×
Artur Nyk Blog
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy
  • Fotografie
  • O mnie
  • Jak zostać fotografem
  • Jak to zrobiłem
  • do kawy

foto mądrości

8 maja 2012

| przez Artur Nyk

Rower dla dam

Mogę się dzisiaj pochwalić ostatnim zdjęciem roweru Merida, jakie zrobiłem dla Zwykłej Agencji. Tym razem jest to damski model Juliet w miejskim krajobrazie. Ten ostatni został przez agencję trochę podrasowany, aby tym bardziej wskazać grupę docelową :) Bo choć niektórym paniom może się to nie podobać, różowy to kobiecy kolor i koniec :) Mnie osobiście też róż podoba się z innego powodu, wnosi do zdjęcia coś nieoczekiwanego. Niebieskie niebo było „zwyczajne”, a różowe… gdybym chciał teraz wysilić się na marketingowy bełkot…. daje obietnicę niezwykłych przeżyć :)))))
Tak czy inaczej, natychmiast przekonałem się do różu, bo po prostu wygląda lepiej.

Formaty gazet wymuszają zawsze jakieś kadrowanie, tak np. wygląda gotowa reklama przygotowana do Newsweeka.

W trakcie tych czterech sesji zdobyłem na pewno nową umiejętność: stawiania rowerów bez podpórek :)
Ponieważ w okolicy ciągle kręciło się sporo osób, miałem niezły ubaw z obserwowania ich reakcji, gdy nagle widzieli stojący na środku chodnika rower, którego nic nie podtrzymywało.

Dopiero z bardzo bliska widać było cieniutkie linki podtrzymujące rower. Myślę, że łatwo się domyślicie, jak był przymocowany.
Nie obyło się też bez zabawnych sytuacji. Zaraz po skończeniu zdjęć, gdy staliśmy obok roweru, ktoś chciał przejść między nami, a rowerem. Facet szedł szybkim, energicznym krokiem, gdy nagle Jacek krzyknął: STOP! Facet na szczęście stanął, jak wmurowany. Nie wiem, może to były żołnierz :) Pokazaliśmy mu linkę, na którą o mało nie wszedł. Pokiwał głową ze zrozumieniem i ruszył w bok. STOP!!! krzyknął znowu Jacek, a żołnierskie pewnie wychowanie natychmiast kazało mu stanąć w miejscu. Pokazaliśmy drugą linkę. Następny krok zrobił bardzo ostrożnie…

Ta sesja była też chrztem bojowym mojego nowego przenośnego generatora Elinchrom. Zdecydowałem się na asymetrycznego Rangera RX Speed AS o mocy 1100 Ws. Pracowałem już na nim wcześniej, więc nie jest to dla mnie całkiem nowa zabawka, jednak dopiero codzienna praca na własnym sprzęcie pozwoli na wyrobienie sobie opinii. Pierwsze spostrzeżenia są pozytywne, a bateria sprawia wrażenie, jakby nigdy nie miała się rozładować.

A na koniec jeszcze jedna rada. Gdy musicie użyć cienkiej linki do mocowania ciężkich przedmiotów, zapomnijcie o żyłkach rybackich. Trudno je zawiązać, bo są śliskie i ciągle się rozwiązują. Użyjcie sznurka malarskiego. Jest bardzo mocną linką splecioną z cienkich żyłek, nie plącze się i bardzo łatwo można zawiązać na nim mocny węzeł. No i jest różowy :))))

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
backstage, Elinchrom, foto mądrości, Jak to zrobiłem, porady, realizacje, reklama, sesja, sprzęt
komentarz

28 kwietnia 2012

| przez Artur Nyk

Dyletanci piszą zapytania ofertowe czyli komórka wystarczy

Kolejne zapytanie ofertowe na wykonanie fotografii, które podesłał mi Tomek, znowu wywołało u mnie śmiech i jednocześnie załamałem się. No bo ile jeszcze pojawi się zapytań i przetargów pisanych przez dyletantów?
Ale po kolei…

Tym razem macie szansę sprzedać zdjęcia z okolic doliny Noteci w gminie Sadki. Zapytanie jest aktualne, a swoje oferty możecie składać do 10.05.2012 . Do tej pory opisywałem przetargi i zapytania, w których nie było sensu startować, ale tym razem może jest jakaś szansa…. Przynajmniej nie ma zapisu, że wygrywa najniższa cena.
Dokładną specyfikację i SIWZ i  znajdziecie TU.
Do zrobienia jest 120 „profesjonalnych zdjęć fotograficznych / fotografii”. Tu zadam moje pierwsze pytanie, czym różnią się zdjęcia fotograficzne od fotografii? Może lepiej jednak nie zadawać takiego pytania, bo odpowiedzi przecież nie ma. A to dopiero pierwszy taki kwiatek :)

Teraz przechodzimy do wymogów, jakie opisała Gmina. Zdjęcia mają być wysokiej rozdzielczości, 300 DPI. No i bardzo dobrze, takie powinny być. Ale większość klientów nie ma pojęcia, co oznacza owe tajemnicze 300 DPI. Często zdarza mi się słyszeć prośbę, żebym wysłał fotę w rozdzielczości 300 DPI, jednak, gdy spytam o rozmiar, to klient bezradnie powtarza…no 300 DPI, takie do druku żeby było…
W naszym zapytaniu mamy konkretny rozmiar 10×15. Dziesięć na piętnaście, ale czego? Centymetrów, cali, czy metrów? Mnie kojarzy się z 10×15 cm, to w końcu bardzo popularny format odbitek.
Plik, który jest więc wymagany to 10×15 cm w rozdzielczości 300 DPI.
A teraz zgadnijcie, jaką aparat musi mieć rozdzielczość, by spełnić te wymagania? Oto odpowiedź :

