×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

sesja

23 maja 2012

| przez Artur Nyk

Modern Line czyli zdjęcia na bruku

Pracowałem i pracowałem cały luty i marzec, a teraz mogę wszystko pokazać. No właściwie nie wszystko bo całość tego projektu to 90 zdjęć :) Ograniczę się więc do zaledwie 35 fotografii.
Firma Bruk, z która pracuję od dawna zdecydowała się wejść na rynek z zupełnie nowym produktem skierowanym do innego niż dotychczas odbiorcy. Musieliśmy więc zrobić coś zupełnie innego niż do tej pory. Długo trwały rozmowy na temat znalezienia odpowiedniego sposobu pokazania szarych, minimalistycznych kostek i to inaczej niż konkurencja :)

W końcu wszystkim spodobał się mój pomysł z pięcioma postaciami pojawiającymi się na stronie głównej, które następnie pokazywane są na kolejnych zdjęciach ale już zupełnie z innej perspektywy.
Kolorowe w większości postacie mocno kontrastują z szarościami bruku. Oprócz ludzi zaproponowałem też użycie modernistycznych mebli, prawdziwych ikon designu. Minimalizm aranżacji w tym przypadku skupia uwagę na bruku i jednocześnie nie sprawia, że zdjęcia są nudne.
Tyle teoretycznych założeń :)
A jak wyszło możecie ocenić sami.

Zajrzyjcie też na stronę Modern Line by zobaczyć część z tych zdjęć i wiele innych, których tu nie umieściłem. Niedługo wyjdzie też katalog, gdzie pojawią się zdjęcia, których nie ma z kolei na stronie.

Myślę, że na zdjęciach nie widać skali trudności z jaką musiałem się zmierzyć. Nie mówię tu o lęku wysokości :) Chociaż robienie zdjęć z podnośnika, gdy wisiałem kilka metrów nad ludźmi, też nie było przyjemne.
Największym problemem było uzyskanie powtarzalnego i równomiernego oświetlenia, zwłaszcza na dużych scenach. Niby lampy miałem zawsze ustawione tak samo, ale każda scena wymagała jakiś korekcji. W zależności od koloru, wzoru i faktury nagle okazywało się, że za każdym razem jest trochę inny efekt na zdjęciu. Raz grafitowy kolor był jaśniejszy, raz ciemniejszy, a wszystko zależało od tego z jakimi kolorami był zestawiony. Niby w pomiarach wychodziło wszystko dobrze, ale oko ludzkie odbierało kolor zupełnie inaczej.
Wszystkie zdjęcia oczywiście robiliśmy na hali, tym bardziej, że w lutym za dużo czasu zajęłoby nam odśnieżanie co chwilę planu, gdybyśmy chcieli pracować na dworze :)

Modele :
Alina Malcher
Karolina Morawiec
Martinezz
Sonia Żogała
Jacek Grzywa
Krzysztof Oset

Stylizacja :
Tatiana Szczęch

Wizaż i fryzury :
Zojka Zielińksa

Postprodukcja:
Gosia Kłosowska
Krzysztof Rozdolski
i ja :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
architektura, dobre zdjęcia, Jak to zrobiłem, realizacje, reklama, sesja
komentarz

18 maja 2012

| przez Artur Nyk

Nie fotografuję za darmo? Czasem tak

Od dawna obserwuję inicjatywę Nie fotografuję za darmo na FB. Generalnie podoba mi się, że fotografowie wreszcie zaczęli dbać zbiorowo o swoje interesy. Sam w tym roku dostałem trzy propozycje, bym zrobił coś za darmo i oczywiście nie zgodziłem się. Za wykorzystanie pracy fotografa i innych osób pracujących przy sesji trzeba płacić i koniec.

Ale są jednak sytuacje, gdy można pracować za darmo i nie ma w tym nic złego. Czasem wręcz nie ma innego wyjścia.
Pominę tu tak oczywiste sytuacje, jak zrobienie czegoś za darmo na cele charytatywne. Często jednak na forum NFZD pojawiają się oburzone głosy fotografów piętnujących ludzi, którzy proponują zrobienie darmowej sesji w zamian za wykorzystanie jej w swoim portfolio.

