×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

Archiwum autora: Artur Nyk

15 grudnia 2013

| przez Artur Nyk

Spytaj Artura czyli kto może zostać asystentem

Michał pisze…

mam pytanko, czy warto pisać do fotografa w sprawie pracy asystenta jeżeli dopiero się zaczęło naukę i nie ma się tak naprawdę większego pojęcia co gdzie i jak, a tylko tyle że się przeczytało parę książek?

Takie pytanie dostałem od Michała na FB i postanowiłem, że zamiast odpowiadać tylko jemu, to napiszę o tym szerzej, bo temat jest ciekawy.

Otóż odpowiedz jest tylko jedna i brzmi : TAK. Zawsze warto napisać do fotografa, u którego chciałoby się zostać asystentem. Jak już kiedyś pisałem, nawet u najbardziej wziętego fotografa można wbić się na asystenta gdy ma się odrobinę szczęścia. Fakt, że nie ma się jeszcze dużej wiedzy fotograficznej, nie stawia nikogo na przegranej pozycji. Nie każdy bowiem fotograf będzie tego wymagał na początku. Może na przykład, w tym momencie, bardziej potrzebować osoby do nudnej i ciężkiej pracy przy przygotowaniu scenografii, albo kogoś do porządkowania produktów do dużej sesji. W ten sposób możecie rozpocząć współpracę z fotografem i przyglądać się jak wygląda sesja od kuchni. A tej wiedzy i doświadczenia nie zdobędziecie w żadnej szkole.

Inną kwestią jest, czy traficie na fotografa, który rozumie na czym polega praca z asystentem. Jeżeli zobaczycie, że fotograf nie chce dzielić się swoją wiedzą i wykorzystuje was tylko do ciężkich robót, to raczej poszukajcie sobie kogoś innego. Nie chcecie chyba targać walizek ze sprzętem, myć podłogi, albo stać w lodowatej wodzie trzymając lampę, jeśli fotograf całą swoją wiedzę będzie ukrywał przed wami w tajemnicy. Chyba, że traficie na kogoś, kto robi tak ciekawe sesje, że samo przebywanie na nich, jest warte ciężkiej pracy.

Ale gdy już dostaniecie taką pracę, a raczej możliwość pracy w zamian za zdobywanie doświadczenia, ( bo o wynagrodzeniu na początku raczej nie będzie mowy ) to wykorzystajcie to maksymalnie. Zadawajcie pytania, przyglądajcie się wszystkiemu szczegółowo i interesujcie się nie tylko ustawieniem świateł i doborem obiektywów, ale też jak wyglądają umowy z klientami i modelkami, jak ustala się budżety sesji i skąd czerpie się inspiracje.

W końcu kiedyś przestaniecie nosić ciężkie walizki i sami zaczniecie fotografować :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej

asystent fotografa, foto mądrości, porady, Spytaj Artura
komentarz

12 grudnia 2013

| przez Artur Nyk

Drogi Artur Nyk…

Ostatnio przekonałem się, że problem, który kiedyś sygnalizował mi znajomy, jako potencjalnie możliwy, jest niestety realny. Jestem za drogi. To znaczy jestem postrzegany, że jestem za drogi.

Znajomy poradził mi kiedyś, bym umieścił na stronie informację, że ceny zdjęć zaczynają się od 100 zł. Ta informacja miał mieć tylko jeden cel – przekonać potencjalnych klientów, że moje wynagrodzenie nie musi być kosmicznie wysokie. Postawił bowiem tezę, że niektórzy klienci mogą sądzić, że nie będzie ich stać na moje usługi! Na początku wydało mi się, że to bardzo ryzykowna teza i nie sądziłem, by taki problem mógł się pojawiać. Ale potem im więcej rozmawiałem z ludźmi na ten temat, tym bardziej się przekonywałem, że może to być prawdą.

Ostatnio dostałem od znajomego potwierdzenie, czarno na białym, że dokładnie tak jest. Okazało się, że w rozmowie z klientem, gdy padło moje nazwisko, zostało ono opatrzone komentarzem – no tak, zdjęcia świetne, ale nas na niego nie stać, on na pewno jest bardzo drogi.

