×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

22 listopada 2010

| przez Artur Nyk

O inspiracji czyli gromadzeniu

Pisałem już kiedyś, jak wymyślam zdjęcia, pijąc kawę i słuchając Yello. Mam też jeszcze jeden sposób na wspomaganie procesów wymyślowych :) Jest prosty, tani i efektywny, trzeba tylko na niego wpaść.
Ja niestety sam na to nie wpadłem, a podpowiedział mi to mój agent Adrian. Kazał mi gromadzić po prostu wszystkie fajne zdjęcia, jakie znajdę. I to jest cały przepis.

Adrian przysłał mi dużą kolekcję zdjęć o najróżniejszych tematach, ja od tego czasu konsekwentnie ją powiększam (dzisiaj dodałem 7 zdjęć). Po prostu przy każdej okazji, gdy przeglądam internet i widzę jakieś zdjęcie, które w jakiś sposób przyciąga moją uwagę to je zapisuję (niestraszne mi też strony flashowe, bo maki mają wbudowany mechanizm zapisywania fragmentu ekranu).
Potem dzielę je tylko na kilka podstawowych kategorii i baza pomysłów gotowa. Nie gromadzę tylko zdjęć profesjonalnych, czasem można coś ciekawego znaleźć też na zdjęciach totalnie amatorskich.
Mając taką bazę, sięgam do niej, gdy szukam inspiracji, zastanawiam się, jak inni fotografowali dany temat albo by pokazać komuś, o jaki efekt mi chodzi.

A jak mają się do tego prawa autorskie? Każdy może wejść na moją stronę i zapisać sobie jakieś zdjęcie na swoim komputerze, może je nawet opublikować na swojej stronie pod warunkiem podania, że to ja jestem jego autorem. Może nawet napisać, jak bardzo jest to fatalne zdjęcie. I wszystko będzie zgodnie z prawem. Nie może jedynie użyć tego zdjęcia do do celów reklamowych, jako ilustracji itp. Tak kiedyś zrobiła jedna z sieci sklepów obuwniczych, ale co z tego wynikło, to już temat na inną historię :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Apple, do kawy, porady
komentarz

21 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Fanboys

Jestem fanem Gwiezdnych Wojen. Od zawsze, czyli od czasów podstawówki, gdy z ojcem poszedłem do Spodka na pierwszą część sagi. Katowicki Spodek był kiedyś chyba największym kinem z największym ekranem, a filmy robiły tam największe wrażenie.
Od tego czasu obejrzałem wszystkie części SW tak wiele razy, że już nawet nie pamiętam ile, przeczytałem masę książek i, jak każdy prawdziwy fan, próbowałem siłą woli przenosić przedmioty.
Jestem wyczulony na wszystkie aluzje i odniesienia w innych filmach i w rzeczywistości. Gdy jadę samochodem w śnieżycy, wyobrażam sobie, że wchodzę w nadprzestrzeń. Pomogłem nawet Martynie napisać pracę o wpływie Gwiezdnych Wojen na naszą rzeczywistość. Praca została zaliczona, a Martyna niestety nadal nie obejrzała filmu…

A ja właśnie obejrzałem. Nie… nie „Imperium kontratakuje” po raz 128 (choć miałem na to ochotę), ale „Fanboys”. Film o fanach SW i nie tylko dla fanów SW. Świetna, zabawna i wcale nie głupia opowieść o dążeniu do spełnienia marzeń. Pojawiła się nawet w epizodzie Carry Fisher i Kevin Smith, który sam jest fanem. Musiała też być pokazana walka fanów Star Wars z fanami Star Trek. Trochę, jak święta wojna canonowców z nikonowcami :)
Kto wie, czym różni się klimat Tatooine i Hoth, ten powinien zobaczyć ten film koniecznie.
Idę spać, ale jeszcze posłucham na dobranoc Marszu Imperialnego :)

Najprawdziwsza prawdziwość, czyli oryginalny dom Luka Skywalkera i wioska z drugiej trylogii.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, Nikon
komentarz

20 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Cisza wyborcza czyli o rowerach

A ponieważ cisza zapadła, wykorzystam to jako pretekst, by dzisiaj nic nie pisać, a jedynie wrzucić trochę zdjęć i uznać dzisiejszy odcinek, jako rekompensatę ostatnich wpisów pozbawionych zdjęć.

