×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

porady

Spytaj Artura czyli jak oświetlać i fotografować samochody – część 2

Opublikowane w backstage, foto mądrości, porady, samochody, Spytaj Artura |

13 stycznia 2015

| przez Artur Nyk | 4 komentarze

Wczoraj rozpocząłem temat fotografowania i oświetlania samochodów i omówiłem światło zastane. Dzisiaj skupmy się na świetle błyskowym. Wróćmy do przykładowego zdjęcia Ferrari. Dla mnie najważniejsza zasada w oświetlaniu, to jak już pisałem wczoraj, pokazanie samochodu takim jak widział go projektant czyli podkreśleniu linii i charakteru.
Spójrzcie na drugie zdjęcie, w masce odbija się połowa otoczenia tworząc kompletny chaos. To coś co często widać na nieudanych zdjęciach samochodów. Oczywiście, jeśli postawimy samochód na tle świateł miasta, a one nie będę się w nim odbijać, to też nie jest dobre, bo będzie to wyglądało na montaż.
Czytaj więcej →

backstageferrarilampy błyskowesamochódsesja

Spytaj Artura czyli jak oświetlać i fotografować samochody – część 1

Opublikowane w foto mądrości, porady, samochody, Spytaj Artura |

12 stycznia 2015

| przez Artur Nyk | Komentarz

Jak oświetlać samochody?  Co jest najważniejsze w fotografii motoryzacyjnej?

Trudne pytanie. A może jednak nie.

Gdy zastanawiam się jak oświetlić samochód, zaczynam od początku. Mówiąc początek, mam na myśli moment gdy samochód pojawia się w głowie projektanta i przybiera następnie materialną postać. Staram się odtworzyć ten proces, odkryć zamysł designera i zobaczyć samochód w taki sposób, w jaki on sam go widział.

Wszystkie przetłoczenia, załamania linii, krągłości powstały w jakimś celu. W samochodach najtańszych forma podporządkowana jest niskim kosztom produkcji, w tych najdroższych forma ma zniewalać, ale też symbolizować sportowy duch czy też obrzydliwe bogactwo połączone z klasą. Wtedy projektant może zaszaleć z formą i nie przejmować się czy kolejne przetłoczenie podniesie koszty produkcji czy nie. No, może, aż tak dobrze to nie jest, ale tu swoboda twórcza raczej ograniczona jest kwestią uzyskania dobrej aerodynamiki i wyglądu niż decyzją księgowego.

Pozostawmy rozważania nad ograniczeniami projektowania i przejdźmy do już gotowego samochodu. Pomyślmy o nim jak o dziele sztuki. I zdecydowanie jak o rzeźbie, a nie obrazie. Na obraz bowiem patrzymy tylko z jednego punktu widzenia, a rzeźbę możemy oglądać pod wieloma kątami i w różnym świetle. W zależności od kombinacji tych dwóch czynników, zobaczymy zupełnie co innego. Nie ma tu czegoś takiego jak „neutralne światło” i neutralny punkt widzenia”. Gdy fotografujemy, a nie tylko oglądamy, dochodzi jeszcze jeden czynnik czyli ogniskowa. Ona też może zdecydować o tym jak zobaczymy naszą rzeźbę-samochód. Choć tu już możemy mówić o neutralnej ogniskowej, jeśli będzie pokazywać obraz tak, jak widzi oko ludzkie. Jaka dokładnie jest to wartość, nie będę pisał, bo nie jest to taki prosty temat, a do dzisiejszych rozważań nie jest to nam potrzebne. Zostańmy po prostu przy ogniskowej, która nie zniekształca samochodu w żaden sposób.

Ferrari California. fot. www.arturnyk.pl
To Ferrari posłuży nam jako przykład. Ogniskowa jaką użyłem to 45 mm. Nie jest całkowicie neutralną ogniskową, przód jest trochę uwypuklony, jednak nie na tyle, by przeszkadzać. Raczej trochę podkreśla muskulaturę przednich błotników. A dlaczego nie użyłem dłuższej ogniskowej? To proste. Doszedłem do ściany i dalej nie mogłem już się cofnąć :)

Od czego zacząć

Po tym długim wstępie, idźmy do konkretów. Projektant tworzy samochód tak, by wyglądał dobrze z różnych stron, ale raczej z tych, z jakich normalnie oglądamy samochód czyli z wysokości stojącego człowieka lub siedzącego w innym samochodzie. Ewentualnie jeszcze z dużej wysokości gdy patrzymy na niego z okna domu, ale raczej nikt nie przejmuje się czy samochód będzie dobrze wyglądał z pozycji kota. Dlatego też zdjęcia samochodu robione z tej pozycji i na dodatek obiektywem szerokokątnym, najczęściej kończą się kompletną porażką.

