×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

porady

16 września 2011

| przez Artur Nyk

Jak ubezpieczyć aparat

Każdy zna pewnie to uczucie stresu, gdy idzie w niezbyt bezpieczne miejsce z z torbą wypchaną drogim sprzętem albo musi zostawić ją w samochodzie na jakiś czas. Wczoraj znajomy napisał do mnie w tej sprawie i przypomniałem sobie, że jeszcze nie piałem o tak ważnej sprawie, jak ubezpieczenie sprzętu.

W zasadzie zawsze miałem ubezpieczenie na sprzęt, ale obejmowało ono tylko włamanie się do studia i kradzież albo wandalizm. Zawsze jest to jakieś zabezpieczenie, ale wszyscy wiecie, że najbardziej potrzebne jest ubezpieczenie, gdy wychodzimy ze studia.

Dwa lata temu Adam dał mi namiary na swoją agentkę z Allianz (nie wiedziałem jak to zrobić by nie wymienić nazwy, a żebyście Wy wiedzieli o jaką firmę chodzi, no wiec niech będzie, że ja reklamuję) i okazało się, że mają w ofercie tego typy ubezpieczenie.
Mam teraz ubezpieczony sprzęt od wszelkiego ryzyka, czyli również w terenie, u klienta, w samochodzie i w studio. Oczywiście jest tam kilka zasad, których trzeba przestrzegać. Aparatu pozostawionego na ławce w parku raczej nie można uznać za zabezpieczony od kradzieży,, ale już pozostawiony w bagażniku samochodu jak najbardziej. Dodatkowo jest ubezpieczenie od napadu i wandalizmu w terenie, a także od przypadkowego zniszczenia sprzętu na sesji w sytuacji, gdy ktoś na przykład przewróci lampy. Wbrew pozorom składka nie jest zabójcza. Z tego co pamiętam, jest to chyba 0,1% wartości przy najmniejszym ryzyku, czyli w takiej pracy, jaką ja mam. Adam, który fotografuje sporty ekstremalne, ma wyższą stawkę.

Jednej rzeczy tylko nie udało mi się ubezpieczyć, a mianowicie moich zdjęć zapisanych na dysku. Nie dość, że stawka była wysoka, to warunkiem było utworzenie kopii zapasowej trzymanej w innym zabezpieczonym miejscu i cotygodniowa aktualizacja. I tak właśnie w ten sposób robię, więc uznałem, że nie warto za takie ubezpieczenie płacić. Prawdopodobnie w sytuacji jakiejś „szkody”, brak jednej tygodniowej kopii mógłby być uznany za powód niewypłacenia odszkodowania.

Na szczęście nie musiałem jeszcze korzystać z tego ubezpieczenia, więc nie mogę powiedzieć, na ile dobrze to działa w razie problemów. Mam nadzieję, że się nie dowiem :)

Jednak przypadki moich znajomych uczą mnie, że może być różnie. Np. Ola podjechała pod laboratorium, wyszła zanieść slajdy do wywołania i po pięciu minutach, gdy wróciła nie było już walizki z mamiya. Wojtek nie zamknął dobrze klapy swojego kombi i walizka (znowu pechowa mamiya) wypadła prosto pod koła innego samochodu…

Jeżeli znacie inne firmy, które ubezpieczają sprzęt foto w terenie to piszcie w komentarzach.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Mamiya, porady, sprzęt
komentarz

14 września 2011

| przez Artur Nyk

7 prostych zasad, o których zapominamy

To będzie opowieść z cyklu „ucz się na moich błędach” :) Myślałem o tym od jakiegoś czasu i układałem sobie w głowie, o czym muszę napisać. Na ostatniej sesji złamałem właśnie taką zasadę i o mało nie zrobiłem sobie z tego powodu problemu…

Opiszę 7 zasad dotyczących bardzo banalnych zachowań w trakcie sesji. Ich złamanie w 9 przypadkach na 10 nie spowoduje żadnych problemów. Ale gdyby….