Nie, nie przewidziało Wam się, łatwo obliczyć. że wystarczy aparat o matrycy 2 Mpx. Inaczej mówiąc, można to zrobić aparatem w telefonie :)
A jednak Gminie zależy na dobrej jakości fotografii, gdyż kolejny punkt mówi: „z możliwością powiększania bez straty, dla jakości”. Nie dość, że można się pastwić nad interpunkcją, to i tak w sumie nic to konkretnego to nie mówi. Bo jak bardzo mamy mieć możliwość powiększania ???
Idźmy dalej. ” Zdjęcia powinny posiadać opis”. No dobrze, to nawet w miarę logiczne, abyśmy wiedzieli, co jest na zdjęciu. Mamy też w miarę dokładnie określony zakres tematów zdjęć, termin, a nawet zgodę na wykorzystanie już posiadanych zdjęć. Wszystko jak najbardziej w porządku.
I teraz znowu się ubawiłem. Gmina wymaga, by fotograf wykazał się swoimi kwalifikacjami. Zwykle w tym celu tworzy się portfolio i to zdjęcia same mówią o nas fotografach. Tym razem musimy mieć dyplom :) A konkretnie udokumentować, że zajęliśmy od 1 do 6 miejsca w jakimś Ogólnopolskim Konkursie Fotograficznym. I na dodatek musimy się też wykazać publikacją co najmniej jednego zdjęcia w ogólnopolskim piśmie branżowym. 
Czy laureat ogólnopolskiego konkursu zagwarantuje zrobienie dobrych zdjęć pejzażowych?  Przychodzi mi do głowy kilka konkursów, które śmiało można nazwać ogólnopolskimi, bo mogą w nich wziąć udział fotografowie z całej Polski. Oto, jakie konkursy fotografii znalazłem: Kominek Sercem Domu (konkurs na fotografie kominków, pieców i grilli), Cisza (tematem jest cisza). Biblioteka ciągle w grze (tematem jest książka i czytelnictwo), Flaga RP w obiektywie (wiadomo), Jajko (zgadza się, tu chodzi o jaja…) itd.
Do tego fotograf musi mieć publikację w piśmie branżowym. Myślę, że na komisji oceniającej wrażenie zrobi publikacja w piśmie z branży: automatyki przemysłowej, chirurgii plastycznej albo administracji.
Podsumowując, ktoś się starał, ale swoją wiedzę czerpał chyba tylko z internetu…Dzięki temu spełnimy wymagania, jeśli zajęliśmy 6 miejsce w konkursie na fotografie złotej rybki, opublikowaliśmy zdjęcie w magazynie ” Świat Patelni”, a zdjęcia zrobimy komórką.  

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
do kawy, foto mądrości, przetarg, SIWZ
komentarz

8 kwietnia 2012

| przez Artur Nyk

O jeden klik za daleko czyli przedświąteczne rozważania fotografa

Ostatnio ciągle coś muszę obrabiać, czyścić, poprawiać, a często są to czynności prawie mechaniczne i nie wymagające dużego skupienia. Właściwie to nawet lubię takie klikanie, nie muszę wtedy myśleć o dziesiątkach aspektów sesji, brać odpowiedzialności za finalny efekt ani pilnować całej produkcji. Wszystko jest proste i łatwe. Ctrl C – Ctrl V i plamka znika. Prawdziwy relaks po całodniowych sesjach :)
Mogę wtedy oddać się teoretycznym rozważaniom i rozmyślaniom np. o obróbce.

Czy zastanawialiście się ostatnio nad sensem obróbki zdjęć? Dla mnie i wielu, wielu innych osób konieczność obrabiania fotografii jest oczywistą oczywistością. W zasadzie każdą fotografię robię teraz dwuetapowo. Pierwszy etap to rzecz jasna zrobienia zdjęcia, które często jest dopiero półproduktem. Drugi etap, to obróbka nadająca zdjęciu wcześniej wymyślony, ostateczny kształt. Dla mnie to naturalny sposób pracy.
Jednak sporo fotografów nawet nie pomyśli by w ten sposób pracować i ingerować w zdjęcie. W końcu robiąc dokument musimy być wiarygodni i przedstawić temat w sposób zgodny z rzeczywistością. Albo przynajmniej zgodny z naszą wizją… Samym kadrem i doborem fotografowanego momentu, można przecież wprowadzać manipulację nie mniejszą niż za pomocą Photoshopa. No, ale nie o tym chciałem dzisiaj pisać. Skupmy się na manipulacjach photoshopowych.

W fotografii reklamowej nikt nie oczekuje przecież takiej bezwzględnej zgodności z rzeczywistością jak w reportażu czy dokumencie. Godzimy się na iluzję doskonałości produktu. Samochody zawsze są czyste i jeżdżą po pustych miastach lub malowniczych górach gdzie zawsze świeci słońce, farba pokrywa brudną ścianę po jednym pociągnięciu pędzla, a maść sprawia, że każdy ból natychmiast mija. Przecież wiemy, że to nie jest prawdziwy świat, a jednak ciągle dajemy się oszukiwać i zgadzamy się na to. No, ale reklama nie sprzedaje nam samochodu, farby, maści. Reklama sprzedaje nam marzenia.

Dopóki świadomie gramy w tą grę, w której jesteśmy „oszukiwani”, ale wiemy o tym, to nie jest jeszcze tak źle. Gorzej, jeśli robimy to nieświadomie…
Fotograf w dzisiejszych czasach powinien być chyba zaliczony do grupy zawodowej obdarzonej zaufaniem społecznym. No trochę sobie żartuję. Ale jesteśmy przecież odpowiedzialni za przedstawianie rzeczywistości nawet jeśli robimy fotografię reklamową. To przecież od nas zależy jak na zdjęciu będzie pokazana sukienka, rower, podłoga itd. Czy wyczyścimy na zdjęciu nie tylko kurz na matrycy czy też pójdziemy dalej i zaczniemy poprawiać produkt w nieskończoność?
Nie twierdzę, że nie można niczego poprawiać. Usunięcie wady produkcyjnej to normalna rzecz, wyczyszczenie plamy na ścianie też nie jest niczym złym. Ale poprawianie cery aby była absolutnie doskonała, to już inna sprawa. Nigdy nie byłem zwolennikiem plastikowej cery i powiększania wszystkiego co się da. Im dłużej fotografuję, tym mniejsze staram się robić korekty, ograniczając się do uzyskania efektu, który jest teoretycznie możliwy do osiągnięcia w sposób naturalny.
Trzeba pamiętać, że ciągle wiele osób nie zdaje sobie sprawy z charakteru fotografii reklamowej i wierzy bezgranicznie temu co zobaczy na zdjęciu…

