×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

Canon

27 listopada 2011

| przez Artur Nyk

Kupuję nowy obiektyw

Nie wiem, ile już razy ktoś zwracał się do mnie z pytaniem, jaki obiektyw ma kupić. Łatwo jest radzić, bo wydajemy wtedy nie swoje pieniądze. Ale gdy sam mam coś dla siebie wybrać to sprawa nie jest już taka łatwa….

Od jakiegoś czasu myślę o jasnym szerokokątnym obiektywie, w grę wchodzi tylko oryginalna optyka, bo nigdy nie mogłem się przekonać do niezależnych producentów.
Waham się pomiędzy dwoma obiektywami 24/1,4 L II  i 35/1,4 L. Pierwsze, co zrobiłem to sprawdziłem, jakiej ogniskowej częściej używałem do tej pory. Bez problemu można to zrobić w Aperture, gdzie mogę wyświetlić wszystkie zdjęcia zrobione na konkretnej ogniskowej lub zakresie ogniskowych. No niestety wyszło mi, że częściej używałem 24 mm niż 35 mm. Podobnie było też, gdy zbadałem zakres ogniskowych zbliżony do 24 i 35 mm. Piszę „niestety”, bo mam ochotę raczej na ten dłuższy obiektyw.

24/1,4 L ma jeszcze oznaczenie II, a to oznacza, że jest to już nowa wersja o poprawionych parametrach i zbudowana z myślą o nowych, coraz bardziej wymagających lustrzankach. Pierwsza wersja tego szkła została zaprezentowana w grudniu 1997 roku, czyli w czasach, gdy dobry cyfrowy aparat miał rozdzielczość 0,5 Mpx… Wersja druga pochodzi z 2008 roku, czyli z czasów już całkiem nowożytnych.
35/1,4 L wypuszczono na rynek w grudniu 1998 roku, czyli też prawie w zamierzchłej epoce. Zacząłem się więc bać czy taka stara konstrukcja poradzi sobie z problemami, których wtedy jeszcze nie znano…

Zajrzałem najpierw na optyczne.pl, gdzie testy są robione na mój gust rzetelnie. Naczytałem się tam o wielu, wielu wadach obu obiektywów. Fatalna rozdzielczość, ostrość i winietowanie na brzegach kadru. Po prostu masakra. Na szczęście już wiem, że w rzeczywistości wcale nie jest tak źle, zwłaszcza, gdy porówna się z innymi, tańszymi konstrukcjami.
Przy okazji zainteresowałem się jeszcze innym obiektywem, który teoretycznie może zastąpić oba powyższe, a nawet jeszcze więcej. Zacząłem przyglądać się 17-35/2,8 L II. Tam to dopiero wyniki testu wyglądają fatalnie :) Im dłużej czytałem różne testy, tym bardziej byłem przerażony. To czym w takim razie mam fotografować?
Zresztą optyczne.pl nie mogłem traktować jako w pełni wiarygodny test, gdyż nie wszystkie obiektywy były testowane na pełnej klatce.

Potem zobaczyłem, czego mogę dowiedzieć się z dpreview.com. Dawno tam nie zaglądałem i zmiany, które zobaczyłem, bardzo mi się spodobały. Testowane obiektywy mają animowane wykresy, gdzie możemy sami wybrać wszystkie parametry i zobaczyć wyniki testu, a także fragment testowego zdjęcia. Jest tam też funkcja porównania dwóch obiektywów. Wpadłem więc na pomysł, by zobaczyć, jak wygląda porównanie 24/1,4 L II z moim ulubionym 50/1,4. Używam tego standardu od kilku lat i nigdy nie mogłem narzekać na jakość obrazu. No i co odkryłem?

www.dpreview.com

Okazało się, że mój obiektyw jest gorszy. Mogę więc spodziewać się, że obarczony wieloma wadami 24/1,4 L II i tak będzie lepszy :) Niestety, nie znalazłem tam testu 35/1,4 L co dałoby mi najwięcej konkretnych danych do porównania.

