×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

6 września 2010

| przez Artur Nyk

Niech żyje koniec wakacji!

Koniec lata. I to definitywnie. Dzisiaj się o tym  przekonałem. Koło południa na chwilę wyszedłem przed studio, świeciło słońce, było w miarę ciepło i nagle coś mokrego spadło mi na twarz. Pomyślałem, może ptaszek przeleciał nade mną, różnie się zdarza w końcu. Ale nie, za chwilę spadło więcej kropel. Po minucie zerwała się wielka ulewa, a potem gruchnął …grad. Prawdziwy, lodowy, hałasujący i zimny. Znaczy paskudny. To przekreśliło moje nadzieje, że jeszcze będzie lato. Może na chwilę zaświeci słońce, może będzie nawet bardzo ciepło, ale trzeba sobie jasno powiedzieć: koniec wakacji.

To trochę smutne. Tyle, że jesień też bardzo lubię :) A ponieważ jeszcze nie zdążyłem w tym roku pojechać na wakacje, oznacza to, że pewnie wyjadę jesienią. A to oznacza, że gdy wszyscy będą pracować, ja będę leniuchował :)

 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

5 września 2010

| przez Artur Nyk

Nie cierpię kompaktów

Tak się zdarzyło, że byłem dzisiaj na 18 urodzinach mojej chrześnicy. To zaproszenie spadło na mnie niespodziewanie, bo przecież chrzest był w miarę niedawno. Coś koło 5-6 lat temu. Tak przynajmniej mi się wydawało. Dopiero, gdy przypomniałem sobie, że wtedy miałem przy sobie Canona Eos 100, uświadomiłem sobie, że było to jednak dawniej.
Karolina dostała od rodziców kompakt Olympusa. Nie wiem, jaki to był model, bo nie sprawdziłem. Średniej wielkości, czarny, wygodny uchwyt, stabilizacja i, o zgrozo, brak wizjera. Choć broniłem się, jak wegetarianin przed kotletem, to i tak wręczono mi go z zadaniem sfotografowania momentu wniesienia tortu.
Już przebolałem brak wizjera, w końcu w telefonie też nie mam. Ale w około 3 sekundy od wzięcia go do ręki, zacząłem się irytować. Wyświetlacz był nawet fajny i duży, aparat miał funkcję wykrywania twarzy, ale po chwili zgasł i aparat się uśpił. Nim się obudził, kelner zdążył już postawić tort na stole. Policzyłem do dziesięciu i już spokojny, pomyślałem, że może w menu wystarczy zmienić czas usypiania i będzie dobrze. Świeczki, a raczej wielka raca paliła się już i chciałem zrobić zbliżenie Karoliny z tortem. Ok, zmieniamy ogniskową, naciskam na Tele, o za dużo, no to Wide, o za mało, no to….dlaczego nie mogę po prostu pokręcić pierścieniem na obiektywie ?!?!?!? Tort kończył się już palić i musiałem się spieszyć. Wreszcie ustawiłem jakoś ogniskową i nacisnąłem spust migawki. Coś zawyło, zatrzeszczało, piknęło, błysnęła lampa i zdjęcie gotowe. Szkoda tylko, że w tym czasie kumpel zdążył już przejść przez całą salę i wejść mi centralnie w kadr. Nie pamiętam już, kiedy ostatni raz miałem w ręce aparat z takim opóźnieniem. Wtedy opuściły mnie resztki cierpliwości. Na szczęście nie musiałem robić więcej zdjęć, bo skończyły się baterie  w aparacie.

Nie mam nic przeciwko Olympusowi, pamiętam, że kilka lat temu jego kompakty należały do najlepszych na rynku. Prawdopodobnie inne kompakty w tej klasie cenowej też zachowują się podobnie. A jednak miałem w ręce parę małych aparatów, które działały bardzo sensownie i szybko.