To nie jest dla mnie dobra wiadomość.
Druga była jeszcze gorsza, bo dowiedziałem się  jaki był budżet zlecenia. To były dobre pieniądze. I przeszły mi koło nosa, bo klient sądził, że zażądam dużo więcej.

Klienci, którzy mnie nie znają osobiście, oceniają mnie głównie na podstawie mojej strony i moich fotografii. Na stronie pokazuję to co mam najlepsze, to przecież oczywiste. Nie pcham się tam z mniej ciekawymi zdjęciami, nie pokazuję też rzeczy, którymi nie chcę się chwalić ( każdy fotograf ma takie zdjęcia ). Nie będę tam też pisał, że czasem coś robię w ogóle za darmo, tak jak w tym tygodniu robiłem reprodukcje malarstwa dla Twórcowni. Sądziłem, że zainteresowani moimi fotografiami, po prostu zadzwonią lub napiszą maila z pytaniem o cenę. Okazało się, że się myliłem.

I co teraz? Nie przerobię przecież strony tak, by gorzej wyglądała. Nie usunę też moich najciekawszych zdjęć, bo wtedy stracę inną grupę klientów. Szczerze mówiąc nie mam pomysłu. Może rzeczywiście muszę napisać : zdjęcia już od 100 zł :) Macie lepszy pomysł? Jakikolwiek?

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości
komentarz

6 grudnia 2013

| przez Artur Nyk

Prędkość czyli jaki czas naświetlania, taki efekt

Przygotowuję teraz materiały do kursu Podstawy Fotografii, jaki będziemy nagrywać razem z Eduweb.pl i dzisiaj akurat zrobiłem serię zdjęć ilustrujących zależności czasu naświetlania i szybko poruszających się obiektów. Obiekty wybrałem sobie takie, jakie lubię najbardziej czyli samochody.
Rozłożyłem się ze statywem na kładce nad autostradą A4 i polowałem na co ciekawsze samochody. Musiałem zmierzyć się z mierzeniem „na oko”, prędkości jadących samochodów. Na nic by się przecież zdały przykładowe zdjęcia, gdyby jeden samochód jechał z prędkością 80 km/h, a drugi 140 km/h. Na wszelki wypadek, zdjęcia na każdym czasie naświetlenia, powtórzyłem kilka razy, aby być pewnym, że otrzymane na zdjęciu poruszenie (  lub jego brak ), jest efektem właśnie określonego czasu naświetlania.
Gdy robiłem zdjęcia z czasem 1s, zupełnie nieoczekiwanie, pod moją kładką przejechały trzy transportery opancerzone. Gdybym nie był tak skoncentrowany na patrzeniu w wizjer, pewnie zauważyłbym je wcześniej i zdążył zmienić czas. Ale gdy wieje lodowaty wiatr, od którego cała kładka rusza się jakby była zbudowana z drewna, a nie ze stali, to wtedy każdy raczej koncentruje się na szybkim skończeniu zdjęć :)

Zdjęcia robiłem na ogniskowej 50 mm czyli na standardowej ogniskowej ( ale tu pokazuję skadrowane zdjęcia aby lepiej było widać efekt ruchu ), a wszystkie samochody łapałem w tym samym miejscu.

oryginalny kadr

tak kadrowałem

Na efekt zamrożenia ruchu składa się wiele czynników :

1. czas naświetlania – im krótszy, tym bardziej możemy „zamrozić” ruch
2. ogniskowa – im krótsza, tym bardziej możemy zamrozić ruch będąc w tej samej odległości od obiektu
3. prędkość poruszania się obiektu – im szybciej coś się porusza, tym krótszego czasu musimy użyć ( przy tej samej ogniskowej )
4. odległość poruszającego się obiektu od nas – im jest bliżej, tym krótszego czasu musimy użyć ( przy tej samej ogniskowej )

Czyli jest możliwe, by ten sam poruszający się obiekt, jedna osoba fotografowała obiektywem 24 mm na czasie 1/100s, a druga używając obiektywu 200 mm, musiała użyć czasu 1/1000s, aby uzyskać ten sam efekt zamrożenia ruchu.
Wszystkie cztery czynniki są od siebie zależne, dlatego nie ma jednego prostego sposobu na określenie jaki czas jest potrzebny do zamrożenia ruchu.