W końcu porzuciłem cyferki, tabelki i wykresy. Zabrałem się za to, co najważniejsze. Oglądanie zdjęć z tych obiektywów :) A im więcej oglądałem, tym więcej przekonywałem się, że do moich celów nie ma większego znaczenia jaką rozdzielczość na obraz na brzegach kadru. W końcu potrzebuję tego obiektywu do fotografowania ludzi, na bardzo małej przesłonie, by maksymalnie wyciągnąć ich z tła. Piękne rozmycie tła to cech bardzo pożądana w takich sytuacjach, dlaczego więc mam się przejmować spadkiem ostrości na brzegach? No niestety, czasem trzeba umieścić postać nie na środku kadru lub sfotografować dwie osoby stojące koło siebie. Wtedy to właśnie przydaje się dobra jakość obrazu na brzegach kadru.

Obejrzałem sporo zdjęć z 35/1,4 L i przekonałem się do niego. Mimo starej konstrukcji, obiektyw daje sobie bardzo dobrze radę.
Ale co będzie, gdy go kupię i zaraz potem wyjdzie nowa wersja, na pewno lepsza? Może jednak zaczekać…..

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Canon, sprzęt, test
komentarz

6 listopada 2011

| przez Artur Nyk

Canon zapowiada nowego EOS 1DS mk4 ?

Enigmatyczne jak zwykle to zapowiedzi  i na dodatek mówiące na razie o rzeczach, które nas fotografów interesują trochę mniej, czyli o nagrywaniu filmów.  Nie zaprzeczę, trochę żałuję, że moja jedynka nie ma tej możliwości, ale z drugiej strony, gdyby nowy aparat był lepszy tylko dzięki możliwości filmowania to nikt nie namówiłby mnie na zmianę.

fot. Canon

Oczywiście na pewno nowy Canon nie tylko tym będzie się różnił od poprzednika, ciągle tylko nie wiemy o nim zbyt wiele. W zasadzie to prawie nic.

To co wiemy, daje nadzieję na zdecydowane zwiększenie mocy obliczeniowej i szybkości działania. Nowy 1D X ma podwójny procesor LOGIC 5+ odpowiedzialny za obróbkę obrazu oraz LOGIC 4 zajmujący się tylko pomiarem światła i systemem AF. Jakie procesory będzie miał topowy model, nie wiadomo, bardzo prawdopodobne, że będą to dokładnie te same układy. Jeśli tak to będą musiały sobie poradzić z obróbką obrazu o rozdzielczości 4K.

4K to standard rozdzielczości filmów cyfrowych odpowiadający rozdzielczości taśmy filmowej 35 mm. Nazwa pochodzi od 4096 pikseli szerokości kadru. Jest więc dwukrotnie większa, niż Full  HD, który ma 1920 pikseli.

Do kogo skierowany jest taki sprzęt ? W zasadzie do profesjonalistów. Tylko, że w tym samym czasie Canon zaprezentował kamerę filmową C300 całkowicie dedykowaną profesjonalnym filmowcom, która ma modułową budowę, filmuje w standardzie Full HD i ma kosztować 20.000 dolarów. Do kompletu jest 7 nowych obiektywów zmocowaniem EF i PL (standard ARRI), z których nas najbardziej zainteresują trzy: CN-E24mm T1.5 L F / CN-E50mm T1.3 L F / CN-E85mm T1.3 L F.
Tych super jasnych szkieł będziemy mogli użyć w normalnych lustrzankach. Pytanie, czy będziemy chcieli zapłacić koszmarnie wysoką cenę za obiektyw z manualnie ustawianą ostrością? Jak wysoką? Na pewno baaaardzo wysoką cenę.

Skoro więc dzisiaj wielu filmowców używa 5D mk2 jako drugą wspomagającą kamerę, to tym bardziej prawdopodobne jest, że podobnie będą używać nowej jedynki.