Olympus kojarzy mi się jeszcze z jednym zdarzeniem. Dostałem parę lat temu wyróżnienie na konkursie organizowanym właśnie przez Olympusa i na imprezie ręczenia nagród można było obejrzeć pierwsze modele lustrzanek, jakie wprowadzali na rynek. Biorę więc do ręki podstawowy model, zaglądam przez wizjer i widzę długi ciemny tunel, a na końcu małe światełko. Zajrzałem jeszcze raz, skupiłem wzrok, tak, to był obraz widziany przez obiektyw…

Zdjęcia dzisiaj nie będzie w proteście przeciw wolno działającym aparatom. Następnym razem opiszę inne moje ulubione aparaty, może Sony?

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sprzęt
komentarz

4 września 2010

| przez Artur Nyk

Tajemnica Emmy

Ponieważ zapanowała ostatnio moda na fotografowanie się z Emmą, postanowiłem sprawdzić, co się za tym kryje i z narażeniem życia przedostałem się do tajnej fabryki EmmaPak w przebraniu dostawcy pizzy. Aparat miałem ukryty po dużą capricciosą (bez sosu). Oto co udało mi się zarejestrować.

Olbrzymie hale magazynowe wypełnione są po brzegi tajemniczymi paczkami. Prawdopodobnie są to materiały, którymi karmi nas Emma.
Zaraz obok udało mi się zobaczyć nowoczesną sortownię, gdzie centralnie sterowane roboty błyskawicznie i precyzyjnie układały niebieskie kartki.

Kontynuuj →

do kawy
komentarz

1 września 2010

| przez Artur Nyk

Telefon dla fotografa

Gdy usłyszałem dawno temu o pojawieniu się w aparatów fotograficznych w telefonie, najpierw ucieszyłem się. Potem, jak zobaczyłem pierwsze efekty, załamałem się. Mój pierwszy telefon z obiektywem to był sony. Zdecydowałem się na niego, bo sądziłem, że firma, która ma już doświadczenia z fotografią, zadba o rozsądną jakość zdjęć. Efekt był porażający. Na jednym ze zdjęć zrobionych w Tatrach zobaczyłem niedźwiedzia. Szkoda tylko, że w rzeczywistości była to skała. Kolejny też był sony i było już trochę lepiej. Udawało mi się rozpoznawać, gdzie kończy się morze, a gdzie zaczyna niebo. Nokie, które już wtedy mi się naraziły, bo ciągle się psuły, robiły zdjęcia o klasę lepsze. Pierwsze akceptowalne dla mnie zdjęcia robił dopiero ajfon. Akceptowalne, oznacza fotografowanie w dobrych warunkach oświetleniowych i oglądanie zdjęcia na ekranie telefonu. Odkryłem natomiast, że taki aparat jest znakomitym notesem. Nauczyłem się  zapisywać w ten sposób, miejsca, kadry, notatki, rysunki, ustawienia lamp i milion innych rzeczy, Do tego trochę na siłę, ale jednak można było robić zdjęcia na wakacjach.
Przez ostatni miesiąc codziennie udawało mi się umieszczać tutaj post ilustrowany w 99% zdjęciami z telefonu.  Mogę teraz ocenić, jakie są tego plusy i minusy. Minusem jest zdecydowanie jakość. Zaczął mnie już drażnić niski kontrast, przeciętny kolor i słaby rysunek. Ale są też zdecydowane plusy. Po pierwsze nie muszę ze sobą targać  aparatu. Chodzenie wszędzie z lustrzanką to jakiś masochizm (znany mi dobrze z autopsji). Na mały kompakt od dawna nie mogę się zdecydować. Nic nie spełnia moich wymagań. No i pozostaje telefon. Trudno. Ale może już niebawem nie będzie tak źle. Za miesiąc czy dwa będę pewnie miał nowego ajfona, którego aparat jest świetny. Na dodatek dzisiaj apple zapowiedziało, że wprowadza funkcję HDR. Aparat ma automatycznie robić trzy klatki i składać je w jedną. Zapowiada się dobrze, ale zobaczymy…
Aparat w telefonie ma jeszcze jedną dobrą cechę. Nie rzuca się w oczy. Można zrobić zdjęcie prawie niepostrzeżenie, w końcu trzymanie telefonu w ręku stało się rzeczą naturalną.
I dzięki temu udało mi się sfotografować bardzo ładną dziewczynę siedzącą w dosyć spektakularny sposób.  Stałem jakieś 2 m od niej i nie zauważyła mnie. Ani tego, że spódnica była zdecydowanie za krótka. Właściwie to nie wiem, czy w ogóle była. Opublikuję jednak, zobaczcie wersję ocenzurowaną :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Apple, foto mądrości
komentarz

