×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

realizacje

27 listopada 2012

| przez Artur Nyk

Foto – Lukier – Tort

Parę dni temu zrobiłem szybką akcję dla mojej znajomej. Ania prowadzi bardzo popularny blog kulinarny Na Miotle. Parę razy Ania przygotowywała mi aranżacje o zdjęć żywności. Nie przepadam za tego typy zdjęciami, ale gdy dzwonią i proponują bym zrobił serię zdjęć dla Bonduelle to czemu nie :)
Tym razem spotkaliśmy się by zrobić serię zdjęć instruktażowych o lukrowaniu pierników. Nie miałem zielonego pojęcia jakie to skomplikowane i ile wymaga pracy. Jeżeli macie plany na własne pierniki to koniecznie poczytajcie o tym u Ani 

Jeszcze jedno foto-kulinarne wydarzenie dzisiaj miało miejsce. Pojechaliśmy dzisiaj rano razem z Mają i Przemkiem z agencji Mediatec do naszego klienta czyli Armatury Kraków. Okazja była całkiem wyjątkowa. Świętowaliśmy bowiem dokładnie dziesięciolecie współpracy z nimi :)
Aż mi się samemu nie chciało wierzyć gdy niedawno policzyłem sobie lata i wyszło mi, że tak długo pracujemy już dla jednego klienta. 10 lat ! :) Z większością klientów moja współpraca jest długoterminowa, ale jeszcze z żadnym do tej pory nie pracowałem tak długo.
Aby to uczcić wymyśliłem, by pojechać do nich z tortem, a właściwie foto-tortem z fotografią pierwszego zdjęcia jakie dla nich zrobiłem.

Tort niestety lepiej wyglądał niż smakował…

Było to zdjęcie, które zrobiłem według pomysłu Przemka by fotografować krany na tle moich abstrakcyjnych fotografii. Mnie ten pomysł się spodobał i tym sposobem przez lata powstała duża seria zdjęć robionych według tego jednego pomysłu.
A teraz przyszedł czas na nowe pomysły :)

Tymczasem zerknijcie jeszcze na część tego co powstało do tej pory :

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Jak to zrobiłem, realizacje
komentarz

23 listopada 2012

| przez Artur Nyk

Jak to kalendarz robiłem

Wszystko zaczęło się od pomysłu agencji, by na dziesięciolecie Kompani Węglowej sfotografować jej rówieśników, czyli dzieci urodzone w tym samym czasie, gdy powstawała firma. Wiedzieliśmy tylko, że takich dzieci jest kilkaset. Pracę zaczęliśmy od wytypowania czterech kopalni, z których każda reprezentowała jeden region. W każdej z nich mieliśmy zrobić trzy zdjęcia w ciągu jednego dnia. Aby jednak zdecydować, jaki plan wybierzemy na jakiej kopalni, musieliśmy je wszystkie dokładnie obejrzeć.
Choć mieszkam na Śląsku od urodzenia, nigdy tak naprawdę nie byłem jeszcze na kopalni. We wszystkich innych rodzajach zakładów przemysłowych tak, ale nigdy na kopalni. Teraz za to miałem pełny przegląd, jak co wygląda, gdzie jest najfajniejsze nadszybie, gdzie maszyna wyciągowa, a gdzie szatnia łańcuszkowa. Wszędzie robiłem dokumentację planów, oczywiście ajfonem :) Nie chciało mi się po prostu nosić dużego aparatu, ajfon całkowicie tu wystarczył.

Równocześnie „zleciliśmy”, by kopalnie znalazły naszych dziesięciolatków i zorganizowały casting. Całe szczęście, że to były kopalnie. Tu wszystko działa jak wojsku :) Dyrektor dzwoni i zaraz wszystko jest ustalone i zorganizowane, rodzice powiadomieni, a na dzieci czekają soki i słodycze.