Obejrzyjcie zdjęcia i zobaczcie co się dzieje z samochodami. Szacuję, że samochody jechały z prędkościami w granicach 100- 110 km/h. Od 1/4000s do 1/500s, praktycznie nie widać różnicy. Samochody wyglądają jakby stały w miejscu. To, że samochód jedzie, najlepiej według mnie, widać przy czasach w granicach 1/30s – 1/15s . Przy czasach dłuższych niż 1/2s samochodu w ogóle już nie widać :)
Gdybym jednak zmienił obiektyw na np. 150 mm i nadal łapał samochody w tym samym miejscu, to efekty byłyby inne, ruch samochodu byłoby widać już przy krótszym czasie niż teraz. Tak samo by było, gdybym łapał samochody bliżej siebie. Zwróćcie uwagę  na zdjęcie zrobione przy czasie 1/15s. Samochód, który jest bliżej, jest bardziej poruszony niż ten na drugim planie, a dobrze pamiętam, że oba jechały z tą samą prędkością.

1/4000s

1/2000s

1/1000s
1/500s

1/250s

1/125s

1/60s

1/30s

1/15s

1/8s

1/4s

1/2s

1s

2s
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
eduweb, porady, samochody, warsztaty
4 komentarze

30 listopada 2013

| przez Artur Nyk

Spytaj Artura czyli jak fotografować wnętrza

Krystian pisze…Witam Artur,

Mógłbyś w którymś z postów przybliżyć jak wykonywać fotografie wnętrz? Chodzi mi o kilka prostych technik dzięki którym można by poprawić zdjęcia np. mieszkania. Fajnie by było żebyś opisał np. coś co można wykonać i dać radę zrobić amatorskim sprzętem, a z drugiej strony jakieś techniki profesjonalne (z użyciem lamp itp) :]

Sytuacja idealna – wzdłuż całego pomieszczenia są duże okna doświetlające wnętrze.
ISO 100 f14 t3,2s

Rozwiązanie tego problemu jest tak banalnie proste, że czasem aż trudno w to uwierzyć. A odpowiedź zawiera się w trzech słowach : długi czas naświetlania.
To może od początku. Przychodzimy do typowego mieszkania lub biura, jedno lub dwa okna, które dają nie za dużo światła. Po pierwsze musimy wybrać dobrą porę dnia. Najlepsze światło do takich zdjęć będzie wtedy, gdy słońce nie świeci bezpośrednio przez okno. No oczywiście, poza tym jednym przypadkiem, gdy dokładnie taki efekt jest nam potrzebny. W każdym innym przypadku będzie nam potrzebne miękkie światło. Idealne, wbrew pozorom, mogą być dni, kiedy niebo jest całkowicie zachmurzone. Światła jest wtedy mniej, ale jakie to ma znaczenie, gdy i tak będziemy robić zdjęcie ze statywu? Czy będzie to 10 czy 20 sekund to już dla nas żadna różnica. Zaletą natomiast będzie brak błękitnego nieba. Dlaczego? Przyjrzyjcie się kiedyś błyszczącym przedmiotom jakie macie w domu, może to być stół z czarnego szkła albo chromowany świecznik itd. Na przedmiotach o neutralnym kolorze zauważycie to najłatwiej, ale ten efekt pojawia się wszędzie. Gdy popatrzycie na nie w piękny bezchmurny dzień, zauważycie błękit nieba, który się na nich odbija. Jeżeli będą stały w polu „widzenia” okna, efekt będzie bardzo wyraźny i czarny stolik będzie czarny tylko z nazwy, bo w rzeczywistości zrobi się prawie błękitny. Te przedmioty, które stoją dalej, będą miały tylko niebieski zafarb, który może trudno będzie zauważyć Wam od razu, ale na zdjęciu na pewno się pojawi. Ten błękit tak samo będzie działał na wszystko, co jest w pokoju i złamie naturalny kolor. Kontynuuj →