31 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

Reklama vs Dokument

Najprostszy opis różnicy między fotografią reklamową, a fotografią dokumentalną jest bardzo prosty. Dokument odtwarza, a reklama kreuje rzeczywistość. Byłoby jednak wielkim uproszczeniem, gdyby przy tym pozostać. Dzisiaj granice już się zacierają i czasem trudno powiedzieć, na jaką fotografię patrzymy, zwłaszcza, gdy do reklamy wykorzystuje się autentyczne zdjęcia dokumentalne, a reporterzy potrafią w photoshopie „uatrakcyjnić ” sytuację na zdjęciu.

Oto dwie moje fotografie. Pierwsza zrobiona na wakacjach. Sytuacja jest prawdziwa. Zobaczyłem faceta czytającego gazetę i spodobało mi się to w kontekście miejsca. Zrobiłem zdjęcie telefonem, bo na wakacje raczej nie zabieram aparatu. Oczywiście, że kiepski ze mnie dokumentalista. Więc podszedłem do tematu reklamowo. Pokazałem temat atrakcyjnie, ładne skały są ważniejsze od człowieka. Fotograf – dokumentalista pewnie skupiłby się bardziej na pokazaniu człowieka, jego emocji, myślałby, jak pokazać na jednym zdjęciu całą tę historię. Może zrobiłby ujęcie z poziomu ziemi, aby nasz model (to moje reklamowe myślenie…) był bardziej widoczny na tle nieba. Inaczej mówiąc, zająłby się KREACJĄ. A wszystko po to, by dobrze pokazać rzeczywistość. Gdyby dokument był tylko odtworzeniem tego, co widzi fotograf, to wystarczyłoby dać aparat do ręki pierwszemu z brzegu bezrobotnemu. A jednak z jakichś powodów gazety tego nie robią, choć na pewno wyszłoby taniej.

A oto inne moje zdjęcie, zrobione do kalendarza Cersanitu gdzieś w 2000 lub 2001 roku. Jest na nim naga kobieta siedząca na podłodze z płytek gresowych. Przeciętny odbiorca nawet nie pomyśli, że ta podłoga nie jest prawdziwa, a tylko ułożona na chwilę w studio ( dobra, płytki są krzywo położone, ale mieliśmy mało czasu), a obok nie stoi wanna tylko lampy błyskowe.  Czy często widzicie kobiety siedzące tak na kamiennej podłodze? Nie sądzę. Ale na potrzeby reklamy wykreowałem taką sytuację (zgodnie z zasadą, jak nie masz pomysłu na reklamę to daj gołą babę) Dziewczyna musiała się nacierpieć, wyginając się w niewygodnej pozycji, aby tylko spełnić moje wyobrażenia, jak pięknie może wyglądać. Jednak nie ma tu niczego nieprawdziwego. Ta dziewczyna rzeczywiście tak wygląda, gdy ktoś każe jej tak się powyginać. Podłoga rzeczywiście tak wygląda, gdy oświetlić ją kontrastowym światłem, a nie mdłymi świetlówkami. Przy całej kreacji, jaką wykonałem, musiałem też ODTWORZYĆ to, co fotografowałem. Inaczej reklama będzie kłamstwem. A nie powinna nim być.
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, Photoshop
komentarz

