×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

foto mądrości

14 kwietnia 2015

| przez Artur Nyk

Portfolio fotografa i 3 najczęstsze błędy w jego tworzeniu czyli o walce dumy z pokorą

Dzisiaj opowiem o tworzeniu portfolio, ale nie o tym gdzie i jak pokazywać swoje prace, tylko o tym jak je najpierw wybrać. A to wbrew pozorom jest bardzo ważne, o ile nie najważniejsze.

Czym jest portfolio?

Niby proste pytanie. Portfolio to zbiór naszych najlepszych prac, które pokazujemy osobom zainteresowanym naszym dorobkiem.  I tu od razu mamy haczyk w słowie „najlepszych”.
Co bowiem decyduje, że są to nasze najlepsze prace? Zwykle to my sami je wybieramy i dlatego trafiają tam zdjęcia odpowiadające trzem kryteriom:
Kontynuuj →

Aperture, foto mądrości, porady, Spytaj Artura
6 komentarzy

2 kwietnia 2015

| przez Artur Nyk

Studium powstawania zdjęć czyli jak zwykle nowe inspiracje z Festiwalu Fotografii w Rybniku

Ten festiwal to dla mnie już stały punkt programu. Tam pierwszy raz występowałem przed dużą publicznością, potem jeździłem tam oglądać i słuchać prezentacji innych fotografów, a od dwóch lat robię tam warsztaty. Tym razem pokazywałem jak fotografować samochody i choć myślałem, że zainteresuje to samych facetów, ku mojemu wielkiemu (i miłemu) zdziwieniu połowa uczestników to były panie. Jak zwykle wolne miejsca rozeszły się błyskawicznie i słyszałem nawet, że na FB pojawiły się jakieś spiskowe teorie, że miejsca przydzielane są tylko znajomym królika :) Ale nie ma się co dziwić, gdy warsztaty są darmowe, to miejsca znikają natychmiast. W tym momencie chciałbym przeprosić wszystkich, którzy nie dostali się, ale nie mogłem zaprosić wszystkich chętnych, bo wtedy zamiast warsztatów byłby możliwy tylko wykład.
Choć zajęcie były w miarę krótkie, udało mi się pokazać sporo przykładów jak podchodzić do fotografowania i myśleć o świetle na samochodach, coś o czym mógłbym mówić godzinami :) Zrobiliśmy dwa sety, robiąc zdjęcia w świetle naturalnym i z doświetlaniem błyskowym oraz pokazałem jak potem wygląda postprodukcja takich zdjęć.

fot. Anita Gąsior

Kontynuuj →

backstage, foto mądrości, samochody, sprzęt, warsztaty
2 komentarze

10 lutego 2015

| przez Artur Nyk

Decydujący moment czyli o utraconych szansach

Na pewno słyszeliście o „decydującym momencie”, który według Henri Cartier-Bressona był kwintesencją danej chwili. To święta zasada większości pewnie fotografów dokumentalnych. Kto zdąży sfotografować moment gdy but ląduje na głowie prezydenta, ten jest królem fotografów.
Tylko, że w dzisiejszych czasach jest często efekt przypadku. Gdy Henri fotografował w swoich czasach, a zaczął to robić w latach trzydziestych ubiegłego wieku, mógł tylko pomarzyć o aparatach robiących 12 klatek na sekundę. Miałby jedną jedyną szansę na zrobienie takiego zdjęcia. Dzisiaj jest znacznie łatwiej, naciskam migawkę, aparat analizuje cały czas naświetlenie, ustawia ostrość i jeszcze kontroluje czy obiekt się porusza ją w miarę potrzeby.  A zdjęcia wcale nie robimy lepsze niż za czasów Henriego. A przynajmniej nie są o tyle lepsze, o ile polepszyła się technika od tego czasu.


