×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

20 lutego 2011

| przez Artur Nyk

Dyplom

Dzisiejszy dzień spędziłem bardzo miło w studio, robiąc sesję dla Pauliny do jej dyplomu na MSKPU. Zależało mi na dużej ilości miękkiego światła i użyłem prawie wszystkich softboxów, jakie mam w studio. 
Były z przodu i  z boków, a od tyłu dałem jeszcze ostre światło. Gdy już ustawiłem odpowiednie proporcje mocy, praca potem była już bardzo łatwa. 
20 finalnych zdjęć zrobiłem, strzelając zaledwie 500 klatek, czyli prawie tyle, co nic. Raczej będę miał problem z wybraniem najlepszych fotografii, bo Alina jak zawsze świetnie pozowała :)
Lakieru nigdy za wiele

Alina już wie, że ma świetną fryzurę…
…chociaż Mistrz ją dopiero tworzy
Maciek się denerwuje, Alina zachowuje optymizm
Paulina dba o szczegóły do samego końca
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, sesja
komentarz

19 lutego 2011

| przez Artur Nyk

Dwie sety czyli ciągle nie tak dużo

Tak Moi Drodzy, to już dwusetny dzień, jak przedzieracie się przez moje posty. Z niezmiernym zdziwieniem obserwuję, że zamiast zmniejszającej się liczby odwiedzin, jest wręcz odwrotnie. Bardzo mnie to cieszy i wciąż dyscyplinuje do codziennego pisania. Nie powiem, czasem ma ochotę zrobić sobie wolne albo przynajmniej wykpić się dwoma zdaniami.
Ale gdy już zaczynam pisać to zwykle nie mogę poprzestać na byle czym :)

Dzisiaj mam do Was wszystkich pytanie i to nie jedno. Nawet do końca nie wiem, co stało się, że tak wciągnąłem się w pisanie. Moja polonistka byłaby pewnie ze mnie dumna.  Proszę, napiszcie mi w komentarzach, co sprawia, że codziennie albo raz na kilka dni czytacie moje posty. I bardzo chętnie dowiedziałbym się, co chcielibyście przeczytać na moim blogu :)

Mam w głowie cały arsenał pomysłów. Od prastarych historii z mojego życia, przez luźne przemyślenia o najróżniejszych, najważniejszych na świecie sprawach typu, jaki telefon jest najlepszy i dlaczego jest to iPhone, aż po testy sprzętu, którego używam i opisy, jak zrobiłem konkretne zdjęcie.
Wystarczy poprosić i już będziecie zasypani tekstami na dany temat :)

Mój następny cel to oczywiście trzy sety, a potem, kto wie… Może nawet podejmę wyzwanie z Chuckiem Norrisem o to, kto szybciej zapisze cały Internet. Dwa razy.

Choć sam nie wiem, w jaką stronę pójdzie mój Codziennik, to jedną rzecz mogę obiecać na 100 %. Na pewno nie spoważnieję. To nie wchodzi w grę. Nadal też nie będzie żadnych reklam. Oczywiście poza tekstami niesponsorowanymi na temat Canona i Apple. Obie te firmy pewnie nigdy mi nie zapłacą ani grosza za ewangelizację na ich rzecz, skoro i tak to robię za darmo :)

Bardzo mnie jednak cieszy gdy ktoś nie zgadza ze mną i przekonuje mnie, że jednak nie mam racji. To tylko zachęca mnie do zwiększonego wysiłku i wymyślenia kolejnych argumentów. No bo przecież mam rację, prawda? A może nie? Czytam uważnie każdy komentarz i zawsze staram się wsłuchać się w argumentację, która nie zgadza się z moimi tezami.
Najważniejsze jest zawsze dla mnie, byście komentowali i zostawiali swoje opinie. Chcę wiedzieć, co myślicie i co chcielibyście u mnie przeczytać. Ostatnio ktoś mi przysłał maila z pytaniem, dlaczego używam tego sprzętu, a nie innego, skoro on uważa, że jest lepszy. Odpisałem grzecznie, że nie ma racji. Przecież wiem, co jest dobre. Dobry sprzęt, to ten, który ja lubię. Jeżeli więc szukacie obiektywnych opinii, to czekam na pytania :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Apple, Canon, foto mądrości
komentarz

18 lutego 2011

| przez Artur Nyk

Straszni mieszkańcy czyli czy Tuwim był punkiem?