27 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

Katowice London New York

Robiłem dzisiaj zdjęcia mebli dla mojego stałego klienta i muszę przyznać, że hotel, gdzie pracowaliśmy, zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie.  Beznadziejna pogoda, pochmurna i deszczowa, w tej sytuacji była idealna. Jak zwykle wykorzystywałem światło zastane, a dzięki chmurom miałem za oknem jeden wielki softboks. Do tego wystarczy trochę doświetlić cienie błyskiem i mamy proste i niezawodne oświetlenie. Oczywiście pewien problem jest, gdy chmur jest za dużo i światło zastane jest zbyt chłodne, co w zestawienie z białym światłem błysku, ciepłym światłem halogenów i ewentualnie zielonym z świetlówek robi nam ferie kolorów. Ale od czego są warstwy w PS? Tu się ustawi balans na sufit, tu na podłogę i potem się poskłada. I w efekcie sesja trwa 4 dni zamiast jednego, bo kolejne trzy pracujemy w kompie. 
Ciągle z rozrzewnieniem wspominam, jak pracowałem na slajdach. Wprawdzie nigdy do końca nie byłem pewien, jaki materiał zrobiłem, bo na polaroidach też mało było widać, ale oddawałem slajdy do agencji i na tym moja praca się kończyła. Jakie miało to inne konsekwencje to już inna sprawa. 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja
komentarz

26 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

O krytykowaniu zdjęć

Miałem dzisiaj prostą sesję portretową. Niby proste światło, ale jednak zrobiłem sobie dokumentację. I nie dlatego, by potem taką sesję odtworzyć. Wręcz przeciwnie, na spokojnie za kilka dni obejrzę zdjęcia i przeanalizuję, czy wszystko dobrze zrobiłem. 
Do swoich zdjęć można podejść na dwa sposoby. Być zadowolonym z każdej fotografii i zachwycać się swoimi zdolnościami. Albo szukać dziury w całym i zastanawiać się, co można było zrobić lepiej. Ja zdecydowanie zaliczam się do tej drugiej grupy fotografów. Nie jest to komfortowe psychicznie. Gdybym jednak zachwycał się każdą klatką filmu (aktualnie plikiem), pewnie teraz byłbym sfrustrowanym artystą fotografikiem, którego sztuki nikt nie rozumie, „chwilowo” pracującym na poczcie. 
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości
komentarz

24 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

Sztuka patrzenia czyli dobrze być amatorem

Wychodziłem dzisiaj już ze studia, gdy spostrzegłem na ścianie grę światła i cienia, która bardzo mi się spodobała. Niby codziennie słońce o tej porze świeci tak samo. Ale dzisiaj układ statywów, lamp, stołów i żaluzji dał efekt wyjątkowy. Efekt skojarzył mi się z zorzą polarną. Po przyjściu do domu zobaczyłem na drzwiach również ciekawy światłocień i nie zastanawiałem się, tylko zrobiłem fotę.
Oczywiście oba zdjęcia zrobiłem telefonem, nie zastanawiając się nad parametrami, ogniskowymi, czułościami i tak dalej. Ustawiłem kadr i koniec. Ale gdybym chciał zrobić profesjonalną fotografię mojej „zorzy” w studio, ustawiłbym statyw, kręciłbym przez pół godziny korbkami, by mieć dobry kadr, zmienił obiektyw, zrobił kilka zdjęć, by ustalić najlepszą ekspozycję, a potem dopiero podniósł lustro, by zdjęcie na pewno było nieporuszone, bo przecież czas byłby długi.
A właściwie nie. Byłby bardzo krótki, a dokładnie wyniósłby 0 sekund. Po prostu nie zrobiłbym w ogóle tego zdjęcia. Przez to całe precyzyjne i długotrwałe ustawianie, nawet bym nie zauważył, że światło na ścianie dawno się już zmieniło. Wiem dokładnie, że właśnie tak by się to skończyło, bo mam już takie doświadczenia…
Ostatnio coraz bardziej cenię sobie zdjęcie, które mam, choć nie jest idealne, niż to idealne ale niezrobione.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