I tu dochodzę do sedna. Najlepsza technika nie zastąpi umiejętności patrzenia. Fotograf wrażliwy na obraz zobaczy już chwile wcześniej, co się może zaraz wydarzyć i będzie czekał z wycelowanym obiektywem. A jeśli w uchwyceniu tego decydującego momentu pomoże mu technika, to tym lepiej. Bo (powtórzę to tysięczny raz) fotografia powstaje w głowie fotografa, a sprzęt tylko pomaga mu ją zarejestrować. Nie można liczyć, że „coś się trafi”. Może się trafi, a może nie useful content. Dobry fotograf nie liczy na przypadek tylko przewiduje, łączy fakty, wręcz projektuje w wyobraźni całe zdjęcie nim je zrobi. Myśli sobie: Ten gość dziwnie się zachowuje, jest nerwowy, zdejmuje but! Co może z nim zrobić? Będzie rzucał! Ale w kogo? Na pewno w prezydenta! Nie zdążę już przejść na prawo, musze fotografować stąd. To przekręcę na szerszy kąt i złapię w kadrze prezydenta i rękę rzucająca but. 
Oczywiście wszystko dzieje się w ułamku sekundy, ale doświadczenie zdobyte w setkach czy tysiącach takich sytuacji, pomaga. 
I dopiero wtedy fotograf zaczyna jechać serią.

A coś się dzieje gdy się nie myśli, nie przewiduje, nie jest się otwartym na otoczenie? Wtedy traci się szansę. Tak jak ja, robiąc zdjęcie tego starego Forda.
Zdjęcie byłoby całkiem sensowne (w kategoriach zdjęcia z wakacji), gdyby nie wjechał mi w kadr ten  #@!!!%###!!! peżot. 
Było leniwie i gorąco, jak to na wakacjach. nawet miałem przy sobie aparat, tyle, że w plecaku. Gdy wyłowiłem nietypowy dzwięk silnika, było już za późno, by zrobić zdjęcie od przodu. Błyskawicznym, jednym, płynnym ruchem wyjąłem mój aparat, wycelowałem i zrobiłem zdjęcie. A tu musiał się pojawić właśnie ten peżot! Taki jest właśnie efekt fotografowania gdy łapiemy moment bez zastanowienia. 

Gdybym na zdjęciu uchwycił UFO, to bez względu na to co jeszcze przypadkowego weszłoby mi w kadr i tak zdjęcie obiegło by cały świat. A w przypadku uchwycenia Forda, zdjęcie obiegnie cały mój blog.

Zresztą i tak jest poruszone :)





Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, samochody
komentarz

21 stycznia 2015

| przez Artur Nyk

Foto inspiracje

Jesteśmy otoczeni zdjęciami, filmami, reklamami z każdej strony. Mam wrażenie, że z każdym dniem jest tego coraz więcej i łatwo się w tym zgubić. Jeżeli jakiś sposób fotografowania jest modny, to zaraz widzę wszędzie zdjęcia robione w tym stylu. Ja natomiast nie lubię podążać ślepo za modą. Mam swoje spojrzenie na fotografię i swoją estetykę. Lubię natomiast spojrzeć na świat szerzej, nie tylko przez pryzmat stylu aktualnie obowiązującego.

Zbieram więc od lat zdjęcia, które mi się podobają, inspirują albo po prostu mają jakiś pomysł, który chcę zapamiętać. Mam w tej chwili już wiele tysięcy takich zdjęć i ciągle zapisuję nowe. Czasem po latach niektóre kasuję, ale takich zdjęć jest nie wiele. Bo nawet te , które przestały zachwycać lub nawet śmieszą, pokazują mi drogę, jaką przeszła fotografia.
Są między nimi fotografie absolutnie ponadczasowe, wtedy zastanawiam się, co decyduje o tej ponadczasowości.

Gdy muszę wymyślić nową sesję, siadam z kawą i oglądam mój zbiór fotografii, szukając właśnie inspiracji. Choć zdjęcia mam podzielone na działy, to zwykle nie ograniczam się do tego, który aktualnie mnie interesuje, ale często przeglądam coś zupełnie innego, bo i w taki sposób mogę znaleźć nowy pomysł. Czasem wystarczy tylko jakiś element zdjęcia, sposób oświetlenia czy kadrowania, bym wpadł na to co potrzebuję.