W roli modela wystąpi rower w kilku wcieleniach !!!

Model Esteta – właściciel parkuje go tylko w miejscach, gdzie jego design będzie pasował do otoczenia

 

Wersja Minimal – kosztem niewielkiego pogorszenia właściwości jezdnych, uzyskano wyjątkowo niską wagę i kompaktowe rozmiary

 

Model Czteropak – sprzedawany wyłącznie po cztery sztuki

 

Wersja Pocztowa – siodełko pewnie nowe, bo jeszcze w folii

 

Model Przeciętny – zawsze w stadzie

 

Rower dla Barbie

 

Model Mocno Spięty

 

Samotnik kontra tłum

Ktoś mi kiedyś tłumaczył, że Canon jest kiepską firmą, ponieważ zamiast skupić się na produkcji aparatów, robi drukarki, ksero itp. Natomiast Nikon według niego był prawdziwą fotograficzną marką.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, Nikon
komentarz

19 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Kręcimy reklamę czyli jak powinna wyglądać śmieszna reklama proszku do prania

Wczorajszy wpis na temat haseł reklamowych wzbudził trochę emocji. Udowodnimy więc sobie, że stworzenie reklamy jest przecież banalnie proste i każdy może to zrobić. Nawet ja.

Po pierwsze wybierzmy temat, jakiś popularny, np. proszek do prania. To chyba najbardziej nudny temat  reklam. Nie ma nic bardziej zajmującego, gdy pani w ciuchach odprasowanych do granic możliwości, na wysokim obcasie, wyjmuje z pralki wyprasowaną białą koszulę i zachwyconym głosem opowiada o arktycznej bieli kołnierzyka. No i obowiązkowo słowa nie mogą być zsynchronizowane z ruchem ust, bo przecież reklama jest niemiecka.

Zróbmy to po swojemu.

Scena pierwsza – Facet wraca z pracy, idzie ulicą w białej koszuli. Nagle, przejeżdżający samochód ochlapuje go wodą z kałuży (brudną oczywiście). Facet stara się odskoczyć na bok, choć i tak już jest mokry. Tu wpada na młodą kobietę, która akurat poprawia szminką usta. Ona robi mu wielką czerwoną kreskę na koszuli (jak szminka to musi być przecież czerwona). Odruchowo znowu odskakuje i plecami uderza w drzewo. Z drzewa spada na niego ptasie gniazdo z jajami, które oczywiście rozbijają się na nim. Z wrażenia facet potyka się i upada na  trawę, kończąc kolekcjonowanie plam.
A skoro mamy już wszystkie potrzebne plamy, idziemy dalej.

Scena druga – Wściekły i kompletnie brudny facet wchodzi do domu. Zrzuca z siebie całe ubranie i tylko w bokserkach idzie z nim do łazienki. Tam wrzuca wszystko do pralki (prawdziwy facet przecież nie zna się na praniu i nawet nie pomyśli o sortowaniu kolorów). Rozgląda się teraz za proszkiem, w końcu go znajduje, ale nie wie ile i gdzie ma go nasypać. Po chwili namysłu wrzuca całe opakowanie razem z kartonikiem do środka pralki. Włącza pralkę i wychodzi.
To było rozwinięcie akcji, a teraz czas na finał.

Scena trzecia – Kobieta wraca do domu i widzi swojego faceta, który siedzi tylko w bokserkach na sofie, z piwem w ręku i ogląda mecz, zapominając o całym świecie. Nie zauważył, że piana wydobywająca się z pralki wypełniła już większą część mieszkania i przybywa jej coraz więcej z każdą chwilą.
Ale właśnie mają strzelać decydującego karnego. Kobieta zaczyna krzyczeć na niego i biegnie w jego kierunku wściekła, że doprowadził mieszkanie do tego stanu. Już ma mu przeszkodzić w obejrzeniu decydującego momentu meczu, ale ślizga się, upada, a  piana wygłusza jej krzyki. Pada decydująca bramka z karnego.

Na ekranie ukazuje się finalna plansza reklamy z obowiązkowym opakowaniem i hasłem: ” Proszek, który zapewni ci spokój”
Na koniec jeszcze dwusekundowa scena, jak razem tarzają się w pianie i śmieją się.