1. Zasada Najważniejsza. Walizkę z aparatem trzeba ZAWSZE i w każdych warunkach zamykać na zamki. To musi być nawyk. Nawet, jak na chwilę tylko wyjmujecie obiektyw, to trzeba ją zamknąć.
Zawsze jest możliwość, że ktoś ją przeniesie w trakcie sesji w inne miejsce, a jeśli nie będzie zamknięta to cała zawartość może wylądować na ziemi…

2. Druga Zasada Najważniejsza. Po sesji trzeba zrobić kopię materiału i to natychmiast. Nie kończę dnia zdjęciowego, jeśli nie mam zapisanych zdjęć na co najmniej dwóch nośnikach. Jak mówi znajomy, ludzie dzielą się na tych przed back up’em i tych po back up’ie.

3. Zasada Zapamiętania. Zawsze robimy zdjęcie, jak mamy ustawione lampy. Przyda się, jeżeli będziemy chcieli coś dorobić lub powtórzyć. Tę zasadę najczęściej łamię, więc teraz już wszystkim asystentom przypominam, by fotografowali plan.

4. Zasada Najbanalniejsza. Zawsze dokręcamy wszystkie śruby w statywach i lampach, solidnie obciążamy statywy, mocujemy kable itd. Jeżeli postawimy coś „tylko na chwilę”, to na pewno za chwilę się przewróci.

5. Zasada Zachowania Czasu. Przed ważną sesją czyścimy matrycę aparatu. Wydatek zwróci się natychmiast, bo nie będziecie musieli czyścić tysiąca plamek z każdego zdjęcia. (wiem, są tacy, którzy lecą do serwisu gdy pojawi się choć jeden pyłek, ja do nich nie należę).

6. Ostra Zasada. Zawsze sprawdzamy, czy mamy ostrość na gotowym zdjęciu, nim skończymy zdjęcia. Raz tego nie zrobiłem i o mało nie straciłem jednego z moich najbardziej ulubionych zdjęć. Na szczęście mogłem na drugi dzień je powtórzyć…

7. Zasada Trzymania Się Z Daleka Od Fryzjera. Fryzjerzy na sesjach uwielbiają używać dużych ilości lakieru do włosów, nie patrząc, że obok jest aparat. Lakier, który osiądzie na szkle obiektywu, spowoduje utratę ostrości i zmiękczenie obrazu. No i trudno będzie go potem usunąć.

Wierzcie mi, że trzymanie się tych kilku prostych zasad ułatwi Wam życie na sesji :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady, sesja, sprzęt
komentarz

12 września 2011

| przez Artur Nyk

Dlaczego dobry fotograf robi dobre zdjęcia, a słaby robi słabe?

Wydaje się Wam, że pytanie jest bez sensu, a odpowiedź oczywista? Udowodnię, że jest inaczej.

Wyobraźcie sobie dowolną wysokobudżetową sesję mody. Świetne modelki, wizażystki, fryzjerzy, stylistki, scenografowie, asystenci fotografa i asystenci asystentów, masa najlepszego sprzętu i do tego pyszny catering. Wszyscy wiedzą, co mają robić, pracują szybko i sprawnie. Fotograf przychodzi na gotowy plan, gdzie wszystko już czeka, wypija espresso, naciska przycisk migawki i wraca do domu, a po dwóch dniach kolejna ekipa dostarcza mu gotową, obrobioną super fotografię.

Jasne, to spore uproszczenie, ale nie odbiega tak bardzo od rzeczywistości. Fotograf ma pomysł na sesję (choć często dostaje gotowy pomysł z agencji), ustala budżet, dobiera sprawdzoną ekipę, świetnych modeli i realizuje sesję. Styliści znajdują stroje i dbają, by dobrze się prezentowały na sesji, wizażyści robią swoją robotę, modele dają z siebie wszystko. Fotograf ustawia światło (o ile nie ma od tego kolejnych ludzi…) i robi zdjęcie. Proste? Bardzo proste, gdy mamy do dyspozycji wyjątkową scenografię i zjawiskową modelkę, ubraną w kreację pochodzącą od najlepszych projektantów. W takiej sytuacji nawet przeciętny fotograf zrobi zdjęcia, które są co najmniej dobre. Dobry fotograf wyciągnie z tego jeszcze więcej.

