, za każdym razem zmieniając plan. A to oznaczało całą masę chodzenia po długich korytarzach i przeciskania się z lampami w ciasnych miejscach. Do tego cały czas trzeba było na lampy uważać, by ich nie uszkodzić, a softboxów nie ubrudzić. 
Oprócz modelek na zdjęciach wystąpiło też paru prawdziwych górników. Zwłaszcza jeden miał niezłą fuchę. Odgrywał rolę sztygara, czyli siedział wygodnie oparty o ścianę i patrzył, jak inni pracują :)
Na razie możecie zobaczyć  kilka zdjęć z backtage’u. Ale już niedługo dziewczyny będziecie mogli zobaczyć bez szlafroków :)

I parę zdjęć z ajfona by Gosia

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Jak to zrobiłem, sesja
komentarz

Nawigacja

Starsze
Nowsze

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close