Głupie? Raczej tak :) Skuteczne? Pewnie nie. Ale ja wolałbym, by reklamy proszków wyglądały właśnie tak. Wtedy kupiłbym taki proszek. Gdybym miał pralkę :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy, reklama
komentarz

18 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Dobre hasło to podstawa

Uśmiałem się dzisiaj nieźle, gdy zobaczyłem wielki billboard koło mojego studia. Był na nim jakiś kandydat na prezydenta Chorzowa, nazwiska nawet nie zapamiętałem, bo całą swoją uwagę skupiłem na próbie zrozumienia hasła wyborczego. Przeczytałem je ze trzy razy, ale nie byłem mądrzejszy, niż na początku. Przyzwyczaiłem się, że kandydaci obiecują, co zrobią albo co im się nie podoba. Nie zdziwiłby mnie więc napis typu: „Dom z ogródkiem dla każdego” albo „Zlikwiduję Straż Miejską”. Ale tu napis nic nie obiecywał, ani niczemu się nie sprzeciwiał.
Brzmiał po prostu tak: ” Mikołajki, Święta, Nowy Rok z nowym prezydentem”

Że co??????!!!!!!?????? Chyba jestem za mało inteligentny, by zrozumieć, co miało to znaczyć. Mam wrażenie, że copywriter wymyślił to hasło o 3 rano, w trakcie imprezy, gdy nagle przypomniało mu się, że miał wczoraj wysłać copy do zatwierdzenia.
Druga wersja, jak to powstało, równie prawdopodobna, jest taka, że osoba odpowiedzialna za kampanię stwierdziła tak: „Tego, co jest napisane i tak nikt nie czyta, to napiszcie cokolwiek, byle szybko wydrukować plakaty”.

Tak się to kończy, gdy za reklamę biorą się amatorzy.
A może przesłaniem tego hasła było: „Jak mnie wybierzecie to robię dla was trzy imprezy, w Mikołajki, Święta i Nowy Rok”?

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

16 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Dlaczego fotograf powinien dużo zarabiać?

Bo tak.
Niestety taka argumentacja jest w stanie przekonać tylko fotografów. Musimy więc poszukać innych argumentów. I wcale nie jest to trudne.

Już dawno temu zastanawiałem się, dlaczego praca fotografa wyceniana jest zawsze drożej, niż praca grafika? Przecież projektowanie wcale nie jest łatwiejszym zawodem. Sprzęt, jaki jest do tego potrzebny, nie jest tani, choć na pewno fotograf może wydać własne studio znacznie więcej. Grafik też często pracuje nad projektem dłużej, niż trwa sesja zdjęciowa do niego.
Klienci mają zwykle zwyczaj pastwić się nad projektem (i grafikiem),  każąc na zmianę to zwiększać, to zmniejszać logo. A zdjęcie podoba im się takie jakie jest. Albo i nie.

I tu mnie właśnie oświeciło. Zrozumiałem, że praca fotografa jest tym wyżej wyceniana, im krócej trwa.

To bardzo optymistyczna wiadomość. No, może nie do końca. Bo w tym krótkim czasie pracy tkwi cała jej trudność. Grafik może w nieskończoność zmieniać czcionki, przesuwać logo z prawej na lewo i odwrotnie. A fotograf musi wiedzieć, czy modelka ma śmiać się, czy płakać, bo w photoshopie tego nie da się potem zmienić (na razie ….)

Musimy więc panować nad całością sesji, kadrem, światłem, zgodnością z briefem, rozwiązywać nieprzewidziane problemy, które zawsze się pojawiają, dbać o dobrą ostrość, ekspozycję i jeszcze nawiązać dobry kontakt z modelką. Wszystko to trzeba zrobić w tym samym momencie, bo potem gdy sesja się skończy, nie będzie można już tego poprawić. Jeżeli nie ustawię dobrego światła i nie uzyskam takiej  pozy modelki, jaką chciałem, to bardzo ciężko będzie w postprodukcji to naprawić. A najczęściej będzie to niemożliwe.
Płacą nam więc tak naprawdę za ten jeden ułamek sekundy pracy, kiedy  robimy zdjęcie. Za to, że w bardzo krótkim czasie musimy podjąć cała masę decyzji.
Okazuje się więc, że po kilkunastu latach pracy, realnie przepracowałem dopiero półtorej godziny. To ile mi jeszcze zostało do emerytury?

