×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

9 listopada 2011

| przez Artur Nyk

Trzeba być pewnym siebie

W życiu fotografa są chwile, gdy trzeba nadrabiać miną, gdy wszystko się sypie naokoło. A klient musi być przekonany o nieomylności fotografa i jego pełnym panowaniu nad sytuacją :)

Ja musiałem sobie poradzić z problemami, którym sam byłem winny, już na mojej pierwsze komercyjnej sesji. No, powiedzmy, że określenie „komercyjna sesja” może być pewnym nadużyciem….

Moja pierwsza praca w charakterze fotografa polegała na robieniu zdjęć klasowych w szkołach. Teoretycznie zostałem zatrudniony w jednym z laboratoriów jako fotograf. W praktyce okazało się, że będę robił zdjęcia, tylko najpierw muszę te zlecenia sam znaleźć…

W latach dziewięćdziesiątych nie było to takie trudne. Umówiłem się na pierwszą „sesję” w dużej szkole średniej. Mój pracodawca wyposażył mnie w know-how i dzięki temu mogłem od razu udawać doświadczonego fotografa :)
Zażyczyłem sobie dwie osoby odpowiedzialne za przyprowadzanie klas, ustawiliśmy dwie ławeczki na szkolnym podwórku w cieniu drzew i zacząłem fotografowanie. Zrobiłem zbiorcze zdjęcie pierwszej klasy. Zrobiłem zdjęcie drugiej klasy. Zrobiłem zdjęcie trzeciej klasy… i postanowiłem zapisać stan licznika. Pracowałem wtedy oczywiście na analogowym Canonie Eos 100.

Patrzyłem na licznik przez przerażająco długie dwie sekundy i oblał mnie zimny pot. Licznik wskazywał… Nic nie wskazywał! W aparacie nie było filmu!!! Musiałem bardzo szybko coś wymyślić…
Spokojnie więc poprosiłem klasę, której przed chwilą zrobiłem zdjęcie, by jeszcze poczekali na miejscach, co akurat przyjęli z ochotą, w końcu lekcja ciągle trwała. Zdjąłem aparat ze statywu, odwróciłem się, szybko założyłem film i zrobiłem zdjęcie jeszcze raz.
Następnie podszedłem do dziewczyn odpowiedzialnych za przyprowadzanie klas i powiedziałem: wiecie co, teraz zrobiło się lepsze światło, zróbmy jeszcze raz te dwie pierwsze klasy to zdjęcia będą lepsze….

Jasne, że były lepsze, zwłaszcza w porównaniu do tych, które nie istniały :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy
komentarz

7 listopada 2011

| przez Artur Nyk

Co by tu….

Gdybym robił własny ranking najczęściej planowanych wpisów na blogu, to właśnie dzisiejszy tytuł byłby na pierwszym miejscu.
Często zdarza mi się siadać przed klawiaturą i zastanawiać,, o czym dzisiaj napisać. Czasem mam tych tematów aż za dużo, czasem zastanawiam się długo co będzie interesujące dla Was.
Ostatnio moja seria o domowym studio powstała, bo czytelnicy pisali do mnie w tej sprawie. Swoją drogą, to czeka Was jeszcze jeden odcinek o błyskaniu w plenerze, ale nim to napiszę, będę jutro na sesji jeszcze przeprowadzał pewne próby…

Mam więc do Was pytanie, o czym w najbliższym czasie napisać. Piszcie, co Was interesuje, a ja w miarę możliwości i czasu będę pisał o tych sprawach.

Teraz w przygotowaniu jest kilka tematów:
– Test bezprzewodowej karty SD Eye Fi – jak tylko przebiję się przez konfigurację, która nie jest dla normalnych ludzi.
– Wreszcie duży test Elinchroma – sprawdziłem już chyba w każdych warunkach.
– O fotografowaniu aktu – długi i skomplikowany temat, muszę mieć trochę czasu na to.
– Jak wybierać i pracować z asystentem.
– Jak organizować produkcję sesji.

Każdy pomysł jest mile widziany :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Elinchrom, porady, test
komentarz

6 listopada 2011

| przez Artur Nyk

Canon zapowiada nowego EOS 1DS mk4 ?

Enigmatyczne jak zwykle to zapowiedzi  i na dodatek mówiące na razie o rzeczach, które nas fotografów interesują trochę mniej, czyli o nagrywaniu filmów.  Nie zaprzeczę, trochę żałuję, że moja jedynka nie ma tej możliwości, ale z drugiej strony, gdyby nowy aparat był lepszy tylko dzięki możliwości filmowania to nikt nie namówiłby mnie na zmianę.

fot. Canon

Oczywiście na pewno nowy Canon nie tylko tym będzie się różnił od poprzednika, ciągle tylko nie wiemy o nim zbyt wiele. W zasadzie to prawie nic.

To co wiemy, daje nadzieję na zdecydowane zwiększenie mocy obliczeniowej i szybkości działania. Nowy 1D X ma podwójny procesor LOGIC 5+ odpowiedzialny za obróbkę obrazu oraz LOGIC 4 zajmujący się tylko pomiarem światła i systemem AF. Jakie procesory będzie miał topowy model, nie wiadomo, bardzo prawdopodobne, że będą to dokładnie te same układy. Jeśli tak to będą musiały sobie poradzić z obróbką obrazu o rozdzielczości 4K.

4K to standard rozdzielczości filmów cyfrowych odpowiadający rozdzielczości taśmy filmowej 35 mm. Nazwa pochodzi od 4096 pikseli szerokości kadru. Jest więc dwukrotnie większa, niż Full  HD, który ma 1920 pikseli.