Gdy uczyłem się w technikum elektronicznym, język polski nie należał do moich ulubionych przedmiotów. Wiadomo, że bardziej interesowały mnie przedmioty techniczne z Systemami Cyfrowymi na czele. Podobnie zresztą, jak i resztę moich kumpli.
Niestety, naszego braku zainteresowania literaturą oświecenia czy romantyzmu, nie rozumiała nasza polonistka.

Na szczęście mózg człowieka ma bardzo ciekawą właściwość zapominania nieistotnych albo przykrych informacji. Dlatego nie pamiętam nawet nazwisk autorów, którzy kompletnie mnie nie interesowali. Zapamiętałem natomiast to, co spodobało mi się. Chyba w ostatniej klasie przerabialiśmy Młodą Polskę i dopiero ten okres zainteresował mnie. A zwłaszcza Tuwim. Choć wcześniej kojarzył mi się głównie z Lokomotywą, to po przeczytaniu Mieszkańców zrozumiałem coś. Tuwim był pierwszym polskim punkiem!

Podzieliłem się tą wiedzą z naszą polonistką. Z jakichś niezrozumiałych dla mnie przyczyn, choć zwykle potrafiła głośno krzyczeć, tym razem przez chwilę nic nie mówiła. Dopiero po chwili krzyczała. Nie pomagały moje konkretne argumenty, więc po raz kolejny musiałem powiedzieć to, co myślałem : „Pani profesor nigdy nie pozwala nam mówić tego, co myślimy, a zawsze tylko każe nam mówić to, co chce usłyszeć”.
No i dzięki temu do końca roku miałem już spokój. Zwykle wyglądało to tak : „Nyk, co autor chciał powiedzieć?”, wtedy mówiłem to, co uważałem, a potem następowała chwila ciszy i polonistka pytała dalej: „Kowalski (najlepszy uczeń), co autor NA PRAWDĘ chciał powiedzieć?”.

Przypomniałem sobie dobrze całą historię, bo właśnie kupiłem nową płytę Buldoga z utworami Tuwima. Minęło 20 lat od tamtej lekcji, a ja nadal twierdzę, że poeta, gdyby urodził się kilkadziesiąt lat później, pisałby teksty w pierwszym składzie Kryzysu. Nadal są świeże i aktualne, a Buldog sprawia, że brzmią świetnie. Nie jest to wprawdzie punk, ale klimat jest bliski. A sami Mieszkańcy z rytmem reggae idealnie pasują na Punky Reggae Party :)

 iPhonem 4 z włączonym HDR w akcji, oświetlenie to mała lampka nocna dająca ciepłe światło.
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

17 lutego 2011

| przez Artur Nyk

RAW czyli coś jest nie tak

Gdy kupiłem moją pierwszą cyfrę, a był to Canon 10D, z przerażeniem zobaczyłem, że nie zapisuje plików tiff. No jak to? Przecież miał to być model półprofesjonalny, nie ma tiffów? Są tylko zwykłe jpgi i jakiś dziwny RAW….
Wczytałem się w instrukcję i po chwili z wielką nieufnością rozpocząłem próby z tym dziwnym formatem. Po kilku dniach wiedziałem już, że RAW to największy wynalazek od czasu kolorowej fotografii.

Zgadza się, kupując pierwszą cyfrową lustrzankę, nie wiedziałem na ten temat prawie nic. Miałem styczność z compactami o zawrotnej rozdzielczości 4 Mpix, które pozwalały na karcie zapisać dwa tiffy, bo więcej się nie mieściło. Zresztą i tak po zrobieniu tych zdjęć, padały baterie.
W tamtym czasie wpadł mi do ręki Canon D30 ( nie mylić z późniejszym 30D ), pierwsza chyba lustrzanka Canona o rozdzielczości 3 Mpix !!! Ale to była pierwsza cyfra, która pracowała, jak prawdziwy aparat. Byłem nim tak zachwycony, że postanowiłem rozpocząć cyfrową przygodę.