Canon na razie nie podaje, kiedy może pojawić się nowy aparat, ani nawet, jak będzie się nazywał. Uważam, że nazwa 1Ds mk 4 jest mało prawdopodobna, skoro 1D został zmieniony w 1 D X. Czy będzie to 1D C? Możliwe…

Czekam z dużą niecierpliwością na premierę tego aparatu. A zamiast faktów mogę tylko podać moją listę życzeń:

1. Większa rozdzielczość, tak między 30 a 40 Mpx  + opcja pracy na RAWie z rozdzielczością 15- 20 Mpx
2. Większa prędkość zapisu i wyświetlania zdjęcia
3. Większa rozdzielczość wyświetlacza, ta opcja jest pewna, bo nawet amatorskie Canony mają dziś lepszy podgląd, niż 1Ds mk3
4. Szybki AF w Life View
5. Punkty ustawiania ostrości umieszczone bardziej na całej powierzchni wizjera, a przynajmniej szerzej, niż obecnie
6. System czyszczenia matrycy, który działa naprawdę! Nowy 1D X ma ulepszony system, może będzie lepiej działać… Zobaczymy.
Resztę niech zostawią tak jak jest. No może jeszcze cenę mogliby ulepszyć :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, sprzęt
komentarz

2 listopada 2011

| przez Artur Nyk

Światłomierz czyli mierzymy błysk

Światłomierz w studio to taka rzecz, która kiedyś była niezbędna, a dzisiaj kurzy mi się gdzieś w szufladzie. W erze slajdów nie wyobrażałem sobie życia bez niego. Dzisiaj uważam go za zbędny.
Wiem, już widzę całą masę oburzonych głosów ludzi, którzy nadal wszystko mierzą. Tylko po co?

To nie jest takie bezsensowne pytanie, jak niektórym może się wydawać. I zaraz to wytłumaczę i to w paru zdaniach.
Robiąc RAWa, bo nie wyobrażam sobie pracy na jpgu, zdajemy się na interpretację pliku przez program graficzny. A ta potrafi być różna w zależności od programu. Jako przykład mam tu prześwietlone zdjęcie bez żadnej korekty, wywołane w Aperture 3.2.1 i Photoshopie CS4 ( Camera Raw 5.7.0.213 ).

Jak widać, każde zdjęcie ma inne obszary zaznaczone jako prześwietlone. Może nie są to wielkie różnice, ale są! Co nam więc da jeśli światłomierz poda nam wartość przesłony na tle jako 7.1? To jest 7.1 według Aperture czy PS?
Lightroom będzie dawało taki sam wynik, jak PS, ale DPP Canona, czy Nikon Capture mogą, pokazać coś jeszcze zupełnie innego.

Aperture
Photoshop CS4

Dla mnie wiarygodne jest to, co pokazuje mi program, w którym będę obrabiał zdjęcie. Dlatego zawsze pracuję z aparatem podpiętym do komputera i w Aperture oceniam, mierzę i sprawdzam jak wygląda zdjęcie. Na podstawie tego co widzę, podejmuję decyzję o zmianie mocy lamp lub przesłony w aparacie. 
Inna sprawa, że pracując kiedyś dużo ze światłomierzem nauczyłem się, jak światło się zachowuje. To fakt, dzięki temu jest mi łatwiej interpretować to, co widzę na ekranie komputera, ale i tak nawet bez tej wiedzy, widząc zdjęcie, mogę szybko ocenić, czy lepiej wygląda coś jaśniejszego czy ciemniejszego. 
Trzeba też pamiętać, że światłomierz światła błyskowego pokazuje prawidłowe naświetlenie dla szarej karty Kodaka. Biele będą więc niedoświetlone, a czernie prześwietlone. Jeżeli chcę uzyskać czyste biele na poziomie niewiele niższym, niż całkowite prześwietlenie to trzeba mieć duże doświadczenie, by wiedzieć, jak zachowa się konkretny biały materiał. Inną korektę musimy zastosować przy materiale matowym, a inną przy błyszczącym. 
A najłatwiej po prostu zobaczyć to na ekranie komputera :) 
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Canon, foto mądrości, Nikon, Photoshop, porady, sprzęt
komentarz