Na koniec mała anegdota, która może tym bardziej uświadomi Wam na ile podświadomie wierzymy fotografiom.
Mój znajomy szukał od jakiegoś czasu bardzo konkretnego samochodu. W końcu znalazł go w Niemczech, przeczytał dziesięć razy opis, przyjrzał się dokładnie fotografiom, pogadał przez telefon z właścicielem i zdecydował się jechać go kupić. Po kilkuset kilometrowej podróży dotarł w końcu na miejsce gdzie mógł obejrzeć samochód na żywo. Może sobie tylko wyobrazić, jak wielkie było jego zdziwienie, a następnie wściekłość gdy okazało się, że samochód jest mocno pordzewiały, a wszystkie zdjęcia były profesjonalnie wyretuszowane…….

I już całkiem na koniec chcę życzyć Wam spokojnych, zdrowych i radosnych Świąt :)))

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, Photoshop
komentarz

5 marca 2012

| przez Artur Nyk

Spytaj Artura czyli czarne na czarnym

Dzisiaj opiszę problem, o który pyta Edzia: jak robić w studiu zdjęcia czerni?
Często jak robię zdjęcia osobom ubranym na czarno gubię szczegóły. Niemal zawsze ubiór staje się 

ciemną plamą. Czy to wina oświetlenia czy ustawień aparatu?


Wchodzimy tu w jedno z trudniejszych technicznie zagadnień. Przecież, aby coś sfotografować, musimy  to mieć oświetlone, a czarny kolor pochłania światło… Potrzebujemy więc paru sztuczek i odrobimy wiedzy.

W teorii czarny kolor pochłania całe światło. Na szczęście w praktyce czarne przedmioty pochłaniają tylko część światła. W zależności od faktury powierzchni, rodzaju materiału, z jakiego są wykonane i kształtu, będą część światła odbijać pod postacią blików. Bliki to najłatwiejszy sposób na pokazanie czarnego przedmiotu. Zobaczcie zdjęcie poniżej, bliki rysują jedynie krawędzie, oprócz nich prawie nic nie widać, czarny motocykl zlewa się z czarnym tłem. A jednak nasz mózg przetwarza ten obraz i „widzimy” motocykl. Z łatwością też możemy określić, które powierzchnie są błyszczące, a które matowe. Uzyskałem ten efekt odpowiednim ustawieniem lamp, tak, aby światło się ślizgało po krawędziach. Gdybym oświetlił motocykl bardzo mocno, w efekcie mielibyśmy wszystko raczej szare, bo gdyby na każdym fragmencie stworzył się blik, nic nie zostałoby czarne. 
Mówiąc prościej, kolor na zdjęciu czarnego przedmiotu odbieramy jako czarny, jeśli mamy fragmenty zarówno bardzo ciemne, gdzie prawie nic nie widać i fragmenty jasne lub nawet białe, czyli bliki.
To taki mały paradoks, że czasem coś musi być białe, aby odebrać to jako czarne :)  
       


Również tutaj zastosowałem podobną technikę. Po obu stronach kadru postawiłem softboksy świecące pod kątem 90 stopni do obiektywu. Światło zarysowało krawędzie, co w tym przypadku całkowicie wystarczyło.

Nie zawsze jednak taki efekt jest pożądany. Na kolejnym zdjęciu musiałem przede wszystkim oświetlić dobrze twarz. Wszystko inne miało bowiem tonąć w mroku. Nie chciałem, aby czarna kurtka całkowicie zniknęła  na zdjęciu. Wykorzystałem jej lekki połysk, co sprawiło, że światło beautydisha oświetlające twarz, zaznaczyło się na materiale. Gdyby był to np. zamsz, który bardzo mocno pochłania światło, musiałbym osobną lampą doświetlić kurtkę.
Zresztą to zawsze jest dobry sposób, by wyciągnąć więcej szczegółów w czerniach. Można nawet czasem oświetlić za mocno, przez co czernie będą szare, a następnie w obróbce skontrastować i przyciemnić. Tak bym zrobił, gdybym na tym zdjęciu chciał wyciągnąć większe bliki na kurtce.

Inaczej poradziłem sobie też na tym zdjęciu. Duży beautydish bez deflektora (czyli kopułki na środku) dawał ostre światło. Każdy materiał zareagował na nie inaczej, ale nawet tkanina trochę błyszczy, dzięki czemu nie zlewa się wszystko w jedną czarną plamę. 
Właśnie ostre światło jest najczęściej dobrym rozwiązaniem przy fotografowaniu czarnych powierzchni. Takie światło tworzy kontrastowe bliki nawet na matowych powierzchniach. Gdybyśmy chcieli poświecić tutaj softboksami, spadłby kontrast zdjęcia i wiele szczegółów w cieniach by zniknęło.
Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, Jak to zrobiłem, porady, Spytaj Artura
komentarz

2 marca 2012

| przez Artur Nyk

Canon 5D Mark III

Ci, którzy od paru miesięcy czekają na nowego Marka Trzeciego, już od paru godzin uśmiechają się szeroko i wszystko pewnie na ten temat zdążyli przeczytać. Dzisiaj bowiem Canon wypuścił wreszcie informację o nowym modelu.
Jak znam życie, w internecie będzie teraz mnóstwo narzekania na zbyt małe zmiany w stosunku do Mark II. Ale będą to raczej w większości ludzie, którzy i tak nie zamierzają kupić tego aparatu, a tylko chcą sobie ponarzekać. No bo co to za nowość, jeśli nowy model mam matrycę większą od przedniego o 1 Mpx !!! Do czasu, gdy Nikon wypuścił D800, też uważałem, że nowy aparat musi mieć znacznie większą matrycę, najlepiej 30-35 Mpx. I dopiero, gdy zacząłem analizować rzeczywiste potrzeby,  zyski i problemy związane z pracą to przyszło otrzeźwienie.