Na castingach mogłem przekonać się, jak będzie się współpracowało z dziećmi. Ku mojej wielkiej uldze, okazało się, że wcale nie jest tak źle. Dzieciaki były chętne do pozowania i pracowaliśmy bardzo szybko i sprawnie. Te pierwsze zdjęcia miały za zadanie sprawdzić, jak radzą sobie przed obiektywem. Kazałem więc robić im śmieszne miny, skakać i krzyczeć. Szybko okazało się, kto się nadaje do zdjęć i ma do tego talent. Baliśmy się na początku, czy znajdziemy dostatecznie dużo dobrych modeli, a w rzeczywistości mieliśmy problem, kogo odrzucić, bo tych fajnych dzieci było więcej, niż potrzebowaliśmy.

Moje wysiłki, by wzbudzić entuzjazm, nie do wszystkich zawsze trafiały…

Gdy przyszedł wreszcie pierwszy dzień zdjęciowy, wszystko mieliśmy przygotowane. Nawet dobrą pogodę, która wtedy była nam niezbędna.
Do pierwszego zdjęcia musieliśmy zdemontować kawałek płotu.  Normalnie uznałbym, że każdy klient nas wyśmieje, ale nie na kopalni. Ekipa fachowców już na nas czekała i nie było problemu, gdy stwierdziłem, że musimy zdemontować jeszcze więcej płotu. Dzięki temu miałem potrzebne odejście.

Zdawało mi się, że przemyślałem wszytko, ale o jednej rzeczy zapomniałem. O wietrze. W chwilę po tym, jak zaczęliśmy zdjęcia, zerwał się nagle duży wiatr. Zadbałem, by zabezpieczyć sprzęt ( nie do końca skutecznie jak się potem okazało ), nie mogłem jednak zrobić nic, by zabezpieczyć fontannę. Byliśmy więc co chwilę moczeni świeżą bryzą :) Musiałem przez to zmienić pomysł na zdjęcie. W zamyśle, dzieci miały biegać po murku naokoło fontanny. Murek zrobił się niestety mokry i śliski, baliśmy się, że dzieci wpadną nam do wody. Zamiast tego kazałem im skakać z murku.

Dzieci mają mnie dość

Następne zdjęcie robiliśmy z całą górniczą orkiestrą na tle budynków. Ledwie się rozstawiliśmy, wiatr przygnał ciężkie chmury i zaczęło kropić. Musieliśmy przenieść się do wnętrza cechowni.  Musiałem szybko wymyślić, jak oświetlić dużą grupę ludzi w wielkim pomieszczeniu.

Jeszcze nie pada, ale już jest ciemno

Postawiłem największy mój soft 200×140 nad aparatem, a wszystkie pozostałe lampy poszły na boki, gdzie świeciły prosto na boczne ściany. Dzięki temu uzyskałem miękkie odbite światło, które rozlewało się na dużej przestrzeni. W sumie miałem tam do dyspozycji 5300 Ws światła odbitego od ścian i 1000 Ws z softu nad głową. Jako ostatnią lampę, postawiłem 500 Ws za orkiestrą i skierowałem prosto w aparat. Poza tym jednym softem wszystkie lampy miały ostre czasze, by dać jak najwięcej światła.

Dzięki koszulce Moc była ze mną

I proszę pamiętać,że na zdjęciu mamy ładnie brzmieć

No to ja się już wyspałem, a wy?
Tylko nie upuść!

I co tam wyszło?

Tu robimy inną wersję zdjęcia, ale Wy zwróćcie uwagę na lampy

Następne zdjęcia poszły już planowo i bez niepodziewanych problemów. Mieliśmy rozpisany godzinowo rozkład jazdy i dzięki temu nikt niepotrzebnie nie czekał, Dzieci przyjeżdżały na konkretną godzinę, miały robiony makijaż ( a co! ), no dobrze, były przygotowywane przez wizażystkę, żeby nie świeciły się im twarze. Ja w tym czasie z moimi ludźmi ustawiałem światło, robiliśmy foty i szliśmy na następny plan. Przynajmniej teraz, po skończonej robocie, tak to prosto wygląda :)

Największym naszym zmartwieniem było zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa. Kopalnia to nie plac zabaw w końcu. Nie mogliśmy sobie pozwolić na jakiekolwiek ryzyko, więc kilka pomysłów na zdjęcia trzeba było niestety odrzucić, bo miejsca były zbyt niebezpieczne. Z tego powodu nie zrobiliśmy żadnego ujęcia pod ziemią.