Z jednej strony mają trochę racji, bo ktoś odbiera im pracę i proponuje zrobienie tego samego za darmo. Najczęściej chyba ta sytuacja pojawia się w fotografii ślubnej. Oto pojawia się młody gość, który ma prostą lustrzankę, jeden czy dwa obiektywy, może nawet lampę i postanawia zrobić karierę fotografa. No cóż, mamy wolny rynek, nie musimy należeć do związku, ani cechu, nie musimy mieć skończonej żadnej szkoły fotograficznej, wystarczy chcieć. I to jest dobra sytuacja. Pamiętam, jak moja mama, prowadząc w czasach słusznie minionych pracownię krawiecką, musiała opłacać jakieś składki w cechu i zatwierdzać u nich każdy urlop czy zmianę godzin pracy. Dzisiaj brzmi to jak absurd.
Dlatego cieszę się, że każdy może zostać fotografem i być moim konkurentem.

Wracając do tematu, oburzeni zapominają o jednej ważnej rzeczy. Ślub bierze się raz w życiu (no…ewentualnie kilka razy :)) i powierzanie sfotografowania tego wydarzenia osobie, która przyznaje się do tego, że nie ma doświadczenia, wymaga dużo odwagi. Albo dużej dziury w budżecie weselnym. Śmiem twierdzić, że ktoś, kto decyduje się na takie darmowe zdjęcia i tak nie zamówiłby sesji u dobrego (czytaj wystawiającego solidny rachunek) fotografa. Na takie zdjęcia zdecyduje się tylko ktoś, kto jako alternatywę ma wujka Zdzicha z jego kompaktem.

Każdy z nas kiedyś zaczynał i znał ten wieczny paradoks: Nie dostaję zleceń, bo nie mam doświadczenia – Nie mam doświadczenia, bo nie dostaję zleceń.
Niestety najpierw trzeba narobić się solidnie, zrobić te minimum kilkanaście sesji, by w ogóle móc żądać pieniędzy za swoje zdjęcia. Oczywiście pod jednym wielkim warunkiem, że umiemy te doświadczenia wykorzystać i każda kolejna sesja czegoś nas nauczyła.

Zawsze będzie też tak, że to samo zlecenie  różni fotografowie będą bardzo różnie wyceniać. Na forum NFZD wielu ludzi walczy z zaniżaniem cen do poziomu, który jest kompletnie nieopłacalny.  Wiele osób przypomina, że ktoś, kto wycenia swoją pracę za pół darmo, nie bierze pod uwagę amortyzacji sprzętu, potrzeby inwestowania we własną promocję itd.
Fotografowie, którzy oferują zdjęcia bardzo, bardzo tanio, nie są i nigdy nie byli moją konkurencją. Nie są też konkurencją innych fotografów, którzy poważnie podchodzą do swojego zawodu. Nie wierzycie?
To zastanówmy się nad tym.

Kto oferuje zdjęcia w nieopłacalnie niskich cenach? Ktoś, kto nie potrafi sprzedać swojej pracy za rozsądne pieniądze. A dlaczego? Bo nie potrafi zrobić zdjęć na dobrym poziomie. To proste.
Czy taki ktoś ma szansę stać się moją konkurencją? Tak, jeśli będzie pracował nad własnym rozwojem, inwestował w sprzęt, robił dużo zdjęć itd. Ale to wymaga czasu i pieniędzy. Nie będzie więc mógł sobie pozwolić na utrzymanie dumpingowych cen….. I koło się zamyka.
Oczywiście powiecie: ale taki gość przychodzi i zabiera mi robotę, bo nie mogę zaoferować tak niskiej ceny, jak on. No dobrze, ale to oznacza, że mówimy o zleceniu, gdzie dla klienta ważna jest wyłącznie cena lub gdy klient nie ma zielonego pojęcia, co chce dostać.
Z takim klientem i tak nie mamy szansy zarobić. Parę razy próbowałem podchodzić do tanich zleceń, gdzie cena była najważniejszym kryterium. I za każdym razem efekt był taki sam. Niby coś tam zarobiłem kosztem sporego nakładu pracy, ale były to zlecenia całkowicie nierozwojowe, które nie wniosły ani nic do mojego doświadczenia, ani te zdjęcia nie przydały się do portfolio.