foto mądrości, Jak to zrobiłem, Photoshop, porady, Spytaj Artura
12 komentarzy

25 listopada 2013

| przez Artur Nyk

Mazda 6 czyli szara na szarym

Był szary, pochmurny dzień, gdy podjechałem szarą Mazdą pod szary pałac. Nim ustaliłem kadr, zrobiła się już szarówka, a bez szarego filtra polaryzacyjnego przecież ciężko fotografować szary samochód. Chciałem już zrezygnować ze zdjęć, ale przecież nie mogłem zrobić na szaro ludzi, którzy pożyczyli mi samochód. Wyciągnąłem więc test szarości i zabrałem się do roboty. Nie jestem pesymistą, więc nie mogę powiedzieć, że czarno to widzę. W rzeczywistości przyszłość tego zdjęcia prezentowała się trochę jaśniej… szaro.

Ok, to teraz na poważnie. To fakt, że pogoda się zepsuła w ostatniej chwili gdy ja miałem już wszystko ustalone. Fakt, że samochód choć piękny, to w kolorze szarym był trudny do sfotografowania. Taki lakier musi dostać dużo światła by pokazał swój potencjał, ale gdy zaświeci już słońce lub  przynajmniej lampa błyskowa, to wygląda świetnie. Fakt, że wszystko miało być inaczej, o czym już wcześniej pisałem. Ale czasem trzeba zmierzyć się z tym co jest, a nie z tym co miało być.

Trochę to trwało, nim powstało gotowe zdjęcie, bo czas był akurat niesprzyjający. A w końcu Gosia doznała wizji i gotowe już prawie zdjęcie trochę pokreśliła. Mnie się podoba, a Wam?

Jeszcze raz dziękuję salonowi Mazdy Pro Moto w Tarnowskich Górach za wypożyczenie samochodu do zdjęć :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
dobre zdjęcia, plenery, samochody
komentarz

23 listopada 2013

| przez Artur Nyk

Nieprzewidziana atrakcja

W ubiegłym tygodniu pojechałem do Warszawy by nagrać drugą część wideo kursu o fotografowaniu samochodów, jaki robimy razem z portalem eduweb.pl . Tym razem pokazałem jak fotografować, używając techniki malowania światłem oraz jak poradzić sobie z fotografią wnętrza samochodu.
Całą sesję zrobiliśmy w garażu podziemnym gdzie mieliśmy zapewnione dobre warunki do malowania światłem czyli ciemność, a także nie musiałem się martwić o pogodę. Lubię takie stabilne warunki :)

Zdjęcia lada chwila pójdą do obróbki i wtedy wreszcie cały materiał ujrzy światło dzienne. Ale dzisiaj chciałem pokazać małą scenę z pierwszej części kursu, gdzie cały nasz zamysł i scenariusz wziął w łeb. Zobaczcie sami. Żałuje tylko bardzo, że kamera nie objęła tego co działo się poniżej :)

 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy, eduweb, samochody, video
komentarz

Spytaj Artura czyli jaki softboks wybrać

Opublikowane w Bowens, Elinchrom, porady, sprzęt, Spytaj Artura |

19 listopada 2013

| przez Artur Nyk | Komentarz

rlat100 pisze…
Artur, gdybyś miał wybrać najbardziej uniwersalne softboxy, takie które pozwoliłyby Ci zrealizować większość zleceń, co byś kupił?

Dobre pytanie. Sam musiałem się zastanowić nad tym trochę i obawiam się, że nie można na takie pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. No dobrze, ale na coś trzeba się zdecydować więc zastanówmy się.

Tak naprawdę, to mamy do wyboru softy prostokątne lub okrągłe. No prawie okrągłe, bo oktagonalne. A to wszystko w wersji : małe lub duże. Nie jest więc tak źle jeśli chodzi o wybór. Zacznijmy od wymiaru. Tu jest prosty wybór – duże jest lepsze :) Dlaczego? Zacznijmy od początku, czym jest i do czego stworzony jest softboks?

Ma on jedno zasadnicze zadanie – zmiękczyć światło. Montujemy więc przed palnikiem jeden albo dwa deflektory, a mówiąc prościej coś półprzepuszczalnego, co zwykle jest białą tkaniną ( czasem można spotkać kevlar lub pleksi ). Dodajemy obudowę, która ma za zadanie skierować całe światło w jednym kierunku, wykładamy ją srebrnym materiałem by jak najwięcej światła odbić do przodu i mamy gotowey softboks. Światło przechodząc przez tę białą szmatkę rozprasza się i uzyskujemy zamiast punktowego źródła światła, całą płaszczyznę równomiernie świecącą. Proste? No właśnie nie do końca.