18 października 2011

| przez Artur Nyk

Canon otwiera Archiwum X

Świat fotograficzny obiegła dziś ważna wiadomość o nowym flagowym aparacie Canona 1D X . Jak zwykle, wszystko jest szybsze, większe i lepsze :) Tym razem jednak wbrew pozorom rewolucja rzeczywiście się odbyła. Najważniejsza zmiana te rezygnacja z matrycy APS-C na rzecz pełnej klatki. Reporterzy korzystający do tej pory ze starej „jedynki”, będą musieli się przestawić na inne używanie obiektywów, niż do tej pory. Miłośnicy wtykania obiektywu w sam środek akcji będą zachwyceni, ale ci fotografujący z daleka już nie za bardzo. 12 klatek na sekundę, a nawet 14, jeśli pracujemy na jpg’ach to dobry wynik, ale nie rewolucyjny. Za to czułość podciągnięta  do astronomicznej 204.800 ISO to jest coś. Myślę, że da się teraz zrobić zdjęcia kosmicznej czarnej dziury na niebie. Oby tylko gwiazdy nie robiły flary w obiektywie :)

Nie jestem w stanie teraz wyobrazić sobie zastosowania takiej czułości, ale na pewno ktoś szybko je znajdzie. W zasadzie to już je wymyśliłem. Wczoraj robiłem sesję modową w postindustrialnych krajobrazach, którą wymyśliliśmy sobie w ostatniej chwili. Ostatnie zdjęcia robiłem już na oparach światła, bo „trochę” pomyliły mi się godziny. Byłem pewny, że słońce zachodzi później…   
Musiałem więc użyć najwyższej czułości w moim Canonie. Zdjęcia zrobiłem, choć sam już niewiele widziałem w wizjerze mimo obiektywu 1,4. Gdybym miał do dyspozycji nowego Canona z jego normalną czułością 51.200 ISO to mógłbym pewnie jeszcze przez dwie godziny robić zdjęcia :)
Nie będę powtarzał pozostałych danych aparatu, jeżeli interesujecie się cyferkami to poczytajcie sobie TU
Ja teraz tym bardziej czekam na następcę mojego 1Ds mk3. A na razie: Nikon – twój ruch!
fot. Canon
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, sprzęt
komentarz

12 października 2011

| przez Artur Nyk

Czas wszystko zmienia

Te górnolotne stwierdzenie chcę odnieść do bardzo banalnej niby kwestii, czyli jak sami podchodzimy do obróbki naszych własnych zdjęć.
Przeglądałem dzisiaj bibliotekę w poszukiwaniu zdjęć dla klienta i przy okazji zacząłem się zastanawiać, jak dzisiaj obrobiłbym niektóre zdjęcia. Bo to, że będę inaczej na nie patrzył, jest pewne.
Czynników, które wpływają na nasz sposób myślenia o tym jak fotografia powinna wyglądać,  jest bardzo wiele. Od aktualnego stanu humoru, wpływu innych zdjęć, które ostatnio widzieliśmy po estetykę, do której chcemy dążyć i naszą wiedzę.
Postanowiłem szybko sprawdzić, jak dzisiaj wywołam zdjęcie, które kiedyś już obrobiłem i byłem zadowolony z efektu. Akurat trafiłem na zdjęcie, które pamiętam, że podobało mi się kolorystycznie.
Nie porównując nic, zacząłem ustawiać wszystko od zera. Dopiero, gdy skończyłem, porównałem oba zdjęcia. Najważniejszą różnicą jest podejście do koloru. Kiedyś podobało mi się ciepła tonacja, dzisiaj wybrałem czystsze biele.
Nowsza wersja Aperture znacznie lepiej radzi sobie też z czerwieniami, nie są płaskie i mają znacznie więcej szczegółów. Fotę robiłem Canonem 20D.

W zasadzie każde stare zdjęcie w tej chwili wywołałbym dzisiaj inaczej. I to jest najlepszy powód, by trzymać zawsze pliki RAW . Ciekawy jestem, jak wywołam to zdjęcie za rok czy dwa?