Zdjęcia kolekcjonuję przy każdej okazji, gdy tylko zobaczę coś ciekawego, zapisuję sobie na kompie
To, że nie muszę potem tego szukać w sieci, tylko mam na dysku, bardzo pomaga. Mogę skupić się na samym szukaniu inspiracji, a na dodatek wiem, że mam tam tylko to co uznaję za dobre.

 Tu chcę pokazać zdjęcia jednego z moich ulubionych fotografów, Patricka Demarchelier. Ta sesja ma dokładnie dziesięć lat. Jak odbiera się ją teraz? Mnie ciągle bardzo podoba się 1930s, 1900s, 1950s, 1970s to rewelacyjne światło, uwielbiam je, 1960s poprawiłbym włosy, to chyba najmniej ciekawe zdjęcie ze wszystkich, 1920s jest po prostu solidne, 1940s ma piękny kolor, 2005s …? sam nie wiem.
Można do wielu rzeczy się przyczepiać, ale na pewno nie do tego, że Patrick nie odrobił pracy domowej. Choć światło wydaje się być proste, to oddaje klimat i sposób fotografowania w danych czasach. Może dlatego to najnowsze robi na mnie najmniejsze wrażenie?

fot. Patrick Demarchelier 

fot. Patrick Demarchelier 
fot. Patrick Demarchelier 
fot. Patrick Demarchelier 

Czy po dziesięciu latach zdjęcia nadal mogą inspirować? Ciekaw jestem twojej opinii.

I pamiętaj o #fotopiwie 2 To już w ten piątek :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
dobre zdjęcia, foto mądrości, portret
komentarz

Spytaj Artura czyli jak oświetlać i fotografować samochody – część 2

Opublikowane w backstage, foto mądrości, porady, samochody, Spytaj Artura |

13 stycznia 2015

| przez Artur Nyk | 4 komentarze

Wczoraj rozpocząłem temat fotografowania i oświetlania samochodów i omówiłem światło zastane. Dzisiaj skupmy się na świetle błyskowym. Wróćmy do przykładowego zdjęcia Ferrari. Dla mnie najważniejsza zasada w oświetlaniu, to jak już pisałem wczoraj, pokazanie samochodu takim jak widział go projektant czyli podkreśleniu linii i charakteru.
Spójrzcie na drugie zdjęcie, w masce odbija się połowa otoczenia tworząc kompletny chaos. To coś co często widać na nieudanych zdjęciach samochodów. Oczywiście, jeśli postawimy samochód na tle świateł miasta, a one nie będę się w nim odbijać, to też nie jest dobre, bo będzie to wyglądało na montaż.
Czytaj więcej →

backstageferrarilampy błyskowesamochódsesja

Spytaj Artura czyli jak oświetlać i fotografować samochody – część 1

Opublikowane w foto mądrości, porady, samochody, Spytaj Artura |

12 stycznia 2015

| przez Artur Nyk | Komentarz

Jak oświetlać samochody?  Co jest najważniejsze w fotografii motoryzacyjnej?

Trudne pytanie. A może jednak nie.

Gdy zastanawiam się jak oświetlić samochód, zaczynam od początku. Mówiąc początek, mam na myśli moment gdy samochód pojawia się w głowie projektanta i przybiera następnie materialną postać. Staram się odtworzyć ten proces, odkryć zamysł designera i zobaczyć samochód w taki sposób, w jaki on sam go widział.

Wszystkie przetłoczenia, załamania linii, krągłości powstały w jakimś celu. W samochodach najtańszych forma podporządkowana jest niskim kosztom produkcji, w tych najdroższych forma ma zniewalać, ale też symbolizować sportowy duch czy też obrzydliwe bogactwo połączone z klasą. Wtedy projektant może zaszaleć z formą i nie przejmować się czy kolejne przetłoczenie podniesie koszty produkcji czy nie. No, może, aż tak dobrze to nie jest, ale tu swoboda twórcza raczej ograniczona jest kwestią uzyskania dobrej aerodynamiki i wyglądu niż decyzją księgowego.