Spróbuj zamiast tego odsunąć się od samochodu na odległość kilku metrów, aby objąć całą sylwetkę jednym spojrzeniem. Tak samo będziesz potem patrzyć na niego na zdjęciu. Poszukaj co jest charakterystyczne dla tego modelu, co decyduje o jego charakterze. Albo to, co na tobie zrobiło wrażenie i co chcesz zaakcentować. To pierwszy etap decydowania jak ma wyglądać zdjęcie. Ustalasz z jakiego kąta chcesz pokazać samochód i na co zwrócisz uwagę. Może to być np. klasyczny widok 3/4 lekko z góry albo też widok z przodu z niskiej pozycji.

Światło jest najważniejsze

Teraz pojawia się konieczność podjęcia kolejnej decyzji. Jakie będzie tło, a tym samym czy pojawi się światło naturalne, albo zastane sztuczne? Jeżeli zdjęcie będzie robione w plenerze, to czy w dzień słoneczny czy pochmurny, rano, w południe, czy wieczorem? Gdybym miał wybierać w ciemno, wybrałbym  popołudniowo-wieczorne światło. Teoretycznie poranne jest podobne, a nawet ma lepszą kolorystykę. Ale ja nie przepadam za wczesnym wstawaniem. A poza tym w ciągu dnia mam dużo czasu, by ustawić kadr i poczekać na idealne światło. Rano tego czasu jest znacznie mniej i na dodatek musimy wszystko ustawiać jeszcze prawie po ciemku.

A dlaczego nie w południe? Z tych samych powodów, dla których nie lubimy robić wtedy portretów. Światło słoneczne jest zbyt ostre i pada zbyt prostopadle. Znacznie lepszy efekt uzyskamy gdy słońce będzie już niżej i promienie światła padać będę pod ukosem. I kolejna ważna rzecz, o której trzeba pamiętać. Samochód oświetla nie tylko słońce, ale te całe otoczenie z niebem na czele. Jasna ściana stojąca niedaleko samochodu odbije się w karoserii tworząc jakiś blik. Czarna ściana stworzy ciemny blik czyli brak odbicia światła. A niebo jak gigantyczny softbox odbije się na całej karoserii. W zależności od pory dnia, przybierze inny kolor i inny gradient. Ta ostatnia cecha jest kluczowa dla uzyskanego efektu. Im niżej będzie słońce, tym większy gradient będzie widoczny na niebie.

Volkswagen fot. www.arturnyk.pl
To zdjęcie robiłem w marcu o godzinie 19:00, gdy słońce już prawie zachodziło. Na masce widać ładny gradient odbijającego się nieba. Ciemny blik po lewej to efekt zasłonięcia nieba przez budynek (widać to też na dachu). Gradient pięknie podkreśla zakrzywienie maski i jej przetłoczenia. Chaos jaki mamy na boku samochodu, idealnie pokazuje co się dzieje gdy nie kontrolujemy odbić.
Ferrari California. fot. www.arturnyk.pl
Podobny efekt można uzyskać oświetlając sufit, choć z racji nieporównywalnie mniejszej powierzchni jaka odbija się w masce, gradient nie jest już taki płynny. Czarny, poprzeczny blik na masce, to wnęka w suficie.
Volkswagen fot. www.arturnyk.pl
I dla porównania, jak wygląda odbicie powierzchni równo oświetlonej. Taki efekt uzyskalibyśmy święcąc softboxem lub gdyby samochód stał w południe koło białej ściany.