Ten przykład celowo wybrałem taki, bo tu nie ma zbyt wielu możliwości wywołania w sposób „normalny”. Oczywiście, pomijam stosowanie super filtrów zmieniających obraz kompletnie. Ale już obrabiając np. portret, można znaleźć dzisiaj zupełnie inną estetykę zdjęcia.
Może więc w Waszych archiwach jest sporo niepozornych zdjęć, które po nowej obróbce uznacie za bardzo dobre :)

Tak wywołałem w 2006  roku
A tak dzisiaj
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Aperture, Canon, foto mądrości
komentarz

11 października 2011

| przez Artur Nyk

Backup sprzętu

Wczoraj w komentarzach Igi poruszył ważną sprawę, oprócz backupu danych przydaje się backup sprzętu. To trochę trudniejsza sprawa, bo kupno dysku to nie jest astronomiczny wydatek, ale drugie body, czy obiektyw to już trochę gorzej.

Właściwie każdy sprzęt może się zepsuć, a najgorszy moment to awaria w trakcie ważnej sesji. Ja stosuję zasadę ograniczenia ryzyka. Jak to wygląda?
Jeżeli jadę na bardzo ważną sesję, gdzie będę potrzebował czterech lamp to oczywiście wezmę jeszcze z dwie zapasowe. Tak samo z optyką, nawet, jeśli mam już pewność, że będę pracował na konkretnym obiektywie, to wezmę też inne z podobną ogniskową. Tak na wszelki wypadek. I jeszcze jeden zupełnie inny, bo czasem nawet najlepszy pomysł nie sprawdza się w praktyce.

Podobnie robię z osprzętem, statywami, softami, czaszami itd. Jeżeli tylko mogę zabrać ze sobą więcej to robię to. Zawsze jednak w końcu dotrzemy do granic naszych możliwości sprzętowych i do wykorzystania całego naszego sprzętu. Co wtedy pozostaje? Telefon do przyjaciela :)

Dochodzimy tu do rozwiązania, które nie jest łatwo skopiować i wprowadzić w życie. A przynajmniej nie w parę dni. Ja zawsze wychodziłem z założenia, że znacznie korzystniejsza jest dla wszystkich współpraca, niż konkurencja.
Bo co mogę zyskać, jeśli w krytycznym momencie nie pożyczę obiektywu „konkurencyjnemu” fotografowi? Nic! Nie dostanę jego zlecenia, którego on nie będzie mógł zrobić. Nie zbuduję przewagi nad nim. Natomiast, jeżeli pożyczę mu wtedy obiektyw, to sam będę mógł liczyć na jego pomoc w przyszłości. To jest tak prosta zasada, że aż wielu jej nigdy nie zrozumie…

Aby móc się wymieniać sprzętem, potrzebna jest jeszcze kompatybilność. Dlatego razem ze znajomymi staramy się kupować sprzęt tych samych firm. Dzielimy się nawzajem doświadczeniami, co jak działa i nawzajem przekonujemy się do konkretnych marek. Dzięki temu praktycznie wszyscy znajomi fotograficy mają Canony. Kiedyś wszyscy pracowaliśmy na Bowensach, teraz po kolei przechodzimy na Elinchrom.

Wiem, że moja rada jest naiwnie prosta, ale postarajcie się dogadać w kilka osób, które się w miarę lubią i ufają sobie, by współpracować i pożyczać sobie nawzajem sprzęt, czy nawet wspólnie realizować pewne tematy.
To w końcu stara polska zasada:  Kupą Mości Panowie :)))

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, Elinchrom, foto mądrości, porady, sprzęt
komentarz