Pozostawmy rozważania nad ograniczeniami projektowania i przejdźmy do już gotowego samochodu. Pomyślmy o nim jak o dziele sztuki. I zdecydowanie jak o rzeźbie, a nie obrazie. Na obraz bowiem patrzymy tylko z jednego punktu widzenia, a rzeźbę możemy oglądać pod wieloma kątami i w różnym świetle. W zależności od kombinacji tych dwóch czynników, zobaczymy zupełnie co innego. Nie ma tu czegoś takiego jak „neutralne światło” i neutralny punkt widzenia”. Gdy fotografujemy, a nie tylko oglądamy, dochodzi jeszcze jeden czynnik czyli ogniskowa. Ona też może zdecydować o tym jak zobaczymy naszą rzeźbę-samochód. Choć tu już możemy mówić o neutralnej ogniskowej, jeśli będzie pokazywać obraz tak, jak widzi oko ludzkie. Jaka dokładnie jest to wartość, nie będę pisał, bo nie jest to taki prosty temat, a do dzisiejszych rozważań nie jest to nam potrzebne. Zostańmy po prostu przy ogniskowej, która nie zniekształca samochodu w żaden sposób.

Ferrari California. fot. www.arturnyk.pl
To Ferrari posłuży nam jako przykład. Ogniskowa jaką użyłem to 45 mm. Nie jest całkowicie neutralną ogniskową, przód jest trochę uwypuklony, jednak nie na tyle, by przeszkadzać. Raczej trochę podkreśla muskulaturę przednich błotników. A dlaczego nie użyłem dłuższej ogniskowej? To proste. Doszedłem do ściany i dalej nie mogłem już się cofnąć :)

Od czego zacząć

Po tym długim wstępie, idźmy do konkretów. Projektant tworzy samochód tak, by wyglądał dobrze z różnych stron, ale raczej z tych, z jakich normalnie oglądamy samochód czyli z wysokości stojącego człowieka lub siedzącego w innym samochodzie. Ewentualnie jeszcze z dużej wysokości gdy patrzymy na niego z okna domu, ale raczej nikt nie przejmuje się czy samochód będzie dobrze wyglądał z pozycji kota. Dlatego też zdjęcia samochodu robione z tej pozycji i na dodatek obiektywem szerokokątnym, najczęściej kończą się kompletną porażką.

Spróbuj zamiast tego odsunąć się od samochodu na odległość kilku metrów, aby objąć całą sylwetkę jednym spojrzeniem. Tak samo będziesz potem patrzyć na niego na zdjęciu. Poszukaj co jest charakterystyczne dla tego modelu, co decyduje o jego charakterze. Albo to, co na tobie zrobiło wrażenie i co chcesz zaakcentować. To pierwszy etap decydowania jak ma wyglądać zdjęcie. Ustalasz z jakiego kąta chcesz pokazać samochód i na co zwrócisz uwagę. Może to być np. klasyczny widok 3/4 lekko z góry albo też widok z przodu z niskiej pozycji.

Światło jest najważniejsze

Teraz pojawia się konieczność podjęcia kolejnej decyzji. Jakie będzie tło, a tym samym czy pojawi się światło naturalne, albo zastane sztuczne? Jeżeli zdjęcie będzie robione w plenerze, to czy w dzień słoneczny czy pochmurny, rano, w południe, czy wieczorem? Gdybym miał wybierać w ciemno, wybrałbym  popołudniowo-wieczorne światło. Teoretycznie poranne jest podobne, a nawet ma lepszą kolorystykę. Ale ja nie przepadam za wczesnym wstawaniem. A poza tym w ciągu dnia mam dużo czasu, by ustawić kadr i poczekać na idealne światło. Rano tego czasu jest znacznie mniej i na dodatek musimy wszystko ustawiać jeszcze prawie po ciemku.