Inny problem, który zawsze pojawia się w zdjęciach, gdzie pozuje kilka osób naraz, to zrobienie klatki, na której wszyscy wychodzą dobrze. Poradziliśmy sobie z tym w najłatwiejszy sposób. Tam, gdzie było trzeba, fotografowaliśmy każde z dzieci osobno, by potem zmontować je na jednym zdjęciu. Jednak tylko w kilku przypadkach trzeba było tak zrobić, gdy wspólne zdjęcie nie wychodziło lub wszyscy wyszli dobrze za wyjątkiem jednej osoby.

tu zafundowaliśmy sobie montaż 
Panowie! My tu zdjęcia robimy, a wy bez makijażu?

Panowie oglądaliście Top Model, to wiecie jak macie pozować

Jak każe nam jeszcze raz powtarzać ujęcie to wciepniemy go do windy  
Czy ja dobrze wyszedłem?
Zojka czesze małego naukowca
Strasznie tu fajnie :)

Zdjęcia Anna Burek i jedno ja :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, foto mądrości, Jak to zrobiłem, realizacje, sprzęt
komentarz

18 listopada 2012

| przez Artur Nyk

Dziecięca Kompania Węglowa

O tym jak bardzo lubię fotografować dzieci, chyba wszyscy tu już wiedzą :) To najtrudniejsi modele, bo często maja inną wizję tego co ma być na zdjęciu. Ale czasem trzeba wziąć byka za rogi i pokazać kto tu rządzi :)

Gdy więc dostałem propozycję zrobienia zdjęć do kalendarza na 10 lecie Kompanii Węglowej, na których wystąpią 10 letnie dzieci, postanowiłem podjąć temat.
Ucieszyłem się zresztą. że to dziesiąta rocznica powstania KW, a nie piąta… Z dziesięciolatkami można się bowiem bez problemu dogadać, co więcej okazało się, że niektóre dzieciaki same miały fajne inicjatywy co mogą zrobić na zdjęciu i jak wyglądać.

Zobaczcie teraz same fotografie, a w następnym poście opiszę jak to zrobiliśmy i co ciekawego działo się w trakcie zdjęć, dlaczego niektóre zdjęcia wyglądają tak, a nie inaczej i dlaczego węgiel utrudnia fotografowanie…
Na razie niech fotografie same się bronią :)

W kalendarzu zdjęcia ułożone są w innej kolejności, tutaj pokazuję je w kolejności jak powstawały.

klient : Kompania Węglowa
agencja : Press Kontakt
fotografie : Artur Nyk
asystenci : Anna Burek, Michał Kaźmierczak
wizaż : Zojka Zielińska
postprodukcja : Gosia Kłosowska

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
realizacje, sesja
kalendarz | komentarz

23 lipca 2012

| przez Artur Nyk

Nawet gdy jestem zadowolony, szukam dziury w całym

Jak dużo potrafi zmienić projekt w odbiorze fotografii, wiedzą ci wszyscy, którym zdarzyło się doczekać publikacji swoich zdjęć w kiepskich katalogach. Jeżeli grafika jest słaba, to nawet najlepsze zdjęcie traci w odbiorze. Zasada działa też na szczęście w drugą stronę. Przeciętne zdjęcie w dobrym projekcie wygląda dużo lepiej. A najlepiej już jest, gdy spotykają się dobre fota i dobra grafika.

Ukazał się właśnie katalog kostki brukowej Modern Line, gdzie robiłem wszystkie fotografie. I jak zawsze sam patrzę na moje zdjęcia teraz z zupełnie innej perspektywy, gdy tworzą całość katalogu. Poda mi się końcowy efekt, choć miałbym małe uwagi co do kadrowania w kilku przypadkach. Ale też świadomy jestem ograniczeń jakie miał grafik, bo zdjęcia były robione głównie pod kątem strony internetowej, a to oznaczało zupełnie inne proporcje fotografii.