I tak dochodzimy do fotografowania za darmo, które się opłaca. Mówię tu o robieniu zdjęć do swojego portfolio. Za każdym razem po zrobieniu super taniej sesji dochodziłem do wniosku, że znacznie więcej by mi dało, gdybym w tym czasie zrobił jedno dobre zdjęcie, którym mogę się pochwalić.
Tu znowu odzywa się wspomniany paradoks w trochę innym brzmieniu: Muszę mieć dobre portfolio, by dostawać zlecenia – Muszę mieć zlecenia, by stać mnie było na zrobienie dobrego portfolio.
Niby zdjęcia do portfolio możemy zrobić bezkosztowo. Nie ma dzisiaj większego problemu, by namówić modelkę, wizażystkę fryzjera itd do darmowej pracy przy sesji, z której każdy osiąga korzyść w postaci gotowego zdjęcia do swego portfolio. Ale przez ten czas nie możemy pracować komercyjnie, musimy wydać pieniądze na dojazdy, catering, akcesoria do sesji itd. Może nie będą to ogromne koszta, ale całkiem za darmo też to nie będzie.

Tak czy inaczej, innej drogi nie ma. Żeby sprzedać zdjęcie, trzeba pokazać jakieś zdjęcie :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady, sesja
komentarz

8 maja 2012

| przez Artur Nyk

Rower dla dam

Mogę się dzisiaj pochwalić ostatnim zdjęciem roweru Merida, jakie zrobiłem dla Zwykłej Agencji. Tym razem jest to damski model Juliet w miejskim krajobrazie. Ten ostatni został przez agencję trochę podrasowany, aby tym bardziej wskazać grupę docelową :) Bo choć niektórym paniom może się to nie podobać, różowy to kobiecy kolor i koniec :) Mnie osobiście też róż podoba się z innego powodu, wnosi do zdjęcia coś nieoczekiwanego. Niebieskie niebo było „zwyczajne”, a różowe… gdybym chciał teraz wysilić się na marketingowy bełkot…. daje obietnicę niezwykłych przeżyć :)))))
Tak czy inaczej, natychmiast przekonałem się do różu, bo po prostu wygląda lepiej.

Formaty gazet wymuszają zawsze jakieś kadrowanie, tak np. wygląda gotowa reklama przygotowana do Newsweeka.

W trakcie tych czterech sesji zdobyłem na pewno nową umiejętność: stawiania rowerów bez podpórek :)
Ponieważ w okolicy ciągle kręciło się sporo osób, miałem niezły ubaw z obserwowania ich reakcji, gdy nagle widzieli stojący na środku chodnika rower, którego nic nie podtrzymywało.

Dopiero z bardzo bliska widać było cieniutkie linki podtrzymujące rower. Myślę, że łatwo się domyślicie, jak był przymocowany.
Nie obyło się też bez zabawnych sytuacji. Zaraz po skończeniu zdjęć, gdy staliśmy obok roweru, ktoś chciał przejść między nami, a rowerem. Facet szedł szybkim, energicznym krokiem, gdy nagle Jacek krzyknął: STOP! Facet na szczęście stanął, jak wmurowany. Nie wiem, może to były żołnierz :) Pokazaliśmy mu linkę, na którą o mało nie wszedł. Pokiwał głową ze zrozumieniem i ruszył w bok. STOP!!! krzyknął znowu Jacek, a żołnierskie pewnie wychowanie natychmiast kazało mu stanąć w miejscu. Pokazaliśmy drugą linkę. Następny krok zrobił bardzo ostrożnie…

Ta sesja była też chrztem bojowym mojego nowego przenośnego generatora Elinchrom. Zdecydowałem się na asymetrycznego Rangera RX Speed AS o mocy 1100 Ws. Pracowałem już na nim wcześniej, więc nie jest to dla mnie całkiem nowa zabawka, jednak dopiero codzienna praca na własnym sprzęcie pozwoli na wyrobienie sobie opinii. Pierwsze spostrzeżenia są pozytywne, a bateria sprawia wrażenie, jakby nigdy nie miała się rozładować.