Do kogo skierowany jest taki sprzęt ? W zasadzie do profesjonalistów. Tylko, że w tym samym czasie Canon zaprezentował kamerę filmową C300 całkowicie dedykowaną profesjonalnym filmowcom, która ma modułową budowę, filmuje w standardzie Full HD i ma kosztować 20.000 dolarów. Do kompletu jest 7 nowych obiektywów zmocowaniem EF i PL (standard ARRI), z których nas najbardziej zainteresują trzy: CN-E24mm T1.5 L F / CN-E50mm T1.3 L F / CN-E85mm T1.3 L F.
Tych super jasnych szkieł będziemy mogli użyć w normalnych lustrzankach. Pytanie, czy będziemy chcieli zapłacić koszmarnie wysoką cenę za obiektyw z manualnie ustawianą ostrością? Jak wysoką? Na pewno baaaardzo wysoką cenę.

Skoro więc dzisiaj wielu filmowców używa 5D mk2 jako drugą wspomagającą kamerę, to tym bardziej prawdopodobne jest, że podobnie będą używać nowej jedynki.

Canon na razie nie podaje, kiedy może pojawić się nowy aparat, ani nawet, jak będzie się nazywał. Uważam, że nazwa 1Ds mk 4 jest mało prawdopodobna, skoro 1D został zmieniony w 1 D X. Czy będzie to 1D C? Możliwe…

Czekam z dużą niecierpliwością na premierę tego aparatu. A zamiast faktów mogę tylko podać moją listę życzeń:

1. Większa rozdzielczość, tak między 30 a 40 Mpx  + opcja pracy na RAWie z rozdzielczością 15- 20 Mpx
2. Większa prędkość zapisu i wyświetlania zdjęcia
3. Większa rozdzielczość wyświetlacza, ta opcja jest pewna, bo nawet amatorskie Canony mają dziś lepszy podgląd, niż 1Ds mk3
4. Szybki AF w Life View
5. Punkty ustawiania ostrości umieszczone bardziej na całej powierzchni wizjera, a przynajmniej szerzej, niż obecnie
6. System czyszczenia matrycy, który działa naprawdę! Nowy 1D X ma ulepszony system, może będzie lepiej działać… Zobaczymy.
Resztę niech zostawią tak jak jest. No może jeszcze cenę mogliby ulepszyć :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, sprzęt
komentarz

3 listopada 2011

| przez Artur Nyk

O światło-mierzeniu raz jeszcze

Przyznam się Wam, że właściwie to wczoraj miałem o tym napisać, ale temat potoczył mi się w innym kierunku :)

A chciałem napisać banalnie prostą poradę o tym, jak wykorzystuję ajfona do mierzenia światła. I nie mówię tu o jakiejś nowej aplikacji, choć nie jestem pewien, czy czasem nie ma takiej.
Ajfona używam zawsze do robienia dokumentacji plenerów przed sesją. Niestety, sam telefon nie wyświetla żadnych informacji o czasie i przesłonie. Ale gdy wrzucę zdjęcie do Aperture to widzę już wszystkie dane o fotografii.
Dzięki temu wiem, o jakiej godzinie ile dokładnie było światła w danym miejscu. Znając wartości czasu, przesłony oraz czułości, mogę sobie bez problemu wyliczyć, na jakich parametrach będę mógł robić potem zdjęcia.
Sądzę, że aparaty w większości telefonów zapisują dane o zdjęciu. Wystarczy tylko je odczytać.
Takie proste niby, a trochę trwało, nim na to wpadłem :) Czasem najprostsze rozwiązania są w zasięgu ręki, a nie zdajemy sobie z tego sprawy. Czasem ktoś musi podpowiedzieć, jak uprościć tak już prostą czynność jak np. zrobienie herbaty z cytryną :)
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, foto mądrości, porady
komentarz

2 listopada 2011

| przez Artur Nyk

Światłomierz czyli mierzymy błysk

Światłomierz w studio to taka rzecz, która kiedyś była niezbędna, a dzisiaj kurzy mi się gdzieś w szufladzie. W erze slajdów nie wyobrażałem sobie życia bez niego. Dzisiaj uważam go za zbędny.
Wiem, już widzę całą masę oburzonych głosów ludzi, którzy nadal wszystko mierzą. Tylko po co?

To nie jest takie bezsensowne pytanie, jak niektórym może się wydawać. I zaraz to wytłumaczę i to w paru zdaniach.
Robiąc RAWa, bo nie wyobrażam sobie pracy na jpgu, zdajemy się na interpretację pliku przez program graficzny. A ta potrafi być różna w zależności od programu. Jako przykład mam tu prześwietlone zdjęcie bez żadnej korekty, wywołane w Aperture 3.2.1 i Photoshopie CS4 ( Camera Raw 5.7.0.213 ).

Jak widać, każde zdjęcie ma inne obszary zaznaczone jako prześwietlone. Może nie są to wielkie różnice, ale są! Co nam więc da jeśli światłomierz poda nam wartość przesłony na tle jako 7.1? To jest 7.1 według Aperture czy PS?
Lightroom będzie dawało taki sam wynik, jak PS, ale DPP Canona, czy Nikon Capture mogą, pokazać coś jeszcze zupełnie innego.

Aperture
Photoshop CS4

Dla mnie wiarygodne jest to, co pokazuje mi program, w którym będę obrabiał zdjęcie. Dlatego zawsze pracuję z aparatem podpiętym do komputera i w Aperture oceniam, mierzę i sprawdzam jak wygląda zdjęcie. Na podstawie tego co widzę, podejmuję decyzję o zmianie mocy lamp lub przesłony w aparacie. 
Inna sprawa, że pracując kiedyś dużo ze światłomierzem nauczyłem się, jak światło się zachowuje. To fakt, dzięki temu jest mi łatwiej interpretować to, co widzę na ekranie komputera, ale i tak nawet bez tej wiedzy, widząc zdjęcie, mogę szybko ocenić, czy lepiej wygląda coś jaśniejszego czy ciemniejszego. 
Trzeba też pamiętać, że światłomierz światła błyskowego pokazuje prawidłowe naświetlenie dla szarej karty Kodaka. Biele będą więc niedoświetlone, a czernie prześwietlone. Jeżeli chcę uzyskać czyste biele na poziomie niewiele niższym, niż całkowite prześwietlenie to trzeba mieć duże doświadczenie, by wiedzieć, jak zachowa się konkretny biały materiał. Inną korektę musimy zastosować przy materiale matowym, a inną przy błyszczącym. 
A najłatwiej po prostu zobaczyć to na ekranie komputera :) 
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Canon, foto mądrości, Nikon, Photoshop, porady, sprzęt
komentarz