A teraz wyobraźcie sobie fotografa, który nie ma w swoim portfolio jeszcze nic godnego uwagi. Dobra modelka nie będzie zainteresowana sesją u niego. Tak samo wizażystka, fryzjer, stylistka itd. Będzie mu też ciężko znaleźć dobre wnętrza na sesję. Będzie miał tylko dwa wyjścia, albo kupić współpracę dobrej ekipy, na co najczęściej nie będzie go stać, albo zaprosić do współpracy osoby bez doświadczenia lub co gorsza bez talentu. Efektem będą więc przeciętne zdjęcia, które nie zapewnią mu lepszych modelek na następną sesję. Nawet dobry fotograf w takiej sytuacji nie zrobi zdjęcia fashion, którym będzie mógł się chwalić.

Chyba już znacie odpowiedź na moje pytanie. Dobry fotograf robi dobre zdjęcia nie dlatego, że jest dobry, ale dlatego, że potrafi przekonać innych, że jest dobry.
Gdy to mu się uda, dostaje to, co potrzebne jest do stworzenia dobrej fotografii.

To prosta prawda. Niestety nie ma prostego sposobu na przekonanie innych o własnej genialności. Oczywiście najłatwiej to zrobić, gdy ma się dobre zdjęcia. Aby je zrobić, trzeba mieć tylko dobrą modelkę, wizażystkę, stylistkę, fryzjera……

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady
komentarz

7 września 2011

| przez Artur Nyk

Koniec maratonu

To były bardzo intensywne cztery dni sesji, ale też bardzo fajne. Praca z dobrymi modelami i świetną ekipą może być prawdziwą przyjemnością.
Nie obejrzałem ani jednego odcinka Top Model, brak telewizora uchronił mnie przed tym. Niemniej, wysokie drugie miejsce Oli Kuligowskiej było na pewno uzasadnione. Dziewczyna pracowała bardzo profesjonalnie i szybko, gdy już się trochę rozkręciliśmy, starczały nam często dwie, trzy klatki, by uzyskać dobre zdjęcie. A na dodatek za każdym razem poza była inna.

Przez cztery dni zrobiłem prawie 4000 klatek, z tego 3000 w studiu. Lampy pracowały na pełnej prędkości, ledwie usłyszałem sygnał naładowania, robiłem kolejne zdjęcie. Krótka przerwa na przebranie się, szybka wskazówka stylistki, na co trzeba zwrócić uwagę i znowu seria zdjęć.
Za stylizację odpowiedzialna była Jola Stefańska, tytan pracy, przy której nawet mój pracoholizm wypadał blado. Dopiero czwartego dnia usłyszałem, że tym razem to ja przesadzam i zwracam uwagę na detal, którego i tak nikt nie zauważy :)

Wielki bus, oto odpowiedni samochód na sesję

Lidia miała pełne ręce roboty. Upał nie sprzyjał fotografowaniu jesiennych kolekcji.

 Podklejanie butów, sesyjna codzienność i największy stres stylistki.

Ja patrzę, model pozuje, stylistka widzi już nowe trendy. Zwróćcie też uwagę na markowy obciążnik statywu :)

Teraz pozostało już „tylko” wybrać i obrobić zdjęcia :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Jak to zrobiłem, sesja
komentarz

4 września 2011

| przez Artur Nyk

Sesja – dzień drugi objazdowy

No i nie udało mi się wczoraj nic napisać, bo zmęczenie wzięło górę. A dzień był bardzo intensywny i ważny, to właśnie na tych zdjęciach Ola Kuligowska i Jacek Jelonek mieli dać z siebie wszystko :)
Mieliśmy przygotowanych 6 planów zdjęciowych i na szczęście idealną pogodę. W skrócie dzień wyglądał tak:

1. Najpierw wypiliśmy pierwszą kawę pod fontanną, czekając na resztę ekipy. Dwa busy przywiozły nam nie tylko całą ekipę, ale też trochę mebli, nawet materac własny miałem. Pełny komfort fotografowania na leżąco. Trochę mniejszy miała Ola, która musiała balansować pomiędzy strumieniami wody.
Szczęśliwie udało nam się uniknąć też całego przedszkola dzieci, które normalnie okupują tę fontannę.