A na koniec jeszcze jedna rada. Gdy musicie użyć cienkiej linki do mocowania ciężkich przedmiotów, zapomnijcie o żyłkach rybackich. Trudno je zawiązać, bo są śliskie i ciągle się rozwiązują. Użyjcie sznurka malarskiego. Jest bardzo mocną linką splecioną z cienkich żyłek, nie plącze się i bardzo łatwo można zawiązać na nim mocny węzeł. No i jest różowy :))))

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Elinchrom, foto mądrości, Jak to zrobiłem, porady, realizacje, reklama, sesja, sprzęt
komentarz

30 marca 2012

| przez Artur Nyk

Reacto w ogniu

Kupiłem sobie wczoraj gazetę, patrzę na ostatnią stronę okładki, a tam moje zdjęcie!!!
No dobrze, wcale nie byłem zaskoczony, tylko od paru dni czekałem z niecierpliwością na ten numer. To pierwsza odsłona reklamy rowerów Merida, jaką zrobiłem razem ze Zwykłą Agencją.
Co nieco mogliście już wcześniej zobaczyć, jak robiłem zdjęcia roweru w ogniu. Teraz możecie zobaczyć już gotowy efekt :)

 Tak natomiast wygląda gotowa reklama.

Reacto to topowy model wyścigowego roweru Meridy, zrobiony z karbonu. Lekki jak piórko, nigdy jeszcze nie miałem w ręce takiego roweru. Szkoda tylko, że nie mogłem się czymś takim przejechać, bo naokoło były tylko błoto i śnieg.

Na dniach reklama ukaże się też w Forbsie, a zaraz potem pokażą się kolejne odsłony z następnymi rowerami. Oczywiście, gdy tylko będą publikowane, od razu będę mógł pokazać je na blogu.

Jak się słusznie domyślacie, w rzeczywistości rower wcale nie jechał. Wykorzystałem tu swoje wcześniejsze doświadczenia z „poruszaniem” samochodów. Jednak okazało się, że nie da się tak bezpośrednio tego przełożyć. Największym ograniczeniem okazała się nasza wyobraźnia…
Na co dzień widzimy przecież jeżdżące samochody, gdzie często w ogóle nie widać kierowcy. Nie ma więc problemów, by na zdjęciu przerobić samochód ze stojącego na  jadący i będzie to nadal bardzo prawdopodobny widok.
Ale czy często widujecie rowery jadące bez rowerzysty? No właśnie. Musieliśmy zrobić sporo prób i testów, by każdy, kto to ogląda, zobaczył i zidentyfikował rower jako jadący.
Teraz pracujemy nad ostatnimi zdjęciami, gdzie jak zwykle wymyśliłem sobie dodatkowe komplikacje :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
dobre zdjęcia, realizacje, reklama, sesja
komentarz

27 marca 2012

| przez Artur Nyk

Jestem kretynem czyli historia się powtarza

Dawno temu opisałem moją historię z Tunezji o tym, jak to zgubiłem na sesji aparat i zorientowałem się po godzinie… Bardzo mnie ta historia wyczuliła na punkcie ciągłego trzymania aparatu na widoku. Od tamtej pory nie było szans, bym choć na chwilę zapomniał o aparacie.