31 października 2011

| przez Artur Nyk

Domowe studio cz.5 czyli podsumowanie

Zacząłem od sprzętu za 100 zł rodem ze sklepu budowlanego, a skończyłem jak zawsze, czyli opowiadając o zabawkach za grube tysiące. Na pocieszenie powiem Wam, że o tym naprawdę drogim sprzęcie jeszcze nie zdążyłem napisać, ale wszystko jeszcze przede mną :)

Jak widzicie, można więc pracować na sprzęcie za parę groszy, ale i za tysiące. Co najważniejsze:

Wydanie dużych pieniędzy na sprzęt nie gwarantuje dobrych zdjęć!

Zawsze to fotograf, jego wiedza, talent, doświadczenie, a czasem nawet przypadek decydują, jaki osiągnie efekt. Kupno dobrego sprzętu TYLKO pomaga w osiągnięciu efektu. To „tylko” to dla niektórych będzie bardzo ważne, inni poradzą sobie, świecąc halogenem budowlanym i też zrobią dobre zdjęcie.
Podzielę się z Wami moim przemyśleniem, do którego doszedłem po kilkunastu latach pracy w studio. Cały czas dążyłem do technicznej perfekcji, co samo w sobie nie jest niczym złym, ale w tej pogoni za pracą na coraz lepszym sprzętem zapomniałem o eksperymentowaniu. Mając standardowy sprzęt, będziemy uzyskiwać standardowe efekty. Złapałem się na tym gdy zobaczyłem jakiś czas temu bardzo fajne zdjęcia oświetlone jakimś totalnym badziewiem… Co z tego, że balans bieli był rozchwiany, jeśli klimat zdjęcia był ciekawy? Ja muszę mieć światła gwarantujące pełną powtarzalność, bo żyję z fotografii.
Ale jeśli ktoś używa sprzętu okazjonalnie i na własny użytek, może spokojnie zadowolić się czym znacznie tańszym. Na początek :)
Celem moich poprzednich postów było przedstawienie głównie dwóch, według mnie, najbardziej sensownych systemów, które pozwolą na stopniowe przejście od malutkiego domowego studyjka do studia pozwalającego na zarobkowe fotografowanie.

Cały czas namawiam Was, by najpierw zastanowić się w jaką stronę będziecie rozwijać swoje fotografowanie i pod tym kątem wybierać system, w jaki wejdziecie.  Bo nie ma przecież sensu kupować czegoś na rok, a potem zaczynać od początku. Tanio zawsze wychodzi drogo :)

Jako audiofil znam dobrze takie stwierdzenie: Na kolumny trzeba wydać tyle samo co na cały wzmacniacz +cd. I podobnie jest ze sprzętem oświetleniowym, jeżeli kupujecie dobrą lampę, to kupcie dobry softboks. Zaryzykowałbym nawet inne stwierdzenie: dobry softboks z tanią lampą da lepszy efekt, niż dobra lampa i słaby softboks.
Z softboksami jest jedna dobra rzecz. Nie ma problemu, bym Wafera Bowensa założył na lampę Elinchromu, wystarczy wymienić adapter. Można więc w miarę łatwo kupić dowolny softboks dobrej firmy i dostosować do najtańszej chińskiej lampy z mocowaniem Bowensa.

Piszę o softboksach, bo najczęściej pytacie o miękkie źródła światła. To najprostszy sposób na dobre oświetlenie portretowe. Ale zawsze można też poradzić sobie inaczej. Bliźniaczki są oświetlone bardzo miękko, a użyłem zwykłej standardowej czaszy i światła odbitego od ściany.
No i dochodzimy do bardzo ważnego aspektu domowego studia.  Mianowicie koloru ścian. W pomieszczeniu, gdzie chcecie robić zdjęcia, macie do wyboru trzy kolory ścian: biały, szary i czarny. Każdy inny kolor, w tym kolor podłogi, wpłynie na kolor na zdjęciu. Nie każdy z tego powodu przemaluje mieszkanie, co więc zrobić? Zasłonić! Jeżeli macie np. żółtą ścianę, zasłońcie ją ekranem, styropianem, zasłoną, czymkolwiek, byle miało to neutralny kolor. Tak samo z podłogą, a nawet Wami samymi. Bo jeżeli będziecie np. ubrani w czerwoną koszulę i robiąc zbliżenie twarzy staniecie blisko modela, to koszula będzie po prostu ekranem rzucającym czerwony zafarb na twarz modela.
Warto więc zasłonić w domu wszystko co kolorowe, aby uzyskać czyste kolory na zdjęciu :) Wiem, że to brzmi trochę dziwnie, ale niestety taka jest prawda. Z drugiej strony, kolor otoczenia może powodować też ciekawy efekt. Robiąc zdjęcia w plenerze, właśnie z czymś takim mamy do czynienia. Światło słoneczne odbija się od wszystkiego naokoło i pada na modela. Dzięki temu kolor nie jest klinicznie czysty, na włosach pojawiają się błękitne bliki nieba, skóra odbija ciepłe kolory jesiennych liści itd. Takiego światła nigdy nie uzyskacie w studio, bo ilość składników kolorystycznych wpływających na ostateczny efekt jest ogromna. Można jednak częściowo chociaż symulować w studio tego typu światło. Wystarczy zamiast bezpośrednio na modela, poświecić choćby na regał z książkami. Światło od niego odbite będzie kompletnie inne, niż to bezpośrednio z softboksu. I kto wie, może będzie fajne.
Odbijajcie więc, od czego się da albo świećcie bezpośrednio. Po prostu eksperymentujcie :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Bowens, Elinchrom, foto mądrości, porady, sprzęt
komentarz