Ale wróćmy do RAWu. Pierwsze oprogramowanie Canona pozwalało na podstawowe operacje: korekcja ekspozycji, kontrastu, nasycenia koloru, jasności i balansu bieli. Niby nie dużo, jednak wtedy wydawało mi się, że to niesamowite możliwości. Potem było już tylko coraz lepiej. Każdy kolejny model przynosił dużą poprawę jakości obrazu, a razem z nim pojawiało się coraz lepsze oprogramowanie. Canon wypuścił DPP (Digital Photo Professional), czyli profesjonalny edytor RAWów. Wtedy odkryłem, że RAW kryje jeszcze większe możliwości. Photoshop rozwijał Camera Raw, ale prawdziwy przełom nastąpił, gdy Apple wypuścił pierwszą wersję Aperture. Gdy zobaczyłem demonstrację możliwości (tak skromne, jak na dzisiejsze warunki), to byłem w siódmym niebie. To, jak wiele można było zrobić z jednym plikiem i jak łatwo i szybko, było dla mnie prawdziwym szokiem. Potem Adobe zrobił wersję beta swojego Lightrooma, dziwnie przypominającego Aperture :) Adobe wpadł wtedy na genialny pomysł. Pozwolił na bezpłatne używanie bety przez kilka ładnych miesięcy, a potem na kupno stabilnej wersji z dużą zniżką. Manewr godny wytrawnego dealera, który rozdaje najpierw darmowe próbki, a potem, gdy klient wpadnie w nałóg, każe płacić :)
Równolegle rozwijały się na poboczu Capture One i Bibble. Oczywiście Nikon też miał swoje programy, ale w przeciwieństwie do Canona, dawał tylko wersje demo, co nie przysporzyło mu zwolenników.

Tak w wielkim skrócie przebiegał rozwój oprogramowania wywołujących RAWy. Z czasem uzmysłowiłem sobie, jak wielką zaletą RAWu jest sposób jego zapisu. Gdy robimy jpg, procesor aparatu przetwarza obraz z matrycy według zapisanych w pamięci procedur, a następnie kompresuje i zapisuje na karcie. Gdy robimy RAW, na karcie zapisujemy pełny zrzut danych z matrycy. Procesor nie poprawia nic.
Dopiero w procesie wywołania pliku możemy zdecydować, jak zdjęcie ma wyglądać. Całkiem podobnie, jak kiedyś wywołując zdjęcia analogowe. Wtedy wybierając chemię i papier mogliśmy wpływać na jakość zdjęcia. Gdy pojawiał się nowy, lepszy papier, mogliśmy osiągnąć lepszy efekt.
I dokładnie tak samo jest z RAWem. Nowa wersja oprogramowania może pozwolić na wyciągniecie z pliku nowych informacji, zmniejszenia szumów albo poprawienia koloru.
Różnice mogą być naprawdę duże. Widzę to na przykładzie moich starych zdjęć, gdy okazuje się, że dzisiaj potrafię tę samą fotografię wywołać znacznie lepiej, niż kiedyś. A to oznacza, że za kilka lat może będę mógł wyciągnąć z plików informację, których dzisiaj nie mogę. To genialna właściwość RAWów.

Gdy rozmawiam z ludźmi na warsztatach, okazuje się, że mało kto pracuje na RAWach. A bo zajmują dużo miejsca, a bo wyglądają gorzej, a bo są problemy z odczytaniem w Windowsie itd. Zgadza się, że robienie jpgów wydaje się łatwiejsze. Pliki są małe i od razu wyglądają dobrze.
Gdy byłem kiedyś na krótkim wyjeździe i jako jedyny miałem lustrzankę, to było mi trochę wstyd pokazywać na wyświetlaczu aparatu moje zdjęcia. Po prostu wyglądały znacznie gorzej, niż te z malutkich compactów. Co z tego, że moje fotografie po wywołaniu będą znacznie lepiej wyglądały, skoro ich zdjęcia od razu były dobre. Po co spędzać czas na siedzeniu przy komputerze?

Tak na prawdę są tylko dwa rozwiązania. Albo jesteś profesjonalistą i wtedy robisz RAW albo amatorem i wtedy jpg ci wystarczy. No chyba, że jesteś profesjonalistą, który lubi ryzyko i robisz jpgi, które będą dobre albo nie. Albo jesteś amatorem, który myśli poważnie i wtedy robi RAWy. Albo jesteś leniwym amatorem, któremu nie chce się myśleć w trakcie fotografowania i robisz RAWy, a potem dopiero przy wywołaniu korygujesz błędy. Albo jesteś leniwym profesjonalistą… patrz wyżej.

To właśnie bardzo duża tolerancja na błędy naświetlenia, czy ustawienia balansu bieli, jest kolejnym argumentem na rzecz RAWu. Można pozwolić sobie na spore błędy, a potem wszystko poprawić. Idealna sprawa.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której trzeba pamiętać. Każdy program do wywoływania RAWów robi to inaczej. Dlatego wybór odpowiedniego programu jest bardzo ważny. Czasem może mieć większe znaczenie, niż sam aparat. Warto sprawdzić kilka programów i zobaczyć, co będzie wam najlepiej pasować. Możliwa jest też sytuacja, że w zależności od rodzaju oświetlenia, raz lepszy będzie jeden program, a innym razem drugi.
Bez względu na wszystko, zawsze jednak zachowajcie RAWy zdjęć, na których wam zależy. Może za 10 lat z kompletnie ciemnego zdjęcia wyciągniecie wszystkie szczegóły?