A dlaczego nie w południe? Z tych samych powodów, dla których nie lubimy robić wtedy portretów. Światło słoneczne jest zbyt ostre i pada zbyt prostopadle. Znacznie lepszy efekt uzyskamy gdy słońce będzie już niżej i promienie światła padać będę pod ukosem. I kolejna ważna rzecz, o której trzeba pamiętać. Samochód oświetla nie tylko słońce, ale te całe otoczenie z niebem na czele. Jasna ściana stojąca niedaleko samochodu odbije się w karoserii tworząc jakiś blik. Czarna ściana stworzy ciemny blik czyli brak odbicia światła. A niebo jak gigantyczny softbox odbije się na całej karoserii. W zależności od pory dnia, przybierze inny kolor i inny gradient. Ta ostatnia cecha jest kluczowa dla uzyskanego efektu. Im niżej będzie słońce, tym większy gradient będzie widoczny na niebie.

Volkswagen fot. www.arturnyk.pl
To zdjęcie robiłem w marcu o godzinie 19:00, gdy słońce już prawie zachodziło. Na masce widać ładny gradient odbijającego się nieba. Ciemny blik po lewej to efekt zasłonięcia nieba przez budynek (widać to też na dachu). Gradient pięknie podkreśla zakrzywienie maski i jej przetłoczenia. Chaos jaki mamy na boku samochodu, idealnie pokazuje co się dzieje gdy nie kontrolujemy odbić.
Ferrari California. fot. www.arturnyk.pl
Podobny efekt można uzyskać oświetlając sufit, choć z racji nieporównywalnie mniejszej powierzchni jaka odbija się w masce, gradient nie jest już taki płynny. Czarny, poprzeczny blik na masce, to wnęka w suficie.
Volkswagen fot. www.arturnyk.pl
I dla porównania, jak wygląda odbicie powierzchni równo oświetlonej. Taki efekt uzyskalibyśmy święcąc softboxem lub gdyby samochód stał w południe koło białej ściany.

Porównaj zdjęcia obu Volkswagenów i zastanów się, które z nich lepiej oddaje kształt samochodu. Dla mnie jest to bezsporne, że na pierwszym zdjęciu jest lepsze światło na masce, ale  na drugim zdjęciu lepiej wygląda bok samochodu. Podłoga odbija się w drzwiach, ale nie ma odbicia na przetłoczeniu i dzięki temu dobrze je widzimy.

Jaki to kolor

Ale oto pojawia się kolejny problem. Kolor. I to w dwóch różnych aspektach. Po pierwsze kolor nieba, które odbija się na masce, zmienia kolor samochodu. A jednak nie mamy wrażenia, że samochód jest niebieski. Podświadomie nadal widzimy, że jest czarny. Nasz mózg odfiltrowuje tą informację, ponieważ na zdjęciu widzimy niebieskie niebo. Inaczej moglibyśmy zareagować, gdyby wyciąć samochód i wrzucić na białe tło. Wtedy z braku odniesienia, moglibyśmy uznać, że ma taki lekko błękitny kolor. Zwracam na to uwagę, by pamiętać, że zgodność koloru na samochodzie i tle jest bardzo ważna.

Po drugie kolor samego samochodu. Ma on kluczowe znaczenie dla sposobu oświetlenia, ale też dla tego, jak w ogóle odbieramy samochód. Czy nie jest tak, że ten sam samochód może w jednym kolorze bardzo nam się podobać, a w innym nie zrobi na nas wrażenia?

Inaczej musimy potraktować czarny samochód, inaczej biały, inaczej srebrny. Czarne samochody są chyba najtrudniejsze do sfotografowania. Jeżeli nie uzyskamy gradientu na karoserii, znikają szczegóły przetłoczeń. Innym rozwiązaniem jest „narysowanie” sylwetki samymi blikami na przetłoczeniach. Znacznie łatwiej, ale wcale nie tak łatwo, fotografuje się białe samochody. Tu zwykle musimy postąpić odwrotnie czyli skupić się na miejscach gdzie światło się załamuje i tworzy cienie. To one będą pokazywały kształt karoserii (na tej samej zasadzie widzimy dobrze przetłoczenie na drzwiach Polo).