Teraz wiem, że 22 Mpx  to bardzo dobra rozdzielczość wystarczająca w 99% posiadaczom tych aparatów. Nie jest to bowiem sprzęt dedykowany najbardziej wymagającym fotografom reklamowym (choć w naszych warunkach wielu tego typu fotografów będzie z powodzeniem go używać). Mnie bardzo rzadko brakuje większej rozdzielczości, no, może ostatnio coraz częściej, a ważniejsza jest dla mnie wydajność. Nowa 5D jest pod tym względem poprawiona w każdym calu. Mnie najbardziej cieszyłby (gdybym rozważał zakup) wizjer ze 100% kryciem i autofokus przeniesiony z modeli 1D X. Podoba mi się też idea umieszczenia w wizjerze wyświetlacza LCD wyświetlającego siatki ułatwiające kadrowanie. Czegoś takiego mi brakowało od dawna.

Filmowców zachwycą pewnie nowe możliwości kręcenia filmów, nowe funkcje i parametry wyglądają bardzo obiecująco. Przynajmniej dla kogoś, jak ja,  kto nie ma o tym pojęcia :) Ale pewnie tu też jest znaczący postęp.

Sądzę, że Canon z jeszcze jednego powodu nie podniósł rozdzielczości. Poprzedni model był zbyt dużym konkurentem dla 1DS Mark III, a tym razem firma pewnie chce bardziej rozgraniczyć modele.
Zapowiada się więc ciekawa walka Canon 5D Mark III kontra Nikon D800. Teoretycznie, patrząc tylko na parametry, Canon powinien tą walkę przegrać na starcie…. Ale już ostatnio pisałem, że pojawienie się D800 to pierwszy krok do zmiany sposobu myślenia o coraz większych rozdzielczościach.
Wczoraj moja znajoma powiedziała mi, że już nie może się doczekać, gdy zamieni swoje D700 na D800. Zadałem tylko jedno pytanie: czy zdaje sobie sprawę, ile będzie potrzebowała mocy obliczeniowej na obróbkę sesji, gdzie powstanie około 300 zdjęć? To przecież wcale nie tak dużo materiału. Ale skoro po przerobieniu RAWa na  TIFF, jedno zdjęcie waży 108 MB (8 bitów) lub 216 MB (16 bitów) to mnożąc to razy 300…..
Zawsze będzie można w czasie pracy odgrzać pizzę na komputerze, bo procesory rozpalimy wtedy do czerwoności.
Jedyne rozsądne działanie w takiej sytuacji  to zmniejszanie rozdzielczości zdjęcia od razu po wywołaniu RAWa i tak pewnie większość ludzi będzie robić.

Bardzo jestem ciekawy, który z aparatów będzie się lepiej sprzedawał. Ja sam nie kupię żadnego z nich, bo czekam na następcę Canona 1 DS Mark III. I oczekuję jednak większej rozdzielczości :)))
Wiem, w co się pakuję, ale nie mam wyjścia :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, foto mądrości, Nikon, sprzęt
komentarz

9 lutego 2012

| przez Artur Nyk

Występuję :)

Zapraszam na Maraton, gdzie sam też będę opowiadał o swoich sesjach. Jeżeli macie ochotę spotkać mnie w realu i pogadać, to zapraszam na tę imprezę, zwłaszcza, że będzie tam kilku bardzo interesujących fotografów :)

VII ŚLĄSKI MARATON FOTOGRAFICZNY

Policealna Szkoła Fotograficzna „Fotoedukacja” już po raz siódmy organizuje Śląski Maraton Fotograficzny. W dniu 25 lutego 2012 zapraszamy na pokazy multimedialne  w Teatrze Korez.  Patronat artystyczny nad tegoroczną edycją Śląskiego Maratonu Fotograficznego objął ZPAF okręg śląski. 

  




Śląski Maraton Fotograficzny to z całą pewnością jedno z tych wydarzeń, na którym nie może zabraknąć żadnego miłośnika fotografii. Sukces pierwszej edycji sprawił, że stał się imprezą cykliczną, organizowaną przez Policealną Szkołę Fotografii „Fotoedukacja”. W dniu 25 lutego w katowickim Teatrze Korez odbędzie się  siódma odsłona Maratonu.

Fot. Jacenty Dędek 
Fot. Jacenty Dędek

Ideą maratonu jest promocja polskich fotografów oraz sztuki fotograficznej. W jego ramach prace swe zaprezentowało już wielu znanych i cenionych twórców. W pierwszej edycji z 2006r. udział wzięli Rafał Milach, Krzysztof Niesporek i Józef Wolny. W lutym następnego roku udało się poszerzyć repertuar maratonu. Wraz ze współorganizatorem – Związkiem Polskich Artystów Fotografików, Fotoedukacja umożliwiła udział takich artystów jak: Antoni Kreis, Tomasz Liboska, Arkadiusz Gola, Maria Śliwa (rok później na maratonie odbył się wernisaż jej autorskiej wystawy), Andrzej Koniakowski, Marek Locher, czy też Marcin Makówka. Niewątpliwą atrakcją były również prezentacja prac fotoreporterów Gazety Wyborczej oraz wernisaż wystawy Witolda Cichockiego. W kolejnych latach festiwal odwiedziło wielu równie słynnych i docenianych za granicą polskich twórców. Pojawiły się na nim m.in. prace Mateusza Orszulskiego, Leszka Wiechy, Macieja Niesłonego, Wojciecha Prażmowskiego, Inez Baturo, Andrzeja Baturo, Stanisława Michalskiego, Beaty Mendrek – Mikulskiej, Arkadiusza Ławrywiańca, Anny Bodnar, Andrzeja Wiktora, Witolda Krassowskiego, Joanny Chudy, Aleksandra Prugara, Anny Lewańskiej, Krzysztofa Bożka, Michała Cały, Mariusza Kubielasa, Grzegorza Celejewskiego, Bogdana Krężela, oraz Łukasza Trzcińskiego. W „maratonowych” ramach odbyły się również wernisaże wystaw fotografii Sebastiana Szwajczaka, Grzegorza Klatki oraz Antoniego Kreisa.
Śląski Maraton Fotograficzny to festiwal jednodniowy. Na brak atrakcji skarżyć się jednak nie można. Poza interesującym programem niewątpliwym atutem imprezy jest możliwość dyskusji z każdym obecnym na festiwalu fotografem. Jest to wielka okazja do zadania ciekawych pytań o twórczość przybyłych na nią gości.