2. Następnie złożyliśmy wizytę na rynku. Moje motoryzacyjne zainteresowania dały znać, gdy przyjechał wynajęty Citroen 2CV. Nie mogłem niestety dokładnie go sobie pooglądać, bo czasu mieliśmy mało, słońce było w dobrym miejscu tylko przez krótki moment.
Miejsce naszej sesji było dosyć ruchliwe, cały czas ktoś przeciskał się między nami, co nie należało do komfortowych sytuacji, ale nie mogliśmy przecież zamknąć połowy rynku.

Czekamy. Na coś tam. Na sesjach ciągle się na coś czeka :)

3. Potem mała przejażdżka na rowerze.

4. I obiad pod Urzędem Miasta :) Trochę dziwnie ludzie się patrzyli, gdy przynieśliśmy swoje stoliczki i jedzenie. Brakowało tylko transparentu i moglibyśmy uchodzić za ekipę okupującą urząd :)
5. Podwieczorek… czyli smakołyki dla fotografa. Brakuje tu zdjęcia najważniejszego elementu sesji. Od rana na każdym planie stał stoliczek z kanapkami…. a ja byłem ich głównym konsumentem. Takie malutkie z całą masą misternie ułożonych wędlin, serów, past, warzyw. Jeżeli ktoś jeszcze zapewni mi sesję z takim cateringiem to mogę pracować za darmo :)
Każdy kot nadaje się do zdjęć :) 

6. Na koniec spacer z królikiem… Wolałem kota.
Wszystkie zdjęcia, oprócz dwóch, zrobiła Ania. Ciekawy jestem, czy zauważycie, które są zrobione Nikonem, a które ajfonem?
Gdy już wszytko skończę, będę miał więcej siły i czasu, by napisać coś więcej…
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Jak to zrobiłem, plenery, sesja
komentarz

12 sierpnia 2011

| przez Artur Nyk

Kiedy pokazać ?

W czerwcu pisałem o sesji robionej w kopalni. Dopiero dzisiaj mogę pokazać pierwsze gotowe zdjęcia. Dlaczego tak długo to trwało?  Najpierw trzeba materiał przejrzeć, wybrać, obrobić. A potem trzeba poczekać, aż klient opublikuje zdjęcia pierwszy. To bardzo ważna kwestia, której nie można nie doceniać.
Klient musi czuć się bezpiecznie i mieć pewność, że jego zdjęcia nie pojawią się przed oficjalną premierą.

Fotograf ma tu niekomfortową sytuację, gdyż jest zwykle ponaglany przez modelki, by szybko wysłać im zdjęcia. Sam też zwykle nie może się doczekać, by pokazać nowe rzeczy w portfolio. A tu nie można….
Ja mam zasadę, że pokazuję zdjęcia po pierwszej publikacji klienta. Bardzo rzadko wysyłam też modelkom  nieobrobione zdjęcia, robię to tylko, jeśli mam do nich zaufanie, że nie wrzucą tego do netu. Nie ma nic gorszego dla fotografa, jeśli w internecie zaczynają krążyć nieobrobione zdjęcia, które nie wyglądają tak, jak on chce.

Oto dwa pierwsze zdjęcia. Kolejne dwa będę mógł pokazać za …rok. Wtedy dopiero pojawią się na kalendarzach na 2013 rok. A szkoda :)

 

akt, porady, realizacje, sesja
komentarz

31 lipca 2011

| przez Artur Nyk

Lipcopad

Jak dobrze, że ten miesiąc nazwany przez kogoś lipcopadem, już się kończy. Tyle zdjęć miałem zrobić przy zachodzącym słońcu, o wschodzie, po południu itd. Kilka rzeczy leży rozgrzebanych i czeka.
To popatrzmy jeszcze raz na spadającą wodę i miejmy nadzieję, że to już ostatni raz. A na pewno ostatni raz w tym miesiącu.