Jak się jednak dzisiaj okazało, pamiętając o aparacie, można bez problemu zapomnieć o czymś innym. Na przykład o komputerze….
Robiłem dzisiaj wieczorem ostatnie zdjęcie z rowerem. Sesję robiliśmy w Rybniku w bardzo fajnym ośrodku wypoczynkowym nad jeziorem. Wprawdzie jezioro nie było nam potrzebne, ale las nad jego brzegiem już jak najbardziej. Zdjęcia musiały być robione w ciemnościach, więc zaczęliśmy je robić bardzo późno. Nie byliśmy na szczęście skazani na całkowite ciemności, bo rozświetlały je moje lampy. Teren, na którym mieliśmy porozstawiany sprzęt, jednak był duży i zaraz po sesji zadbałem, by wszystko pozbierać, nim zgasimy lampy. W pierwszej kolejności oczywiście spakowałem aparat, a następnie komputer, który odłożyłem w torbie na dobrze oświetlony śmietnik. Dziewczyny zaczęły zbierać drobiazgi, Jacek pakował rower, a ja po kolei składałem lampy. 
Wszyscy byliśmy mocno już przemarznięci i zależało nam, by jak najszybciej znaleźć się w ciepłych samochodach.
W dobrych nastrojach po udanej sesji wracaliśmy do domu, nabijając się z nawigacji, która dawała tylko jeden rodzaj komendy: za 700 metrów, skręć w prawo, za 300 metrów skręć w prawo. Wydawało nam się, że kręcimy się w kółko :)
Gdy wreszcie dotarłem do domu  wysiadłem z samochodu, nagle przypomniałem sobie jedną rzecz… O #&@!* !!!!!  Zostawiłem komputer na śmietniku!!!!!!! Zrobiło mi się nagle całkiem ciepło, choć jeszcze przed chwilą czułem chłodne, nocne powietrze.
No przecież sprawdzałem, czy nic nie zostało!!! A dokładniej to pomyślałem, by sprawdzić….
Na szczęście miałem przy sobie wizytówkę ośrodka i od razu tam zadzwoniłem. Bardzo miła pani, gdy usłyszała co zrobiłem, zadała mi precyzyjne pytania o miejsce, gdzie zostawiłem torbę. Po 10 minutach zadzwoniła, że ochroniarz sprawdził teren i nic nie znalazł…. Dała mi go do telefonu, bym jeszcze raz wytłumaczył, gdzie może leżeć komputer. Czekałem jak na szpilkach na kolejny telefon. 
Na komputerze nie miałem nic, czego nie miałbym skopiowanego na drugim, za wyjątkiem zdjęć kostek brukowych robionych tego dnia oraz sesji roweru. Ponieważ od dawna dbam, by wszystkie dane mieć w co najmniej dwóch kopiach, na sesji mam zawsze podłączony mały dysk LaCie, na którym równolegle zapisywane są zdjęcia. Tyle, że ten dysk również był w torbie z komputerem….
Sprzęt mam ubezpieczony, więc nie nim samym tak się nie przejmowałem, ale wizja powtarzania sesji nie podobała mi się…
Wreszcie telefon zadzwonił i miła pani powiedziała mi, że komputer się znalazł w końcu. Odetchnąłem z ulgą….. Nie widział go ochroniarz na początku, bo torba spadła na ziemię… dokończyła miła pani. Mój uśmiech trochę zastygł. Szybko sobie przekalkulowałem, metr wysokości, komp w ochronnym etui i miękkiej torbie. Spadł na ziemię albo na chodnik. Cóż, najwyżej sprawdzę co warte jest moje ubezpieczenie, a któryś z dwóch dysków powinien przeżyć, więc sesji nie będę musiał powtarzać.
Wszystko okaże się jutro, gdy Jacek wpadnie tam, by odebrać komputer…
Wnioski wyciągnijcie sobie sami. Ja chyba wrócę do zasady, jaką miałem, gdy zacząłem jeździć na pierwsze sesje i cały sprzęt miałem w kartonach, bo toreb jeszcze nie posiadałem. Gdy wychodziłem z domu, liczyłem kartony; Jeden, drugi… piętnasty. Gdy pakowałem się po sesji, robiłem to samo: Jeden, drugi…. Sztuka jest sztuka i musi się zgadzać :)
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
porady, sesja, sprzęt
komentarz

22 marca 2012

| przez Artur Nyk

Biorę sobie wolne

Nie pamiętam już, kiedy miałem ostatnio wolny dzień, nawet w weekend pracowaliśmy non stop nad obróbką zdjęć. Ten tydzień też wygląda ciężko, mam zaplanowane trzy dni zdjęciowe, jednak wtorek jakimś cudownym zrządzeniem losu nagle zrobił mi się wolny :)))