Najłatwiej jest z kolorami pośrednimi, możemy bowiem dowolnie mieszać obie techniki i rysować sylwetkę zarówno jasnymi blikami, jak i cieniami. Przy świetle naturalnym, w każdym z tych przypadków, musimy czasem godzinami wyczekiwać na odpowiednie światło, jesteśmy też ograniczeni kierunkiem padania światła. Tego wszystkiego pozbywamy się używając błysku lub sztucznego światła ciągłego. Ale o tym napiszę w drugiej części.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej

2 stycznia 2015

| przez Artur Nyk

Będę studiował fotografię

W krótkich żołnierskich słowach: jest dobrze, będzie lepiej! Tak wyglądają moje postanowienia na ten rok.
Będę uczył się nowych rzeczy, rozwijał stare umiejętności i realizował sesje, o których już dawno myślałem. No bo dlaczego miałbym tego nie zrobić ? :)

Przede wszystkim, chcę skupić się na pracy z modelem. Do rej pory, bardzo dużą uwagę poświęcałem światłu i choć tu nauka nigdy nie ma końca, to czuję, że mogę teraz na sesjach trochę wyluzować pod tym kątem, a skoncentrować się właśnie na modelach. To przyniesie mi największą korzyść w tej chwili.

Tak uczyłem kiedyś modela skoków na planie :) fot. Anna Burek

Planuję również bardziej skupić się poznaniu szczegółów wizażu, stylizacji i scenografii, wszystko po to, by móc bardziej efektywnie współpracować z ekipą na sesjach.

Czeka mnie więc wiele nauki ale bardzo się z tego wszystkiego cieszę. Mam nadzieję, że będziecie w tym roku tu ze mną i będę miał się z kim dzielić moimi nowymi przemyśleniami i umiejętnościami :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości
komentarz

17 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Spytaj Artura czyli jak oświetlać w studio ludzi w okularach

Damian pisze…Witam,
mam pytanie, jak oświetlać w studio ludzi w okularach? Jakie ustawienia lamp polecasz, a jakich zdecydowanie nie?
Pozdrawiam

To znowu niby problem banalny, a jednak ważny, bo pewnie każdy wiele razy się denerwował gdy w okularach odbijały się lampy.
Pomysłów na rozwiązanie tego problemu jest kilka:

1. Prosty i głupi – wyjmujemy szkła z okularów. Znika problem odbić, jednak na zbliżeniach będziemy wyraźnie widzieli, że szkieł w oprawkach nie ma. Wygląda to kiepsko i nienaturalnie. Nie polecam.

2. Ekstremalny i kosztowny – wymieniamy szkła w oprawkach na inne. Odbicie w okularach pojawia się najczęściej gdy mamy szkła o dużej krzywiźnie soczewki. Gdy wymienimy je na inne, o mniejszej sile lub nawet „zerówki”, problem może zniknąć. Ale nie musi. Największą trudnością tej metody jest konieczność przygotowania wcześniej u optyka innych szkieł. Musimy też pamiętać, że nasz model w takich szkłach może źle widzieć, co wpłynie na to jak się będzie zachowywał przed obiektywem. Generalnie nie polecam, chyba, że nie ma już innego wyjścia.

3. Prosty ale nie zawsze działający – czyli użycie filtra polaryzacyjnego. Raz się da, raz nie, zależy od rodzaju bliku jaki się pojawia na okularach. Poza tym, zastosowanie filtra polaryzacyjnego może wpłynąć na kolor oprawek czy ubrania modela. Polecam, o ile nie zepsuje to nam czegoś innego.

4. Konkretny – czyli właściwe ustawienie lamp. Po pierwsze ustawiamy lampy tak jak nam pasuje czyli aby uzyskać dokładnie taki efekt oświetlenia, o jaki nam chodzi. Patrzymy gdzie pojawia się blik. Będzie raczej albo z boku, albo u góry. W każdej z tych sytuacji, zadajemy sobie pytanie: czy bez szkody dla zdjęcia lepiej będzie przesunąć/podnieść trochę lampę, czy też obrócić/opuścić głowę modela?