Zresztą, mam już taka naturę. Gdy patrzę na swoje zdjęcia to ciągle się zastanawiam, co można by w nich jeszcze poprawić…
Ma to swoje wady, bo nigdy nie jestem do końca zadowolony, ale też ma zalety, bo dzięki temu każde kolejne zdjęcie może być lepsze :)

 

 

 

 

 

 

 

 

Zdjęcia wnętrz i kamyków już nie są moje

 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
realizacje, reklama
komentarz

18 lipca 2012

| przez Artur Nyk

Wybuchowa sesja czyli pierwsza Panna Młoda

Niedawno pisałem o sesji sukien ślubnych, pierwsze zdjęcia z niej poszły już w świat, więc i ja mogę je pokazać. Mimo 20 lat pracy była to dla mnie pierwsza tego typu sesja. Choć moim pierwszym całkowicie własnym zleceniem były kiedyś zdjęcia dla małego salonu sukien ślubnych, to potem już jakoś nie miałem do czynienia z tą branżą. Aż do teraz :)

W pierwszym dniu fotografowaliśmy linię bardziej prostych sukien i założeniem było minimalistyczne tło, aby nie odwracać uwagi od tego, co najważniejsze, czyli jak wygląda sama sukienka na Pannie Młodej. Budowa scenografii była bardzo łatwa : zbicie podłogi z desek, pomalowanie ich i napompowanie balonów. Na szczęście w hurtowni, gdzie kupiliśmy balony, można było wypożyczyć elektryczną pompkę do nich.
Na początku było 100 balonów, wydawało mi się, że to sporo za dużo, ale bardzo szybko zweryfikowałem swoje myślenie. Już w trakcie pompowania część balonów wyleciała w powietrze – dosłownie. To co z tej setki zostało i dotrwało do sesji, zaczęło wybuchać w trakcie zdjęć. Balony pękały przez cały czas i to w zasadzie bez powodu. Huk był niemiłosierny i co chwilę ktoś był na moment ogłuszony, gdy balon pękł blisko niego :)

Mimo tej kanonady zdjęcia zrobiliśmy całkiem sprawnie. Tego dnia pozowała Kamila Gawenda, to była moja pierwsza sesja z nią, ale już wiem, że na pewno nie ostatnia:) Oto kilka z tych zdjęć :

Nie będę jeszcze nic pisał na temat światła, jakie tu zastosowałem, bo szykuję mały konkurs z nagrodami :) Za parę dni pokażę zdjęcia z drugiego dnia zdjęciowego i spytam, w jaki sposób był oświetlony plan zdjęciowy i tego, kto zgadnie, zaproszę na jakąś z moich przyszłych, fajnych sesji zdjęciowych :)
Przyjrzyjcie się więc już dzisiaj, bo tu zastosowałem podobne światło :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
dobre zdjęcia, Jak to zrobiłem, realizacje, sesja
komentarz

24 maja 2012

| przez Artur Nyk

Co kobiety robią za kierownicą (a nie powinny!)

Dzisiaj kolejna nowość, no prawie nowość, bo zdjęcie robiłem w listopadzie. Wiem, że ciężko w to uwierzyć, ale na początku listopada było aż tak ciepło by jeździć kabrioletem.
To kolejne zdjęcie z serii Co Kobiety Robią za kierownicą ( a nie powinny ). Nie raz widziałem jak przebierają się w trakcie jazdy…

Polowałem na takie światło dosyć długo. Cały problem polega by słońce było bardzo nisko. Wtedy jednak zwykle coś je zasłania, budynki, drzewa itd. Ale najgorszym zagrożeniem są chmury. W zasadzie można powiedzieć, że chmury są wyjątkowo złośliwe. Cały dzień mamy piękne słońce i bezchmurne niebo, planujemy więc wieczorną sesję, ściągamy wszystkich ludzi i porsche, przygotowujemy się i gdy tylko słońce jest już dostatecznie nisko by zacząć zdjęcia, wtedy jak z pod ziemi pojawiają się chmury…. Dosłownie z pod ziemi, bo jeszcze chwilę temu ich nie było.
Wiele razy przeżyłem taką sytuację i tym razem też było dokładnie tak samo. Na szczęście dla nas chmury były wyjątkowo rachityczne i zamiast całkowicie zasłonić słońce, tylko rozproszyły światło.