Z tą równomiernością są największe problemy. Najprostsze i najtańsze softboksy zamiast świecić równomiernie, dają efekt gorącej plamy czyli jasno na środku i ciemno w rogach. Wygląda to jak winieta na obiektywie. Im lepsza konstrukcja tym bardziej równomierne będziemy mieli światło. Jeżeli weźmiemy dwa softy z tej samej firmy i tej samej wielkości, to zawsze oktagonalny będzie świecił bardziej równomiernie niż kwadratowy. To prosta konsekwencja braku rogów :) Najgorzej będzie natomiast ze stripami czyli softboksami długimi i wąskimi. Tu nawet dobra konstrukcja ma duży problem by wygrać z prawami fizyki.

Porównując do naturalnego światła, softboks daje nam efekt podobny do tego jaki uzyskujemy fotografując przy zachmurzonym niebie. Przy czym słowo „podobny” jest tu kluczowe. Ja też jestem „podobny” do George’a Clooneya, bo jestem facetem :)
Zachmurzone niebo ( mam tu na myśli białe, jednolite chmury ), daje nam ekstremalnie miękkie światło beż żadnych cieni, głównie dlatego, że powierzchnia świecąca jest ogromna. Do modela czy przedmiotu światło dociera więc z zarówno z góry jak i z przodu i boków. Mój największy soft 140×200 cm jest śmiesznie mały w porównaniu z niebem. I nawet gdybym miał dziesięć takich softów złączonych ze sobą, to nadal jest to nieporównywalnie mała powierzchnia świecąca.
Nie możemy mieć w studio softboksu wielkiego jak całe niebo, ale możemy za to zrobić z nim coś, czego nie zrobimy z niebem. Możemy przysunąć go do modela. Dzięki temu pozornie zwiększymy powierzchnię softboksu. Najłatwiej to można zrozumieć patrząc jak odbija się w szklanej czy lustrzanej kuli softboks. Gdy postawicie go dwa metry od kuli, będzie tylko małą plamką na jej powierzchni. Gdy przysuniecie go na odległość pięciu centymetrów, wtedy będzie odbijał się na połowie powierzchni kuli.
Im bliżej umieścicie softboks tym mniejszy cień będzie rzucał model. Tak samo, im większy będzie softboks, też tym mniejszy będzie cień.

Jeżeli więc, skoro większy jest softboks jest lepszy, dlaczego producenci proponują tyle różnych rozmiarów? Po pierwsze dlatego, że nie w każdym studio zmieszczą się ogromne softy, po drugie, bo mniejsze łatwiej jest transportować, są też tańsze, ale przede wszystkim, bo nie każdy potrzebuje super miękkiego światła. Mniejszy soft, jak już ustaliliśmy, daje ostrzejsze światło i mocniejszy cień. I to jest dla wielu fotografów istotne, nie każdy chce fotografować wyłącznie przy zachmurzonym niebie :)

 

Tu świeciłem jednym softboksem – Wafer 100 x 140 cm

 

Tu też świeciłem jednym softboksem – Rotalux Deep 100 cm – Elinchrom

 

Pomówmy teraz o kształcie.
Pewnie nie raz czytaliście, że fotografując ludzi, najlepiej jest użyć octy czyli softboksu oktagonalnego. Takie źródło światła jest podobno najlepsze do portretów. Ja wiem, że zdecydowaną korzyścią jest okrągłe odbicie w oku modela zamiast kwadratowego, jakie da nam kwadratowy soft. I tak naprawdę nie mam żadnych konkretnych dowodów, że oktagonalny softboks jest lepszy niż kwadratowy czy prostokątny. Przez kilka lat się nad tym zastanawiałem, obserwowałem i nic konkretnego nie odkryłem. Widziałem natomiast zdjęcia z backstage’u sesji robionych przez moich mistrzów czyli Patricka Demarchelier i Andreasa Bitesnicha gdzie świecili prostokątnymi softami, a zdjęcia były genialne. Nie ma bowiem znaczenia tylko sam kształt, ale też wielkość i konstrukcja softboksu. No i umiejętności fotografa :)