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Apple, Canon, Photoshop
komentarz

16 lutego 2011

| przez Artur Nyk

Wreszcie nowa zabawka

Dzisiaj dotarł do mnie wreszcie kurier z malutką paczuszką jabłek, a właściwie tylko z jednym małym jabłkiem. Dwa dni temu pisałem o swoich wątpliwościach co do iPada, nigdy ich jednak nie miałem w stosunku do iPhona.
Mój poprzedni telefon przeżył dużo, zaliczył wiele lotów z bardzo twardym lądowaniem i ciągle dobrze się trzymał. Jednak niecierpliwie czekałem na nowy ze względu na jego znacznie lepszy aparat z funkcją HDR. Możecie w najbliższym czasie liczyć, że znowu pojawi się na blogu całe mnóstwo zdjęć z iPhona, a może nawet i filmów. Jak zwykle nowy aparat zawsze mobilizuje do większej aktywności fotograficznej :)

Ponieważ musiałem wymienić kartę sim, odwiedziłem sklep operatora i przy okazji wdałem się w rozmowę ze sprzedawcą. Pan był bardzo miły, chętny do wyjaśnień i pomocy. Długo mnie przekonywał, że iPhone jest w sumie całkiem dobry, tylko wielką wadą jest brak możliwości założenia innego systemu, a zwłaszcza Androida. To trochę tak, jakby ktoś mnie przekonywał, że kombi to fajny samochód, szkoda tylko, że ma duży bagażnik.
Gdybym kupował telefon ze względu na wygląd, aparat, pojemność baterii, to pewnie obejrzałbym wiele modeli i kupił jakiś lepszy od iPhona. Tylko, że ja kupiłem go pomimo tego jak wygląda, a głównie dla systemu. To właśnie system sprawia, że korzystanie jest przyjemne i łatwe.

Zresztą, każdy wybiera to co lubi, o gustach się nie dyskutuje. Nawet disco polo ma swoich fanów.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Apple
komentarz

15 lutego 2011

| przez Artur Nyk

Twarde czy miękkie

Nie zawsze to, co fotografujemy, jest łatwe i przyjemne. Kiedyś pracowałem na zlecenie agencji, która przygotowywała kampanię społeczną przeciw narkotykom. Pomysł był bardzo fajny, choć drastyczny nieco. Znaleziono analogię do twardych i miękkich narkotyków.
Mnie spodobała się ta koncepcja, zawsze byłem zdania, że dobra reklama musi znaleźć drogę do widza za wszelką cenę. Nawet jeśli ma wywoływać szok.

Mnie pozostawiono zrealizowanie zdjęć, nie miałem wyjścia, musiałem zawrzeć bliższą znajomość z przedsiębiorcą pogrzebowym. Trumnę sfotografowałem na miejscu, a worek zabraliśmy do studia.
To właśnie zrobienie tego zdjęcia okazało się najtrudniejszym zadaniem. Miałem wprawdzie duże doświadczenie w wypychaniu i  fotografowaniu śpiworów dla Alpinusa, ale tu było trudniej.
Męczyliśmy się z tym cały dzień, co włożyć do środka, by wyglądało to, jak zwłoki.
Oczywiście najłatwiejsze byłoby, gdyby do środka wszedł jeden z moich asystentów, ale jakoś nikogo nie mogłem namówić.
W końcu po wielu próbach znalazłem optymalne ułożenie poduszek, tkanin, worków foliowych i sam już nie wiem, czego jeszcze.

Następnym razem chcę robić zdjęcia do kampanii społecznej propagującej zbawienny wpływ wakacji :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Jak to zrobiłem, sesja
komentarz

13 lutego 2011

| przez Artur Nyk

Na co komu iPad?

Przeczytałem właśnie u M@kowca ciekawy artykuł o iPadzie. Jak absolutny wielbiciel wszystkiego z nadgryzionym jabłkiem, niestety muszę przyznać mu rację. Mimo, że długo myślałem nad tym, do czego mógłby mi przydać się tablet, to nie znalazłem żadnego rozsądnego powodu, by go posiadać.
A w tym myśleniu aktywnie pomagali mi inni wielbiciele Apple.