29 października 2011

| przez Artur Nyk

Siostry

Widzę, że emocje związane z budową domowego studia zaczęły stygnąć w miarę, jak wzrastały kwoty, o których pisałem. Zrobię więc małą przerwę i pokażę jeszcze kilka zdjęć Sonii i Klaudii Żogały.
Im dłużej patrzę na te zdjęcia, tym bardziej jestem zadowolony z tej sesji, choć w pierwszej chwili po sesji miałem wrażenie niedosytu…

Moim zdaniem dziewczyny mają dużą szansę, by zaistnieć w świecie, co zresztą już się dzieje. Dopóki są jeszcze w Polsce, przygotowuję kolejna sesję z nimi w naprawdę niesamowitym plenerze. Ale na razie to tajemnica, nie mówcie nikomu :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
dobre zdjęcia, sesja
komentarz

28 października 2011

| przez Artur Nyk

Domowe studio profesjonalne czyli Elinchrom cz.4

Co kupimy za 10.000 zł w Elinchromie? Całkiem sporo. Do dyspozycji mamy trzy serie lamp kompaktowych wyraźnie określone przez producenta.

1. Na początek –  D-Lite-it 200 i 400

Mała i super lekka lampa ( 1,5 kg ) wyposażona we wszystko co trzeba, włącznie z odbiornikiem radiowym wyzwalania! Kilku moich znajomych pracuje na nich zawodowo.

2. Zaczynamy być profesjonalistami – BXRi 250 i 500
Nadal lekka lampa ( 2 kg ), trochę lepiej wyposażona, o lepszych parametrach. Również ma wbudowany odbiornik radiowy wyzwalania, który umożliwia dodatkowo sterowanie mocą oraz pilotem. Te lampy były moim pierwszym kontaktem z Elinchromem.

3. Jesteśmy już starymi wyjadaczami – Style RX 300, 600 i 1200

Topowe kompakty o najlepszych z tej trójki parametrach. Nie mają niestety wbudowanych odbiorników radiowych, ale poza tym to prawdziwy koń roboczy.

Na początek sprawdźmy ceny. I tu pojawia się mały problem. Jeszcze miesiąc temu, wszystko wyglądało inaczej, teraz ceny poszły do góry ze względu na kurs franka. Bo mamy do czynienia z firmą szwajcarską. Miejmy nadzieję, że to tylko przejściowy kryzys, taki góra trzyletni :)

D-Lite-it  400                   czas błysku – 1/800s, ładowanie 1,2 s                            1376 zł
BXRi 500                        czas błysku – 1/1558s, ładowanie 1,13 s                        1919 zł

Style RX 600                   czas błysku – 1/2050s, ładowanie 1 s                             2793 zł
Jak widzicie i tak nie wygląda to źle. A które lampy wybrać? Wszystkie lampy mają obudowy z plastyku, co może budzić obawy o wytrzymałość. Po roku pracy wiem już, że nie ma czego się bać, a zaleta niskiej wagi jest nie do przecenienia, gdy wieszamy lampę na boomie. Obawiałem się też na początku dotykowego panelu sterowania. Nie ma to, jak zwykłe pokrętło, którym można błyskawicznie zmienić moc. Jednak szybko musiałem przyznać, że przyciski działają wyjątkowo precyzyjnie i można się do nich przyzwyczaić. Wbudowane wentylatory włączają się dopiero, gdy lampa się mocno rozgrzeje, nie ma więc bezustannego szumu wiatraka, który mnie zwykle przeszkadza. Każda lampa ma też wbudowany uchwyt na parasolkę standardową oraz na systemowe parasolki Elinchroma. Te drugie mocujemy wkładając w otwór biegnący w środku przez całą lampę. W tym samym miejscu mocujemy też genialny wynalazek Elinchroma – dodatkowe deflektory. Do dyspozycji mamy cztery rodzaje: biały transparentny, „mrożony” transparentny, srebrny i złoty. Podobne deflektory znajdziecie w każdym innym systemie, jako część popularnej czaszy beauty dish (kopułka zasłaniająca palnik lampy). Różnica polega na tym, że tam występuje tylko w beauty dish, w Elinchromie można ją założyć do każdej czaszy i do każdego softboksa. 
Zastanówcie się, jakie daje to możliwości? Efekt świecenia każdej czaszy możemy zmodyfikować na kilka sposobów, np. do ostrej czaszy o małym kącie świecenia zakładamy złoty deflektor i mamy już ciepło i wąsko świecącego beauty disha. W softbosie dodajemy biały deflektor i otrzymujemy jeszcze bardziej miękkie światło itd.
Wymienne deflektory to jeden z powodów, dla którego zdecydowałem się przejść na nowy system. Drugi powód to zaawansowane sterowanie, jakiego Bowens jeszcze nie ma i chyba na razie nie będzie miał. 
Na ostatniej sesji musiałem ciągle na zmianę zapalać i gasić piloty. Kiedyś musiałbym podejść do każdej lampy i ręcznie włączyć, a potem wyłączyć. W Elinchromie (za wyjątkiem serii D-Lite-it) mogę sterować pilotami z radiowego wyzwalacza EL Skyport Transmiter Speed. Oprócz tego można regulować moc w czterech grupach lamp. Jak bardzo jest to wygodne, wie każdy, kto pracował z lampą powieszoną wysoko pod samym sufitem. No chyba, że lubicie chodzić ciągle po drabinie…
A to dopiero początek możliwości. W najwyższej serii oraz w generatorach możemy zastosować dołączane do specjalnego gniazda odbiorniki radiowe RX Skyport ( 397 zł ) , które współdziałają z odbiornikiem- nadajnikiem USB Skyport Speed ( 430 zł ). Tanio nie jest ale już się domyślacie, że skoro mamy USB to oznacza to podłączenie do komputera. 
Oprogramowanie jakie dostajemy pozwala nie tylko sterować wszystkimi parametrami lamp ale też zapisywać ustawienia lamp w konkretnym ujęciu, razem z dokładnymi parametrami. Rewelacja.