Gdy blik jest na górze okularów, zwykle wystarczy lekko podnieść lampę lub pochylić głowę by problem znikł, a zdjęcie nadal ma ten sam charakter. Ja sobie radzę zawsze właśnie w ten sposób. Gdy oświetlam sylwetkę oktą 175 cm, to podniesienie jej o 20 cm nie ma wielkiego wpływu na oświetlenie. Jeśli nie możemy sobie pozwolić na pochylenie głowy, możemy obniżyć na nosie same oprawki.

Generalnie najprostszą konfiguracją lamp do fotografowania całej sylwetki czy portretu, jest duży softboks ustawiony powyżej modela, lekko z boku oraz ekran w kontrze. Do tego druga lampa skierowana na tło za nim i to wszystko. Im mniej lamp, tym mniej potencjalnych odbić w okularach :)

Nie uznaję zasady, by ustawiać światło pod okulary. Światło ma być takie jak chcę, a gdy pojawia się problem z blikami, wtedy trzeba dopiero lekko korygować ustawienie lamp. Do tej pory jeszcze nie zdarzyło mi się, bym w ten sposób nie znalazł wyjścia z sytuacji.
Oczywiście, jestem w stanie wymyślić sobie takie ustawienie świateł względem modela, że blik będzie i koniec, nie da się przesunięciem lamp go usunąć. Wtedy może będzie trzeba łączyć wszystkie metody?

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady, Spytaj Artura
komentarz

11 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Porada banalna nr 1

Wiele razy już się przekonałem, że to co mnie wydaje się bardzo banalne, dla innych może być całkiem wartościową wiedzą. Na warsztatach często chcę sprzedać to co dla mnie jest bardzo istotne, do czego dochodziłem przez długi czas, a tu dostaję pytanie o coś takiego, że ze zdziwienia na chwilę milknę. I nie chcę tu z siebie robić wielkiego specjalisty ale jak się coś robić przez kilka czy kilkanaście lat to się zapomina, że kiedyś się tego nie wiedziało.
Chcę więc w tej nowej serii: Porada banalna, pisać o takich prostych rzeczach, trikach i tajnych sposobach :)

Dzisiejszy temat przyszedł mi do głowy, w trakcie porannych zdjęć katalogowych.

Jak przy serii zdjęć podobnych przedmiotów np. pudełek, zrobić by zawsze stały w dokładnie tym samym miejscu na planie? Banalne pytanie, prawda?

Można na tle narysować sobie linie pomocnicze i ich się trzymać. Ale co jeśli nie możemy rysować po tle? Ja robię to tak. Ustawiam pierwszy przedmiot z serii, dopracowuję, światło, ostrość, następnie wyłączam na wszelki wypadek autofokus (by ostrość zawsze była identyczna na całej serii).
Następnie po zrobieniu pierwszego zdjęcia biorę moje specjalne pomoce naukowe. W zależności od potrzeb są to drewniane klocki wielkości kostek masła (dostałem je kiedyś od kumpla, który zrobił je specjalnie do sesji masła), granitowe kostki (te dostałem od kamieniarza), dokładnie docięte deski lub płyty meblowe,  (można sobie pożyczyć półkę z regału) lub coś zupełnie innego w zależności od potrzeb i wielkości fotografowanych przedmiotów.

Teraz najważniejsze. Powoli, delikatnie i precyzyjnie dokładamy klocki do fotografowanego pudełka, tak by wyznaczyć dwie linie np. przód i bok. Koniecznie trzeba to zrobić tak by nic nie poruszyć ale by kostki dotykały pudełka. Wtedy dopiero możemy zabrać pudełko i położyć następne, tak by teraz ono dotykało do kostek. Na koniec zabieramy kostki, fotografujemy pudełko i powtarzamy całą operację do kolejnego zdjęcia.

Sposób bardzo szybki niezawodny i możliwy do zrobienia nawet na łące, gdzie raczej ciężko by było rysować linie pomocnicze.

Pamiętajcie, że klocki muszę być dostatecznie ciężkie by w trakcie wymiany przedmiotu nie poruszyć ich przez przypadek, bo to spowoduje, że następny przedmiot już nie będzie stał w tym samym miejscu.