Porównaj zdjęcia obu Volkswagenów i zastanów się, które z nich lepiej oddaje kształt samochodu. Dla mnie jest to bezsporne, że na pierwszym zdjęciu jest lepsze światło na masce, ale  na drugim zdjęciu lepiej wygląda bok samochodu. Podłoga odbija się w drzwiach, ale nie ma odbicia na przetłoczeniu i dzięki temu dobrze je widzimy.

Jaki to kolor

Ale oto pojawia się kolejny problem. Kolor. I to w dwóch różnych aspektach. Po pierwsze kolor nieba, które odbija się na masce, zmienia kolor samochodu. A jednak nie mamy wrażenia, że samochód jest niebieski. Podświadomie nadal widzimy, że jest czarny. Nasz mózg odfiltrowuje tą informację, ponieważ na zdjęciu widzimy niebieskie niebo. Inaczej moglibyśmy zareagować, gdyby wyciąć samochód i wrzucić na białe tło. Wtedy z braku odniesienia, moglibyśmy uznać, że ma taki lekko błękitny kolor. Zwracam na to uwagę, by pamiętać, że zgodność koloru na samochodzie i tle jest bardzo ważna.

Po drugie kolor samego samochodu. Ma on kluczowe znaczenie dla sposobu oświetlenia, ale też dla tego, jak w ogóle odbieramy samochód. Czy nie jest tak, że ten sam samochód może w jednym kolorze bardzo nam się podobać, a w innym nie zrobi na nas wrażenia?

Inaczej musimy potraktować czarny samochód, inaczej biały, inaczej srebrny. Czarne samochody są chyba najtrudniejsze do sfotografowania. Jeżeli nie uzyskamy gradientu na karoserii, znikają szczegóły przetłoczeń. Innym rozwiązaniem jest „narysowanie” sylwetki samymi blikami na przetłoczeniach. Znacznie łatwiej, ale wcale nie tak łatwo, fotografuje się białe samochody. Tu zwykle musimy postąpić odwrotnie czyli skupić się na miejscach gdzie światło się załamuje i tworzy cienie. To one będą pokazywały kształt karoserii (na tej samej zasadzie widzimy dobrze przetłoczenie na drzwiach Polo).

Najłatwiej jest z kolorami pośrednimi, możemy bowiem dowolnie mieszać obie techniki i rysować sylwetkę zarówno jasnymi blikami, jak i cieniami. Przy świetle naturalnym, w każdym z tych przypadków, musimy czasem godzinami wyczekiwać na odpowiednie światło, jesteśmy też ograniczeni kierunkiem padania światła. Tego wszystkiego pozbywamy się używając błysku lub sztucznego światła ciągłego. Ale o tym napiszę w drugiej części.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej

25 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Czerwone jak Święty Mikołaj – Ferrari 458 Italia

Czerwone Ferrari cierpliwie czekało na swoja kolej, zaparkowane na moim twardym dysku. Zdjęcie zrobiłem przed salonem ponieważ samochód nie był jeszcze zarejestrowany i nie mogliśmy nigdzie nim wyjechać. Od początku więc wiedziałem, że jedynym rozwiązaniem będzie montaż. Miałem zamiar sfotografować ulicę nocą, mokrą jeszcze po deszczu z odbijającymi się światłami. Jak na złość było ciągle sucho, albo jak już padało to w dzień. Czekałem i czekałem i nic. W międzyczasie zająłem się innymi projektami, a Ferrari powoli kurzyło się dysku.

Wreszcie pojawiła się inna opcja. Render. Podjął się tego Mateusz Zahora, którego poznałem kiedyś dzięki mojemu blogowi. Mateusz znalazł gotowy model filarów, który pasował do mojej koncepcji i zaczęliśmy pracę nad dopasowywaniem. Kilka godzin spędzonych na skypie, kilka próbnych renderów, wypróbowanie wielu tekstur i koncepcyjna była gotowa.
Na tym już etapie, konsultowałem to z Gosią, która miała się zająć finalnym montażem. Największym wyzwaniem było dopasowanie świateł tła by zgadzały się w miarę z oświetleniem samochodu. O idealnej zgodności nie było co marzyć, samochód oświetlony był pod kątem atrakcyjnego wyglądu i poskładany z kilku klatek. W tego typu fotografii umowność jest bardzo częsta jeśli dzięki temu osiągamy leszy efekt. Dopóki niezgodności nie rzucają się od pierwszego momentu, albo są widoczne tylko dla znających się na rzeczy, to uważam, że można sobie na nie czasem pozwolić.