Byłem mocno zły na całą sytuację, bo oczyma wyobraźni cały czas widziałem ostre światło, zachodzącego słońca. Tymczasem miałem światło dużo bardziej miękkie. Gdy już na spokojnie przyjrzałem się temu na drugi dzień, stwierdziłem, że w sumie podoba mi się ten efekt :)

 

Takie światło miało jeszcze jedną zaletę, nie było potrzeby używać żadnej blendy do rozbicia cieni. Jedynym narzędziem oprócz aparatu i obiektywu 50/1,4 był Aperture, w którym wyciągnęliśmy z Gosią kolor i Photoshop do nadania prędkości :)
Fotografując mocno prześwietlałem zdjęcia aby uzyskać „świetlistość”. Potem jednak stwierdziłem, że trochę przesadziłem i ściemniliśmy trochę zdjęcie. Błogosławiony niech będzie, kto wymyślił RAWy :)
Oryginalny plik wyglądał tak:

Przy okazji słowo na temat koloru.
Kolor nie ma tu nic wspólnego z rzeczywistością, częściowo to efekt mojego lenistwa. W aparacie mam ustawiony balans bieli na 5200 K i prawie nigdy nie zmieniam go, bo dopiero w Aperture ustawiam odpowiedni kolor.  Tak jest mi po prostu wygodniej.
Gotowe zdjęcie też nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi kolorami. Po prostu taki kolor nam się podobał :)

Modelka : Alina Malcher
Stylizacja : Tatiana Szczęch
Wizaż i fryzury : Zojka Zielińska
Postprodukcja : Gosia Kłosowska

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Jak to zrobiłem, Photoshop, realizacje, sesja
komentarz

23 maja 2012

| przez Artur Nyk

Modern Line czyli zdjęcia na bruku

Pracowałem i pracowałem cały luty i marzec, a teraz mogę wszystko pokazać. No właściwie nie wszystko bo całość tego projektu to 90 zdjęć :) Ograniczę się więc do zaledwie 35 fotografii.
Firma Bruk, z która pracuję od dawna zdecydowała się wejść na rynek z zupełnie nowym produktem skierowanym do innego niż dotychczas odbiorcy. Musieliśmy więc zrobić coś zupełnie innego niż do tej pory. Długo trwały rozmowy na temat znalezienia odpowiedniego sposobu pokazania szarych, minimalistycznych kostek i to inaczej niż konkurencja :)

W końcu wszystkim spodobał się mój pomysł z pięcioma postaciami pojawiającymi się na stronie głównej, które następnie pokazywane są na kolejnych zdjęciach ale już zupełnie z innej perspektywy.
Kolorowe w większości postacie mocno kontrastują z szarościami bruku. Oprócz ludzi zaproponowałem też użycie modernistycznych mebli, prawdziwych ikon designu. Minimalizm aranżacji w tym przypadku skupia uwagę na bruku i jednocześnie nie sprawia, że zdjęcia są nudne.
Tyle teoretycznych założeń :)
A jak wyszło możecie ocenić sami.

Zajrzyjcie też na stronę Modern Line by zobaczyć część z tych zdjęć i wiele innych, których tu nie umieściłem. Niedługo wyjdzie też katalog, gdzie pojawią się zdjęcia, których nie ma z kolei na stronie.

Myślę, że na zdjęciach nie widać skali trudności z jaką musiałem się zmierzyć. Nie mówię tu o lęku wysokości :) Chociaż robienie zdjęć z podnośnika, gdy wisiałem kilka metrów nad ludźmi, też nie było przyjemne.
Największym problemem było uzyskanie powtarzalnego i równomiernego oświetlenia, zwłaszcza na dużych scenach. Niby lampy miałem zawsze ustawione tak samo, ale każda scena wymagała jakiś korekcji. W zależności od koloru, wzoru i faktury nagle okazywało się, że za każdym razem jest trochę inny efekt na zdjęciu. Raz grafitowy kolor był jaśniejszy, raz ciemniejszy, a wszystko zależało od tego z jakimi kolorami był zestawiony. Niby w pomiarach wychodziło wszystko dobrze, ale oko ludzkie odbierało kolor zupełnie inaczej.
Wszystkie zdjęcia oczywiście robiliśmy na hali, tym bardziej, że w lutym za dużo czasu zajęłoby nam odśnieżanie co chwilę planu, gdybyśmy chcieli pracować na dworze :)