Fot. Artur Nyk
Fot. Artur Nyk

W tym roku w katowickim Teatrze Korez na pl. Sejmu Śląskiego 2 (budynek Centrum Kultury KATOWICE im. Krystyny Bochenek – dawniej Górnośląskiego Centrum Kultury – tzw. „Biały Dom”, I piętro) odbędzie się siódme z kolei spotkanie w ramach Śląskiego Maratonu Fotograficznego, na którym prace swe zaprezentują absolwenci Policealnej Szkoły Fotografii „Fotoedukacja”, a także tacy słynni fotografowie jak Jacek Dziubdziela, który podczas festiwalu przedstawi swoje cztery cykle zdjęciowe z obszaru portretu i dokumentu. Jego surowe w swej estetyce zdjęcia są zapisem spotkań bądź efektem wydarzeń, w których autor uczestniczył jako świadek.
Jacenty Dędek, znany dokumentalista (swoje zdjęcia publikował m.in. w: „National Geographic”, „Forbes”, „Focusie” „Newsweeku”, „Wprost”, „Przekroju” i „Tygodniku Powszechnym”) opowie o swojej pracy nad „Portretem prowincji”. Jego nieukończony jeszcze projekt już teraz uważany jest za fascynujący zapis opowieści o życiu ludzi spoza granic wielkich ośrodków miejskich.
Poza wymienionymi wcześniej twórcami na maratonie nie zabraknie również prac Artura Nyka, czy Krzysztofa Millera – autora zdjęć do wielu filmów fabularnych, dokumentalnych i programów telewizyjnych oraz członka Związku Polskich Artystów Fotografików w jednym. Na wydarzeniu obecny będzie także Krzysztof Miller – fotoreporter „Gazety Wyborczej”, juror jednego z najbardziej prestiżowych konkursów fotograficznych – World Press Photo, pracujący dla Polskiej Agencji Prasowej Andrzej Grygiel – laureat wielu prestiżowych nagród w dziedzinie fotografii (m.in. dwukrotny zdobywca Grand Press Photo) oraz słynny z niekonwencjonalnego stylu bycia fotoreporter Dawid Chalimoniuk. Czas każdej prezentacji to 30 minut.

  Fot. Jacek Dziubdziela
Fot. Jacek Dziubdziela
 Wstęp na Śląski Maraton Fotograficzny jest całkowicie bezpłatny. 
Rezerwacja miejsc od 10 lutego 2012.

Jeśli twoją pasją jest fotografia to impreza dla ciebie. Pamiętaj – kolejna taka szansa dopiero za rok!

PROGRAM VII ŚLĄSKIEGO MARATONU FOTOGRAFICZNEGO:

10.00 – Absolwenci Szkoły Fotoedukacja
10.30 – Jacek Dziubdziela
11.00 – Jacenty Dędek
11.30 – Artur Nyk
12.00 – Krzysztof Miller
13.00 – Andrzej Grygiel
13.30 – Dawid Chalimoniuk
14.00 – Krzysztof Miller

VII Śląski Maraton Fotograficzny
Termin: 25.02.2012 początek godzina 10:00
VII Śląski Maraton Fotograficzny odbędzie się w TEATRZE KOREZ w Katowicach.

Teatr Korez
pl. Sejmu Śląskiego 2(budynek Centrum Kultury KATOWICE imienia Krystyny Bochenek – dawniej Górnośląskiego Centrum Kultury – tzw. „Biały Dom”. I piętro) 


Fot. Andrzej Grygiel
 Fot. Andrzej Grygiel


PATRONAT ARTYSTYCZNY ZPAF OKRĘG ŚLĄSKI.

Wstęp wolny.
Ilość miejsc jest ograniczona– prosimy o rezerwacje miejsc. Wszystkie osoby zainteresowane rezerwacje miejsc na VII Śląski Maraton Fotograficzny bardzo prosimy o wysłanie zgłoszenia na adres centrum@fotoedukacja.edu.pl

Zgłoszenie powinno zawierać następujące dane:
1.    Imię oraz Nazwisko
2.    Numer telefonu
3.    Email
4.    W przypadku słuchaczy lub absolwentów grupę (np.:W11, Szkoła Roczna, Kurs, Absolwent)

Rezerwacja jest ważna tylko w przypadku otrzymania wiadomości zwrotnej- potwierdzenia rezerwacji.
Ze względu na ograniczona ilość miejsc w teatrze Korez bardzo prosimy o przemyślane dokonywanie rezerwacji.
W przypadku rezygnacji bardzo prosimy o przesłanie informacji.

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, Spytaj Artura
komentarz

6 lutego 2012

| przez Artur Nyk

Spytaj Artura czyli jak zostać fotografem

Dzisiaj odpowiem na pytanie Marty, jaką obrać drogę, by zostać fotografem.
Jak zwykle nie ma tu prostej i jednoznacznej odpowiedzi. Może najpierw trzeba sobie zadać dodatkowe pytanie – jakim fotografem chcemy zostać?
Pomińmy może od razu opcję otwarcia zakładu, robiącego zdjęcia do paszportu. Pomijając tę wybitnie atrakcyjną karierę, przychodzą mi jeszcze do głowy trzy możliwe wybory. Fotograf ślubny, dokumentalista/reporter i fotograf reklamowy/fashion.