Wafer 140 – Bowens fot. calumetphoto

Gdy zastanowiłem się jeszcze raz, doszedłem do wniosku jakie softy kupiłbym, aby były najbardziej uniwersalne.
Kupiłbym dwa prostokątne o wymiarach 100 x 140 cm. Dostatecznie duże by oświetlić całą postać i jednocześnie mieszczące się w każdym studio, a nawet domu. I wybrałbym nie Elinchroma, którego lampy używam na co dzień, ale Wafer Bowensa. Mam taki jeden i jest genialny. Świeci niewiarygodnie równomiernie, a dzięki wymiennym wewnętrznym deflektorom z kevlaru, można regulować miękkość światła. No i Bowens sprzedaje adaptery do wszystkich systemów lamp. Mając już takie softy, zainwestowałbym jeszcze w czarną, nieprzepuszczającą światło tkaninę, z której zrobiłbym maskownice, by móc przerobić prostokąt na octe lub stripa. Zresztą Bowens oferuje nawet takie gotowe za skromną opłatą ;)

fot. calumetphoto

Bowens reklamował kiedyś Wafera jako swój prywatny kawałek nieba i coś w tym jest.

 

12 listopada 2013

| przez Artur Nyk

Jednak trochę krzyczę…

Wczoraj nie byłem jakoś bardzo przejęty padniętym dyskiem, bo trzy kopie zapasowe czyniły mnie pewnym siebie.
Dzisiaj już taki nie jestem. Ale po kolei.

Zacząłem od odzyskania głównej biblioteki, która waży około 1 TB. Nacisnąłem „Restore” i już po…6 godzinach miałem swoją bibliotekę. Przejrzałem ją szybko i z coraz większym przerażeniem w oczach obserwowałem takie obrazki :

To dosyć kiepsko wyglądające zdjęcie… Ikona w dolnym, prawym rogu informuje, że zdjęcie jest poza biblioteką. Inaczej mówiąc w odzyskanej bibliotece brakowało sporo zdjęć!

Kombinowałem, kombinowałem i jedyne co wykombinowałem, to że spróbuję odzyskać bibliotekę z drugiej kopii. I znowu „Restore” i tym razem po zaledwie 4 godzinach, miałem moją bibliotekę.
Tym razem było już prawie bardzo dobrze, niestety nadal brakowało niektórych zdjęć, ale to już mnie nie przeraziło, bo były to zdjęcia dosyć nowe, które trzymałem jeszcze „na wszelki wypadek” na laptopie.

Przeraziło mnie natomiast jak mało pewne są kopie, którym powierzałem moje fotografie! Sadziłem, że skoro mam kopie zrobioną przez Aperture, to jest ona pewna. Z pozostałymi dziewięcioma bibliotekami nie było żadnego problemu, ale były one znacznie mniejsze, wszystkie od 10 do 200 GB. Możliwe więc, że problemem była wielkość biblioteki. Teraz dla pewności potnę ją na kilka mniejszych kawałków.

A przede wszystkim zamówiłem już 2 dyski z cashem 128M, czasem dostępu 4,16 ms i nominalnym czasem pracy 1.400.000 godzin czyli Seagate Constellation ES.3, które będą pracować jako RAID.
A trzeci dysk będzie normalną kopią. Drugą kopię nadal będę trzymał w innym miejscu.
Oby tym razem nie było już problemów :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
porady, sprzęt
komentarz

11 listopada 2013

| przez Artur Nyk

Ludzie dzielą się na tych przed backup’em i tych po backup’ie

Tak mówi mój kumpel Tomek. I ma cholerną rację. Gdyby nie moja przesadna, jak niektórzy sądzą, zapobiegliwość, właśnie waliłbym głową w biurko, a moi sąsiedzi i to nie tylko najbliżsi, słyszeliby wyraźnie co myślę o firmie, która wyprodukowała ten dysk!