Postanowiłem więc spędzić go na robieniu NIC. No i prawie mi się to udało… Co w końcu znaczy małe, dwugodzinne spotkanie, by omówić jutrzejszą sesję zdjęciową? To prawie jak relaks :)
Spędziłem wiec miły dzień, o wiele jednak za krótki, jak na moje potrzeby robienia NIC. Już planuję kolejny taki, jak tylko zrobię wszystkie umówione sesje zdjęciowe, czyli gdzieś w okolicach Świąt…

Na szczęście mogę powoli zacząć pokazywać Wam moje ostatnie produkcje. Do druku poszła już pierwsza reklama z moim zdjęciem roweru i chyba już w następnym wydaniu Forbesa się ukaże.
A na razie mogę pokazać zdjęcia z Magazynu Forum, które robiłem w lutym. Trzy dni pracy na planie, dwa tygodnie obróbki i 100 gotowych zdjęć, do których pozowali tym razem Monika Gocman oraz Rafał.

Zgodnie z tym, co pisałem niedawno, użyłem do tych wszystkich zdjęć maksymalnie trzech lamp, a sporo z nich zrobiłem nawet tylko z jedną lampą i ekranem, jak na przykład poniższe zdjęcia bielizny. Wystarczył mi tu mój wypróbowany Wafer 140.

 Layout magazynu  wygląda tak :

 

 

Tu wybrałem część zdjęć, jak wyglądały jeszcze przed wyszparowaniem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Fotografie: Artur Nyk 
Obróbka zdjęć: Gosia Kłosowska
Stylizacje: Sławek Smolorz 
Asystentki stylisty: Justyna Garasimowicz, Sandra Hajda, Anna Kandora
Makijaże, fryzury: Lidia Wójtowicz 
Modele: Monika Gocman, Rafał, Marianna, Sebastian, Zosia, Amelia, Maksio
Produkcja i wydawca: K Studio – Katarzyna Kuc

 

 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
realizacje, sesja
sesja | komentarz

Mniej znaczy więcej

Opublikowane w Elinchrom, Jak to zrobiłem, sesja, sprzęt, Spytaj Artura |

15 marca 2012

| przez Artur Nyk | Komentarz

Każdy, kto otwiera swoje pierwsze studio, marzy o jak największej ilości sprzętu. Przecież wiadomo, że im więcej lamp posiadamy, tym lepiej. Przynajmniej kiedyś tak właśnie myślałem…

W szczytowym momencie używałem na sesji 11 lamp. W większości były to „pięćsetki” plus parę lamp o mocy 1000-2000 Ws. Robiłem wtedy najczęściej zdjęcia dla Cersanitu lub Barlinka, gdzie budowaliśmy w studio łazienki lub całe pokoje. Jedną lampką oświetliłem umywalkę, drugą wannę, trzecią fragment ściany i w ten sposób nawet 11 lamp to czasem było mało. Efekt, który osiągałem nie był zły, ale nie miał też często wiele wspólnego z naturalnym oświetleniem, które chciałem symulować. Duża ilość lamp powodowała też sporo problemów, zwłaszcza z ustawieniem wzajemnych proporcji i z krzyżującymi się cieniami. Na te ostatnie byłem zawsze mocno uczulony, więc walczyłem z nimi zawsze za wszelką cenę.

Im więcej miałem lamp na sesji, tym dłużej trwały zdjęcia, bo dużo czasu zajmowało mi rozpakowanie i ustawienie świateł, a potem ponowne poskładanie wszystkiego. A na dodatek ciągle nie byłem zadowolony ze światła na moich zdjęciach.