Miałem już iPada kilka razy w ręce, urządzenie jest piękne, zdjęcia ogląda się świetnie, nawigacja po ekranie też mi bardzo pasuje. Ale co by tu z nim zrobić? Laptopa mi nie zastąpi z dwóch powodów. Po pierwsze 10 calowy ekran jest za mały, by używać tablet jako komputer do podglądu na sesji. Po drugie, co jeszcze bardziej istotne, nie mogę odpalić na nim Aperture. I tu mógłbym skończyć roztrząsanie powodów do posiadania iPada.

Zastanawiałem się, czy tablet to nie świetne urządzenie do prezentacji swojego portfolio. No, teoretycznie, nadawałby się. Tylko, że laptop jest w tym równie dobry. A nawet lepszy, bo pomijając już większy ekran, nie muszę cały czas go trzymać w ręce w trakcie pokazu slajdów.
iPad jest stworzony do mobilnego korzystania z internetu. Ale jeżeli mam go nosić ze sobą, by raz na jakiś czas sprawdzić maile w trakcie chodzenie  po mieście, to znacznie lepiej do tego celu nadaje się iPhone.
Można też na nim czytać książki. Ale w domu wolę tradycyjne, drukowane, a w podróży znowu wystarcza mi iPhone, mały ekran nie przeszkadza mi wcale.
Oglądanie filmów? Oczywiście, że na iPhonie nie będzie to tak komfortowe, ale da się. A w podróży, czy na wakacjach, laptop będzie bardzo dobry.

Oczywiście iPad kosztuje dwa razy mniej niż mój MacBook Pro 13″. Gdybym nie potrzebował mocnego komputera do pracy na sesjach, to iPad byłby pewnie idealnym wyborem jako domowy i mobilny komputer. A tak muszę niestety przyznać, że ten piękny tablet jest dla mnie bezużyteczny…
Sam nie wierzę, że to piszę. Muszę jeszcze raz się zastanowić, może znajdę jakiś mądry powód, by go kupić?

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Apple
komentarz

13 lutego 2011

| przez Artur Nyk

Pozory mylą

Bardzo lubię odnajdywać w obrazach coś więcej, niż można zobaczyć na pierwszy rzut oka. Coś, co wywołuje uśmiech na naszej twarzy. Czasem ktoś mnie pyta, jak znajduję takie rzeczy. A to jest bardzo proste, wystarczy się rozglądnąć naokoło. I zawsze wtedy coś znajdziemy.

Ja np. w tym przypadku widzę zdjęcie katedry.
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
architektura
komentarz

12 lutego 2011

| przez Artur Nyk

Fiat 500 w 5 odsłonach

Lubię bardzo samochody w każdej postaci i tym bardziej lubię je fotografować. Chociaż małe fiaty nie budzą mojej sympatii, bo wciąż pamiętam, jak okropnie głośne były to samochody, to fiaty 500 zawsze podobały mi się. Jeżeli trafi mi się jakiś ciekawy egzemplarz to zawsze robię mu zdjęcie.

Kilka fajnych fotografii już mam w swojej kolekcji, mam jeszcze ochotę jakieś zrobić w środku, a najlepiej przejechać się takim wozidełkiem. Emocje na bank gwarantowane :)

Ten jeździ i to szybko.
Ten jeszcze jeździ, ale chyba tylko po rynku tego miasteczka.
Byłem świadkiem, jak właściciel wsiadł do niego, by podjechać do knajpy oddalonej o całe 100 metrów.

 Ten już nie jeździ, choć jeszcze ma szansę.

 No i nastał koniec podróży…

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

11 lutego 2011

| przez Artur Nyk

Odpoczynek w Tatrach

Tatry to chyba jedno z najpiękniejszych miejsc w Polsce, a na pewno moje ulubione. Nie ma nic lepszego, niż wyjazd w góry i spędzenie kilku dni z dala od cywilizacji w ciszy i spokoju. Bez telefonów komórkowych, internetu, wiadomości politycznych, hipermarketów, korków. Po prostu wędrówka po dziewiczym terenie, gdzie drugiego człowieka spotyka się bardzo rzadko. A gdy już go spotkasz, to wiesz, że będzie to podobny tobie miłośnik gór.

Oczywiście, aby tego wszystkiego zaznać, musisz koniecznie pamiętać o jednej zasadzie. Omijaj Morskie Oko.

10 minut po przyjeździe pierwszego kursu wozów konnych

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

Nawigacja

Starsze
Nowsze

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close