22 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

Jak trzymać aparat czyli po co nam głowa

Zawsze byłem przeciwnikiem aparatów bez wizjera optycznego. Wizjery eletroniczne też są raczej koszmarnie kiepskim rozwiązaniem. Całe życie fotografowałem, patrząc przez wizjer i zawsze byłem bardzo nieszczęśliwy, gdy musiałem czasem zrobić jakieś zdjęcie na wielkim formacie, gdzie widziałem obraz na matówce nie dość, że do góry nogami, to jeszcze odwrócony prawo-lewo. Gdy pojawiły się tanie cyfry i wszyscy zaczęli robić zdjęcia, trzymając aparaty przed sobą, byłem mocno zawiedziony, w jaką stronę zmierza fotografia.
Dlaczego jest to takie kiepskie rozwiązanie? Wbrew pozorom, znacznie trudniej jest w taki sposób precyzyjnie ustalić kadr. Ręce się trzęsą, najczęściej na wyświetlaczu jest cała masa informacji, które tylko przeszkadzają, a do tego, gdy świeci mocno słońce to i tak niewiele widzimy. Oczywiście, są sytuacje, kiedy przydaje się taki podgląd, gdy trzymamy aparat np. nad głową lub na poziomie ziemi. Ale to tylko wyjątki. Dlaczego lepiej jest patrzeć przez wizjer? Ponieważ głowa jest podobno najbardziej stabilną częścią ciała. Opierając o nią aparat, zapewniamy sobie najwyższą możliwą stabilizację obrazu. Tak, wiem, że teraz prawie każdy aparat ma wbudowaną stabilizację obrazu, ale nie zawsze dobrze to działa. A gdy fotografujemy używając długiej ogniskowej to każda stabilizacja, jaką możemy sobie zapewnić, jest mocno pożądana. Druga zaleta używania wizjera to odcięcie się od całego świata. Patrząc przez wizjer, będziecie mogli skupić się wyłącznie na kadrze. A to wyjdzie na zdrowie każdej fotografii:)

Dobrze, przyznaję, że sam mimo wszystko korzystam czasem z Live View w moim Canonie. Przydaje się to przy fotografii architektury, oczywiście używając statywu. Mogę wtedy precyzyjnie ustawić kadr i wypoziomować aparat.

Ale wtedy trochę się wstydzę że tak robię :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, foto mądrości, porady
komentarz

19 sierpnia 2010

| przez Artur Nyk

Magiczna Palma

Dzisiaj zdałem sobie sprawę, że wakacje powoli się już kończą, mimo że dla mnie jeszcze się nie zaczęły. Obawiam się, że w tym roku będę mógł sobie tylko popatrzeć na zdjęcia z poprzedniego wyjazdu. Ale tłumaczę sobie, że powinienem się cieszyć, mając tyle pracy :)
Zdjęcie z piwem zrobiłem rok temu pierwszego dnia. Odkryliśmy tę knajpkę jako pierwszą i cały czas byliśmy jej wierni. Wszystko było świetnie pod warunkiem, że nie patrzyliśmy do tyłu. Przed nami było obłędne morze, za nami nigdy nie skończona buda udająca nadmorską restaurację. Stół był podparty cegłami, ławki krzywe, ale to wszystko nie miało znaczenia :)

Wołgę mijałem codziennie, ale dopiero ostatniego dnia zrobiłem fotę. Oczywiście na wakacje od pewnego czasu jeżdżę bez aparatu, w końcu to wakacje. Te zdjęcia są więc oczywiście zrobione Tym Czymś, czego reklamowanie ktoś już zdążył mi zarzucić :) Aha i obrobiłem je w Aperture :) Na Maku.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture
komentarz

Nawigacja

Starsze
Nowsze

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close