Dodatkową trudnością był matowy lakier samochodu, który sprawia, że to Ferrari nie wygląda na zdjęciu realnie. Matowa karoseria nie odbija żadnych niepotrzebnych blików, to dobrze gdy się go fotografuje. Ale z tego samego powodu nie odbija się w karoserii otoczenie, a to sprawia, że zaczynamy mieć wrażenie, że coś jest nie tak. Dlatego szukałem takiego tła, by w karoserii nie mogło się nic odbić. Filary są dostatecznie  daleko od samochodu by nie mogły się odbić w samochodzie. Gdy przypatrzycie się blikom na podłodze, zobaczycie, że kończą się mniej więcej na wysokości samochodu. Teoretycznie mogłyby pojawić się na karoserii, jednak z góry pada światło o wiele silniejsze i nie pozwala na to.

Kontynuuj →

Jak to zrobiłem, Photoshop, realizacje, samochody
komentarz

17 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Spytaj Artura czyli jak oświetlać w studio ludzi w okularach

Damian pisze…Witam,
mam pytanie, jak oświetlać w studio ludzi w okularach? Jakie ustawienia lamp polecasz, a jakich zdecydowanie nie?
Pozdrawiam

To znowu niby problem banalny, a jednak ważny, bo pewnie każdy wiele razy się denerwował gdy w okularach odbijały się lampy.
Pomysłów na rozwiązanie tego problemu jest kilka:

1. Prosty i głupi – wyjmujemy szkła z okularów. Znika problem odbić, jednak na zbliżeniach będziemy wyraźnie widzieli, że szkieł w oprawkach nie ma. Wygląda to kiepsko i nienaturalnie. Nie polecam.

2. Ekstremalny i kosztowny – wymieniamy szkła w oprawkach na inne. Odbicie w okularach pojawia się najczęściej gdy mamy szkła o dużej krzywiźnie soczewki. Gdy wymienimy je na inne, o mniejszej sile lub nawet „zerówki”, problem może zniknąć. Ale nie musi. Największą trudnością tej metody jest konieczność przygotowania wcześniej u optyka innych szkieł. Musimy też pamiętać, że nasz model w takich szkłach może źle widzieć, co wpłynie na to jak się będzie zachowywał przed obiektywem. Generalnie nie polecam, chyba, że nie ma już innego wyjścia.

3. Prosty ale nie zawsze działający – czyli użycie filtra polaryzacyjnego. Raz się da, raz nie, zależy od rodzaju bliku jaki się pojawia na okularach. Poza tym, zastosowanie filtra polaryzacyjnego może wpłynąć na kolor oprawek czy ubrania modela. Polecam, o ile nie zepsuje to nam czegoś innego.

4. Konkretny – czyli właściwe ustawienie lamp. Po pierwsze ustawiamy lampy tak jak nam pasuje czyli aby uzyskać dokładnie taki efekt oświetlenia, o jaki nam chodzi. Patrzymy gdzie pojawia się blik. Będzie raczej albo z boku, albo u góry. W każdej z tych sytuacji, zadajemy sobie pytanie: czy bez szkody dla zdjęcia lepiej będzie przesunąć/podnieść trochę lampę, czy też obrócić/opuścić głowę modela?

Gdy blik jest na górze okularów, zwykle wystarczy lekko podnieść lampę lub pochylić głowę by problem znikł, a zdjęcie nadal ma ten sam charakter. Ja sobie radzę zawsze właśnie w ten sposób. Gdy oświetlam sylwetkę oktą 175 cm, to podniesienie jej o 20 cm nie ma wielkiego wpływu na oświetlenie. Jeśli nie możemy sobie pozwolić na pochylenie głowy, możemy obniżyć na nosie same oprawki.