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości
komentarz

13 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Koniec kalendarza

Skończyliśmy dzisiaj zdjęcia do kalendarza AD. Tym razem fotografowałem Zuzannę Chyba, z która rozumiałem się bez słów. Dosłownie. W trakcie sesji prawie nic nie musiałem mówić. Wystarczyło tylko Zuzie wstępnie powiedzieć, co chcę osiągnąć na zdjęciu, a potem powiedzieć: „Zaczynamy”.
Pstryk. Pik. Pstryk. Pik. Pstryk… Tylko tyle było słychać. Klik migawki i sygnał gotowości lamp. Te półtorej sekundy, kiedy ładowały się lampy, wystarczało, by dziewczyna była już gotowa do kolejnego zdjęcia, oczywiście zmieniając pozę. Regularność tego rytmu była tak duża, że w którymś momencie pozwoliłem sobie na mały eksperyment. Gdy robiliśmy zdjęcie, w którym Zuza patrzyła w bok i nie widziała mnie, w połowie serii odwróciłem się też i naciskałem migawkę w stałym rytmie, nie patrząc nawet na modelkę. I wszystkie klatki były dobre. Do momentu, gdy Zuza zobaczyła to i zaczęła się śmiać.

Uwielbiam takie sesje, gdy wszyscy intuicyjnie się rozumieją i każdy wie co ma robić. Nakreśliłem tylko całej ekipie klimat zdjęć jaki chcę osiągnąć i to wystarczyło. Fryzury, makijaże wszystko było perfekcyjne.
Wiem już, że moje ulubione zdjęcie z tej sesji, to będzie fota z serii z warkoczem. Na razie mogę pokazać Wam jedynie mały fragment :) Problem z wybraniem tej najlepszej klatki będzie spory. Na pewno nie mogę teraz stwierdzić, które to będzie zdjęcie. Selekcja zdjęć bezpośrednio po sesji, ma zwykle taki sam sens, jak decydowanie co będę pił na imprezie za miesiąc.
Poza rzadkimi wyjątkami, gdy jedno zdjęcie wybija się zdecydowanie ponad inne, to wybór dokonany na spokojnie dzień-dwa po sesji jest znacznie lepszy. Przetrenowałem to już wielokrotnie. Realizując sesję patrzymy na efekty przez pryzmat tego, co chcemy osiągnąć i co mamy w głowie. A często jest tak, że zafiksowani na pewien efekt, nie widzimy, że lepszy efekt daje wprowadzenie jakiejś małej zmiany.

akt, sesja
komentarz

11 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Krótko, szybko i nie na temat

Tak już musi być, że raz jest górka, a raz dołek. Wczoraj pisałem długo i było dużo zdjęć, więc dla równowagi dzisiaj będzie odwrotnie, czyli będzie krótko i tylko dwa zdjęcia.
Byłem dwa aparaty cyfrowe temu, (okres jednego aparatu to od 1,5 do 2,5 roku – łatwiej mi określić czas po modelu Canona, jaki wtedy miałem, niż podać konkretną datę) na biennale sztuki w Wenecji.
W wejściu do głównego pawilonu wisiał piękny kryształowy żyrandol. Oświetlony jeszcze częściowo słońcem, na tle ciemnej czeluści wnętrza. Prezentował się doskonale.

I dopiero, gdy podszedłem bliżej, zrozumiałem, skąd bierze się jego wewnętrzne piękno. Nic nie jest tym, czym się wydaje.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

9 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Po co się starać?

Robiłem ostatnio zdjęcia wyborcze dla mojej dobrej znajomej. Nie są to fascynujące sesje, gdzie mogę wypróbować nowe pomysły, czy poszaleć ze światłem. Tu liczy się solidny warsztat i dbałość o szczegóły. Zrobiłem więc wszystko, jak mogłem najlepiej, wysłałem zdjęcia i na tym moja rola się zakończyła. W momencie, gdy oddałem zdjęcia, straciłem też możliwość kontroli nad ich dalszym losem. Niestety.

Jadę rano (tak koło 11:30) do pracy, codziennie tą samą drogą, którą znam na pamięć. Nagle kątem oka widzę coś strasznego. Tak, to moje zdjęcie na billboardzie. Ale wygląda okropnie. Twarz jest za ciemna, na policzku jakieś plamy, po prostu tragedia.