4 października 2011

| przez Artur Nyk

Dobre wieści ale tylko dla nikoniarzy…

W sieci, a konkretnie na Peta Pixel, można znaleźć już zapowiedzi nowego Nikona D800. Powiem szczerze, trochę mnie wbiło w fotel. Nowa maszyna ma mieć rozdzielczość 36 MP! To, powiedzmy, pewien postęp w stosunku do D700 z jego 12 MP…
Aparat podobno pojawi się za miesiąc czy dwa, co jest bardzo prawdopodobne, w końcu idą święta to sprzedaż będzie murowana.
Mam nadzieję, że Canon nie każe długo czekać i pokaże coś odpowiednio dobrego. Na razie ewentualnie możecie wydłubać sobie 1D z drewna :)

Na tej samej stronie znalazłem jeszcze jedną informacje, która tym razem tylko canonierów zainteresuje. Canon planuje „trzeci krąg”, czyli jeszcze jeden pierścień na obiektywie, który będzie służył do zmiany przesłony. Przyda się to głównie do płynnej  zmiany przesłony w trakcie kręcenia filmów. Jakoś bardzo wielkiego wrażenia nie robi na mnie ta informacja, może dlatego, że nie zajmuję się filmowaniem (lub, jak wiele osób mówi, „kamerowaniem”, to mój ulubiony zwrot „po polskiemu”).
Na 3 listopada Canon zapowiedział wielką imprezę w Hollywood, jest więc szansa, że będzie to pretekst do pokazania nowej filmowej kamery, czyli 5Dmk3. Oby miała przy okazji tak z pół mega piksela więcej niż D800 :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, Nikon, sprzęt
komentarz

27 września 2011

| przez Artur Nyk

Jak sprzedać aparat

Przypomniała mi się dzisiaj historia sprzedaży mojego aparatu. Działo się to trzy aparaty temu, czyli chyba w 2005 roku. Ponieważ przesiadłem się na Canona 5D, miałem do sprzedania 20D. Aparat był w dobrym stanie po ponad dwóch latach pracy i przebiegu, który szacowałem na około 70.000 zdjęć.
Wystawiłem go na aukcji za 1 zł bez ceny minimalnej i dokładnie opisałem stan i historię użytkowania, a nawet podałem telefon, gdyby ktoś chciał zadać dodatkowe pytanie. No i zaczęło się…

Najpierw zrobił się na aukcji duży ruch i szybko cena osiągnęła około 500 zł. Wtedy zaczęły się smsy. A ile jest bad pikseli? A za 600 zł sprzeda pan na już? A ile razy był czyszczony? A dlaczego tak drogo? A ja go kupię, ale za 400 zł. A niech pan zadzwoni do mnie to zadam parę pytań. A ile jest bad pikseli? A jaki jest przebieg? A ile jest bad pikseli? A był już naprawiany? Jak to nie ma bad pikseli? Muszą jakieś być! A ja to bym go kupił, bo od profesjonalisty to na pewno dobry. A na pewno jest zepsuty, bo dlaczego bym go sprzedawał?

Właśnie Canonem 20D zrobiłem to zdjęcie. Dobry aparat to był :)

W którymś momencie przestałem już reagować na kolejne genialne pytania o bad piksele i propozycje sprzedania poza aukcją poniżej aktualnej ceny. Miałem jednak wrażenie, że trafiłem do alternatywnego świata, gdzie ludzie do myślenia używają chyba łokci, ale na pewno nie mózgu.

Były też bardziej konkretne propozycje. Zadzwonił jeden gość i powiedział, że bardzo chce go kupić, ale przed licytacją chciałby zobaczyć aparat. Umówiłem się w jakiejś knajpie w Warszawie, przyniosłem aparat pięknie zapakowany w pudełko. Facet przyszedł i w pierwszych słowach stwierdził, że nie będzie oglądał aparatu, ponieważ nie zna się na tym. Za to wymyślił, by zrobić przegląd Canona w serwisie. Na mój koszt. Miałem pewne trudności z wytłumaczeniem mu, że skoro dzisiaj mamy sobotę, a w niedzielę kończy się aukcja, to ciężko mu będzie w poniedziałek po przeglądzie licytować…..

W końcu Canona kupił ktoś z Wrocławia (w normalnej rynkowej cenie). Nawet nie spytał się o bad piksele, obejrzał pobieżnie, zapłacił i pojechał do domu. Mam nadzieję, że dobrze mu służy do dzisiaj.