A tak, podszedłem do tego ze spokojem i jedynie wkurza mnie, że będę musiał poświęcić czas na wysyłanie dysku do serwisu i kupić inny na ten czas. Na razie jeszcze sformatowałem uszkodzony dysk i robię właśnie odzyskiwanie moich bibliotek Aperture. Ale tak czy inaczej nowy dysk muszę kupić.
Ten, który padł to Western Digital klasy serwerowej, to już drugi w ciągu ostatnich dwóch lat! To co mam innego w takim razie kupić? Co polecacie?

Mój dzisiejszy spokój zawdzięczam robieniu kopii zapasowych. Regularnemu robieniu kopii :) Mam dwie kopie ( na wszelki wypadek oczywiście ) na osobnych dyskach, które uaktualniane są na bieżąco, czyli zwykle co dwa-trzy dni lub po imporcie nowych zdjęć. Trzecią kopię trzymam w zupełnie innym miejscu ( na wszelki wypadek ) i aktualizuję raz na miesiąc lub częściej.

Nawet jeśli nigdy nie padł Wam żaden dysk, to i tak zachęcam Was do bezwzględnego posiadania przynajmniej jednej kopii. Po co sąsiedzi maja słyszeć Wasze krzyki ? :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, foto mądrości, porady, sprzęt
komentarz

28 października 2013

| przez Artur Nyk

Spytaj Artura czyli coś mi uciekło czyli o temperaturze barwowej

Od dłuższego czasu nikt nie zadał mi żadnego pytania, na które mógłbym odpowiedzieć. Tak sądziłem do dzisiejszego wieczora, do momentu gdy zajrzałem do zakładki Spytaj Artura. Jakie było moje wielkie zdziwienie, gdy zobaczyłem tam, zadane konkretne pytanie, na które zresztą obiecałem odpowiedzieć i nie zrobiłem tego…. Obok mojej odpowiedzi obiecującej opisanie problemu była data 17 luty. Dobrze, że przynajmniej tego roku.

Przyznaję się bez bicia. Moja wielka wina, obiecałem i zapomniałem. Teraz nadrabiam :)

Andrzej, który pytał o lampy Elinchroma, już pewnie 100 razy podjął decyzję i wybrał jakiś system, ale   mimo to wypada odpowiedzieć na pytania.

1. Czy można mieszać oświetlenie Bowensa z Elinchrom podczas sesji w studio – chodzi o temperaturę barwową światłą

Mieszać zawsze można. Ale czasem jest to niebezpieczne :) A na serio, to Bowens jest cieplejszy. Decyzję o całkowitym przejściu na jeden system podjąłem po tym jak robiąc serię reprodukcji, okazało się, że jedna strona zdjęcia jest trochę cieplejsza – właśnie ta gdzie świecił Bowens.

Sprawa jedna nie jest taka prosta jak się może wydawać. Czynników wpływających na kolor jest sporo. Po pierwsze każda lampa ma niestety prawo świecić trochę inaczej.  Inni producenci, inne palniki, inna elektronika. W ramach jednego producenta, mogą być serie lamp różniące się dokładnością stabilizacji błysku, ale czasem też temperaturą barwową błysku.
Na dodatek jest jeszcze inny, znacznie ważniejszy problem. Zakładając na tą samą lampę różne akcesoria, możemy dostać światło o innym kolorze. I nie mówię tu o tanich softach prosto z Chin, ale o fabrycznych softach i czaszach. Jeżeli weźmiemy dwie identyczne lampy Elinchroma i założymy na jedną soft, a na drugą srebrny beauty dish to okaże się, że dostaniemy zupełnie inne światło. To z softa będzie cieplejsze, a z beauty disha będzie chłodniejsze.
Spytałem dystrybutora o to, dlaczego tak się dzieje, on wysłał to pytanie do Szwajcarii, ale niestety pozostało bez odpowiedzi… Po prostu, te typy tak mają…
W Bowensie ten problem nie był tak mocno widoczny, może dlatego, że beauty dish był malowany proszkowo na srebrno, a w Elinchromie beauty dish jest po prostu aluminiowy.
Tak czy inaczej soft zawsze może świecić trochę inaczej niż czasza i trzeba o tym pamiętać. Fotografując ludzi można kreatywnie wykorzystać różnice koloru światła, natomiast robiąc reprodukcje warto używać jeden rodzaj akcesoriów.