Zacznijmy od fotografa ślubnego. Jeżeli chcecie poszukać szkoły o takim profilu to macie pecha. Nie spotkałem się jeszcze z taką szkołą. Co więc pozostaje? Kurs fotografii ślubnej…. Są organizowane w całym kraju i oczywiście różnią się od siebie poziomem. Przy wyborze trzeba się kierować portfolio wykładowcy i opiniami na forach. Środowisko fotografów ślubnych jest bardzo dobrze zorganizowane i bez trudu znajdziecie odpowiednie forum. Ale od razu uwaga ogólna. Porzućcie wszelką nadzieję, że dwudniowy kurs fotografii pozwoli Wam na zdobycie pełnej wiedzy i rozpoczęcie kariery. Sam prowadzę warsztaty i wiem, ile można w ciągu jednego dnia przekazać informacji.
O wiele lepszym rozwiązaniem jest zacząć samemu się uczyć w praktyce. Uważam, że zawód fotografa to jeden z zawodów najmniej potrzebujących wiedzy teoretycznej.  Znajomość historii fotografii, zasad budowy aparatów i optyki, czy teorii zachowania się światła, pomaga być dobrym fotografem, ale nie jest to wiedza absolutnie niezbędna. W zasadzie wszyscy moi znajomi fotograficy nie mają takiego wykształcenia, czasem je zdobywali, będąc już uznanymi fotografami.

Wracając do kandydata na fotografa ślubnego, najlepszą drogą zdobycia umiejętności jest robienie…. fotografii ślubnych. Na pewno każdy może bez większego problemu znaleźć ślub, na którym będzie mógł robić sobie do woli zdjęcia. Mówię oczywiście na początek o pracy tylko dla siebie, aby zdobyć pierwsze doświadczenia. Zróbcie 1000 zdjęć, w tym 500 wersji tańca panny młodej, a potem spędźcie dwa dni na analizowaniu tego, co wyszło i dlaczego. Potem wybierzcie z tego 10 najlepszych fotografii i idźcie na kolejny ślub. Po dwóch czy trzech następnych będziecie mieli skromne, ale własne portfolio, z którym możecie szukać zleceń wśród znajomych. Ryzykujecie oczywiście, że w razie wpadki przestaną się do Was odzywać, jednak to oni ryzykują więcej, bo mogą nie mieć zdjęć ze ślubu, jeśli nawalicie. O tym też trzeba pamiętać….
Gdy już przejdziecie etap euforii związanej ze zrealizowaniem kilku zleceń i może nawet zarobieniem jakichś pieniędzy, wtedy dopiero rozejrzyjcie się za kursem. Ze świadomością, czego konkretnie chcecie się dowiedzieć, mając podstawowe doświadczenie, wyniesiecie dużo więcej wiedzy.

Możecie też iść na studia w Opavie. Choć ta szkoła nastawiona jest na dokument i portret to przecież jedno i drugie jest istotą fotografii ślubnej.

Opawę kończyło kilku moich znajomych i wszyscy oni dobrze się tam czuli, ponieważ właśnie portretem i dokumentem się zajmowali. Opava jest dosyć tradycyjną szkołą, gdzie najbardziej ceniona jest fotografia czarno-biała, a odbitka najlepiej, by była na matowym papierze. Ale to solidna uczelnia o świetnej atmosferze, no i mieści się w Czechach. A to już samo w sobie może być najlepszą rekomendacją :) Zwłaszcza, jeśli nie będziecie musieli jeździć tam samochodem… :)
Nie martwcie się też brakiem znajomości języka czeskiego. Uczelnia od dawna jest opanowana przez Polaków i nie ma problemów, by się dogadać. W najgorszym przypadku każdy będzie mówił w swoim języku i wszystko każdy zrozumie. Zwłaszcza po drugim piwie :)

Oprócz szkoły przydałoby się też mieć jakiś pomysł na to, jaką fotografię dokumentalną czy portretową chcecie robić. Czasy, gdy dzienniki i magazyny zatrudniały wielu dobrych fotografów, już się skończyły. Etaty są mocno okrojone, a ceny uzyskiwane za materiał zdjęciowy spadają. Chyba, że zrobicie zdjęcia premiera kupującego na bazarze piracką płytę. Za takie fotografie ciągle jeszcze można dostać dobrą cenę :) Bez znalezienia specjalizacji i to takiej, na którą jest zapotrzebowanie, nie będzie lekko.

No i wreszcie to, na czym znam się najlepiej, czyli fotografia reklamowa i fashion. Tu też ciężko o specjalistyczną uczelnię. Najbardziej po linii będzie chyba Akademia Fotografii, oferująca bardzo mocno rozbudowany program i mająca świetną bazę sprzętową. Nie mogę się jednak jednoznacznie wypowiedzieć na jej temat, bo z drugiej strony dochodzą mnie słuchy, że jakość ostatnio zmienia się w ilość….
Dobrym rozwiązaniem jest znalezienie studia lub fotografa specjalizującego się w tym, co chcemy robić i załapanie się na asystenta. Nawet, jeśli przez pierwsze pół roku nie pozwolą Wam dotknąć aparatu, to i tak będziecie mogli zobaczyć, jak naprawdę robi się komercyjne zdjęcia. A najczęściej nie ma to nic wspólnego z tym, czego można nauczyć się w szkole. Im więcej fotografów uda się Wam przekonać, by zrobili Was swoimi asystentami, tym lepiej. Każdy z nich będzie miał zupełnie inny sposób pracy, inaczej będzie podchodził do tematu, na co innego zwracał uwagę. Nie liczcie, że pracując jako asystent, będziecie zarabiać. Może nawet będziecie musieli za to coś płacić. Ale w końcu za uczelnie też się płaci, a właśnie tak trzeba to traktować.

Niezależnie, jakim fotografem chcecie zostać, trzeba po prostu cały czas robić zdjęcia, analizować je, robić zdjęcia, wyciągać wnioski, oglądać zdjęcia najlepszych fotografów, analizować je, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia, robić zdjęcia……….

PS. Czekam znowu do niedzieli na kolejne pytania na dowolny temat. Fotograficzny :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady, Spytaj Artura, warsztaty
komentarz

29 stycznia 2012

| przez Artur Nyk

Skrót wiadomości

Jako, że mój Codziennik z powodu nadmiaru pracy, ostatnio przeobraża się w Niecodziennik, muszę teraz nadrobić zaległości i przekazać Wam kilka informacji naraz.