To zdjęcie wodospadu zrobiłem już bardzo dawno temu, jeszcze Mamiya’ą na obiektywie 210/4, w czasie deszczu zresztą. Aby częściowo zamrozić wodę, poruszałem obiektywem zgodnie z ruchem wody, z góry do dołu. Czas był dosyć długi, myślę, że 0.5 s. Z kilku klatek tylko ta jedna wyszła fajnie. Pozostałe były rozmyte, bo nie udało mi się zsynchronizować ruchu aparatu z ruchem wody. No ale o tym dowiedziałem się kilka dni później, gdy wywołałem slajd :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Jak to zrobiłem, Mamiya
komentarz

30 lipca 2011

| przez Artur Nyk

Kto ukradł moje zdjęcia?

O Wielki Internecie! Bądź błogosławiony za twoje zasoby!
Marzył mi się kiedyś program, który będzie w stanie znaleźć moje zdjęcia w internecie, ale te kilka lat temu jeszcze było to tylko marzenie. Dzisiaj okazało się, że takie aplikacje już istnieją, tylko, że ja o nich nie wiedziałem.
Mój znajomy Daniel, który jest informatykiem, ale również z powodzeniem fotografuje i publikuje na Flickr’sze, podał mi link do dodatku do Firefoksa, który pomaga przeszukać internet za pomocą kilku innych aplikacji on line. Daniel sam odnalazł w ten sposób kilka swoich zdjęć w miejscach, gdzie nie powinny być. Ja zacząłem szukać swoich zdjęć i już przy trzecim mocno się zdziwiłem, gdy zobaczyłem je w galerii jakiegoś fotografa!!! Najpierw długo patrzyłem w zdumieniu, potem wykonałem jeden mail i sprawa, mam nadzieję, potoczy się dalej. Nie chcę na razie pisać, gdzie i co znalazłem, by czasem się facet nie zorientował. Teraz robię dokumentację i szukam dalej… Po kolejnych 10 minutach znalazłem kolejne, co do którego mam wątpliwości, czy może tam być, muszę umowę sprawdzić. Potem znalazłem jeszcze jedno zdjęcie na blogu, ale tym razem było razem z linkiem do mojego artykułu. To było przynajmniej miłe :)

Dla Google Ferrari i tramwaj są podobne :)

Wtyczka Who stole my pictures? szuka naszego zdjęcia w kilku miejscach. Najlepsze wyniki ma Google i Tineye. Za pomocą tego ostatniego znalazłem właśnie skradzione zdjęcie. Google z kolei wyszukuje też fotografie podobne, co czasem też może się przydać.

No to moi drodzy. Do roboty, przeszukajcie internet :) Nie ma to, jak znaleźć własne skradzione zdjęcie. W końcu dodatkowe pieniądze na wakacje każdemu się przydadzą :)

Up date

Profil gościa, który pokazywał moje zdjęcia, już został usunięty z rosyjskiej strony. Zostały tylko screenshoty.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady
komentarz

29 lipca 2011

| przez Artur Nyk

Przetarg dobrze przygotowany?

Zgodnie z obietnicą oto kolejny przetarg na wykonanie sporej sesji zdjęciowej. No, właściwie to jest to zapytanie ofertowe, ale przetarg bardziej pasował mi do tytułu :)
Zapytało nas Wrocławskie Centrum Badań EIT+ o zrobienie dwóch sesji, letniej i zimowej. W ramach sesji letniej trzeba zrobić 55 fotografii budynków i parku oraz 140 zdjęć pracowników (w tym 130 legitymacyjnych). Sesja zimowa to 10 zdjęć budynków i parku.
Tu znajdziecie wszystkie dokumenty. Oferty można składać do 2 sierpnia, więc spieszcie się.


Tak, jak poprzednio opisane zapytania, ten również mieści się w kwocie do 14 tys. euro. Teoretycznie zapytanie ofertowe ma być prostszą formą przetargu, co kojarzy mi się z minimum formalności. Jeżeli czytaliście dokumenty z poprzedniego zapytania, to pamiętacie, że tam wystarczyło podać cenę i to  było wszystko, czego zleceniodawca oczekiwał.