Modele :
Alina Malcher
Karolina Morawiec
Martinezz
Sonia Żogała
Jacek Grzywa
Krzysztof Oset

Stylizacja :
Tatiana Szczęch

Wizaż i fryzury :
Zojka Zielińksa

Postprodukcja:
Gosia Kłosowska
Krzysztof Rozdolski
i ja :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
architektura, dobre zdjęcia, Jak to zrobiłem, realizacje, reklama, sesja
komentarz

8 maja 2012

| przez Artur Nyk

Rower dla dam

Mogę się dzisiaj pochwalić ostatnim zdjęciem roweru Merida, jakie zrobiłem dla Zwykłej Agencji. Tym razem jest to damski model Juliet w miejskim krajobrazie. Ten ostatni został przez agencję trochę podrasowany, aby tym bardziej wskazać grupę docelową :) Bo choć niektórym paniom może się to nie podobać, różowy to kobiecy kolor i koniec :) Mnie osobiście też róż podoba się z innego powodu, wnosi do zdjęcia coś nieoczekiwanego. Niebieskie niebo było „zwyczajne”, a różowe… gdybym chciał teraz wysilić się na marketingowy bełkot…. daje obietnicę niezwykłych przeżyć :)))))
Tak czy inaczej, natychmiast przekonałem się do różu, bo po prostu wygląda lepiej.

Formaty gazet wymuszają zawsze jakieś kadrowanie, tak np. wygląda gotowa reklama przygotowana do Newsweeka.

W trakcie tych czterech sesji zdobyłem na pewno nową umiejętność: stawiania rowerów bez podpórek :)
Ponieważ w okolicy ciągle kręciło się sporo osób, miałem niezły ubaw z obserwowania ich reakcji, gdy nagle widzieli stojący na środku chodnika rower, którego nic nie podtrzymywało.

Dopiero z bardzo bliska widać było cieniutkie linki podtrzymujące rower. Myślę, że łatwo się domyślicie, jak był przymocowany.
Nie obyło się też bez zabawnych sytuacji. Zaraz po skończeniu zdjęć, gdy staliśmy obok roweru, ktoś chciał przejść między nami, a rowerem. Facet szedł szybkim, energicznym krokiem, gdy nagle Jacek krzyknął: STOP! Facet na szczęście stanął, jak wmurowany. Nie wiem, może to były żołnierz :) Pokazaliśmy mu linkę, na którą o mało nie wszedł. Pokiwał głową ze zrozumieniem i ruszył w bok. STOP!!! krzyknął znowu Jacek, a żołnierskie pewnie wychowanie natychmiast kazało mu stanąć w miejscu. Pokazaliśmy drugą linkę. Następny krok zrobił bardzo ostrożnie…

Ta sesja była też chrztem bojowym mojego nowego przenośnego generatora Elinchrom. Zdecydowałem się na asymetrycznego Rangera RX Speed AS o mocy 1100 Ws. Pracowałem już na nim wcześniej, więc nie jest to dla mnie całkiem nowa zabawka, jednak dopiero codzienna praca na własnym sprzęcie pozwoli na wyrobienie sobie opinii. Pierwsze spostrzeżenia są pozytywne, a bateria sprawia wrażenie, jakby nigdy nie miała się rozładować.

A na koniec jeszcze jedna rada. Gdy musicie użyć cienkiej linki do mocowania ciężkich przedmiotów, zapomnijcie o żyłkach rybackich. Trudno je zawiązać, bo są śliskie i ciągle się rozwiązują. Użyjcie sznurka malarskiego. Jest bardzo mocną linką splecioną z cienkich żyłek, nie plącze się i bardzo łatwo można zawiązać na nim mocny węzeł. No i jest różowy :))))

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Elinchrom, foto mądrości, Jak to zrobiłem, porady, realizacje, reklama, sesja, sprzęt
komentarz

11 kwietnia 2012

| przez Artur Nyk

W ciemnym lesie

W tym właśnie ciemnym lesie, po sesji roweru Merida, zostawiłem ostatnio mój komputer. Jak wiecie, wszystko na szczęście skończyło się dobrze i nie straciłem materiału z sesji.