Jeśli parada przydała się wam, podzielcie się nią wysyłając innym link do niej. Będzie mi bardzo miło jeśli tak zrobicie :)
Macie pytanie o inną banalną rzecz? Zostawcie komentarz w zakładce Spytaj Artura.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, Jak to zrobiłem, porady
komentarz

8 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Nie chcę kupować nowego sprzętu czyli taki nowy trend

To zdanie słyszę coraz częściej. Nie mam ochoty/nie chcę już kupować nowego aparatu, obiektywu itd. Ja sam od jakiegoś czasu zgadzam się tym podejściem i coraz częściej gdy myślę o wydaniu pieniędzy na nowe fotograficzne zabawki, to pojawia się refleksja: znowu? Choć daleko mi do stwierdzenia, że mam już wszystko co bym chciał (nie mylić z: co bym potrzebował), to wizja posiadania np. nowego obiektywu, który ma mniejszą aberrację chromatyczną, przestaje mnie podniecać.

Zawsze lubiłem wiedzieć co się dzieje w technologii, znać nowości i stosować najnowszy sprzęt, to w którymś momencie przestałem przykładać do tego tak dużą uwagę. Albo raczej zacząłem podchodzić do tego z rozsądkiem i przeliczać gdzie mógłbym pojechać za to co oszczędziłem nie kupując lub kupując coś tańszego.
Rok temu przekonałem się ostatecznie. Kupiłem wtedy nowy obiektyw Canona 24-70/4 L IS, który zastąpił mój 24-105/4 L IS. Wydałem na niego kilka tysięcy i…. nic się nie zmieniło. Nie zacząłem robić lepszych zdjęć, nie zarobiłem dzięki niemu więcej, moi klienci nie zauważyli, że teraz zdjęcia mają lepszą ostrość i nie wymagają tak dużej korekcji zniekształceń.
Oczywiście, że nowy obiektyw dał mi większy komfort pracy, nie trzeba go tak mocno korygować jak poprzednika, jest też jaśniejszy (ma prawdziwe f4, a nie f5 jak w rzeczywistości miał stary).
Ale czy te zalety warte były tych pieniędzy? Mogłem w zamian pojechać przecież na fajne wakacje.

Wczoraj na #fotopiwie rozmawialiśmy sporo na ten temat i wszyscy byliśmy zgodni. Nikt nie ma złudzeń, że lepszy sprzęt jest lekarstwem na robienie ciekawszych zdjęć. To prawda, z którą się zgadzaliśmy. Po co wciąż wydawać pieniądze na nowy sprzęt, tak naprawdę niezbyt potrzebny. Myśląc rozsądnie, skoro mam klientów i nigdy jeszcze nie miałem żadnego problemu z  jakością techniczną zdjęć, to oznacza, że mój obecny sprzęt jest dobry.
O ile kiedyś co rok-dwa postęp techniczny w aparatach był znaczący, teraz przyrost jakości jest dla producentów naprawdę trudny do uzyskania, przy założeniu, że aparat nie kosztuje 100.000 zł.

Niedługo pewnie czeka mnie dylemat gdy Canon wypuści wreszcie następcę mojego 1dsmk3. Będzie pewnie miał większą matrycę, przenosił większy kontrast, posiadał użyteczne wyższe ISO i miał trochę nowych super bajerów. A w komplecie do tego miał też super cenę. Super wysoką. I znowu zadam sobie pytanie: czy dzięki niemu będę stanie więcej zarabiać? Odpowiedz dobrze znam niestety.
Albo czy zdjęcia będą lepsze? Technicznie pewnie tak. Kolor skóry będzie lepiej odwzorowany, szczegół lepszy, rozpiętość tonalna większa, autofokus szybszy i pewniejszy, a w kiepskim świetle będzie można zrobić zdjęcia, jakie teraz są nieosiągalne. I do tego na bank będzie miał wi-fi, więc nie będę potrzebował podpinać go kablem do kompa.

Przekonałem się! Chcę go! Na wakacjach już byłem raz.

…bo wszyscy jesteśmy skrytosprzętoholikami :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, foto mądrości, fotopiwo, sprzęt
komentarz
← 1 2 3 4 5 … 18 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close