Generalnie najprostszą konfiguracją lamp do fotografowania całej sylwetki czy portretu, jest duży softboks ustawiony powyżej modela, lekko z boku oraz ekran w kontrze. Do tego druga lampa skierowana na tło za nim i to wszystko. Im mniej lamp, tym mniej potencjalnych odbić w okularach :)

Nie uznaję zasady, by ustawiać światło pod okulary. Światło ma być takie jak chcę, a gdy pojawia się problem z blikami, wtedy trzeba dopiero lekko korygować ustawienie lamp. Do tej pory jeszcze nie zdarzyło mi się, bym w ten sposób nie znalazł wyjścia z sytuacji.
Oczywiście, jestem w stanie wymyślić sobie takie ustawienie świateł względem modela, że blik będzie i koniec, nie da się przesunięciem lamp go usunąć. Wtedy może będzie trzeba łączyć wszystkie metody?

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady, Spytaj Artura
komentarz

11 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Porada banalna nr 1

Wiele razy już się przekonałem, że to co mnie wydaje się bardzo banalne, dla innych może być całkiem wartościową wiedzą. Na warsztatach często chcę sprzedać to co dla mnie jest bardzo istotne, do czego dochodziłem przez długi czas, a tu dostaję pytanie o coś takiego, że ze zdziwienia na chwilę milknę. I nie chcę tu z siebie robić wielkiego specjalisty ale jak się coś robić przez kilka czy kilkanaście lat to się zapomina, że kiedyś się tego nie wiedziało.
Chcę więc w tej nowej serii: Porada banalna, pisać o takich prostych rzeczach, trikach i tajnych sposobach :)

Dzisiejszy temat przyszedł mi do głowy, w trakcie porannych zdjęć katalogowych.

Jak przy serii zdjęć podobnych przedmiotów np. pudełek, zrobić by zawsze stały w dokładnie tym samym miejscu na planie? Banalne pytanie, prawda?

Można na tle narysować sobie linie pomocnicze i ich się trzymać. Ale co jeśli nie możemy rysować po tle? Ja robię to tak. Ustawiam pierwszy przedmiot z serii, dopracowuję, światło, ostrość, następnie wyłączam na wszelki wypadek autofokus (by ostrość zawsze była identyczna na całej serii).
Następnie po zrobieniu pierwszego zdjęcia biorę moje specjalne pomoce naukowe. W zależności od potrzeb są to drewniane klocki wielkości kostek masła (dostałem je kiedyś od kumpla, który zrobił je specjalnie do sesji masła), granitowe kostki (te dostałem od kamieniarza), dokładnie docięte deski lub płyty meblowe,  (można sobie pożyczyć półkę z regału) lub coś zupełnie innego w zależności od potrzeb i wielkości fotografowanych przedmiotów.

Teraz najważniejsze. Powoli, delikatnie i precyzyjnie dokładamy klocki do fotografowanego pudełka, tak by wyznaczyć dwie linie np. przód i bok. Koniecznie trzeba to zrobić tak by nic nie poruszyć ale by kostki dotykały pudełka. Wtedy dopiero możemy zabrać pudełko i położyć następne, tak by teraz ono dotykało do kostek. Na koniec zabieramy kostki, fotografujemy pudełko i powtarzamy całą operację do kolejnego zdjęcia.

Sposób bardzo szybki niezawodny i możliwy do zrobienia nawet na łące, gdzie raczej ciężko by było rysować linie pomocnicze.

Pamiętajcie, że klocki muszę być dostatecznie ciężkie by w trakcie wymiany przedmiotu nie poruszyć ich przez przypadek, bo to spowoduje, że następny przedmiot już nie będzie stał w tym samym miejscu.

Jeśli parada przydała się wam, podzielcie się nią wysyłając innym link do niej. Będzie mi bardzo miło jeśli tak zrobicie :)
Macie pytanie o inną banalną rzecz? Zostawcie komentarz w zakładce Spytaj Artura.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, Jak to zrobiłem, porady
komentarz

6 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Słynne 300 dpi

Po opublikowaniu wpisu o moim wykładzie dla studentów, miałem trochę pytań o co mi chodziło z tym 300 dpi. Okazało, się nawet, że parę osób, które myślały, że wiedzą o co chodzi, tak naprawdę nie rozumiały tego.

To od początku. Klienci często proszą mnie bym wysłał im zdjęcie w pełnej rozdzielczości i 300 dpi albo proszą o 1200 pikseli i 300 dpi. I obie te prośby są tak samo sensowne jak za próba zamówienia kotleta schabowego w wegetariańskim barze.
Jeszcze gorzej jest gdy ktoś prosi tylko o 300 dpi.