Jeżeli jeszcze kiedyś będę sprzedawał aparat na aukcji, treść ogłoszenia będzie następująca :

Sprzedam Canona, z dużym przebiegiem, wszystko działa. NIE MA BAD PIKSELI!!!! Nie odpowiadam na smsy! Nie sprzedam poniżej aktualnie osiągniętej ceny. I NIE MA BAD PIKSELI!!!

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon
komentarz

18 września 2011

| przez Artur Nyk

Aparat który chcę

Od jakichś kilku lat kupuję sobie aparat, który mógłbym nosić cały czas przy sobie. Moje wymagania są bardzo precyzyjne. Aparat ma być bardzo mały i płaski, musi robić RAWy, a zdjęcia z niego muszą być dobrej jakości. Jeżeli pojadę z nim na wakacje na drugi koniec świata to nie chcę potem żałować, że nie zabrałem lustrzanki, bo na zdjęciach mało co widać :) Odpadają więc wszystkie niby małe aparaty typu Canon G12 czy Olympus PEN, te ciągle są dla mnie za duże.

Jednym z pierwszych aparatów, który mnie zainteresował, była Sigma DP1. Czytałem o nim jeszcze przed wypuszczeniem go na rynek i według producenta był idealnym rozwiązaniem dla profesjonalistów. Rewolucyjna  trójwarstwowa matryca Foveon X3 o rozmiarze APS-C i 14 Mpx, stałoogniskowy obiektyw 28mm i oczywiście pliki RAW. Już nawet nie przeszkadzał mi wygląd aparatu, sprawiający wrażenie, jakby zaprojektowano go w warsztatach szkolnych. W tym ogólnym zachwycie tylko jedna rzecz umknęła mojej uwadze na początku. 14 Mpx to on miał, ale wtedy, gdy policzy się wszystkie warstwy. Rzeczywistą rozdzielczość dostaniemy, gdy podzielimy 14 Mpx na trzy… A to już trochę mało.

Sigma odpadła, ale na horyzoncie pojawił się Panasonic LX2, spotykany też w bardziej szlachetnej obudowie Leica’i D-Lux3. Miałem ochotę oczywiście na tę drugą wersję, choć dopłacenie 30% więcej nie dawało nic więcej, niż słynną czerwoną kropkę na obudowie. Oba aparaty i tak robił Panasonic.
Nim się zdążyłem porządnie zastanowić, pojawiły się nowe modele, czyli Panasonic LX3 i Leica D-Lux4. Tym razem nie pasował mi trochę zakres ogniskowych, odpowiednik 24-60. Brakowało mi trochę dłuższego obiektywu.
Udało mi się nawet zrobić mały test porównawczy z Canonem G10 (albo G9, nie pamiętam, za szybko się zmieniają te generacje…). Mimo że nie wolno tego robić, miły sprzedawca w MM pozwolił mi obydwoma aparatami zrobić w sklepie trochę zdjęć na własnej karcie. Gdy przemycone zdjęcia pooglądałem sobie w domu, nie znalazłem zdecydowanego zwycięzcy. Natomiast przekonałem się, że Panasonic, choć wyglądał na zdjęciach na mały aparat, w rzeczywistości wcale nie jest dużo mniejszy od Canona serii G. Za to miał zdecydowanie niewygodny uchwyt. I znowu skreśliłem kolejne aparaty.

Wreszcie Canon pokazał to, na co zdawało mi się, że czekam, czyli model S90. Wreszcie aparat spełniał wszystkie moje wymagania. No prawie, bo zoom 28-105 był dla mnie tym razem za mało szerokokątny. Chciałem mieć 24 mm :) Jakością obrazu aparat trochę ustępował serii G, ale mieścił się w moich wymaganiach. Zastanawiałem się nad nim tak długo, aż pojawił się model S95. Główne zmiany dotyczyły video, więc nadal nie mogłem się zdecydować.