Cóż, nie pierwszy to raz i pewnie nie ostatni, gdy mimo włożonej ciężkiej pracy, efekt jest mizerny. Mam całe tony moich zdjęć, wydrukowanych w najróżniejszych wydawnictwach, gazetach, folderach. Niestety 98,7 % z nich nie nadaje się do pokazania. Albo są źle wydrukowane, albo źle przygotowane do druku, albo jedno i drugie naraz. No dobrze, może przesadziłem, może nie jest tak źle. Ostatnio jest nawet coraz lepiej. Nerwy mnie poniosły, ale nie dziwcie się temu. Siedzę nad obróbką zdjęć, pracuję godzinami nad subtelnymi detalami, a potem jakiś bencwał swoją niewiedzą lub lenistwem wszystko niweczy. I jak tu nie być wściekłym?

Pamiętam, jak kilkanaście lat temu robiłem zdjęcia na plakat przedstawienia teatralno – tanecznego. Byłem bardzo przejęty, miała to być moja pierwsza publikacja. Starałem się ze wszystkich sił, siedziałem godzinami w ciemni, by zrobić dobrą odbitkę, z której miał być zrobiony plakat. A gdy zobaczyłem na ulicy gotowy plakat, o mało nie usiadłem z wrażenia. A raczej przerażenia. Po co wypracowywałem szczegóły w światłach i cieniach, skoro na plakacie zdjęcie miało jakość kiepskiego ksero. Podobną zresztą jakość miało przedstawienie.

Mam oczywiście też świetnie wydrukowane realizacje. Nie jest ich zbyt dużo, ale potrafią cieszyć. Dzisiaj  mój kumpel, specjalizujący się w architekturze, pochwalił się nowym obiektywem, który kupił. Shift Canona 17mm, kosmiczna konstrukcja i jakość. Stwierdził, że od dzisiaj będzie miał dwie oferty cenowe dla klientów. Dla tych poważnych będzie robił foty Canonem. Dla pozostałych, którzy zwracają tylko uwagę na cenę, będzie robił zdjęcia super tanio i szybko. iPhone’em :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, foto mądrości
komentarz

7 listopada 2010

| przez Artur Nyk

Jak to jest być profesorem

Jestem dzisiaj trochę zmęczony po warsztatach, które prowadziłem. Cały dzień pracowaliśmy w studio nad zgłębieniem tajemnic fotografii fashion i portretu. 
Studiowałem kiedyś historię i miałem zajęcia z pedagogiki.Pamiętam, jak długo przekonywałem moją profesorkę, że nigdy w życiu nie będę przecież nikogo uczył. Przecież zajmuję się fotografia. Ponieważ byłem bardzo przekonywujący, dostałem zaliczenie, a do książki z pedagogiki nigdy nie zajrzałem. A potem, nawet nie wiem kiedy, poprowadziłem pierwszy kurs, potem kolejne zajęcia i tak już zostało.
Zawsze traktowałem to jak spotkanie z pasjonatami podobnymi do mnie, by porozmawiać i wspólnie fotografować. Tyle, że to ja zawsze musiałem odpowiadać na wszystkie pytania. Kiedyś na zajęciach z podstaw fotografii, gdy opowiadałem o kwestiach związanych z przesłoną, jedna z pań przerwała mi i zadała pytanie: „przepraszam, a co to jest ta przesłona?”. Musiałem przewartościować moje pojęcie o tym, czym są podstawy fotografii.
Dzisiaj na szczęście obyło się bez tak trudnych pytań, a wszyscy dobrze się bawili. Nie mieli zresztą innego wyjścia, skoro mogli fotografować jedną z moich ulubionych modelek, Martynę Siwek. Dziewczyna była niezmordowana i na 10-cio centymetrowych szpilkach pozowała przez kilka godzin. Tylko chwilami rzucała mi spojrzenie mówiące: „masz szczęście, że cię lubię bo inaczej…”. Przynajmniej dostanie od wszystkich dużo zdjęć. Ale na następne warsztaty pewnie będę musiał poszukać innej modelki, która nie będzie przeczuwać, co ją czeka :)
Na koniec oczywiście były pamiątkowe zdjęcia, troszkę tylko reżyserowane.

zdjęcia : Gosia Kłosowska

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja, warsztaty
komentarz

Nawigacja

Starsze
Nowsze

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close