Nie pamiętam dokładnie momentu, gdy zacząłem rozumieć, o co w tym wszystkim chodzi, jak myśleć o  świetle, jak się go uczyć. To był raczej ciągły proces codziennego patrzenia na świat, na każdy jego element. Któregoś dnia zrozumiałem chyba, jak zachowuje się światło przechodzące przez szklankę z piwem, innego dnia pojąłem coś na temat cieni, jakie rzuca kobieta siedząca pod drzewem i tak to szło. Im więcej obserwowałem wszystko, co mnie otacza, tym więcej uczyłem się o charakterze światła, jego kolorze i intensywności. Obserwacja otoczenia o każdej możliwej porze, to najlepsza szkoła światła. Można to robić w każdej wolnej chwili, zwracając uwagę na to, jakie światło pada na konkretny przedmiot, jaka może być jego temperatura, od czego może się odbić, jaki ma to wpływ na kolor, jak układają się bliki, jak tworzą cienie itd.

A im więcej obserwowałem, tym bardziej przekonywałem się, że najczęściej najlepszy efekt daje jedno źródło światła. Jedno mamy przecież Słońce, które potrafi świecić na milion sposobów. A to raz rozproszy się na chmurach, raz zaświeci bardzo nisko albo z wysoka, innym razem ostrym światłem wypali wszystkie szczegóły, przejdzie przez gałęzie drzew, albo odbije się od ściany. Jedno źródło, nieskończenie wielka różnorodność.

Zacząłem powoli redukować ilość lamp na sesji. Najpierw do 6-7, potem do 4, a teraz zdarza mi się zrobić sesję z jedną lub dwiema lampami. Najczęściej jednak chyba wykorzystuję 3 lampy, gdzie zwykle jedna najsilniejsza jest głównym światłem, a pozostałe mają za zadanie tylko doświetlanie cieni. Ma to same zalety, mniej sprzętu trzeba wozić ze sobą, krócej trwają sesje (ale wcale nie krótko….), znacznie łatwiej też jest zapanować nad sprzętem.

Prawie tak samo, jest w naturze…prawie, bo w rzeczywistości choć mamy tylko jedno słońce do swoich usług, to wszystko naokoło ma swój udział w tym, jak postrzegany Świat. Drzewa, ściany, ludzie, samochody, a nawet koty odbijają światło, działają  jak ekrany, rozbijają cienie, modyfikują kolor. Podobnie można działać w studio. Jedna mocna lampa plus ekrany i możemy zbudować światło podobne do naturalnego. Z naciskiem na „podobne”, bo zbudować w studio oświetlenie, którego wprawne oko nie będzie mogło odróżnić od naturalnego, jest już trudno. Ograniczenia są natury fizycznej i niektóre z nich są bardzo trudne do przejścia. Jedno z nich jest szczególnie kłopotliwe. Gdy mamy dwa drzewa stojące obok siebie, to gdy są oświetlone naturalnie słońcem, ich cienie są równolegle. Gdy oświetlimy te drzewa lampą, ich cienie będą tworzyły kąt rozwarty. Aby uzyskać równoległe cienie musimy cofnąć lampę aż w okolice….słońca :)

Wracając już do kwestii ilości lamp, w sytuacjach, gdy pracuję z minimalną ilością lamp, w tej chwili moim głównym światłem jest generator Elinchroma RX 2400, a światło wypełniające to „pięćsetki”. Coraz częściej taki właśnie zestaw lamp mi całkowicie wystarcza, zwłaszcza, że staram się jak najwięcej  używać w tej chwili ekranów.

Na tym zdjęciu użyłem tylko jednej lampy stojącej  na prawo od dziewczyn i świecącej na białą ścianę po prawej. Światło odbijające się od niej jest już mocno rozproszone. Na lewo z boku i na wprost stały duże ekrany, które miały za zadanie wypełnić cienie. W ten sposób jedną lampą zrobiłem całe oświetlenie.

Na tym zdjęciu również światło robi jedna lampa stojąca na prawo od aparatu. Jednak tutaj użyłem trzech dodatkowych lamp, aby w pomieszczeniach obok i na dole nie było bardzo ciemno. Gdybym jednak zdecydował się zamknąć wszystkie drzwi i nie było widać piętra poniżej, to jedna lampa całkowicie załatwiłaby sprawę.