A tym razem mamy niezłą przeprawę z umowami, załącznikami, formularzami i oświadczeniami. Samo przeczytanie ze zrozumieniem tego wszystkiego zajęło mi dużo czasu i, nim dotarłem do połowy, już zdążyłem się zniechęcić…
Ilość wszystkich papierów sprawia, że mam wrażenie, jakby zlecenie tej sesji było kwestią bezpieczeństwa narodowego. Chyba bałbym się podpisać to wszystko bez konsultacji z prawnikiem. Ale skoro bez wiedzy prawniczej udało mi się znaleźć w treści umowy zapis, który jest bezsensowny, to co dopiero może znaleźć prawnik i zinterpretować w zależności od potrzeb? Ja znalazłem takie zdanie w punkcie mówiącym o możliwych polach eksploatacji: e) sporządzania wersji obcojęzycznych i tłumaczeń na inne języki niż polski. Bardzo chciałbym zobaczyć, w jaki sposób przetłumaczą zdjęcie na inny język!

Nawet rekina można zrobić w balona, a co dopiero fotografa…







Im bardziej czytałem, tym bardziej nie podobało mi się to wszystko. Choć na początku, czyli gdy pobieżnie przejrzałem założenia sesji, wydawało mi się, że wreszcie jest klient, który dobrze wie, czego chce, rozumie specyfikę robienia takich fotografii. Zamiast podawać konkretne parametry aparatów, w zapytaniu jest mowa o przeprowadzeniu sesji na najwłaściwszym sprzęcie fotograficznym do poszczególnych rodzajów zdjęć. I bardzo dobrze. Zamawiający daje też dostatecznie dużo czasu na zrobienie zdjęć. 
Na tym jednak kończą się dobre wiadomości. 


Przejście przez wszystkie dokumenty może nie przeraziłoby księgowego, ale fotografa na pewno. Mnie niepokoi też inna rzecz. Zamawiający zastrzega sobie prawo do wyboru zdjęć, za które chce zapłacić. Czyli  robimy sesję letnią – 55 fotografii budynków, 130 legitymacyjnych i 10 zdjęć grupowych, a potem klient stwierdza: yyyy…, to ja wezmę te 5 i jeszcze te 2.
Ciekawy jestem, jak byłaby liczona cena jednego zdjęcia? Jakoś dziwnie przechodzi mi do głowy taki wzór: 55+140=195, czyli jedno zdjęcie to koszt CENA CAŁOŚCI dzielone przez 195.


Oczywiście nie posądzam EIT+ o taki sposób myślenia, by zamówić więcej, a potem kupić mniej. Po prostu, mimo całej złożoności umowy, nie ma zapisu, jak policzyć cenę części zdjęć. Zresztą sam zapis, który mówi, że klient może kupić tyle, ile chce, z powodu BO TAK, nie podoba mi się.


No i na koniec warto zadać najważniejsze pytanie. Co decyduje o wyborze ofert? Na szczęście nie ma tu zapisu, że wygrywa najniższa oferta. Wygrywa bowiem oferta, która zdobędzie najwięcej punktów. A za co można zdobyć najwięcej punktów? Zgadliście! Za najniższą cenę…….

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady, przetarg, SIWZ
komentarz

11 lipca 2011

| przez Artur Nyk

Nie fotografuję za darmo

Na FB pojawiły się jedna za drugą inicjatywy przeciw darmowej pracy twórców. Najpierw dwóch facetów  stworzyło jestem ilustratorem – zrobię grafike za bułkę, a dzisiaj pojawiła się strona Nie fotografuję za darmo .




Nie wiem, czy taka akcja przyniesie jakieś wymierne korzyści, ważne, że jest i wszyscy fotograficy dzięki temu zastanowią się nad wartością własnej pracy. Jeżeli sami w pierwszej kolejności będziemy podchodzić do własnej pracy z szacunkiem, to inni też zaczną tak ją traktować.