Jeszcze mało? To nie ma problemu bo dodatkowo możemy korzystać z ajfona lub ipada do sterowania lampami :) Musimy wprawdzie kupić kolejny moduł EL Skyport Wi-FI ( nie znalazłem go w cenniku Milso ) ale gdy mamy dużo lamp to warto zafundować sobie takie ułatwienie. Ja zawsze marzyłem o takim sterowaniu całym sprzętem.
Kolejny plus systemu to bardzo duża ilość czasz i softboksów. Mamy do dyspozycji np . cztery beauty dishe : srebrny i biały o średnicy 44 cm oraz 70 cm. A pamiętajcie, że do kompletu mamy 4 rodzaje deflektorów…. Do tego są jeszcze białe dyfuzory, które można założyć na czaszę przekształcając ją w coś w rodzaju softboksa. 
Same softboksy też dają wiele powodów do zadowolenia. Elinchrom ma ciekawy system rozkładania softów,który jak się chwali, jest najbardziej kopiowanym systemem na świecie. W skrócie softboks składa się podobnie jak parasolka. Gdy kiedyś czytałem o tym miałem nadzieję, że podobnie jak w parasolce, wystarczy nacisnąć jeden przycisk i gotowe. Niestety aż tak prosto nie jest. Musimy każdy z prętów pociągnąć i odblokować by się złożyły. Natomiast rozkładanie jest już znacznie szybsze i prostsze. Plusem jest też bardzo solidny i wygodny futerał softboksu.
A co z minusami? Nie da się ukryć też są. Moje ulubione deflektory zrobione są z plastyku. W trakcie pierwszej sesji gdzie je wykorzystałem, nie pomyślałem iż halogen pilota 250 W, mocno się grzeje. Zdjęcia robiłem wtedy w laboratorium chemicznym Orlenu i dziwny zapach nie zdziwił mnie w pierwszej chwili… Deflektor nie spalił się wprawdzie ale pokrył się czarnym nalotem i nawet chemicy Orlenu nie potrafili tego wyczyścić. W mniejszych lampach, gdzie są kryptonowe piloty 100 W, tego problemu już nie ma.
Drugą wadą odkryjecie gdy będziecie zakładać softboks na lampę. Samo mocowanie akcesoriów jest bardzo fajne, zakładamy lekko przekręcając, a potem obrotem pierścienia blokujemy założoną czaszę. Softboksy możemy obracać wokół swojej osi ale śruba blokująca obrót umieszczona jest w środku. Aby się do niej dostać musimy częściowo zdjąć dyfuzor zewnętrzny, potem wewnętrzny i dopiero możemy dostać się do śruby. W momencie zakładania lub zdejmowania softu, śruba musi być zablokowana, potem zwykle trzeba ją odblokować, jest więc z tym trochę komplikacji. W trakcie zakładania nie ma też za bardzo za co chwycić. Tu Bowens ma przewagę, jeśli chodzi o ergonomię.
Ale na tym kończą się wady systemu. Ja przynajmniej więcej nie znalazłem.
Co więc kupić za nasze 10.000 zł? Oto moja propozycja :
– mamy do wyboru albo dwie lampy RX 600 albo trzy BXRi ( można oczywiście w zestawach, podobnie jak Bowens )
– softboks Deep Octa 100 ( jak świeci piszę TU ) 
– softboks  Octa 135 lub 175
– softboks 35×90 lub 50×130
– czasza Softlite 44 cm ( beauty dish )
– czasza + parasolka
– czasza standard 21 cm
– nadajnik EL Skyport Speed ( i ewentualnie odbiorniki RX )
– statywy Manfrotto ( statywy Elinchrom sprzedawane w zestawach są solidne ale dosyć ciężkie )
Oprócz tego podobnie jak pisałem ostatnio, tłą i mocowanie teł.
Podsumowując, wybór między Bowensem i Elinchromem, nie jest takie proste. Jeśli chcecie powoli i systematycznie rozbudowywać studio, łatwiej będzie zacząć od bardzo tanich zamienników Bowensa. Ale z drugiej strony, jeśli myślicie o poważnych zastosowaniach, można zacząć od prostego zestawu D -Lite. 
Bowens  kusi dużą ilością osprzętu produkowanego przez niezależne firmy, jednak często jakość tych rzeczy nie jest zbyt wysoka. Elinchrom  zaskakuje pozytywnie nowoczesnymi technologiami i dużo większą mobilnością. Do tego wiele akcesoriów jest w niższej cenie niż Bowens.
Ja zdecydowałem już o przejściu na Elinchrom, jednak nie będzie to szybki proces gdyż mam sporo sprzętu Bowensa, który też działa dobrze.  Nie mam też problemu by przez jakiś czas pracować na dwu systemach równocześnie. 
Każdy musi sam zdecydować co będzie mu potrzebne, przejrzeć dokładnie cenniki i wtedy zdecydować w który system wejść.  Trzeba przy tym brać pod uwagę nie tylko nasze aktualne potrzeby i możliwości finansowe ale i też możliwą przyszłość i rozbudowę systemu np. przenośne generatory.
Tak na marginesie, Bowens ma w swojej ofercie 2 generatory sieciowe i 1 bateryjny.  Elinchrom odpowiednio 4 i 5.
W następnej części zajmę się właśnie wyborem i urządzaniem samego pomieszczenia na studio oraz możliwościami rozbudowy :)
Follow on Bloglovin
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Bowens, porady, sprzęt
2 komentarze

26 października 2011

| przez Artur Nyk

Domowe studio profesjonalne czyli Bowens cz.3

No i dotarliśmy do poziomu 10.000 zł, czyli kwoty pozwalającej już myśleć o sprzęcie profesjonalnym. Wreszcie mogę opowiedzieć o tym, na czym się znam :)

Przejdźmy do konkretów. Przy tej kwocie mamy już pokaźną listę systemów, o których możemy myśleć. Nadal możemy rozbudowywać sprzęt firm, o których wczoraj pisałem. Zwłaszcza Elfo i Fomei oferuje lampy również z wyższej półki. Jest też Hensel, Multiblitz, Bowens i Elinchrom. Dwie pierwsze niemieckie firmy jakoś nigdy nie przypadły mi do gustu, ale też nie miałem zbyt wiele z nimi do czynienia. Natomiast Bowens i Elinchrom to systemy, które dokładnie poznałem.