Jeżeli więc będziecie inwestować w swój pierwszy sprzęt, polecam najpierw kupić jedną silną lampę i ekrany, potem jeszcze jedną, już słabszą i na początek wystarczy :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej

29 lutego 2012

| przez Artur Nyk

Trzy dni na sesji – cz.2

Dostałem dzisiaj od Ani serię zdjęć z backstagu mojej sesji do magazynu Forum. Muszę się więc pochwalić Wam, w marcu będę już mógł pokazać finalne zdjęcia, jak tylko wyjdzie magazyn.
A na razie pracuję nad innym tematem, 5 modeli, 5 dni zdjęciowych, 15 designerskich mebli, a wszystko, by pokazać nową markę :)
Za to na biurku, które dwa tygodnie temu udało mi się wreszcie z wielkim trudem wysprzątać, piętrzą się nowe sterty dokumentów do załatwienia… Przybywa ich zawsze szybciej, niż naczyń do umycia :) Tylko, że na brudne naczynia już znaleziono sposób: zmywarka. A na dokumenty jeszcze nie. No chyba, że taki sposób, który ostatecznie załatwia sprawę. Niszczarka :)
Patrzę krytycznym wzrokiem na sukienkę
fot. Anna Burek

Taki dobry humor? Czyżby ostatnie zdjęcie tego dnia?
fot. Anna Burek

Taką sukienkę chcesz założyć? Przecież mówiłem że w tym sezonie będzie modna tamta!

fot. Anna Burek
Coś bym poprawił w tej fryzurze…
fot. Anna Burek
Sławek pokazuje, jak zapinamy paseczki w butach w tym sezonie
  fot. Anna Burek

Nie będę pozowała w tej sukience i już!

fot. Anna Burek

Komisyjna ocena wypadła pomyślnie
fot. Anna Burek

Długo zastanawiałem się, co robię na tym zdjęciu… Otóż, czyszczę kryształową kulkę :)
fot. Anna Burek

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, sesja
komentarz

24 lutego 2012

| przez Artur Nyk

Klęska urodzaju

Sesja, telefony, kawa, sesja, backup, sesja, kawa, kawa, kawa, sesja, telefony, w samochodzie, sesja, sen? sesja, backup…

Tak wygląda moje życie od tygodnia i tak będzie wyglądało przez następny tydzień albo dwa. Nie zapomniałem więc o blogu, tylko chwilowo nie mam szans, by coś dłuższego napisać :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
sesja
komentarz

22 lutego 2012

| przez Artur Nyk

Trzy dni na sesji

Po trzydniowym maratonie do nowego magazynu Forum jestem trochę zmęczony, a mój dysk aż napęczniał od zdjęć. Teraz „tylko” wystarczy obrobić cały ten materiał i już będę mógł pokazać Wam nowe zdjęcia wiosennych kolekcji. A na razie możecie zobaczyć parę zdjęć z zaplecza sesji.
A ja lecę za parę godzin na kolejną sesję :)

Fot. Paweł Krówka

Wizażystka też miała fajny komputer
Fot. Paweł Krówka

Fot. Paweł Krówka

Fot. Paweł Krówka
Cenzura!!! Od wiosny się odchudzam :)
Fot. Paweł Krówka
Fot. Paweł Krówka

W ramach odchudzania wybraliśmy się na siłownię
Fot. Paweł Krówka

Ale i tak poprzestaliśmy na oglądaniu ćwiczeń na ekranie
Fot. Paweł Krówka

Fot. Paweł Krówka

Prace na wysokościach, łatwo było spaść ….z wrażenia :)
Fot. Paweł Krówka

Ania pracowała w komfortowych warunkach
Fot. Paweł Krówka

Facebook jest ciekawszy niż jakaś sesja :)
 Fot. Paweł Krówka

Wiadomo, że odpowiednia mina pomaga przy pracy
Fot. Paweł Krówka

Fot. Paweł Krówka

Fot. Paweł Krówka

W tym sezonie będzie się nosić Misie.
Fot. Paweł Krówka

Modelka może jeszcze mała, ale Sławek traktuje ją jak profesjonalną modelkę
Fot. Paweł Krówka

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, sesja
komentarz
← 1 … 6 7 8 9 10 … 20 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close