A teraz wygląda na to, że się doczekałem. Canon wypuścił model S100 z obiektywem 24-120 f 2.0-5.9. Powinienem wreszcie kupić sobie taki aparat, ale z drugiej strony trochę ciemny tez zoom przy długich ogniskowych. Może jeszcze poczekam….

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, sesja
komentarz

15 września 2011

| przez Artur Nyk

Gumowy Nikon czyli przyjechały nowe zabawki, a ja rozdaję nagrody

Uwielbiam zakupy! Ale raczej nie te w galeriach handlowych, a zakupy nowego sprzętu. Gdy czekam na coś nowego, czego jeszcze nie używałem, zawsze zastanawiam się, jak to coś będzie działać, jak będzie świecił nowy soft, czy czasza, czy uda mi się uzyskać efekt światła, jaki sobie wymarzyłem?
Nowy sprzęt zawsze prowokuje mnie do robienia nowych zdjęć, sama przyjemność :)

Dzisiaj kurier przytargał dwa tak ogromne i ciężkie pudła, że zacząłem się zastanawiać, czy czasem przez przypadek Milso nie wysłało mi więcej sprzętu, niż zamówiłem. Zabrałem się za rozpakowanie kartonów i czułem się trochę jakbym rozpakowywał prezenty :)
Moje główne zakupy to softy Elinchroma  Octa 175 cm i strip 130×50 cm. Oba są dla mnie nowością i już nie mogę się doczekać na pierwsze zdjęcia. Oprócz tego kupiłem jeszcze kilka drobiazgów, które też mogą dać interesujące efekty, np. matową kopułkę ochronną na palnik, która zmiękcza światło. Ciekawy jestem, jak będzie to działało z ostrą czaszą, a jak z softem?
Chyba niedługo nie pozostanie mi nic innego, jak zrobić porządny test oświetlenia Elinchrom. Używam go  już od roku i mogę coś na ten temat powiedzieć. Choć system ma parę drobnych wad to ogólnie jestem bardzo zadowolony. Najważniejsze jest dla mnie, że firma rozwija swój sprzęt w dobrym kierunku. Właśnie zapowiedzieli głowice do generatorów z regulowanym kątem świecenia. Coś, co bardzo mi się marzyło, a do tej pory było dostępne tylko w systemie ProFoto.

Gdy już wyjąłem z kartonu wszystkie pudełka, na samym dnie zauważyłem woreczek zakopany w papierowe ścinki zabezpieczające przesyłkę. Ze zdziwieniem wyjąłem go, w środku były gumowe Nikony… Rzeczywiście dostałem prezent!

Tylko dlaczego to Nikony, przecież każdy wie, że ja pracuję na Canonie… Tak czy inaczej, zrobiło mi się miło, każdy chyba lubi dostawać prezenty. A skoro Milso zrobiło mi taki prezent to postanowiłem, że rozdam te Nikony Wam :)
Niestety, zdjęć tym Nikonem nie zrobicie, ale i tak warto go zdobyć. Mam do rozdania 10 sztuk w trzech kolorach. Aby go dostać, napiszcie w komentarzach, jaki mój wpis najbardziej się Wam spodobał albo przydał (lub też Was znudził) i w paru słowach to uzasadnijcie. Ja w sposób demokratyczny wybiorę 10 najciekawszych uzasadnień. Napiszcie też, jaki kolor preferujecie. Na wpisy czekam do 20.09.2011. Pamiętajcie, że komentarz musi mieć jakikolwiek podpis, abym mógł zidentyfikować autora. Nikony wyślę pocztą, ale będzie też można je odebrać osobiście w moim studio.

Po raz pierwszy rozdaję tyle prezentów i mam nadzieję, że wszystko pójdzie sprawnie, a nagrody dotrą do właściwych osób. Mam też nadzieję, że kiedyś jeszcze będę miał inne rzeczy do rozdania :)

Prawie jak pod choinką :)

Octa 175 cm. Lubię to :) 

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, Elinchrom, Nikon, sprzęt
komentarz
← 1 2 3 4 5 6 7 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close