Już tłumaczę o co chodzi. DPI to skrót od Dots Per Inch czyli punktów na cal. 300 dpi oznacza, że w gazecie jeżeli policzycie to na jeden cal długości zadrukowanego obrazka, będzie składało się 300 punktów. Innymi słowy, rozdzielczość druku to 300 punktów na jeden cal.

Co więc oznacza prośba o zdjęcie w pełnej rozdzielczości i 300 dpi? No właśnie nic nie oznacza, poza tym, że ktoś chce dostać zdjęcie w pełnej rozdzielczości. Co innego gdyby poprosił o rozdzielczość 300 dpi przy podstawie 20cm. Dopiero tu nasze 300 dpi mówi coś konkretnego. Wyznacza bowiem fizyczną wielkość pliku.

Zobaczmy, aby wydrukować zdjęcie o formacie 15×20 cm potrzebujemy pliku o rozdzielczości 1772×2362 pikseli

Kontynuuj →

Apple, foto mądrości, sprzęt, Spytaj Artura
3 komentarze

5 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Film ze mną nie w roli głównej

Pamiętacie sesję sukien ślubnych Patrycji Szlażko w starym pałacu w Krowiarkach? Jeśli tak, to teraz możecie zajrzeć za kulisy i zobaczyć mnie przy pracy. Wiem, wiem, nikt nie będzie oglądał mnie tylko modelki i wcale mnie to nie dziwi.

Ja z przyjemnością sobie obejrzałem film kilka razy i przypomniałem ciepłe lato, pyszny obiad z McDonalda i wszystkie plagi jakie na nas spadały w trakcie sesji. Ale i tak było świetnie :)

Fot. Studio Koliber

Kontynuuj →

backstage, Jak to zrobiłem, plenery, sesja, video
komentarz

4 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Warsztat pracy PR-owca

Całkiem niedawno dostałem propozycję poprowadzenia zajęć na Uniwersytecie Ekonomicznym dla studentów kierunku Dziennikarstwo i komunikacja społeczna, specjalność PR.
A ponieważ lubię uczyć, nie zastanawiałem się ani chwili.

Miałem zresztą w tym swój biznes. Właściwie, to nie tylko mój ale wszystkich fotografów. Ci studenci bowiem, to nasi przyszli klienci, którzy potrzebują wiedzy jak współpracować z fotografami. Miałem zajęcia dla dwóch grup i trochę dziwnie się czułem powtarzając wszystko, co właśnie powiedziałem dwie godziny wcześniej. 
Wydawało mi się, że dwie godziny lekcyjne to mnóstwo czasu, że nie będę wiedział o czym tu mówić. W rzeczywistości tylko omówiłem cały proces powstawania koncepcji, współpracy z agencjami, sesję zdjęciową i postprodukcję. To takie proste, a gdy się zaczyna to omawiać, to okazuje  się, że jest o czym mówić.

Opowiedziałem o częstych błędach jakie popełniają klienci, na czele z koronnym: proszę nam wysłać pliki ale w 300 dpi! O tym jak zlecać wyceny, by nie brzmiało to znajomo: to ile będzie kosztować kilka zdjęć? A nie jeszcze nie wiemy jakich. O tym by nie dzwonić do fotografa o 7:00 rano, ani nawet o 9:00, bo może dalej spać. I co najważniejsze, by nie liczyli, że dostaną zdjęcie na drugi dzień po sesji :)

Jedna z grup, była szczególnie aktywna i zadawała dużo pytań, co dla mnie też było ciekawe, bo moglem się zorientować, co jest najtrudniejsze w tym procesie do zrozumienia dla potencjalnych klientów.