Dzisiaj skupmy się na Bowensie. Miałem w sumie 5 tych angielskich lamp z trzech różnych generacji. Również kilku moich znajomych pracowało lub nadal pracuje na tym sprzęcie. Mnie przez wiele lat raz zepsuło się gniazdo synchro i raz padły kondensatory w jednej lampie. Moim znajomym nic się nie zepsuło. A mówimy tu o tysiącach, a może i więcej,  roboczogodzin… Ten sprzęt jest naprawdę niezawodny.

W tej chwili możemy kupić 4 serie kompaktowych lamp:
1. Najprostsze Gemini 200 i 400, niezbyt nadające się do profesjonalnych zastosowań,

2. Proste, ale dobre Gemini Classic 250C i 500C, których największą wadą jest mało precyzyjna
kontrola mocy za pomocą zwykłego potencjometra,

3. Nowej konstrukcji Gemini 250R i 500R,

4. Najbardziej zaawansowane 500Pro, 750Pro, 1000Pro i 1500Pro o najkrótszych czasach błysku i
ładowania.

Bowens może być naturalnym następcą tańszych lamp i umożliwi płynne przejście na poziom profi. To niekwestionowana zaleta tego systemu. Bardzo dobrej jakości jest też osprzęt, a zwłaszcza softboksy z serii Wafer dające niezwykle miękkie światło, niestety kosztem prawie dwukrotnie wyższej ceny w stosunku do standardowych softboksów. Bardzo polecam zwłaszcza Wafera 140 o wymiarach 100×140 cm jako wyjątkowo uniwersalny. Z czasz lubię Keylite’a dającego fajne ostre światło i białą Sunlite, zwłaszcza z dodatkowym dyfuzorem Supersoft 600, nadającym się idealnie do portretu.

A które konkretnie lampy wybrać ? Na pewno nie warto myśleć o mocy 250, kosztują nie wiele mniej, niż 500, a różnica w mocy to jedna wartość przesłony mniej, a to sporo. Porównajmy ceny:

Gemini Classic 500C     czas błysku – 1/900s, ładowanie 1,5 s                  – 1995 zł
Gemini 500R                 czas błysku – 1/900s, ładowanie 1,3 s                  – 2150 zł
Gemini 500Pro              czas błysku – 1/2400s, ładowanie 0,9 s                – 2830 zł

Najrozsądniejszą propozycją wydaje się więc być 500R, to nowa konstrukcja z precyzyjnym sterowaniem mocą z dokładnością do 1/10 przesłony. Wersję Pro warto kupić, jeśli myślicie o zdjęciach dynamicznych, wtedy krótszy czas błysku i lądowania na pewno się przyda.
Lampy serii R i Pro mają też możliwość wbudowania karty radiowego odbiornika wyzwalania, zarówno Pulsar Bowensa jak i niezawodnego Pocket Wizard. To wygodne, ale też dosyć drogie rozwiązanie,  wyzwalacz wtedy nie wisi nam przy lampie, bo kartę wkłada się do specjalnego slotu.

Gemini ma jeszcze jedną wielką zaletę. Jest przystosowane do zasilania z przenośnych zasilaczy Travel Pack. Pozwala to na zabranie lampy w plener, gdzie z małej skrzynki jesteśmy w stanie zasilać lampę nawet przez kilkaset błysków. Ja używałem pierwszej generacji Travel Packa i działał bardzo sprawnie, choć lampa ładowała się dosyć wolno. Druga generacja jest znacznie lepsza, pozwala między innymi szybko zmienić samą baterię na zapasową. W poprzedniej wersji panel sterowania był zintegrowany z baterią. Możemy do niego podpiąć dwie lampy. Cena to około 2750 zł za mniejszą wersję baterii.

Na razie mamy same zalety, a wady? No niestety, jest ich trochę. Choć system Bowensa jest dosyć mocno rozbudowany, to nie aż tak, jak bym chciał. O ile wybór lamp i generatorów jest wystarczający to z osprzętem jest już znacznie gorzej. Bardzo popularna czasza typu beauty dish jest tylko w jednym rozmiarze i kolorze, podobnie jest z innymi czaszami, ich wybór jest po prostu za mały. Z wyborem softboksów też  nie poszalejemy. Ale pamiętajcie, że patrzę z pozycji osoby o wysokich wymaganiach. Myślę, że przez pierwszych kilka lat pracy niczego Wam nie zabraknie :)
Druga rzecz, której nie rozumiem w Bowensie to brak konsekwencji w wyświetlaniu wartości mocy. Bez względu na to czy weźmiemy 250 czy 1500, gdy ustawimy pełną moc, na wyświetlaczu zobaczymy wartość „10”. Gdy chcemy na wszystkich lampach ustawić tę samą moc, musimy wszystko przeliczać. Jeżeli na kompakcie i generatorze  Elinchroma ustawię wartość 6,3 to na obu lampach będziemy mieli dokładnie tę samą moc i tak właśnie powinno być.