Po moim poście na temat klienta, od którego nie mogę doczekać się zapłaty, na jego stronie na FB pojawiła się cała masa wpisów komentujących całą sprawę. Jestem bardzo mile zaskoczony tą Waszą reakcją :) Dzięki tym wpisom firma skontaktowała się ze mną i teraz mam nadzieję, że sprawa znajdzie dobre zakończenie :) Zobaczymy.

Dostałem też już oficjalne zaproszenie na VII Śląski Maraton Fotograficzny, gdzie wystąpię ze swoją prezentacją. Impreza rozpocznie się o godzinie 10:00 w Teatrze Korez, 25 lutego. Oczywiście jeszcze napiszę o tym dokładniej, gdy będę znał wszystkie szczegóły.

Od paru dni czekam na pytania dotyczące fotografii i wszystkiego co pokrewne. Tak jak obiecałem, raz w tygodniu będę na nie odpowiadał (i dzięki temu nie będę musiał sam wymyślać tematu posta ….). Tak ze względów organizacyjnych, chciałem prosić, by wszystkie tematy wpisywać bezpośrednio na stronie Spytaj Artura (na górze, pod tytułem bloga). Parę pytań pojawiło się dotychczas bezpośrednio w komentarzach postów, a chciałbym, by wszystko było w jednym miejscu.
Jeszcze do wieczora możecie zadawać pytania, a jutro jedno z nich doczeka się odpowiedzi :)

Wczoraj prowadziłem warsztaty z podstaw fotografii studyjnej i postanowiłem trochę wykorzystać uczestników. Narzekałem ostatnio, że nie mam czasu by zrobić zdjęcia na potrzeby własnego bloga, postanowiłem więc, że w ramach zajęć zrobimy przynajmniej jedno zdjęcie.
Na warsztatach były trzy osoby, które nigdy właściwie jeszcze nie miały do czynienia z  oświetleniem studyjnym, choć wcześniej oczywiście sporo już fotografowały. Jestem zdania, że fotografowanie to przede wszystkim umiejętność myślenia, analizowania i kreowania. Ucząc, nie przedstawiam gotowych rozwiązań, tylko zadaję pytania, by ludzie sami dochodzili do wniosków.
Dałem więc im zadanie sfotografowanie czarnego Canona na czarnym stole, gdzie na dodatek wszystko się błyszczy. Chciałem, by nie było widać tła, a aparat miał oświetlone same krawędzie. Uwinęli się z tym w półtorej godziny, wykorzystując dwie lampy, lusterko, plik wizytówek i czarne zastawki.

Fotografia z warsztatów, fot : Karina Krupa Paweł Krówka, Przemek Łagodziński

A taki był punkt wyjścia, to jest pierwsza klatka :)

Ja cały czas przyglądałem się, komentowałem, tłumaczyłem i wskazywałem, na co muszą zwrócić uwagę. Nie usłuchali tylko jednej mojej uwagi, by przed ostatecznym zdjęciem zadbać o dokładne usunięcie kurzu :) Do zdjęcia mógłbym się jeszcze przyczepić, brakuje mi jeszcze oświetlonej tylnej krawędzi przy wyświetlaczu, ale równie dobrze można by jeszcze pracować przy tym zdjęciu kolejnych  kilka godzin, a my musieliśmy zająć się też innymi punktami programu :)

Na koniec jeszcze mała anegdotka. Przemek przyniósł na zajęcia obiektyw Canon MP-E 65 makro. To bardzo specyficzny obiektyw, który pozwala na odwzorowanie fotografowanego przedmiotu w pięciokrotnie większym powiększeniu, natomiast nie ma w ogóle regulacji ostrości. Zamiast kręcić pierścieniem musimy regulować odległość od przedmiotu.
Natychmiast musiałem sprawdzić, jak działa taki wynalazek i zrobiłem zdjęcie fragmentu niebieskiego flakonu perfum. Gdy pokazałem je wszystkim, wyszło na jaw, jak bardzo różni się sposób postrzegania facetów i kobiet.
Nasza męska trójka jednoznacznie stwierdziła, że wygląda to jak woda. A kobieta zobaczyła tam zdjęcie z USG…..

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
Canon, foto mądrości, porady, warsztaty
komentarz

12 stycznia 2012

| przez Artur Nyk

Napisz do siebie czyli na wszelki wypadek

Dwa, czy trzy dni temu był podobno Światowy Dzień Sprzątania Biurka, czy coś w tym stylu. Postanowiłem więc świętować, czyli nic nie robić. Przecież w święto nie wypada pracować. Zresztą, moje biurko dopiero dobija do poziomu 5 cm…. wysokości papierów na nim leżących :)
Niedawno dołączyły do nich stare dokumenty, które miałem w wolnej chwili przejrzeć. Wśród nich rzucił mi się w oczy list polecony, który wysłałem do siebie samego kilka lat temu. Nie zrobiłem tego, bo narzekałem, że nikt do mnie nie pisze. Wręcz przeciwnie, kochane urzędy wysyłają do mnie takie ilości, listów poleconych, że oddając koperty na makulaturę, mam z tego niezły grosz….

Wysłałem ten list do samego siebie, aby zdobyć dowód uznawany bez problemu przez sądy. Usłyszałem o tej najtańszej z możliwych metodzie uzyskania pewnego dowodu od pewnego prawnika. A do czego tak naprawdę się to przydaje?

Zastosowań pewnie jest bardzo dużo, w naszej branży fotograficznej to świetna metoda, by zabezpieczyć swój pomysł na sesję zdjęciową, kampanię, czy kalendarz. Wyobraźcie sobie sytuację gdy idziecie na spotkanie z nowym klientem i przedstawiacie mu swój pomysł, jak zrobić reklamę jego produktów. Klient jest zachwycony, ale przeciąga podjęcie decyzji i podpisanie umowy. I nagle widzicie, że właśnie takie zdjęcia są już w jego materiałach.
Jeżeli na spotkaniu przekazaliście te pomysły słownie lub na piśmie to ciężko będzie udowodnić, że wpadliście na pomysł pierwsi. Jeżeli wysłaliście je mailem, sytuacja wygląda znacznie lepiej, ale nie jestem pewien, czy jest to jednoznaczny dowód i czy nie trzeba będzie powoływać biegłego. Zresztą, nie zawsze jest możliwe wysłanie maila do osoby, z którą rozmawiamy.
Zawsze natomiast możemy wysłać do siebie list polecony z naszym pomysłem. Urzędowa pieczątka z datą to urzędowy dowód :) Gdy list dotrze do nas z powrotem, wkładamy go do szuflady i niech sobie tam spokojnie czeka. W razie potrzeby sąd otwiera list i widzi czarno na białym, kiedy wpadliśmy na nasz pomysł.