Uważam więc, że należy mi się od wszystkich fotografów teraz #fotopiwo :) Będę o tym przypominał do soboty, bo chciałbym aby było nas jak najwięcej :)



Na koniec pochwalę się wam podziękowaniami jakie dostałem od pani doktor Marii Buszman-Witańskiej, która zaprosiła mnie do prowadzenia zajęć:

Dziękuję za poświęcony nam czas, za przygotowanie i przekazanie informacji i przykładów idealnie pasujących do potrzeb studentów, którzy kiedyś pracować będą w branży PR-reklama-promocja. Dziękuję za poczcie humoru, za cierpliwe odpowiedzi na pytania, za podzielenie się swoim  doświadczeniem, wiedzą i osobowością. Czujemy, że wiemy więcej i czujemy się zainspirowani. Dzięki 
Pozdrawiam
Maria Buszman-Witańska

Ja też dziękuję, to było ciekawe doświadczenie :)
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, fotopiwo, porady, warsztaty
komentarz

3 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

Saturnia czyli kąpiel w gorącej siarce

Toskania raczej nie kojarzyła mi się z gorącymi źródłami do czasu, gdy zacząłem z Jarkiem omawiać szczegółowy plan miejsc gdzie mieliśmy fotografować. Wtedy padła nazwa Saturnia, naturalnego salonu SPA.
Zapaliłem się do tego miejsca, mimo że było to dosyć daleko od Pienzy, prawie dwie godziny jazdy.
Ale co to była za jazda! Nie sądziłem, że istnieją drogi z taką ilością zakrętów.  Po pół godzinie jazdy, zakręty poniżej 90 stopni, traktowałem jak proste odcinki, na których trzeba tylko niewiele zwolnić. Ale te po 180 stopni robiły wrażenie, zwłaszcza gdy były jeden po drugim. Jarek wprawdzie proponował mi, że on pojedzie, to będzie szybciej ale nie mogłem sobie odmówić takiej doskonałej zabawy.

W sumie jechaliśmy znacznie dłużej niż dwie godziny, ale nie była to wina mojego stylu jazdy, tylko dwóch niezwykłych miasteczek, do jakich po drodze zabrał nas Jarek. Ale to temat na inny wpis.

Zwiedzanie miało natomiast taki skutek, że do Saturnii przyjechaliśmy później niż planowaliśmy. Do zachodu słońca zostało około godziny i słońce było na tyle nisko, że ostatnie promienie słońca sięgały powierzchni wody.
Mnie akurat to nie zmartwiło. Niebo było bezchmurne i wiedziałem, że mamy przed sobą co najmniej pół godziny pięknego, miękkiego światła, które bardzo mi pasowało do koncepcji SPA. To ten moment, kiedy światło jest nadal jeszcze ciepłe,  jednocześnie woda odbija błękit nieba.

Kontynuuj →

foto mądrości, Jak to zrobiłem, plenery, podróże, realizacje, sesja
komentarz

2 grudnia 2014

| przez Artur Nyk

#fotopiwo

Ten pomysł mam już od wielu lat. Z moim dobrym znajomym, również fotografem, Szymonem rozmawialiśmy o tym wielokrotnie. Jak by to zrobić, by zbudować współdziałające środowisko fotograficzne?
Ja nigdy nie uważałem, że trzeba walczyć z innymi fotografami. Wręcz przeciwnie, wiele razy pisałem o tym, że współpraca może dać o wiele więcej korzyści.
Nie mam ambicji by tworzyć jakąś organizację fotograficzną, jedna już jest i wystarczy. Ale spotkać, się, poznać i pogadać przy piwie o fotografii i dupiemaryny to zupełnie co innego :)

I taki właśnie pomysł ostatnio chodził mi po głowie. Rzucam więc temat.
Wybieram się z Pawłem w sobotę na piwo w centrum Katowic. Kto tylko ma ochotę, zapraszam by do nas dołączył. Nie wiem jeszcze gdzie się spotkamy, może np. w Namaste,  gdzie wybór piwa każdego zadowoli?

Jeśli ktoś z was chce dołączyć niech pisze w komentarzach. Jeżeli chcecie zaproponować inne miejsce, nie ma problemu. Byle tylko wiedzieć mniej więcej ile nas będzie, byśmy mogli zarezerwować stoliki.

Jeżeli możecie, przekażcie tą informację innym, fajnie by było spotkać się w dużym gronie :)

Edit celebrex medication.

Chłopaki (i dziewczyny też mam nadzieję) to spotykamy się w sobotę 6 grudnia o 19:00 w knajpie Manaste na Sobieskiego 27

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
fotopiwo, plenery, Spytaj Artura
komentarz
← 1 2 3 4 5 … 20 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close