500 Ws może nie jest ogromną mocą, ale wielu przypadkach będzie wystarczająca. Przynajmniej do czasu, gdy  uznacie, że musicie kupić generator 3000 Ws :) Ja przez wiele lat pracowałem na samych pięćsetkach i przy małych planach bez problemu dawałem radę. Ale w końcu i tak Was czeka kupno mocniejszej lampy.

Bowens, jak większość producentów, sprzedaje lampy w zestawach razem ze statywami, torbą i kilkoma drobiazgami. Zwykle daje to jakieś oszczędności. Np. za 5300 zł możemy dostać zestaw 2 x 500R + torba + 2 statywy + parasolka + softboks 60×90. W porównaniu do kupna osobno okazuje się, że wszystkie akcesoria dostajemy za darmo. Jest tylko jedno ale. Zarówno statywy jak i softboks, choć porządne, nie są tak dobre jak osprzęt kupowany osobno.

Przymierzmy się więc do zakupów. Proponuję:
– dwie lampy 500R
– czasza beauty dish
– czasza Keylite
– czasza Sunlite
– softboks Wafer 140
– czasza + parasolka.

Oprócz tego statywy do lamp Manfrotto, czyli coś, co wystarczy Wam do końca życia. Przyda się też zawieszenia tła, oczywiście ręcznie sterowane, bo szkoda pieniędzy na inne oraz samo tło papierowe o standardowej szerokości 270 cm. Obie te rzeczy taniej kupicie np. w Fomei.  Mają tam zamienniki „wzorowane” na sprzęcie Manfrotto, które bardzo dobrze się sprawdzają. Najbardziej uniwersalny kolor tła to jasnoszary, można go przepalić i uzyskać biały albo nie doświetlić, by był ciemny.
No dobrze, zmieściliśmy się w 10.000 zł. Na początek wystarczy, choć przydałyby się kolejne dwie lampy i … sporo jeszcze rzeczy.

Tylko czy na pewno ma to być Bowens? Jutro zastanowimy się nad Elinchromem.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Bowens, Elinchrom, porady, sprzęt
komentarz

25 października 2011

| przez Artur Nyk

Domowe studio za 1000 zł cz.2

Skoro spodobała się Wam moja koncepcja na studio rodem ze składu budowlanego, czas pójść krok dalej. Dzisiaj zajmiemy się światłem błyskowym z prawdziwego zdarzenia. No prawie….

Znany portal aukcyjny, pełen jest lamp tak tanich, że mogliby je sprzedawać w Biedronce na kilogramy. My zaszalejemy z budżetem na poziomie 1000 zł, więc problemów nie powinno być wcale.

Zacznijmy od zastanowienia się, w jaki sposób wybrać lampy. Najpierw musicie odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chcecie urządzić studio i nie będziecie go potem rozbudowywać, czy też ma to być początek pięknego hobby, które doprowadzi was do bankructwa :)

W pierwszej wersji nie ma znaczenia, jakie lampy kupicie. Najtańszą lampę o mocy 100Ws, można kupić za około 200 zł. Czy taka moc wystarczy? Raczej nie, myślę, że minimalna moc lampy to powinno być 200-300Ws. Wtedy lampa poradzi sobie nie tylko ze świeceniem bezpośrednim, ale też mocy wystarczy na odbicie światła od ściany czy blendy. Inną sprawą jest kwestia niezawodności takiej lampy pochodzącej od tak renomowanego chińskiego producenta, że nazwy i tak nie będziecie w stanie zapamiętać. Ale jeśli będziecie je mało używać to starczą prawdopodobnie na długo.
Mam jednak nadzieję, że wolicie wersję drugą i zamierzacie stale rozbudowywać studio. I bardzo dobrze, bo po co jechać na wakacje, skoro można za te same pieniądze kupić piękny, nowy softboks :)

Decyzja o wyborze systemu lamp, jest tak samo ważna jak wybór aparatu, będzie miała skutki na lata. Skoro mamy zamiar rozbudowywać studio, to lepiej kupić sprzęt z firmy specjalizującej się w oświetleniu i wtedy wybór drastycznie się zmniejsza. Do wyboru mamy w zasadzie 4 firmy : Elfo, Fomei i Quantuum oraz Elinchrom.

Elfo to stara polska firma, robiąca solidny sprzęt. Kiedyś była bardzo konkurencyjna cenowo, dzisiaj niestety już nie, choć niektóre akcesoria są w dobrych cenach. W naszym budżecie mieści się tylko jedna lampa raczej amatorska Miqro 200 za 745 zł. Elfo buduje swój sprzęt może mało efektownie, ale za to solidnie. Były to pierwsze lampy, jakie kupiłem w 1993 roku i przez wiele lat dobrze pracowały. W sumie miałem cztery generacje tych lamp i na zmianę systemu zdecydowałem się dopiero, gdy zaczęło mi brakować bardziej wyrafinowanych rozwiązań. Dzisiaj Elfo ma w swojej ofercie wszystko, co potrzebne w studio fotografii ślubnej, bo do takich odbiorców głównie kieruje swoją ofertę. Mnie trochę martwi powolny rozwój tej firmy, Elfo miało kiedyś bardzo zaawansowane lampy, ale wycofało je z produkcji.
Jeżeli zdecydujecie się wejść w ten system, zyskacie solidny sprzęt, sprawny serwis w Łodzi, ale też brak paru rozwiązań, które kiedyś mogą być przydatne. Istotną wadą będzie też, mała już popularność tego systemu, a co za tym idzie, mała szansa, by ktoś ze znajomych mógł coś pożyczyć.
Co ciekawe, na stronie Elfo, nie ma tej najmniejszej lampy…

foto ELFO

Fomei to czeska firma, a to dobrze mi się kojarzy:) Produkcja natomiast jest realizowana w Korei, co pozwala mieć nadzieję na wysoką jakość sprzętu. Najtańsza lampa to Basic 200 za 492 zł, lub Basic 400 za 690 zł. W tym przypadku, również dostajemy lampę amatorską, jednak największą jej zaletą jest mocowanie osprzętu w standardzie Bowensa. Dzięki temu będziemy mieli dostęp do bardzo tanich, ale też kiepskiej jakości akcesoriów prosto z Chin. Dostałem kiedyś te lampy do testu i uważam, że dla niedzielnego fotografa będzie to bardzo sensowny wybór.