Aby osiągnąć trochę bajkowy, trochę magiczny klimat, przywieźliśmy ze sobą własną mgłę. Pogoda była absolutnie bezwietrzna jak się nam wydawało i martwiłem się jak mgła będzie się układała nam na planie. Szybko okazało się, że tylko wydawało się nam, że nie ma żadnego wiatru. W rzeczywistości dym bardzo szybko uciekał z planu i cały czas trzeba było biegać  z maszyną do dymu by w „mgła” była tam gdzie chciałem.
Jeszcze był jeden problem z nią związany. „Poruszenie” drzew nie stanowi problemu, ale bałem się jak wyjdzie poruszenie mgły. Nie ma żadnych krawędzi, sama w sobie jest już rozmyta i nie ostra. Co więc wyjdzie gdy ją poruszymy w Photoshopie? Czy efekt nie będzie nie naturalny?

Żeby zobaczyć jak wygląda takie poruszenie zrobione w sposób naturalny, zrobiłem prostą próbę, panoramując na statywie. Oczywiście zamiast błysku, użyłem światła pilotów. Miałem nawet zamiar wykorzystać takie oryginalne poruszenie zamiast zrobionego w Photoshopie. Nie zdecydowałem się na to z kilku powodów. Efekt naturalnie osiągnięty wcale nie wyglądał lepiej, a panoramowanie spowodowało, że ziemia nie poruszała się dokładnie w tym kierunku co rower. Najważniejsze jednak było dla sprawdzenie jak zachowuje się mgła w takie sytuacji.

Naturalne poruszenie

Jutro robię juz ostatnią sesję z w tym dwumiesięcznym maratonie, co wywołuje mój wielki uśmiech na ustach :))) Wreszcie będę mógł znowu regularnie pisać tutaj…
No jeszcze w niedzielę mam jedną sesję, ale sesja fryzur dla Tomka Szabelki to już sama przyjemność :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
dobre zdjęcia, Jak to zrobiłem, Photoshop, realizacje, reklama
komentarz

4 kwietnia 2012

| przez Artur Nyk

Jubileuszowa jazda w deszczu czyli od 0 do 500

Nie pamiętam kiedy ostatnio spędziłem tyle czasu z rowerami co ostatnio. I na dodatek nie przejechałem na nich ani jednego metra :)
Po ogniu tym razem przyszedł czas na wodę czyli kolejną odsłonę roweru Meridy – Ninety Nine. Reklama ukazała się właśnie w magazynach Forbes i Newsweek. Chyba nikt nie posądza tych gazet by zajmowały się szczegółowo rowerami. A jednak właśnie te dwa tytuły zostały wybrane przez Meridę na nową kampanię reklamową. Długo rozmawialiśmy z Jackiem Parchańskim ze Zwykłej Agencji oraz samym klientem jak pokazać rowery by zainteresować nimi czytelników. Gdyby chodziło o reklamę w typowym magazynie rowerowym, sprawa byłaby prostsza. Tam każdy czytelnik jest zainteresowany i zorientowany w temacie. A my musieliśmy pokazać rower tak by zaintrygować czytelnika i zatrzymać na chwilę jego uwagę.
Wpadłem więc na pomysł by sfotografować rowery w sposób nierealny. W ruchu, ale bez człowieka na nim jadącego. Nie wiem czy już ktoś zrobił coś takiego, przejrzałem dużo materiałów przygotowując się do zdjęć, ale nie znalazłem nic podobnego.

 

Teraz czekam z niecierpliwością na pierwsze sygnały od klienta, jak reklamy zostały przyjęte. Kolejny rower poszedł właśnie do druku, a my kończymy ostatnie zdjęcie.

A o co chodzi z tytułowym jubileuszem? Otóż pękając z dumy publikuję 500 post na moim blogu :)))))
Wiem, że 500 wpis powinien być już dawno temu, ale mój Codziennik stał się Niecodziennikiem ostatnio…., co zresztą mam nadzieję niedługo znowu się zmieni. Zawsze jednak okrągła liczba wygląda  dobrze i z tego bardzo się cieszę. Dziękuję Wam za czytanie, komentarze i cały ten wspólnie spędzony czas :)

A skoro jubileusz…. no to Wasze zdrowie :))))

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
realizacje, reklama
komentarz
← 1 2 3 4 5 … 7 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close