Różnice w kolorze mogą być spowodowane jeszcze jedną kwestią. Palnik może z czasem tracić swoje parametry i zmieniać powoli kolor błysku. Nie mówię tu o lampie, która ma rok czy dwa lata, ale po dziesięciu latach może już tak być. I znowu, im lepszej jakości palnik, tym dłużej będzie trzymał swoje parametry. Z drugiej strony znam ludzi, którzy pracują na bardzo już wiekowych lampach i robią świetne zdjęcia. Tu problem może pojawić się gdy zestawimy taką lampę z drugą nową.

2. Czy na podobnej zasadzie można mieszać serię BRX z lampami z wyższej półki Elinchrom?

Tak jak pisałem, delikatne różnice mogą być, ale ja używam też BRXów i nie widzę żadnego problemu. Jak sama firma podchodzi do kwestii temperatury barwowej widać trochę na tym przykładzie.
Oto fragment instrukcji obsługi najnowszej wersji BRX

Instrukcja obsługi, 2013

Wynika z niej, że BRX 250 i BRX 500 mają różne temperatury barwowe, jedna ma 5360, druga 5410 K. To już daje nam informację, że nawet ta sama lampa, z tym samym palnikiem, ale o innej mocy ma inny kolor błysku. Przy czym istotne jest, że zostało to zmierzone przy pełnej mocy. A więc samo nasuwa się pytanie, jaka w takim razie jest temperatura przy połowie mocy? A co z minimalną mocą? Czy będzie wtedy jeszcze inna? Otóż tak może być. Na tym między innymi polegają różnice między lampami amatorskimi, półprofesjonalnymi i profesjonalnymi. Im lepszej klasy lampa, tym większa stabilizacja koloru w pełnym zakresie mocy błysku.
A teraz zobaczcie jakie informacje Elinchrom podaje w najnowszym katalogu, na temat tych samych nowych BRX.
Katalog, 2013
Tym razem mamy informację, że obie lampy mają idealne 5500 K :) Tak samo zresztą jak wyższa seria RX. Czyżby ktoś stwierdził, że będzie lepiej wyglądało w katalogu gdy temperatura barwowa będzie zawsze taka sama? Szukałem informacji w starszych katalogach i tu znowu dziwna sprawa.
Nigdzie nie znalazłem danych na temat koloru lamp z serii RX. Ten parametr kiedyś zawsze pomijali w katalogach.
Instrukcja obsługi, 2013

Najciekawiej wygląda kwestia ringflasha. W katalogu z roku 2010 ringflash ma 5000 K

Katalog, 2010

Aktualnie ma już 5500 K. Czy został ulepszony? Czy tylko dane zostały ulepszone? Nie mam pojęcia, ale dla mnie wniosek jest jeden – nie warto skupiać się na cyferkach, trzeba robić zdjęcia :)

Katalog, 2013

Na koniec zobaczymy jak podchodzi do tej kwestii Bowens. Oni od razu przyznają się, że różnica między dwiema lampami może wynosić w skrajnych warunkach 600 K :)

Bowens  Gemini 1000PRO

3. Czy kompakty BRX500 Elinchroma testowałeś kiedykolwiek w plenerze?

Nie, ale będą działały tak samo jak w studio, gdy tylko będą miały zasilanie :)

4. Czy konsekwentnie wymieniasz Bowensy na Elinchromy?

Już to zrobiłem :)

5. Możesz wskazać na swoim blogu kilka zdjęć wykonanych Elinchromami?

W zasadzie to wszystkie zdjęcia z ostatniego roku. Np. to :


Dla porównania tu świeciłem Bowensem :


Jeżeli na podstawie tych zdjęć, ktoś jest w stanie powiedzieć coś na temat wyższości jednej firmy nad drugą, to znaczy, że widzi znacznie więcej niż ja :)
Na sam koniec powiem  jeszcze, że jeden z najciekawszych polskich fotografów, Szymon Brodziak, korzysta z Elfo :) 

Czekam na kolejne pytania :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Bowens, Elinchrom, porady, sprzęt
komentarz
← 1 … 12 13 14 15 16 … 60 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close