Foto FOMEI

Quantuum jest jeszcze tańszy, na najprostszą lampę UP! 200 wystarczy nam 335 zł i tu również pasuje osprzęt Bowensa. Co więcej w sklepach w cenie do 1000 zł znalazłem 12 różnych modeli lamp Quantuum !!!
Powiem jednak szczerze, że praktycznie nie miałem doświadczeń z tą firmą i nie mogę jej oceniać. Ale 12 różnych modeli w tym zakresie cenowym budzi moje zastanowienie i raczej obawy.

foto QUANTUUM 

I na koniec Elinchrom. Tu najtańsza lampa D-Lite One RX kosztuje 696 zł jest już lampą z pogranicza segmentu profi. Ma jednak niewielką moc 100 Ws. Natomiast za 999 zł kupimy D-Lite 2 RX, o mocy 200 Ws. A to już jest lampa, która zdecydowanie poradzi sobie w profesjonalnych zastosowaniach i jest też najbardziej zaawansowanym sprzętem z pośród wyżej opisanych.
Co ciekawe, oryginalny osprzęt bywa tańszy niż oryginalny osprzęt Bowensa. Elinchrom jest też systemem zdecydowanie bardziej rozbudowanym niż Bowens co opiszę w następnym artykule.
Wadą natomiast jest dużo mniejszy wybór tanich zamienników oryginalnego osprzętu, choć ta sytauacja powoli się zmienia.

Foto ELINCHROM 

Foto ELINCHROM 

Dlaczego polecam właśnie te firmy? Na Elfo pracowałem i nigdy mnie nie zawiodły. Fomei też poznałem dosyć dobrze na kilku warsztatach i wiem, że jest w porządku. Na dodatek ciągle się rozwija i ma wyjątkowo duży asortyment sprzętu w ofercie. Quantuum, choć jest w tej czwórce najtańszym i najskromniejszym rozwiązaniem, też działa, co potwierdzają moi znajomi. Natomiast na Elinchromie sam pracuję od kilku lat i przekonałem do tego sprzętu sporo moich znajomych.

W naszym budżecie zmieści się więc jedna lub co najwyżej dwie lampy. Poprzednio udowodniłem, że jedna lampa całkowicie wystarczy nam na początek do portretów. Będziemy potrzebowali też statyw. Znowu musimy zaglądnąć na aukcje,  bo tylko tam znajdziemy coś taniego. Wystarczy nam najprostszy statyw o wysokości 2-2,5 m za kilkadziesiąt złotych. Powinien jakiś czas wytrzymać :)

Teraz coś do modyfikacji światła. Najtańszym rozwiązaniem jest parasolka. Kupcie taką, która pozwala świecić albo przez białą tkaninę, albo po założeniu drugiej warstwy (zwykle srebrnej), odbijać od niej światło. Do tego potrzebna będzie jeszcze czasza do parasolki, ale to też niewielki wydatek.
Inną opcję będzie softboks. Kupując te najtańsze, zapłacimy podobnie jak za parasolkę+ czaszę. Do portretu najbardziej przyda się nam raczej niewielki soft typu 60×90 cm lub jeszcze lepiej octa 100 cm. Octa daje ładniejsze, bo okrągłe odbicie światła w oczach modelki. Prostokąt pozwala na większą różnorodność świecenia i bardzije przydaje się przy fotografii przedmiotów. Przyda się też najzwyklejsza czasza standardowa, gdy będziemy chcieli odbić światło od ekranu. Czasza do parasolki ma duży kąt świecenia i niezbyt nadaje się do tego, zwykła czasza skupia mocniej światło i dzięki temu więcej jest go odbijanego od ekranu.

Będziemy też potrzebowali ekrany czyli blendy. I znowu, na aukcjach kupimy bardzo tanie elastyczne ekrany typu 5w1 za kilkadziesiąt złotych. Oczywiście nasze styropianowe ekrany nadal będą nam dobrze służyć, ale mając do wyboru srebrne, złote i inne powierzchnie, będziemy mogli dokładniej sterować klimatem światła.

Ostatni niezbędny element to wyzwalanie. Gdy nasz budżet się już wyczerpał to pozostaje nam zwykły kabel synchro. Rozwiązanie może niezbyt wygodne, ale bardzo tanie. Jednak nie każda lustrzanka, a tym bardziej kompakt, ma gniazdo synchro. Wtedy pozostaje nam już tylko wyzwalacz radiowy. Kupcie najprostszy jednokanałowy. Całkowicie wystarczy.

Na koniec jeszcze parę ogólnych uwag co do wyglądu naszego studia. Po pierwsze i najważniejsze: kolor. Do wyboru macie ich aż trzy. Biały, szary i czarny. Każdy inny kolor będziecie potem musieli korygować na zdjęciu, bo na milion procent się na nim odbije. Dotyczy to też podłogi. Jeżeli jesteście zwolennikami radosnej żółci na ścianach, to jedynym rozwiązaniem jest zakrycie ściany na czas zdjęć. Mogą to być zasłony, ekrany, cokolwiek, byle o neutralnym kolorze. W przeciwnej sytuacji  jest jeszcze jedno rozwiązanie. Można robić zdjęcia czarno-białe :)

A co, jeśli zdecydujecie się poważniej zająć fotografią i zacząć na niej zarabiać? Jak wtedy rozbudować sprzęt? O tym, jak zagospodarować 10.000 zł, czytajcie w kolejnym artykule.

UWAGA – Ceny zaktualizowałem w dniu 31.10.2015

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Bowens, porady, sesja, sprzęt, Spytaj Artura
komentarz

Nawigacja

Starsze
Nowsze

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close