Czasem używam tej metody, gdy klient jest niepewny. Na szczęście jeszcze nie musiałem sprawdzać w praktyce, jak mocny jest to dowód. Zawsze jednak lepiej wydać te kilka złotych na list, niż zostać wyrolowanym przez klienta :)

Codziennik Artura Nyk – blog o fotografii reklamowej
foto mądrości, porady
komentarz

3 stycznia 2012

| przez Artur Nyk

Jestem za głupi czyli o sztuce nowoczesnej raz jeszcze…

Wracam powoli do normalnego trybu pisania codziennie…. mam nadzieję:) Rozleniwiłem się ostatnio, to fakt, za to spędzałem czas bardzo przyjemnie :)

Jednym z efektów była wizyta w MOCAKu, czyli Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. Miałem od dawna wielką ochotę zobaczyć to muzeum, głównie z powodów architektonicznych. I rzeczywiście, muzeum zachwyca. Nie ma tu mowy, byśmy mogli mieć kompleksy w porównaniu z innymi muzeami tego typu na świecie. Mimo swojego ogromu, budynek jest bardzo kameralny. Czysta forma architektoniczna pozwala na ekspozycje każdej możliwej formy sztuki.

Kontynuuj →

architektura, foto mądrości, sztuka
komentarz
← 1 … 7 8 9 10 11 … 18 →

Kategorie

5Ds (5) akt (8) Aperture (46) Apple (24) architektura (18) asystent fotografa (3) b&w (5) backstage (76) Bowens (9) Canon (69) Capture One (5) dobre zdjęcia (53) do kawy (116) eduweb (7) Elinchrom (33) foto mądrości (177) fotopiwo (8) Jak to zrobiłem (91) Jak zostać fotografem (10) Lightroom (2) Mamiya (19) Nikon (19) Photoshop (25) plenery (27) podróże (13) porady (123) portret (6) realizacje (68) reklama (20) samochody (59) sesja (191) sprzęt (113) Spytaj Artura (33) sztuka (6) test (25) video (20) warsztaty (43)

Ostatnie wpisy

  • 10. Jak wybrać oświetlenie fotograficzne – Lampy LED
  • Gram z Wielką Orkiestra Świątecznej Pomocy
  • 9. Mit 2 – Jasny obiektyw zawsze jest najlepszy 
  • 8. Obalamy mity – Pełna klatka nie zawsze jest lepsza
  • 7. Kupujemy aparat. Czyli o wyższości Canona nad Nikonem. Albo odwrotnie.
  • 6. Potem będę dużo zlecał, ale…
  • 5. AAAAAA, zdjęcia oferuję tanio

Archiwa

  • marzec 2024 (1)
  • styczeń 2024 (3)
  • grudzień 2023 (7)
  • luty 2023 (1)
  • wrzesień 2020 (2)
  • sierpień 2020 (2)
  • luty 2018 (1)
  • maj 2017 (1)
  • kwiecień 2017 (1)
  • marzec 2017 (3)
  • luty 2017 (2)
  • październik 2016 (1)
  • kwiecień 2016 (3)
  • marzec 2016 (1)
  • luty 2016 (2)
  • styczeń 2016 (3)
  • grudzień 2015 (3)
  • październik 2015 (1)
  • wrzesień 2015 (2)
  • sierpień 2015 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • czerwiec 2015 (4)
  • maj 2015 (2)
  • kwiecień 2015 (3)
  • luty 2015 (2)
  • styczeń 2015 (14)
  • grudzień 2014 (21)
  • listopad 2014 (6)
  • październik 2014 (3)
  • wrzesień 2014 (2)
  • sierpień 2014 (4)
  • lipiec 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • maj 2014 (5)
  • kwiecień 2014 (5)
  • marzec 2014 (3)
  • luty 2014 (4)
  • styczeń 2014 (7)
  • grudzień 2013 (5)
  • listopad 2013 (6)
  • październik 2013 (4)
  • wrzesień 2013 (8)
  • sierpień 2013 (5)
  • lipiec 2013 (5)
  • czerwiec 2013 (5)
  • maj 2013 (1)
  • kwiecień 2013 (3)
  • marzec 2013 (3)
  • luty 2013 (4)
  • styczeń 2013 (6)
  • grudzień 2012 (8)
  • listopad 2012 (8)
  • październik 2012 (8)
  • wrzesień 2012 (1)
  • sierpień 2012 (11)
  • lipiec 2012 (8)
  • czerwiec 2012 (10)
  • maj 2012 (8)
  • kwiecień 2012 (8)
  • marzec 2012 (9)
  • luty 2012 (13)
  • styczeń 2012 (12)
  • grudzień 2011 (10)
  • listopad 2011 (16)
  • październik 2011 (20)
  • wrzesień 2011 (19)
  • sierpień 2011 (5)
  • lipiec 2011 (15)
  • czerwiec 2011 (26)
  • maj 2011 (19)
  • kwiecień 2011 (17)
  • marzec 2011 (16)
  • luty 2011 (24)
  • styczeń 2011 (20)
  • grudzień 2010 (18)
  • listopad 2010 (20)
  • październik 2010 (28)
  • wrzesień 2010 (22)
  • sierpień 2010 (14)

© Artur Nyk

↑

Polityka plików cookies

Mam najlepsze ciasteczka, idealne do kawy. Życzę miłego oglądania moich fotografii Odwiedź stronę Polityka plików „cookies” aby dowiedzieć się więcej.

Close