Nie wiem, kto stworzył tę stronę, ale dokładnie wiedział, o co chodzi. Oto motto tej inicjatywy :




„FOTOGRAF to zawód jak każdy inny. Grupa powstała aby zaprotestować przeciwko wątpliwej jakości przedsiębiorcom, organizacjom, wydawnictwom i innym wykorzystującym naszą pracę za tzw. „podpis”
Fotografowie – weźcie się w garść! Jesteście ostatnią darmową grupą zawodową i jak się sami nie postawicie to cały czas będziecie kowalami darmowego sukcesu wątpliwych biznesmeno-artystów. Nie skarżcie się, że nie stać was na nowe body ani obiektyw, o którym marzycie. Nie ma marudzenia jeśli w waszym portfolio pojawiają się coraz to nowsze „darmowe” sesje. Następnym razem jak ktoś przyjdzie i znów powie – przydały by się jakieś zdjęcia odpowiedzcie: Przydał by mi się nowy sprzęt, mieszkanie i samochód – stawiasz?;]
Ratujmy ten piękny, umierający zawód!
Jeśli doceniasz fotografów to dołącz do nas i pomóż nam przemówić do ludzi! Zrozum, że my też z czegoś żyjemy a podpis czy „rozbudowa portfolio” to tekst, który znamy od lat. W sklepie płacisz, za fryzjera płacisz – a za fotografa? ;]”





Na szczęście już dawno nie zdarzyło mi się, by ktoś namawiał mnie na darmowe zdjęcia i obiecywał w zamian złote góry, ale wiem, że w każdej chwili to może się zdarzyć, a wtedy…..darmowym sesjom mówimy stanowcze NIE!!!




Mały up date czyli Ku Przestrodze :)



Zgadzam się, że ktoś z dużym stażem na rynku jest już odporny na takie dziwne zagrania. Ale młodzi fotograficy ciągle dają się naciągać.
Pamiętam, jak ja sam zrobiłem mnóstwo materiału na 15 Rawie Blues po namowie samego Irka Dudka. Obiecał mi, że załatwi mi kontakty z wszystkimi muzykami, którzy tam grają, aby mógł im sprzedać zdjęcia. Zrobiłem tam wtedy kilkaset zdjęć (na negatywach…), materiał się Irkowi bardzo podobał i wybrał sobie bardzo dużo zdjęć. Zrobiłem mu jeszcze powiększenia najlepszych zdjęć, za które z trudem, ale jednak udało mi się dostać zwrot kosztów. Dostałem parę telefonów do kilku kapel, nikt nie chciał zapłacić za zdjęcia, ale za darmo to owszem. I na tym się skończyło.
Jedno ze zdjęć znalazłem potem w jakimś tygodniku, oczywiście niepodpisane.

Innym razem rozmawiałem z Lechem Majewski na temat zdjęcia na plakat jego nowej sztuki „Pokój saren”. Ustaliliśmy po długiej rozmowie, że przyjadę na próbę, obejrzę całe przedstawienie, a następnie zdecydujemy, która scena będzie najlepsza do ilustracji na plakat i ją sfotografuję najpierw na próbę, a potem już finalnie, gdy będę gotowe wszystkie dekoracje i stroje.
Gdy przyjechałem do teatru, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu zobaczyłem jeszcze kilku innych fotografów i dowiedziałem się, że Lech zorganizował casting na fotografa i mamy pół godziny, by coś zrobić. Żałuję, że nie wyszedłem od razu, tylko zrobiłem nie wiem po co kilka zdjęć. Lech, który sam jest twórcą, potraktował nas fotografów, jak najgorszych wyrobników…

Do dzisiaj dostaję oferty współpracy na zasadzie: my będziemy dużo, dużo zlecać panu, tylko na początek musi pan dać nam duuuży rabat.
Odpowiadam zawsze tak: Im więcej będziecie zlecać, tym większy będzie rabat, ale nie przy pierwszym zleceniu.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady
komentarz
← 1 … 12 13 14 15 16 … 20 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close